Jakie są ryzyka i czym się charakteryzują
Dla każdego rodzaju działalności człowieka można znaleźć konkretną definicję ryzyka. W tym, definicja ta zależy od kąta, pod którym bada się ryzyko.
W naszym przypadku, dla alpinizmu i turystyki, ryzyka, które będziemy rozważać, reprezentują sobą pewien warunek, który w przypadku wystąpienia ma możliwość wywrzeć negatywny wpływ na grupę.
Różnica tutaj od bardziej "klasycznych" schematów polega na tym, że nie rozważamy teoretycznych modeli, a kierujemy się praktycznymi, i dlatego przyjmujemy jako aksjomat, że warunki, które mogą wywrzeć negatywny wpływ, powstają nieuchronnie i na stałe. Po pierwsze, wiele z nich tworzymy świadomie i celowo, ustalając sobie pewne ramy i reguły przejścia trasy. Po drugie, w zasadzie nie jesteśmy w stanie wykluczyć wszystkich negatywnych warunków, ponieważ część z nich powstaje niezależnie od nas. Po trzecie, prawie nie rozważamy ryzyk jako warunków, które są w stanie wywrzeć również pozytywny wpływ na grupę, ponieważ nasze badanie idzie od awaryjności, a nie od bezauryjności.
Prostymi słowami, nasze ryzyka to "przed tym, jak". Kiedy pracujemy z ryzykami jako z nieokreślonymi warunkami, zdarzenie jeszcze się nie stało. Jest potencjalne i stanie się tylko z pewnym prawdopodobieństwem, wysokim lub niskim. Niemniej jednak, ponieważ rozważamy schemat ryzyk w praktycznym aspekcie, samo prawdopodobieństwo w sensie matematycznym nas nie interesuje, ponieważ nie jest ważne. Równie mocno cierpimy od zdarzenia, które nastąpiło z "prawdopodobieństwem 100%" i z "prawdopodobieństwem 1%", jeśli siła tych zdarzeń jest równa.
Tak więc, poniżej będziemy strukturalnie rozważać ryzyka, reprezentujące sobą nieokreślone warunki, które w przypadku wystąpienia są w stanie wywrzeć negatywne oddziaływanie.
Ważne: globalne zadanie bezpieczeństwa można wyrazić w obniżeniu negatywnego oddziaływania zdarzeń na grupę do subiektywnie bezpiecznego poziomu. Ale nie można wyrażać go jako zadania wykluczenia ryzyk i zdarzeń. Ponieważ ryzyko reprezentuje sobą nieokreślony warunek, wykluczyć go nie można, a próba taka zamienia się w fikcję bezpieczeństwa. Dzieje się tak dlatego, że w силу nieokreśloności nie jesteśmy w stanie przewidzieć siły zdarzenia, stworzonego przez ryzyko; a także nie zawsze mamy możliwość prognozować samo zdarzenie (przygotowujemy się do jednego zdarzenia, ale następuje inne).
Ryzyka bywają nieodłączne (obiektywnego porządku) i generowane (subiektywnego porządku). Obie kategorie mają swoje reguły, prawa i skutki.
Nieodłączne ryzyka to ryzyka, które są tworzone jako warunki niezależnie od nas. Dzielą się one na atmosferyczne, związane z pogodą, i na ryzyka strukturalnego porządku, związane z rzeźbą terenu.
Na przykład, długotrwałe deszcze w marszu lub zamieć na podchodzie reprezentują sobą zdarzenia, zrodzone przez atmosferyczną kategorię ryzyk. A kamień, który przyfrunął nam na głowę przy przejściu przełęczy, jest zdarzeniem, które powstało od ryzyk strukturalnego porządku.
Możemy jednoznacznie "prognozować" takie zdarzenia w силу ich nieodłączności. W cudzysłów wziąłem słowo "prognozować", ponieważ w rzeczywistości ich nie prognozujemy, a po prostu przyjmujemy pewne prawdopodobieństwo ich wystąpienia. Mniej więcej - lub jasno, na podstawie poprzedniego doświadczenia - przedstawiamy sobie możliwe konsekwencje, a dlatego przygotowujemy się do nich z wyprzedzeniem. W szczególności, nabywamy odporną na pogodę namiot i nosimy kask.
Jednak nie jesteśmy w stanie z góry przewidzieć dokładnego czasu wystąpienia zdarzenia, zrodzonego przez ryzyka, a także jego siły oddziaływania, co sprawia, że jesteśmy narażeni przy próbie wykluczenia zdarzeń w ogóle.
Cechą charakterystyczną nieodłącznych ryzyk jest to, że lubią one dodawanie.
Na przykład, jeśli przeszedł deszcz, to skały i trawa stają się śliskie, a poziom wody w rzekach gwałtownie wzrasta. Jeśli wypadł obfity opad śniegu, to idą lawiny. Silny wiatr lub znaczna różnica temperatur dają spadanie kamieni. To znaczy, ryzyka atmosferyczne i ryzyka strukturalnego porządku są zawsze ze sobą związane, i im wyżej w górach się znajdujemy i im poważniejsze jest przejście, tym silniejsze jest oddziaływanie na nas zdarzeń, utworzonych przez dodawanie ryzyk.
Ponieważ zadanie bezpieczeństwa grupy wyraża się w obniżeniu negatywnego oddziaływania ryzyk, to przy wystąpieniu zdarzeń, zrodzonych przez nieodłączne ryzyka, należy unikać oddziaływania ich sum.
Na przykład, unikać przejścia przeszkód w skomplikowanych warunkach pogodowych lub o nieodpowiednim czasie dnia; stosować metodologie oceny stanu pokrywy śnieżnej; używać asekuracji na mokrych zboczach.
W dużej mierze taktyka przejścia odcinków trasy jest zbiorem technik, ukierunkowanych, w tym, na rozłączanie ryzyk.
Generowane ryzyka, z kolei, powstają wyłącznie od nas - osobiście i grupy jako całości.
Od nas - to od naszych osobistych cech i od naszego zachowania, zarówno w sumie za marsz, jak i w punkcie czasu.
W generowanych ryzykach uczestniczą: strategiczne planowanie marszu; stan fizyczny; stabilność psychiczna i stan (w sumie - klimat psychologiczny); poprzednie doświadczenie; giętkość i zdolność adaptacji grupy, jej zdolność do ekstrapolacji posiadanego doświadczenia na powstające problemy.
Innymi słowy, generowane ryzyka są konsekwencjami zachowania i przygotowania grupy.
U generowanych ryzyk są dwie prawidłowości:
a) Generowane ryzyka lubią dodawanie;
b) Im więcej osób w grupie generuje ryzyka, tym prawdopodobieństwo zdarzenia jest wyższe; i tym wyższe jest prawdopodobieństwo interakcji wygenerowanych ryzyk z nieodłącznymi.
Ryzyka mogą formować zdarzenia dla grupy zarówno pojedynczo, jak i dodawać się. Niemal zawsze przy oddziaływaniu na grupę zdarzeń, zrodzonych przez nieodłączne ryzyka, następuje ich znaczne pogorszenie za sprawą ryzyk już wygenerowanych. To znaczy, ryzyka w zasadzie lubią dodawanie.
Drużyna mniejszej liczebności przy innych równych warunkach generuje mniej ryzyk niż drużyna większej liczebności. Jednak posiada również mniejsze zasoby do walki z konsekwencjami ryzyk. Niemniej jednak, po przekroczeniu pewnego progu liczebności składu łączna generacja ryzyk przewyższa korzyść od zasobów. Stąd wynikają wszystkie zalecenia MKK i FAP dotyczące minimalnej i maksymalnej liczebności grupy - zarówno dla marszu określonej kategorii trudności, jak i dla podchodu (przejścia technicznej przeszkody).
Istnieje popularne błędne przekonanie, że mała grupa w 2-3 uczestników lub solo generują więcej ryzyk w силу niemożności niesienia niezbędnego ciężaru sprzętu i w силу konieczności poświęcenia więcej czasu na wykonanie rutynowych czynności. Jednak to nie tak, po prostu w силу tego, że można dobrać taki sprzęt i taką taktykę przejścia trasy, przy których generacja ryzyk będzie dokładnie taka sama, jak i u "pełnowartościowej grupy". Szczególne przypadki powstają u solo, głównie tam, gdzie trzeba poruszać się w wiązce. Inną kwestią jest to, że do walki z konsekwencjami ryzyk u solo lub małej grupy może nie wystarczyć zasobów w postaci członków drużyny - ale nie zaopatrzenia materialnego. Dlatego doświadczeni solo i małe grupy na skomplikowanych trasach bardzo starannie i ostrożnie pracują z ryzykami. I dlatego MKK ich oficjalnie nie wypuszcza, ponieważ nie może ocenić ich możliwości pracy z ryzykami, jednocześnie biorąc na siebie odpowiedzialność za taki wypuszczenie. Kwestia, czy zmniejsza liczbę solo i małych grup odmowa rejestracji, pozostaje dyskusyjna.
Według pomysłu, zgłoszenie do MKK powinno obniżać ogólne ryzyka, ponieważ MKK jest pewnym sędzią, który ze strony i bezstronnie ocenia trudność trasy, gotowość grupy do trasy, a także udziela doradztwa w wypracowaniu taktyki i strategii - a to jest najważniejsze dla obniżenia poziomu ryzyk. Przybliżony schemat jest również z FAP. Kategorie i tytuły w tym przypadku są pewnymi nieobowiązkowymi bonusami, stymulującymi do zgłoszenia. Jednak opisana zależność przyczynowo-skutkowa w pewnym momencie została odwrócona, możliwe, że jeszcze w ZSRR. Szczególnie ostro ta kwestia stanęła z FAP, który z pomocniczego w alpinizmie instytutu dryfuje do statusu kontrolującego. MKK, z kolei, stopniowo przechodzą do statusu organizacji wydających zaświadczenia o przejściu trasy, co w ogóle nie wywiera pozytywnego wpływu na ryzyka. Niemniej jednak, praca i jednych, i drugich, nad umieszczeniem w Sieci informacji według raportów, przełęczy, wierzchołków, rejonów, map, wypadków i tak dalej - pozytywny wpływ na pewno wywiera, ponieważ pozwala samodzielnie wypracowywać strategię i taktykę, choć bez pomocy z zewnątrz. Sprawiedliwie jednak zauważę, że najcenniejsze informacje w szeroki dostęp wkładają nie oni, a kluby lub wręcz indywidualni entuzjaści.
Nieodłączne ryzyka są główną cechą charakterystyczną życia w marszu w porównaniu z życiem miejskim. W mieście absolutna liczba ryzyk jest generowana. Ale ponieważ ludzi wokół jest bardzo dużo, to liczba generowanych ryzyk również jest mocno większa (dodają się one), ale ich konsekwencje zwykle są mocno mniejsze - ponieważ do ich obniżenia istnieją specjalne instytucje państwa (szpitale, policja, MSP i inne). W górach ludzi jest mało, i ryzyka, za rzadkim wyjątkiem, generuje bezpośrednio sama grupa. Ale konsekwencje zdarzeń, zrodzonych przez takie ryzyka, przynoszą większy uszczerbek.
Gdzie kończą się nieodłączne ryzyka i zaczynają się generowane
W tym pytaniu jest bardzo cienka granica, która się rozmywa, i nawet w jednej i tej samej sytuacji powstają różne punkty widzenia.
Rozważmy sytuację, w której musimy leźć skomplikowaną przełęcz i wieszać liny.
Z punktu widzenia klasycznych ocen ryzyka najbezpieczniejsza przełęcz jest wyasfaltowana i z nachyleniem nieprzekraczającym 10 procent. Wszystko, co jest bardziej strome, już tak czy inaczej posiada nieodłączne ryzyka.
Oczywiście, to jest przerysowany przykład. Jednak istota polega na tym, że musimy rozważać ryzyka zgodnie z rodzajem działalności, którym się zajmujemy.
W naszym przypadku idziemy w marsz specjalnie po to, żeby przeléźć tę właśnie przełęcz na trasie, z linami i plecakami.
Kiedy leziemy suchą skałę w dobrą pogodę, i przy tym rzeźba terenu pozwala postawić pewne punkty, nieodłączne ryzyka w naszym przypadku są nieobecne. Monolityczna skała ze swej natury jest absolutna w swej niezawodności. Jej nachylenie nie ma znaczenia. Nawet jeśli to pełny pion. Podwyższa się tylko trudność przełęczy.
Na przykład, jeśli nowicjusz, który po raz pierwszy w życiu poszedł w marsz i od razu wleźł liderem, żeby zawiesić przełęcz 3B, spadnie i zginie na takiej przełęczy (sucha skała w dobrą pogodę, i przy tym rzeźba terenu pozwala postawić pewne punkty) - to jest to całkowicie wygenerowane ryzyko. W danym przypadku spadnięcie nastąpiło w wyniku błędnej strategii, taktyki, techniki, niewystarczającego doświadczenia i stanu fizycznego. Rzeźba terenu sama nie pomagała podchodzacemu spaść.
To znaczy, kiedy otaczające nas środowisko jest statyczne i nie posiada skłonności do gwałtownej zmiany stanu (spadanie śniegu, lodu, kamieni; pokryte lodem skały; "żywy" relief i tym podobne) - to jego pokonanie całkowicie zależy od możliwości uczestnika.
Taki podział również jest niejednoznaczny. Na przykład, jeśli turysta-na-narzędziach przy przekraczaniu jeziora wpadł pod lód, to czyje to są konsekwencje ryzyk?
Odpowiedź leży w przesłankach.
Jeśli wpadliśmy pod lód nagle, poruszając się zwykłym trybem ruchu, to zadziałało nieodłączne ryzyko. Badaliśmy lód przed tym, jak na niego weszliśmy - i uznaliśmy go za gruby i bezpieczny; nie jest nam wiadomo z opisów o niebezpieczeństwie wpadnięcia tutaj. Na podstawie faktów pewnie uznaliśmy bezpieczeństwo lodu.
Jeśli jednak z góry było jasne (widoczne ścieńczenie lodu, wyraźny szum wody, uginający się pod nogami młody lód, widoczne połynie i tym podobne), że istnieje możliwość wpadnięcia, to łączy się ryzyko generowane. Im bardziej wyraźne są klatki możliwości wpadnięcia, tym bardziej generujemy ryzyko - ponieważ nie podejmujemy decyzji, lub jesteśmy zmuszeni podjąć decyzję o zmianie taktyki ruchu lub uzgodnić na miejscu algorytm udzielenia pomocy.
I niemniej: jeśli w części awaryjnych sytuacji wyraźnie widać związek tylko i tylko wygenerowanego ryzyka z awarią, to w innej części bez szczegółowego zbadania timingu, który poprzedzał zdarzeniu, nie można jasno określić, skąd powstały przesłanki awarii.
Ale jest również prawdą, że istnieją zdarzenia, związane wyłącznie z nieodłącznymi ryzykami przy pełnej nieobecności ryzyk wygenerowanych.
Postronny obserwator, tak samo jak i uczestnik grupy, może przeceniać rolę nieodłącznych ryzyk w awarii i niedoceniać generowanych - w szczególności, żeby usprawiedliwić swoje lub czyjeś działania; lub na odwrót, niedoceniać rolę nieodłącznych - po prostu dlatego, że bardzo się chce kogoś obwinić.
Zdarzenia
Ryzyka rodzą zdarzenia. Zdarzenie to jest bezpośrednio następujące negatywne oddziaływanie na grupę. To znaczy, sztorm jest zdarzeniem. Kiedy on rozrywa namiot - następuje kolejne zdarzenie, wynikające z pierwszego. Śmierć jednego z uczestników w wyniku przechłodzenia w rozdartym namiocie - kolejne zdarzenie.
Tak więc, zdarzenie reprezentuje sobą fakt. Fakt nie bywa prawdziwy lub fałszywy. Po prostu jest. Fakt jest absolutem obiektywności.
Zdarzenie może reprezentować sobą jedno zakończone negatywne oddziaływanie na grupę. Na przykład, w suchą pogodę przyfrunął kamień na przełęczy i zranił uczestnika. A może składać się z łańcucha oddziaływań, kiedy grupa po przełęczy schodziła w niepogodę, lin nie miała, akcji ratunkowych nie umiała, i przy próbie ewakuacji rannego ze zbocza jeszcze dwóch się zraniło.
Działania grupy, społeczności i społeczeństwa po zdarzeniu, lub w trakcie takiego, jeśli ono trwa długo (zamieć śnieżna, na przykład) - nazywają się reakcją na zdarzenie.
Reakcje na zdarzenia dzielą się na poziomy.
· poziom 1: reakcja bezpośrednio drużyny na trasie.
· poziom 2: reakcja ratowników MSP lub obozu bazowego, innych grup, administracji rejonu.
· poziom 3: reakcja MKK, sądu i prokuratury.
· Poziom 4: reakcja mediów, społeczności w ogóle i zasobów typu Risk.ru w szczególności.
Pomimo tego, że zdarzenie reprezentuje sobą fakt, na poziomach 2, 3 i 4 zdarzenie łatwo może być negowane przez zewnętrznych obserwatorów. I nawet nie-zewnętrznych, jeśli mówimy o poziomie 2, i jeśli zdarzenie stawia ich w niewygodnym świetle. Na przykład, MSP nigdy i za nic nie przyzna się do grubych błędów, jeśli takie nagle nastąpiły, i które pociągnęły za sobą śmierć lub rany uczestnika awaryjnej grupy.
Szczegółowo poziomy reakcji na zdarzenia, ich wzajemne powiązania, pozytywne i negatywne skutki takich powiązań - będziemy rozważać w następnych rozdziałach.
Dla grupy zdarzenia dzielą się na krytyczne i niekrytyczne.
Niekrytyczne, to kiedy grupa mogła sobie poradzić ze zdarzeniem bez NS. Większość zdarzeń, które na nas oddziałują w marszu, są niekrytyczne. Dajemy sobie z nimi radę, choć z różnym wydatkowaniem sił, ale nie prowadzą one do NS. To znaczy, często sami tworzymy sobie trudności, a potem heroicznie i z powodzeniem je pokonujemy.
Krytyczne zdarzenia, z kolei, charakteryzują się poważnymi konsekwencjami dla grupy:
· Zjazd z trasy.
· Zjazd z trasy i śmierć uczestnika.
· Zjazd z trasy i śmierć kilku uczestników.
· Śmierć grupy cało.
Kluczowy czynnik, opisujący różnicę między krytycznym i niekrytycznym zdarzeniem - to przejście grupy trasy. W szczególnych przypadkach przejście trasy jest możliwe już po śmierci jednego z uczestników.
Zjazd grupy z trasy niekoniecznie jest wywołany NS. Na przykład, może być wywołany warunkami pogodowymi, jako oddziaływaniem nieodłącznego ryzyka. Jednak w danym przypadku oznacza to, że grupa nie poradziła sobie ze zdarzeniem, w силу pewnych przyczyn. Złego planowania, na przykład.
Wyjście zaś grupy, przy nieobecności śmierci i ran uczestników, po zapasowym wariancie drogi, z góry zaplanowanym, nie uważa się za zjazd z trasy w naszym sensie, kiedy rozważamy pracę z ryzykami. Awaryjny, on же zapasowy, wariant wyjścia - to już wypracowana część trasy, jako sposób walki ze zdarzeniami, i on jest nieodłączną częścią trasy. Grupa, która wypracowała zapasowe wyjścia z trasy i skorzystała z nich w celu obniżenia generacji ryzyk, ocenia sytuację trzeźwo na podstawie pewnych zdarzeń (zła pogoda i opóźnienie od harmonogramu, na przykład), i podejmuje właściwe strategiczne rozwiązanie, jeśli oni docierają do punktu wyjścia bez NS - co staje się jasne tylko po fakcie dotarcia do punktu wyjścia.
Ważne: dopóki zdarzenie się nie zakończy samo z siebie lub dopóki ktoś z uczestników się nie zrani lub nie zginie, ani grupa, ani zewnętrzny obserwator, nie mogą określić, czy dane zdarzenie było dla niej krytyczne czy niekrytyczne.
Problem zewnętrznego obserwatora (reakcja 4 poziomu) polega na tym, że często on próbuje osądzić końcowy wynik, bez timingu, kiedy zdarzenia już się skończyły i dokładny wynik jest mu znany. To się nazywa wiedza post factum. W danym przypadku takiego obserwatora proces sam nie interesuje, ponieważ on wychodzi wyłącznie z końcowego wyniku. Część reakcji 3 poziomu odbywa się dokładnie tak samo z wiedzy post factum, w wyniku czego powstaje konflikt z tymi zewnętrznymi obserwatorami, którzy są ukierunkowani na timing i nieokreśloność. Problem zaś polega na próbie znalezienia magicznej tabletki od NS u tych, którzy są ukierunkowani na wiedzę post factum. To znaczy, wymyślić pewną regułę, w tym regułę kary, która przy jej zastosowaniu (użyciu magicznej tabletki) odetnie negatywną gałąź rozwoju zdarzeń. Jednak ukierunkowanie od razu na końcowy wynik przy takim modelu myślenia zmusza do ignorowania potencjalnie niebezpiecznych gałęzi zdarzeń, które mogą nastąpić już od magicznej tabletki. Taki zewnętrzny obserwator twierdzi (liczne komentarze na Risque i nawet oddzielne twierdzenia komisji), że to nieważne, ponieważ nie wiadomo, czy nastąpią te negatywne zdarzenia, ale za to na pewno nie nastąpi konkretne. W tym przypadku obserwator przeczy sam sobie, ponieważ uważa ściśle określonymi zdarzenia w marszu z NS i całkowicie nieokreślonymi w tej rzeczywistości, którą on jest gotów stworzyć magiczną tabletką. To jest bardzo dziwna właściwość, której są podatni nawet ci, którzy uważają siebie za "bardzo doświadczonych". Możliwe nawet, że to jest dowodem na założenie, że doświadczenie niekoniecznie implikuje domyślnie umiejętność myślenia.
Ważne: reguły i zalecenia powinny być ściśle przemyślane i nie nosić charakteru magicznej tabletki. Inaczej one prowadzą do jeszcze większej generacji ryzyk, lub w ogóle nie wyprowadzają ze stanu nieokreśloności, przy tym, że ich przestrzeganie odbiera siły - zmuszając do generowania ryzyk.
Bardzo ciekawie, jednak, że zalecenia komisji po rozbiorze awarii od pewnego momentu rzadko są brane pod uwagę przez uczestników marszów w praktyce. To jest subiektywna opinia, oparte na patrzeniu z boku na ogólną картину interakcji komisji i uczestników.
Przyczyny leżą w następującym:
· Komisje stały się samowystarczalne - reakcja uczestników im nie jest potrzebna. To znaczy, nastąpiła naturalna, jeśli oceniać z punktu widzenia prac Cyryla Parkinsona, ewolucja komisji.
· Komisje muszą wydawać zalecenia, ponieważ widzą w tym swoje zadanie - w tym dla awarii, gdzie zalecenia nie są potrzebne.
· Zalecenia są oparte na wiedzy post factum, i jak tylko grupa wpada w działanie zdarzenia, zalecenia stają się bezsensowne.
· Komisje dawno utraciły swój autorytet, i na nie mało kto zwraca uwagę.
· Zalecenia, oparte na gotowości do konsekwencji potencjalnych zdarzeń, dawno są napisane, i zmieniać w nich nie ma czego. A zalecenia, oparte na nowych możliwościach (asekuracja, łączność satelitarna, administrowanie trasą i tak dalej) kluby wyprowadziły same bez udziału komisji, które znacznie później zaczęły uwzględniać to samo w swoich zaleceniach.
Natomiast wartość komisji po rozbiorze awarii, w zasadzie, polega: a) na sublimacji okoliczności awarii i przedstawieniu ich społeczności (czego one nie lubią robić - ponieważ są samowystarczalne); б) na zmianie stopnia trudności lokalnych przeszkód i wniesieniu poprawek w zalecenia ich przejścia (czego one nie lubią robić - ponieważ taka praca implikuje odpowiedzialność).
Grupy zdarzeń według możliwości ich prognozy
Wróćmy od komisji z powrotem do ryzyk i zdarzeń.
W zdarzeniach, które są inicjowane przez nieodłączne ryzyka, wyróżnia się dwie grupy według możliwości ich prognozy.
Pierwsza grupa: zdarzenie prognozowane, ale nieuniknione.
Na przykład, stoimy na siodle przełęczy i obserwujemy, jak do nas zbliża się sztormowy front. Doświadczony uczestnik będzie w stanie nawet określić, w przybliżeniu, przez jaki czas ten front do nas dotrze.
W danym przypadku sztorm jest absolutnie prognozowany, czasem nawet z dokładnością do kwadransa. Ale jest nieunikniony. Nawet jeśli zaczniemy machać dywanikami i krzyczeć na chmurę, to jej to nie zatrzyma. I uciec od niej również my nie będziemy w stanie. Nasz sukces w walce z konsekwencjami zdarzenia w postaci sztormu będzie zależał od tego, jak my ten sztorm spotkamy - w namiotach lub bez nich.
U tej grupy zdarzeń jest ważna właściwość: my nie możemy prognozować siły tych zdarzeń. Sztorm, który widzimy, może być dowolnej siły, ale my nie będziemy tego wiedzieli dokładnie do tych por, dopóki on na nas się nie zwali.
Druga grupa: zdarzenie nieprognozowane i nieuniknione.
Na przykład, wiemy, że na naszej trasie przełęcze są kamienioodporne (spadanie kamieni z przełęczy nieuchronnie nastąpi), lub lawiniaste (jeśli wypadnie opad śniegu, to lawiny są nieuniknione; lub lawiny są nieuniknione w ogóle, jak na wielu trasach w wysokościowym alpinizmie). Ale my nie możemy prognozować czasu spadnięcia kamienia lub lawiny, a także siły, z którą oddziałuje na nas spadające kamienie lub lawina.
Im dłuższa i bardziej skomplikowana jest nasza trasa, tym większa jest prawdopodobieństwo przypadku (kamień nie przeleci obok), a także prawdopodobieństwo, że wygenerowane przez nas ryzyka dodadzą się z nieodłącznymi i urządzą nam sprawdzian naszych umiejętności.
Przykład w prostym wariancie - to spadnięcie kamienia na przełęczy. Nieuchronność spadnięcia kamienia polega na empirycznym spostrzeżeniu: w górach cały czas coś pada. My nie jesteśmy w stanie zatrzymać spadnięcia kamieni na przełęczy - to znaczy, wykluczyć ten wariant oddziaływania na naszą grupę całkowicie i całkowicie (uwaga - w komentarzach stale piszą, że to jest możliwe, ale w praktyce takich czarodziejów nikt nie widział). Jednak my możemy: a) zorganizować środki prewencyjne po to, żeby obniżyć prawdopodobieństwo oddziaływania na nas takiego zdarzenia - na przykład, przechodzić przełęcz wczesnym rankiem, poruszać się po określonej linii; б) zorganizować środki prewencyjne po to, żeby obniżyć konsekwencje oddziaływania na nas takiego zdarzenia - na przykład, używać kasku, asekuracji linowej i wypracować akcję ratunkową na górskim reliefie przed marszem.
Przykład nieuniknionego i nieprognozowanego w skomplikowanym wariancie reprezentuje sobą kompleks zdarzeń. Na przykład, znajdujemy się w centrum pasma górskiego, gdzie właśnie wypadł obfity opad śniegu. Lawiny są nieuniknione. Ale my nie możemy prognozować: a) jak szybko stoki staną się obiektywnie bezpieczne; б) jak bardzo w rzeczywistości, w wyrażeniu matematycznym, jest bezpieczny stok, po którym my teraz będziemy się wspinać lub schodzić.
Teoretycznie niebezpieczeństwo lawinowe zawsze jest śledzone, ale my teraz mówimy właśnie o zdarzeniach. Cechą charakterystyczną turystycznego marszu i wysokościowych podchodów jest to, że my nie mamy możliwości siedzieć na miejscu i czekać, kiedy rejon stanie się obiektywnie bezpieczny, jeśli my już w nim jesteśmy i jakoś trzeba iść dalej. Ponieważ żywność i paliwo mają właściwość kończyć się, a kanibalizm w naszym państwie postrzegają z dezaprobatą.
Przenoszenie śniegu przez wiatr i prędkość wiatrów formują bardzo różne warunki dla zejścia lawin na różnych ekspozycjach. Możemy bezpiecznie wejść na przełęcz, ale niebezpiecznie z niej zejść, po prostu z braku możliwości dokonania oceny tego bezpieczeństwa.
W praktycznym aspekcie zawsze istnieje skomplikowane sprzeczność: ocena trasy, jako niebezpieczna, prawie zawsze jest obiektywna; ocena zaś trasy, jako bezpieczna, prawie zawsze jest subiektywna.
Dzieje się tak dlatego, że dla uznania trasy za niebezpieczną grupa kieruje się na kilka markerów, formujących zupełnie jasną ocenę. To znaczy, wniosek następuje na analizie dostępnych faktów. Kiedy markerów nie ma (lub grupa z różnych przyczyn nie ma możliwości ich widzieć lub czytać) trasa jest postrzegana jako bezpieczna.
Ważne: uznanie trasy za niebezpieczną nie wyklucza ruchu grupy po niej. Ale uznanie trasa za niebezpieczną włącza w równanie niebezpieczeństwa niepokój, który grupa wykorzysta dla zmiany taktyki przejścia, jeśli ona ma niezbędne do tego wyposażenie i siły (zasoby). Z kolei, to nie oznacza, że grupa po tym będzie w stanie przejść niebezpieczną trasę bez NS.
W zasadzie, wszystkie zdarzenia, które są formowane przez nieodłączne ryzyka, układają się w kanwę opisanych zdarzeń: a) prognozowanych i nieuniknionych; б) nieprognozowanych i nieuniknionych.
Jako wniosek: zdarzenia są nieuniknione. Ale część z nich my jesteśmy w stanie prognozować. Z kolei, nawet jeśli my nie możemy prognozować zdarzeń, to my możemy prognozować konsekwencje zdarzeń i pracować z nimi.
Przykład - to lawinowe czujniki w grupie narciarskiej, która idzie po górach. My w większości przypadków nie możemy prognozować zdarzenia w postaci lawiny, ale możemy walczyć z konsekwencjami. To samo i z kawałkiem liny dla przejścia przez rzeki latem.
Prawidłowości wpływu nieodłącznych i generowanych ryzyk na awarie
Spójrzmy teraz, jakie prawidłowości istnieją w podziale wpływu nieodłącznych i generowanych ryzyk na prawdopodobieństwo awarii.
Tezy podziału wyglądają następująco:
- W pewnym średnim wyrażeniu, im wyższa jest trudność marszu, tym bardziej doświadczona grupa w nim uczestniczy. I tym niższe jest w ich udziale awarii wpływ generowanych ryzyk, z jednoczesnym wzrostem ryzyk nieodłącznych.
To jest ciekawy moment. Niebezpieczeństwo marszu podwyższa się z wzrostem trudności - dlatego wzrasta i oddziaływanie na grupę dynamicznego środowiska. Z wzrostem trudności kamieniołomy i lawiny w zasadzie na grupę padają częściej, a z wzrostem czasu następuje zasadnicze powiększenie ilości przygód - w силу matematyki. Ponieważ im więcej czasu my szukamy przygód na swój tył, tym więcej ich znajdujemy. Tę życiową logikę obejść nie można, ponieważ marsz w zasadzie polega właśnie na szukaniu przygód poprzez przejście trasy.
Przy tym, doświadczona drużyna w wyniku naturalnego i/lub celowego doboru uczestników i kierowników generuje mniej ryzyk niż drużyna niedoświadczona lub niespójna.
Badanie awarii pokazuje, że prawie wszystkie awarie, związane tylko i tylko z nieodłącznymi ryzykami, bez udziału generowanych, odbywają się w marszach wysokiej trudności i z doświadczonymi grupami.
To samo badanie awarii (na podstawie otwartych - ale ograniczonych źródeł) pokazuje, że udział takich w skomplikowanych marszach prawdopodobnie może sięgać do połowy wszystkich przypadków. Pozostałe zaś awarie reprezentują sobą skutki albo wyłącznie generowanych ryzyk, albo dodania generowanych do nieodłącznych.
2) W zasadzie około połowa wszystkich awarii na trasach odbywa się tylko i tylko za sprawą generowanych ryzyk bez udziału nieodłącznych. Dokładną liczbę nie można policzyć, ale sama prawidłowość jest wyraźnie widoczna. Nastąpiłe w tej kategorii awarie nie są związane ani z pogodą, ani z oddziaływaniem reliefu - tylko z zachowaniem uczestników grupy i planowaniem marszu.
To również jest ciekawy moment. Okazuje się, że największe niebezpieczeństwo my niesiemy dla siebie samych.
3) W dodaniu ryzyk nieodłącznych i generowanych w stu procentach przypadków decydującą rolę grają ryzyka generowane. Przy badaniu zdarzeń i reakcji na zdarzenia to jest widoczne bardzo jasno i zawsze.
To znaczy, pomimo tego, że cechą charakterystyczną marszu jest duża liczba nieodłącznych ryzyk, znaczenie mamy tylko my sami i nasze przygotowanie. Ten teza koreluje z pierwszym tezą, w którym są opisane doświadczone grupy.
Sumaryczne ryzyka ustępują w swojej liczbie w awariach wygenerowanym ryzykom, ale niewiele.
Stąd ważny wniosek: marsze i podchody są niebezpieczne nie dlatego, że tam jest dzika przyroda i skomplikowane warunki. A dlatego, że my nie umiemy i nie możemy.
W tym aspekcie marsze i podchody solo i małymi grupami mają sens oszacować i z innej strony. Bo jeśli tak ważny jest wkład w awarie generowanych ryzyk, to nieduży rozmiar grupy w ogóle nie gra żadnej roli w pojawieniu się NS. Technicznie on gra rolę tylko w fazie reakcji na zdarzenia, kiedy jest potrzebna duża liczba zasobów.
Generowane ryzyka
Porozmawiajmy o generowanych ryzykach bardziej szczegółowo.
Generowane przez nas ryzyka dzielą się na generowane świadomie i generowane nieświadomie.
Świadoma generacja ryzyk nie oznacza, że uczestnik lub grupa w ogóle rozumie i akceptuje konsekwencje tej generacji. Oznacza, że uczestnicy lub grupa wiedzą o istnieniu zaleceń lub reguł, ale z pewnych przyczyn odstępują od nich.
Kluczowa charakterystyka świadomie generowanych ryzyk polega na następującym: zdarzenie, które jest wywoływane przez generowane ryzyka, grupa lub uczestnik uważają za mało prawdopodobne.
To znaczy, prawdopodobieństwo zdarzeń nie jest negowane, jednak nie jest brane pod uwagę. A jeśli jest brane, to jest uważane albo za dopuszczalne, albo za tak mało prawdopodobne, że można się do niego nie przygotowywać.
Przytoczę trzy przykłady, od prostego do skomplikowanego.
1) Grupa nie bierze na trasę kasków, a jeśli bierze, to ich używa ograniczanie, ponieważ "bez nich iść jest wygodniej". Ten przykład charakteryzuje się licznymi mitami i uprzedzeniami co do kasków, przy tym, że samo spadnięcie kamieni w górach, jak już wyżej rozważaliśmy, odnosi się do grupy Nieuniknionych Nieprognozowanych Zdarzeń. To znaczy, kamienie padają zawsze, jeśli rzeźba terenu implikuje możliwość im spaść.
Najbardziej okrutne błędne przekonanie co do kasków jest u niedoświadczonych solo i małych grup. Na stosunkowo nieskomplikowanych przełęczy 1A-1B oni szczerze uważają, że kamienie same nie spadają, a spadają tylko jeśli im pomóc. Chociaż, wydawałoby się, leżące na dole kamienie powinny nawodzić na inne myśli. Steep osypiska lub poruszanie się po "żywych" morenach nie jest brane w ogóle w rachubę.
2) W narciarskich marszach u zdecydowanej większości turystów nie jest przyjęte brać ze sobą lawinowych biperów. Przy tym, NS zdarzają się nieustannie. W danym przypadku cena przyrządu nie jest usprawiedliwieniem, ponieważ do niedawna na przestrzeni kilku lat one były dość dostępne. Jakikolwiek Arva Evo 4 kosztował niewiele więcej niż Splalowski ekspedycyjny plecak. Ciekawie, że nawet część alplagierów sprzedawiła w obowiązkowy spis dla odpowiednich sezonowo zmian lawinowy czujnik, przy tym, że u nich śmiertelność od lawin subiektywnie jest mocno mniejsza niż u narciarzy (ponieważ alpiniści częściej się przywiązują za relief i za siebie nawzajem).
3) Wiele tak zwanych profesjonalistów pracuje na stosunkowo skomplikowanych technicznych przeszkodach bez asekuracji, przy tym zupełnie świadomie. W szczególności, kiedy ja lezę 2A z plecakem chodzowym w swoich solo, bez żadnej asekuracji, ja absolutnie świadomie generuję ryzyko i doskonale rozumiem całą kruchość swojego położenia (czasem nawet otrzymując od tego przyjemność).
Dlaczego to jest skomplikowany przykład? I dlaczego ja powiedział "profesjonalistów", jeśli dokładnie tak samo postępują i "nie profesjonaliści"?
Różnica polega na tym, że tak
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz