«Pióra» — nietechniczne opisanie trasy na szczyt Aj-Petri
Encyklopedia Turysta
Pióra (Aj-Petri)
Cały masyw Aj-Petri jest dobrze widoczny z autostrady, jeśli zatrzymać się na niej nieco nie dojeżdżając do miejsca, gdzie nad drogą przechodzą liny wyciągu linowoterekowego (jeśli jechać od strony Simeizu). Jeszcze wygodniej jest zajechać do środkowej stacji wyciągu linowoterekowego, która jest zlokolizowana powyżej autostrady. Sam wyciąg linowy idzie nad prawą częścią masywu.
W lewej części ściany:
- ogromny nawis;
- wgłębienie o wysokości około stu metrów, które warunkowo nazwaliśmy „Telewizorem”.
Dwie części ściany rozdziela kontrfors, reprezentujący soboją stojące na sobie skalne pióra. Wysokość każdego z nich — 30–40 m. Właśnie po nich przechodzi trasa.
Od środkowej stacji wyciągu linowoterekowego pieszo po drodze do góry, i mniej więcej po 300 m na lewo po drodze do szlagbaumu. Od szlagbaumu przez las, zabierając na lewo, w kierunku lewej części masywu — dojść do skalnej grani, tarzebającej przejście do ściany. Grań omijać z lewej strony. Po niej — do góry i w prawo.
Wszystkie podchody do ściany są obstrzeliwane kamieniami, lecącymi z żlebu, który jest rozłożony powyżej ściany. Trzeba przechodzić pod ścianą maksymalnie szybko. Ubierać się i związywać bezpośrednio pod trasą.
Pierwsza lina
Dolna stacja u podstawy komina. Stary zgniły szlambur z podwójnym uchem, rdzeń — gwóźdź. To właśnie jest początek trasy.
W odległości 2–3 m:
- spit na lewej ścianie, wbity obok szczeliny, w którą wcześniej bity haki (dziura rozbita, niegłęboka).
Szczegóły trasy:
- wszystkie spity wbite w 2002 roku.
- żelazo — PETZL CHEVILLE P12, pod śrubę 8 mm.
- wszystkie spity bez uszu — nie psują trasy i nie ułatwiają przejścia.
- ogólny kierunek ruchu — do góry.
Opcje przejścia:
- można wleźć po lewej ścianie, ale na niej są bardzo małe zaczepy i jest znacznie trudniej niż po kominie (około 1 kategorii).
- jeśli nie lubimy mazochizmu, wleziemy po kominie.
- im głębiej w szczelinie, tym łatwiej, ale trudniej przeciskać się do góry.
Dalszy postęp:
- jeszcze po dwóch metrach — spit z lewej strony na ścianie.
- jeszcze po dwóch metrach — spit na prawej ścianie (orientyr: niżej i wyżej niego policzki z trawą, nieco w prawo od trasy podniosywania).
Szczegóły rozmieszczenia spitów:
- wbite w takie miejsca, gdzie jest bardzo wygodnie sidzieć w rozporze, tzn. na ścianie przeciwległej do półek z trawą.
- realnie można wleźć do haków w górnej części komina, nie używając spitów, ale tylko jeśli wleziemy po kominie, a nie po lewej ścianie.
Kontynuacja trasy:
- jeszcze po dwóch metrach — stalowa skrzynek pod nawisem w lewej ścianie.
- dalej — w szczelinie do jej końca i przejść na prawo na ścianę.
- czasem znajdują się stare haki.
Górna stacja:
- stojąc na ogromnym kamieniu-korku.
- od dołu mniej więcej 25–30 m.
Druga lina
Na początek 7–10 m po szczelinie z lewej strony (jakoby są stare haki). Następnie horyzontalny trawers w prawo. Nogi po reliefie, ręce w podchwacie. Bardzo nieprzyjemny. Dobrze wchodzą pod odkołek małe frendy. Ja stawiałem dwa i blokowałem.
Do góry wychodzić nieprzyjemnie — na półkach piasek i trawa. Dalej ogólny kierunek ruchu — w lewo. Po jasnej płycie podchodzimy do korka. Jeśli chwycić się za korek z dołu prawą ręką, a lewą odwieść horyzontalnie w bok, to na gładkiej czerwonej płycie z lewej strony znajdzie się spit. Mniej więcej w pół metra lub metrze od korka.
Ominąć sam korek prościej z prawej strony. Dalej:
- w lewo i do góry po trawie i rozpadninie w kierunku drzewa,
- po kilku metrach po nim — stacja na bolesnej półce.
Ostrożnie, podobno to jest wyjście na całą linę (z powodu dużych przegięć). Tak samo można od korka iść prosto do góry — ale obiektywnie trudniej i zająć to może więcej czasu.
Trzecia lina
Od stacji na półce — do góry i w prawo, po ogromnych żywych odsłojonych blokach do niszy. W niszy spit. Po niszy na lewo w otwarty komin „bez dna”, dwa–trzy metry. Stacja na półce.
Czwarta lina
Tutaj lazanie staje się ciekawsze — do góry po starych szlamburach i „markowkach” i nieco w lewo w kierunku krawędzi przegiba. Po silnie zniszczonej ścianie w kierunku szczytu pióra (duży głupkowski szczyt, haki na stronie, zwróconej do głównej ściany masywu). Między półką na szczycie pióra i ścianą — przepadlizna.
Piąta lina
Właściwie klucz trasy (najtrudniejsza i najbardziej nieprzyjemna lina) — na lewo w przepadliznę. Metra dwa do góry na duży horyzontalny odłamek. Po nim w prawo, do końca. Stare haki. Uszy przybite do ściany, przedzieć trosik lub zakładkę. Od prawego krawędzia odłamka do góry przez nieprzyjemną „katuszkę”. Od „katuszki” w prawo do haków i drzewca. Odtąd rozpoczyna się ścieżka ITO. Tutaj lepiej przyjąć drugiego, haków jest dużo, stać wygodnie, a do półek wyżej ściany u początku stoka-żlebu, podobno, pięćdziesiąt metrów liny może być za mało.
Długość sektora ITO — siedem metrów, w każdym razie, można przejść sektor lazaniem. Po rozpadninie i hakach do góry. Około dziesiątka haków, repy i sznurki na nich nawskroś zgniłe.
Po tym „bezobraziu” — półka. Dalej:
- po nieskomplikowanych skałach do góry mniej więcej pół liny do wierzchołka ściany i początku żlebu.
Wszystko.
Droga w dół
Stąd, po rozwiązaniu się i poschowaniu wszystkiego, trzeba iść do góry do stacji wyciągu linowoterekowego około 30–40 minut. Trzeba znaleźć ruszowy żleb, wychodzący w przewale grani, idącej z prawej strony i przejść przez przewał w nim. Na drugiej stronie nieco w dół i po metrach 100 — prawie horyzontalnie po ścieżce. Prosto do góry do dużego drzewa. Stąd — łatwe wyjście na jajłę. I dalej po dowolnej ścieżce do stacji wyciągu linowoterekowego i rynku.
Jeśli nie zdążyliśmy wyjść stąd przed zamknięciem wyciągu linowoterekowego lub zatrzymaliśmy się do zachodu słońca, najprawdopodobniej ludzi tu już nie będzie. I bez swojego transportu w dół już się nie dostać, jeśli oczywiście nie jesteście gotowi:
- przejść się kilometrów dwadzieścia pięć
- po drodze z tysiącem zakrętów
- w dół do Jałty...
Trasa jest ciekawa tym, że teraz prawie nikt na nią nie chodzi, choć może się mylę. Ze dziesięć–piętnaście lat temu była dostatecznie popularna. Całkowita długość trasy — pięć lin. Złożoność trasy orientacyjnie, po moich przypuszczeniach, 4B — 5A. Złożoność lazania najwyżej nie przekracza 6A — 6B, sektory ITO złożości nie stanowią. Realnie trasę raczej trzeba liczyć alpinistską. Na niej wymaga się:
- pewnie pracować z żelazem
- w ideale nie liczyć na stare, zgniłe punkty ubezpieczenia (zgniłe szlambura, porowane uszy haków, zgniłe pętle)
W zamian — przyjemność, otrzymana od jej przejścia. Ona będzie znacznie wyższa niż chodzenie tych samych piątek na Foroskim Kancie po ubitych ścieżkach. Krócej — polecam.
P.S. Przy wydającej się łatwości przejście trasy zabiera dostatecznie dużo czasu. Przy przejściu w grupie (trójce lub czwórce) możliwy jest wariant kończyć ją już w ciemności...
31 marca 2004 r. Moskwa
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz