PЕРВЕНSTWO ZSRR W ALPINIZMIE 1973 r. Klasa technicznie skomplikowanych wejść

Główny Dombaj-Ulgen od południowej ściany (pierwszego przejścia)

Trasa została pokonana przez zespół obozu alpinistycznego „Dombaj” CS DSO „Burewiestnik”

Trener MS ZSRR STROGANOW R.P.

Zachodni Kaukaz

— 1973 — img-0.jpeg

Rys. 2. Południowa ściana szczytu Główny Dombaj-Ulgen img-1.jpeg

Ponieważ grupa szturmowa przez pierwsze trzy dni przebywała w zasięgu widoczności grupy obserwacyjnej, ta ostatnia miała możliwość dokładnego ukierunkowania grupy szturmowej.

Grupa łączności w składzie:

    1. Siłkow N.W. 2. sp. rozładunek — kierownik
    1. Kałasznikow Yu.N. 3. sp. rozładunek — uczestnik

znajdowała się na Przełęczy Dombajskiej, skąd za pośrednictwem grupy obserwacyjnej utrzymywała łączność grupy szturmowej z a.l. „Dombaj”.

6. Kolejność przebywania trasy (dziennik wejścia)

Pierwszy dzień: 3 sierpnia 1973 r.

O godzinie 11:00 grupa w składzie: Korotkow, Karpow i Mołocznikow wyszła z biwaku na „zielonym kontreforsie”, schodzącym ze szczytu Zachodni Dombaj-Ulgen, na przetarcie trasy. Po lodowcu Południowo-Dombajskim podchodzimy do początku trasy. Trasa zaczyna się w środkowej części „trójkąta” — skalnego masywu, ograniczonego po prawej stronie żlebem z potokem, po lewej — pionowymi monolitowymi ścianami ogromnego skalnego koryta, idącego od Zachodniego szczytu Dombaj-Ulgen.

Pierwszy na ścianę wychodzi Wadim Korotkow. Pogoda jest pochmurna, ale skały suche, dlatego Wadim wkłada kalosze.

Pierwszy odcinek liny — odcinek R1 — jest dość szybko pokonywany. Tu nie jest zbyt stromo, są zaczepy. Jednak drugi odcinek liny wymaga od Korotkowa całego jego doświadczenia we wspinaczce skalnej. A doświadczenie ma niemałe:

  • Nie raz zajmował miejsca na podium w mistrzostwach g. Leningradu, CS DSO „Burewiestnik” we wspinaczce skalnej.
  • Był mistrzem ZSRR w alpinizmie w 1970 r.

Po wejściu pionowo w górę po stromych płytach z przewieszkami (R2) musiał się zatrzymać: gładka stroma płyta bez zaczepów i pęknięć wymaga użycia technik hakowych. Z dużym trudem Wadim trawersuje w prawo na niewielki narożnik zewnętrzny (R3) we wspinaczce swobodnej. Wspinaczka jest niezwykle trudna, nawet w kaloszach.

Dalej wspinaczka jest prostsza, jednak na pokonanie następnego odcinka (R4) Korotkowowi potrzeba około godziny. Droga prowadzi tu bezpośrednio w górę do białej przewieszonej ściany z czarnymi zaciekami po stromych płytach. Wyjście do tej ściany — po stromych płytach z mikroskopijnymi za zaczepami (R5). Pod białą ścianą znajduje się szeroka (50–60 cm) półka. Na tej półce odkładamy niewykorzystany sprzęt i schodzimy na śnieg. Przetarcie trasy zostało zakończone o 16:00.

Drugi dzień. 4 sierpnia 1973 r. Zgodnie z wstępnym planem w tym dniu powinniśmy dotrzeć do górnej części „trójkąta”. To około 400 m różnicy wysokości. Dlatego wstaliśmy wcześnie i już o 5:00 podeszliśmy do wyczyszczonej wczoraj ściany. Na biwaku pozostała grupa obserwacyjna:

  • Iwanow D.P.
  • Szwedczikow I.P.

Dziś pierwszy idzie Karpow Yu. Przeszedłszy oczyszczony odcinek, spieszy się donąć kaloszy, ale… zaczyna padać deszcz.

Podchodząca grupa ustawia się pod przewieszona ścianą na półce. Skały mokną, nastrój się pogarsza. Krótka narada — i decydujemy się iść w górę, ale oczywiście nie w kaloszach. Karpow bez plecaka z kompletem haków i drabinek rusza dalej. Dość prosty trawers po półce w prawo (R6) pozwala wydostać się do ścianki, po której można ominąć przewieszony odcinek. Chociaż średnie nachylenie ścianki nie jest zbyt duże — 75°, to jej charakter jest schodkowy, a przejścia ze stopnia na stopień — a jest ich trzy — są przeprowadzane po pionowych ściankach o wysokości 5–6 m (R7). Wspinaczka, co komplikuje fakt, że skały są mokre, a deszcz nadal mży. Karpowowi przychodzi zawiesić trzy drabinki, wykorzystując sztuczne punkty podparcia (ITo).

Dalej nachylenie skał maleje, pomiędzy płytami zieleni się trawa. Wspinaczka po mokrej trawie o nachyleniu 55° nie jest zbyt przyjemnym zajęciem. Ten odcinek (R8) jest pokonywany z maksymalną ostrożnością. Droga idzie w lewo — w górę, gdzie widać niewielki taras.

Na końcu odcinka R8 wychodzimy na ten taras pod przewieszona ścianą. Przewieszenie jest dość duże, w dolnej części tworzy grot, w którym siedząc mogą zmieścić się trzy osoby. Deszcz przestał padać, ale skały są mokre po deszczu.

Z tarasu przed grotą widać w górze po prawej stronie w odległości 80–100 m odłupany od ściany palec — nasz punkt orientacyjny do wyjścia na prawą krawędź „trójkąta”. Wzdłuż białej pionowej gładkiej ściany tam prowadzi niewielka półeczka. Ale te 100 m po mokrych pionowych skałach byłoby bardzo trudno przejść.

Decydujemy się:

  • od groty przeprowadzić obchód przewieszonej ściany po lewej stronie;
  • możliwe wyjście na lewy skraj „trójkąta”.

Ten wariant został również wytyczony jako jeden z możliwych podczas obserwacji z dołu.

Obchód tej ściany po lewej stronie idzie po wewnętrznym zakręcie, przechodzącym w komin (R9). Wspinaczka powyżej średniej trudności. Deszcz ustał, ale skały są nieprzyjemne, mokre. Po kominie dwie liny nie stromo nachylonych płytowatych skał prowadzą do lewej krawędzi ściany (R10). Dalej płyty stają się bardziej strome (R11), i wreszcie wychodzimy spod ściany.

Ściana składa się z czarnych bloków, znacznie przewiesza w prawej części. Po lewej, u samego krańca „trójkąta”, ściana jest mniej stroma.

Karpow trawersuje tam (R12), po czym rozpoczyna się trudna wspinaczka pionowo w górę (R13). Ta droga jest chyba jedyną, którą można przebyć na tym poziomie „trójkąta” bez użycia techniki hakowej:

  • w prawo odchodzi przewieszona absolutnie gładka czarna ściana;
  • po lewej — zupełnie wygładzone pionowe ściany.

Wyżej charakter skał się zmienia, ściana staje się bardziej stroma (R14). Zaczepów praktycznie nie ma, ale jest wystarczająco dużo pęknięć. Wspinaczkę komplikuje to, że, jakby na złość, znów zaczął padać deszcz. Tym razem z gradem. Trzeba korzystać ze sztucznych punktów podparcia, drabinek. Miejscami ściana przewiesza. To jedno z najtrudniejszych miejsc na trasie.

Następny odcinek liny jest przebyty znacznie łatwiej, tym bardziej że deszcz ustał. Skały są koloru czerwonego, czuć, że w końcu ściana zacznie się wypłaszczać (R15). Jeszcze dwa odcinki liny niezbyt trudnej wspinaczki (R16) i wychodzimy na dużą półkę. Charakter ściany zupełnie się zmienia — to szerokie półki z trawą, schodkowo wznoszące się w górę — to jest górny narożnik „trójkąta”. Z prawej strony podchodzi prawa krawędź „trójkąta”, na prawo od niej widać kamieniożebny wąski żleb, zatkanego nieco wyżej nas ogromnym głazem. Całkiem niedaleko — w trzech-czterech linach powyżej nas — po prawej stronie żlebu widać stromą śnieżną półkę — domniemane wyjście w kotłozb.

Żleb, jak widać z bliska, jest nieustannie ostrzeliwany kamieniami. Przecinać go trzeba z wielką ostrożnością bardzo wcześnie rano.

Decydujemy się rozbić biwak, tym bardziej że już jest późno — 17:00. Wybieramy bezpieczną równą półkę i rozstawiamy namiot. Nie trzeba było prawie wcale układać platformy: półka jest dość równa. Uspokoiliśmy się wcześnie — o 20:00. Dwanaście godzin nieprzerwanej pracy nie sprzyja długim rozmowom.

Trzeci dzień. 5 sierpnia 1973 r.

Dziś musimy wykonać dwa podstawowe zadania. Pierwszym jest jak najwcześniejsze przecięcie kamieniożebnego żlebu i wyjście w kotłozb. Drugim jest doprecyzowanie drogi wyjścia z kotłozb na szczyt. Dlatego wstawaliśmy bardzo wcześnie. Już o 5:00 para Korotkow — Perkowski opuszcza biwak. Dziś pierwszy idzie Perkowski.

Przeszedłszy jednocześnie łagodny usypiskowy odcinek — to i jest „wierzchołek” „trójkąta” — Perkowski zaczyna wspinać się po stromym wyraźnie zaznaczonym grani z lewej strony (R19). Para Karpow — Mołocznikow zbiera biwak. Na platformie składamy duży kopiec kamieni i wkładamy kartkę — to jest punkt kontrolny, który na pewno zobaczy grupa, w dowolnym miejscu wznosząca się po „trójkącie”.

Na odcinku R19 mijamy stromą śnieżną półkę na przeciwległej ścianie żlebu — miejsce zakładanego wyjścia w kotłozb. Przejście żlebem w tym miejscu jest jednak dość skomplikowane — potrzeba na to kilka godzin poważnej pracy. W tym samym czasie już wstało słońce, wkrótce mogą zacząć padać kamienie. Decydujemy się wspiąć wyżej: tam również widać możliwe wyjście — półkę, po której płynie potok z kotłozb w żleb.

Stroma grań kończy się niewielkim usypiskowym grzebieniem (R20), uchodzącym w pionową wygładzoną płytę. Jesteśmy już 30 m powyżej zatyczki, zamykającej wąski żleb po prawej stronie nas. Ta zatyczka jest wyraźnie widoczna z lodowca nieuzbrojonym okiem.

Płyta (R21) jest pokonywana przez Perkowskiego we wspinaczce swobodnej z wyjątkiem górnej części. Duże nachylenie, mała ilość wygładzonych zaczepów czynią ten odcinek jednym z kluczowych na trasie. Przejście komplikuje się prawie całkowitym brakiem pęknięć na haki w górnej części płyty. Bezpośrednio w górę wyjścia nie było, i aby wydostać się z płyty w prawo trawersem, Perkowskiemu przyszło zawiesić drabinkę na haku szlamburrowym.

Jeden odcinek liny prostych zniszczonych skał (R22) — i jesteśmy na poziomie potoku, po którym widać przejście w kotłozb. Wyjście w żleb po płytowatej ścianie — 2 odcinki liny — (R23) — nie przedstawia trudności. Proste okazało się również przecięcie żlebu.

Jest już około 9:00 rano. Siedzieliśmy na skraju kotłozb; bezpośrednio przed nami mnóstwo kontforów schodzących z grani Dombaj-Ulgen w kotłozb. Wstępnie obmyślany wariant wyjścia na grań po długim kontforsie po prawej stronie od wierzchołka wydaje się teraz mniej logiczny: znajdujemy się wystarczająco wysoko na skraju kotłozb i aby wyjść na ten kontfors, trzeba schodzić w dół, do kotłozb, i ją przecinać. Bardziej logicznym wydaje się wyjście na grań po niewielkim kontforsie, schodzącym w kotłozb bezpośrednio po lewej stronie od wieżyczki wierzchołkowej.

To jest najbardziej prawy kontfors z trzech, schodzących w dole, w kotłozb, razem i tworzących trójpalczastą łapę, położoną na barku Głównego Dombaj-Ulgen.

Aby wydostać się na ten kontfors, trawersujemy stok kotłozb z podjściem (R24). Pięć odcinków liny równoczesnego ruchu prowadzi do lewego z trzech kontforsów łapy nieco powyżej jego podstawy. Aby wydostać się na prawy kontfors, najpierw wznosimy się bezpośrednio w górę (R25). Na przedzie wychodzi Wadim Korotkow. Wspinaczka jest bardzo trudna, tu na początku kontfors jest bardzo stromy. Przeszedłszy pół liny w górę, Korotkow zaczyna trawers w prawo po długiej półce. Skały tu, pomiędzy kontforsami, mają skomplikowaną strukturę: ogromny kamienny placek o warstwach 1,5–2 m. Niewielki występ jednej z warstw na stromych ścianach tworzy półkę. Trawersem (R26) przecinamy środkowy palec „łapy” i wychodzimy do najbardziej prawego kontforsa, który powinien nas wyprowadzić na grań. Stąd do grani Wielkiego Dombaj-Ulgena jest mniej więcej trzy liny.

  • Pierwszy odcinek liny — początek podjścia (R27) — jest przebyty przez Korotkowa dość szybko, ale potem stromość, trudność trasy znacznie wzrastają.

Jesteśmy już ponad osiem godzin w ruchu w tym dniu. Można by pomyśleć o noclegu. Ale według wszelkich oznak pogoda znów zaczyna się psuć. Podejmujemy decyzję, aby wykorzystać każdą godzinę dziennego światła.

Korotkow porusza się bezpośrednio po ostrym stromym grzebieniu kontforsa (R28). Wspinaczka jest bardzo trudna. Skały składają się z rdzawożółtych bloków, ustawionych jeden na drugim. Wydaje się, że cały kontfors za chwilę rozsypie się pod tobą. Ten odcinek liny jest chyba najbardziej skomplikowanym i niebezpiecznym miejscem na trasie.

Pierwszy idzie bez plecaka, w kaloszach. Sąsiednie kontforsy oparły się o ścianę mającą postać ogromnej wklęsłej soczewki; wyjście na grań tam wymaga użycia ITo.

Nasz kontfors również opiera się o ścianę (R29); ta ściana choć stroma, ma jednak dodatnie nachylenie i dość bogaty mikrorelief. Niewielkie przewieszenie w środkowej części ściany jest obchodzone po prawej stronie. Jeszcze trochę i wychodzimy na grań Wielkiego Dombaj-Ulgena. Niedługo będzie ciemno — 18:00.

W śnieżnej nawisiadce, przylegającej do skał po północnej stronie grani, zdążyliśmy przed zmrokiem wykuć lodowcami platformę. Kolację spożyliśmy już w ciemności.

Czwarty dzień. 6 sierpnia 1973 r. Za poprzedni dzień, pracując 13 godz., wykonaliśmy właściwie program, który wyznaczyliśmy sobie na dwa dni. To okazało się bardzo korzystne: od rana czwartego dnia znów jest niepogoda. Mży deszcz, gęsta mgła. Widoczność nie przekracza 10 m.

Warunki pogodowe:

  • Mży deszcz
  • Gęsta mgła
  • Widoczność nie większa niż 10 m

Bezpośrednio przed nami w mlecznej mgle wznosi się wierzchołkowy odcinek na w. Główny Dombaj-Ulgen. Szczyt jest gdzieś blisko.

Wychodzimy o 7:00. Pierwszy idzie Mołocznikow. Poruszając się bezpośrednio w górę po niezbyt stromym wzniesieniu (R30), po 3 odcinkach liny podchodzimy do najwyższego jego punktu. Szczyt.

O 8:30 zaczynamy schodzenie po klasyfikowanej trasie 3B kat. sk. po Północnym żebrze. Znalezienie tej trasy w mgle nie jest prosta. img-2.jpeg

Tego samego dnia o 17:00 grupa wróciła do obozu alpinistycznego „Dombaj”.

8. Tabela podstawowych charakterystyk trasy wejścia

Trasa wejścia: na Gł. Dombaj-Ulgen od południowej ściany. Różnica wysokości trasy — 1040 m. W tym najtrudniejszych odcinków — 210 m. Średnie nachylenie trasy — 63°.

DataOdcinki rozciągłeŚrednie nachylenie odcinkaRozciągłość odcinka (wg długości)Charakterystyka odcinków i warunków ich przebycia (wg charakteru reliefu)Wg techn. trudnościWg sposobu przezwyciężenia lub ubezpieczeniaWarunki noclegu (wg warunków pogodowych)Czas (wg warunków pogodowych)Czas zatrzymania w drodzeCzas wyjściaGodzin marszuZakotwiczono haków (skalnych)Zakotwiczono haków (lądowych)Zakotwiczono haków (szlamburowych)Warunki noclegu
123456789101112131415
3.08.1973R165°40 mŚcienna skała5Swobodna naprzemienna wspinaczka; hakiPochmurno11:003
R275°20 mStrome płyty z przewieszonymi odcinkami5—"——"—3
R375°10 mTrawers w prawo pod przewieszką płyty5—"——"—2
R470°30 mStrome płyty5Swobodna naprzemienna wspinaczka; haki-5
R590°5 mPionowa płyta z małą ilością zaczepów5Swobodna naprzemienna wspinaczka-16:005:001Nocleg leżący na zielonym kontforcie pod trasą
4.08.1973R6-25 mTrawers w prawo pod przewieszką ścianą po półce3—"—Deszcz, skały mokre., pochmurno5:002
R775°45 mSilnie rozczłonkowana skalna ściana.5Wspinaczka z użyciem ITo; drabinki—"—8
R855°65 mRozczłonkowane płyty z występami trawy; ruch w lewo do góry.4Swobodna naprzemienna wspinaczka—"—5
R980°15 mWewnętrzny zakręt, przechodzący w komin.5Swobodna naprzemienna wspinaczkaSkały mokre po deszczu, pochmurno3
R1055°100 mNie strome płyty3Ruch równoczesny—"—4
R1170°80 mPłytowate czerwone skały4Swobodna naprzemienna wspinaczka—"—7
R1275°20 mTrawers w lewo do krawędzi „trójkąta”, pod przewieszonymi czarnymi skałami5—"——"—3
R1380°20 mŚciana z czarnych bloków5—"——"—4
R1485°15 mŚciana miejscami z przewieszkami z małą ilością zaczepów5Wspinaczka z użyciem ITo; drabinkiDeszcz z gradem41
R1575°45 mSkalna ściana z bogatym mikroreliefem.5Swobodna naprzemienna wspinaczkaSkały mokre po deszczu, pochmurno7
R1660°60 mPłyty z występami trawy.4Swobodna naprzemienna wspinaczkaSkały mokre po deszczu, pochm.5
R1750°70 m—"—3Ruch równoczesny—"—17:0012:003Nocleg leżący w namiocie.
5.08.1973R1830°40 mŁagodna grań z usypiskiem-RównocześnieSłonecznie5:00-
R1970°120 mStroma skalna grań5Naprzemienna swobodna wspinaczka, haki—"—12
R2045°30 mŁagodna grań z usypiskiem-RównocześnieSłonecznie-
R2180°25 mStroma płyta5Naprzemienna swobodna wspinaczka; haki, drabinki.—"—411
R2255°40 mSchodkowane skały z półkami.3Naprzemienny ruch—"—2
R2370°100 mTrawers po szerokiej płytowatej ścianie z przecięciem potoku, żlebu i wyjściem na krawędź kotłozb4Swobodna naprzemienna wspinaczkaSłonecznie5
R2455°200 mTrawers z podjściem w prawo po kotłozbie do kontforsa, wychodzącego od Głównej wieżyczki3Równocześnie—"—-
R2580°25 mStroma skalna grań5Swobodna wspinaczka (naprzemiennie)Zachmurzenie3
R2675°60 mTrawers po wąskiej półce w prawo5—"——"—4
R2775°40 mPodjście po ścianie z wyjściem na kontfors5—"——"—4
R2880°40 mSkalny kontfors5—"——"—6
R2985°50 mBardzo stroma zniszczona ściana miejscami z przewieszkami — wyjście na grań5—"——"—18:0013:007Nocleg leżący w namiocie.
6.08.1973R3055°120 mWierzchołkowy podjść — płytowate skały.4Swobodna wspinaczkaDeszcz, mgła, widoczność 10 m8:009:001:009
RAZEM1555 m311251

img-3.jpeg

img-4.jpeg img-5.jpeg

img-6.jpeg img-7.jpeg

Rozciągłość odcinków o nachyleniu:

  • 90°–85° — 70 m
  • 85°–75° — 355 m
  • 75°–60° — 430 m
  • poniżej 60° — 690 m

1555 m

img-8.jpeg Rys. 8. Koniec odcinka R23 — przejście w kotłozb

img-9.jpeg Rys. 7. Widok z odcinka R19 na zatyczkę w kominie.

img-10.jpeg Rys. 9. Odcinek R23. Trawers w prawo ku żlebowi.

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz