Wschodnia wierz­choł­ka Aj-Pe­tri. Opis tras­y „No­wo­łu­nie”

img-0.jpegS. Cze­te­rik na od­cin­ku R4–R5

Wra­że­nia p/p „No­wo­łu­nie”.

Po­cząt­ek li­sto­pa­da, a na ze­wnątrz cie­pło — cie­pło, na­wet moż­na po­nie­żyć się na słoń­cu. Ale nie o tym. Cel wi­zy­ty na Kry­mie — zro­bić pierw­szo­pro­chod na Aj-Pet­ri. Or­ga­ni­za­to­rem wszyst­kich idei był Se­rio­ga Pu­gaczow. Dla nie­go iść pierw­szo­pro­chod, jak dla mnie, to zwy­kła sprawa ))), a dla mnie to ME­GA przy­goda! Jak­że pięć lat te­mu ma­rzy­łem o tym, by wziąć sprzęt i za­leźć tam, gdzie ni­gdy ni­kogo nie było. Ma­rze­nie speł­ni­ło się!

Trasa roz­po­czyna się le­we­je od „grot”. Z pra­wej stro­ny pod po­cząt­kiem gro­tów idzie do­bra dro­ga. Po­tem, pod­czas pod­cho­dów do ob­rób­ki, bar­dzo ła­two z niej oglą­dać świ­tan­cie. Po­cząt­ko­wy od­ci­nek trasy jest miej­scami roz­pad­ni­ęty, nie­któ­re miej­sca ła­zią się bar­dzo na­wet do­brze. Więk­szą część trasy ja, oczy­wi­ście, prze­żu­ma­rzy­łem, ale stra­chu na­te­r­pie­li­śmy się do­syć))). Pra­gnę ją znowu za­leźć, tyl­ko już wszyst­ko pierw­szym, by po­czuć, ja­kie to było dla Se­rze­go. Więc — do spo­tka­nia na „No­wo­łu­niu”.

Czter­nik Sta­ni­sław.img-1.jpeg

Sier­giej Pugaczow: Mu­szę po­wie­dzieć, że „iść pierw­szo­pro­chod” — to spra­wa wcale nie zu­peł­nie zwy­kła, choć już sta­ła się przy­zwy­czaje­niem. Z dwóch ty­pów sto­sun­ku do pierw­szo­pro­cho­dów:

  • rób dla sie­bie; lub rób szyb­ciej, bo współ­za­wo­dy.
  • zrób, by inni cho­dź­li.

Ja ostat­nio wy­bie­ram drugą op­cję. I du­żą ra­do­ścią dla mnie jest prze­cho­dze­nie moich tras. A prze­czu­ciem ko­szma­ru — że ktoś na nich zo­stał traw­mo­wa­ny. Choć, jak do­tąd ko­szma­rów nie zda­rzy­ło się, a po­wtór­ki były.

Dla­te­go:

  • Star­nie czy­ści­my trasę ze wszyst­kich luź­nych ka­mie­ni i od­pad­ków. Jeśli nie na prze­cho­dzie pierw­szym, to przy po­wtór­nym prze­cho­dze­niu w pro­ce­sie ob­rób­ki.
  • Nie­kiedy sta­wia­my szla­m­bur po­moc­niej­szy (no, w tym zna­cze­niu — bar­dziej nie­zawod­ny niż dwu­dzie­sty), by dało się wró­cić z mi­ni­mal­ny­mi stra­ta­mi, tak tech­nicz­ny­mi, jak i emo­cjo­nal­ny­mi.

To zna­czy — tras­sy „Ano­mal­ny wrzesień” i „No­wo­łu­nie” — prze­chod­nie od szko­leń­sko-tre­nin­go­wych do ma­jer­skich. A ma­jer­skich czym zaska­czysz już? I po co? A przy­gód wszak wszy­scy mają dość!

Co się tycze moich wra­żeń z „No­wo­łu­nia” — to rzad­ka po swoim ro­dza­ju za­ba­wa. Przez czte­ry no­ce (pięć dni) pod ścia­ną nie spo­tka­li­śmy ani jed­nej oso­by. Ani jed­ne­go sło­wa, ani jed­ne­go głosu, ani „Auuu!” za­gu­bio­ne­go gru­bi­ka! Po­go­da — na za­wiść, cał­ko­wi­cie prze­ciw­na do „Wrzes­nia”. Pier­wot­na na­zwa trasy mia­ła być — „Krzyk sowy”. One i inna drob­na zwie­rzy­na bu­dzi­ły nas w nocy. A po po­wro­cie z wy­soko­ści, prze­spie­li­śmy 11 go­dzin i już nic nie sły­sze­li­śmy w nocy.

A ra­no po­je­cha­li­śmy do Kras­no­ka­men­ki, od­zy­ski­wać stra­co­ne umie­jęt­no­ści wspo­la­rza­nia.

In­te­re­su­ją­cych przy­gód. I nie bój­cie się krzy­ku sowy!img-2.jpeg

Aj-Pet­ri Wschod­nia, no­wa trasa „No­wo­łu­nie”, 5Bimg-3.jpeg

Aj-Pet­ri Wschod­nia, trasa „No­wo­łu­nie”, 5B

Cha­rak­te­ry­styka trasy

  • Dłu­gość ca­łej trasy: 460 m.
  • Prze­cią­głość od­cin­ków 5–6 k.tr.: 228 m.
  • Za­bi­tych szla­m­bu­rów: 8 (z tego na sta­ncj­ach — 4).
  • Dziur: brak
  • Po­zo­sta­wio­ne­go: brak

Opis trasy

Uwaga: Nie­które prze­cho­dy we­wnątrz od­cin­ków są znacz­nie ła­twiej­sze, ale w prze­wa­dze przy­pa­d­ków, prze­su­wa­nie się ze sta­ncj­ją roz­po­czy­na się z dra­binki. Wy­jąt­ki dla osób, po­tra­fią­cych za­bez­pie­czać się z wcho­dze­nia od 6c+ i wy­żej.

R0–R1: 150 m, od n/k do II, 50°;

Po­cząt­ek trasy w pra­wej czę­ści żle­bo­wi­ny, ucho­dzą­cej w pra­wo — do gó­ry na sko­śną te­ra­sę. U gó­ry, na środ­ku ścia­ny wi­dać dol­ny trój­kąt­ny Mis­chor­ski Gro­ty. Ruch w le­wo — do gó­ry na ko­lej­ną tra­wia­stą pó­ł­kę. Wy­jść pod gór­ne umoc­nie­nie po sko­śnych ka­mie­ni­sto — tra­wia­stych pół­kach, prze­plata­ją­cych się z nie­wiel­ki­mi ścia­nami. Sta­cja — u du­że­go drze­wa. Na le­wo od gro­tu.

R1–R2: 32 m, V+, A1, 75

Od sta­ncj­ji na drze­wie po pro­stych ska­łach w górę nie­co w pra­wo od drze­wa, ro­sną­ce­go w 10 m nad zie­mią, aż do na­wis­nię­tej pły­ty. Przez nią i da­lej po znisz­czo­nym zbo­czu w kie­run­ku ni­sz­czy. Sta­nc­ja na pra­wo od ni­sz­czy, wy­ko­na­na na swo­im spr­zę­cie. Da­lej­szy kie­ru­nek w pra­wo — do gó­ry.

img-4.jpeg

R2–R3: 25 m, V+, A1, 85

Od sta­ncj­ji skom­pli­ko­wa­ne la­za­nie po płycie z po­śled­nim prze­j­ściem w pra­wo z ła­twe­go or­ga­ni­zo­wa­nia ubez­pie­cze­nia od strony so­sny. Od niej do gó­ry na pó­ł­kę pod wer­ty­kal­ną płytę. Sta­nc­ja na 2 szla­m­bu­rach.

R3­–­R4: 26 ­m, VI*, A1­–­A2, 95° (w środ­ku); Od sta­ncj­ji ruch w le­wo­–­w górę (szla­m­bur). Po szla­m­bu­rze ITO po mo­no­li­tycz­nej płycie (ko­ty­wie, re­lie­fo­we ska­j­chu­ki) prze­su­wa­my się w kie­run­ku na­wis­nię­tej szcze­li­ny (wszyst­ko po­czy­szczo­ne). Sta­nc­ja na tra­wia­stej pół­ce. Na pra­wo pa­trzy­my na su­fit dol­ne­go gro­tu. Wy­wie­ra wra­że­nie! img-5.jpeg

R4­–­R5: 32 ­m, VI, A1, е­–­1 szt, 100° (na po­cząt­ku); Od sta­ncj­ji pod na­wis­nię­tym we­wnętrz­nym ką­tem w górę 12 me­trów do szla­m­bu­ra. Po­tem w górę w le­wo po ścia­nie w kie­run­ku za­gi­nię­cia. Da­lej wzdłuż sko­śnej na­ch­yl­nej pły­ty na pó­ł­kę. Sta­nc­ja swo­ja. img-6.jpeg

R5­–­R6: 38 ­m, VI+, A1­–­A2, е­–­1 szt, 100° (w środ­ku);

Od sta­ncj­ji po wer­ty­kal­nych płytach w górę — w le­wo pod na­wis­nię­tym ko­mi­nem. Po­tem w pra­wo — w górę po nie­wy­raź­nym nie­wiel­kim we­wnętrz­nym ką­cie. Przez na­wis­nię­ty ko­min do szla­m­bu­ra na sta­ncj­ji.

Ubez­pie­cze­nie:

  • ko­ty­wie
  • za­kład­ki
  • duże ka­m­lo­ty

img-7.jpeg

R6­–R7: 25 ­m, VI+, A2, 95° (w ­po­cząt­ku); od ­R6 ­prze­su­wać się w górę ­po ­na­chyl­nej ­szcze­li­nie pod wer­ty­kal­ną płytę. Po na­wi­snię­ciu, a na­stęp­nie wer­ty­kal­nej szcze­li­nie — w kie­run­ku na nie­wiel­ką so­snę (to ja­kieś nie­zna­ne drze­wo ig­la­ste). Sta­nc­ja — nie do­cho­dząc do so­sny, na swo­im spr­zę­cie. (Na so­śnie ro­bić ubez­pie­cze­nie stra­sz­nie. Ani jed­ne­go igie­łka. I tyl­ko duże czer­wo­ne owo­ce. Ich z u­do­wol­st­wiem jedzą pta­ki. To wi­dać. My nie od­wa­ży­li­śmy się.)img-8.jpeg

R7­–­R8: 28 ­m, VI+, A2, 95° ­e-2 ­szt; 12 ­m V, 75°; Po sta­ncj­ji la­za­niem (lub o­stro­ż­nie ITO) do so­sny. Po so­śnie — w le­wo do gó­ry po płytach w kie­run­ku znisz­czo­ne­go ką­ta. Po na­wis­nię­tym ką­cie do du­żej: –­ko­mu na du­żą na­chyl­ną pó­ł­kę z nie­wiel­ki­mi za­czep­ka­mi. Sta­nc­ja swo­ja w ni­sz­czy pod na­wis­nię­ci­em.

R8­–­R9: 10 ­m, V, 105°; 40 ­m, I; Po sta­ncj­ji — w górę po na­wis­nię­cej szcze­li­nie. Wyj­ście na wierz­cho­łek du­że­go od­ła­ma. Da­lej w kie­run­ku du­żej so­sny. Sta­nc­ja wy­żej na so­śnie.

R9­–­R10: 60 ­m, n/k i 12 ­m, IV; Od so­sny w le­wo pie­szo. Szuka­my bli­ż­sze­go wyj­ścia na da­ch. To nie­zu­peł­nie ła­twe.

(Nie roz­luź­nia­my się. Sprzęt po­trzeb­ny).

Po wy­j­ściu na jaj­łę:

  • Sta­nc­ja na du­żym drze­wie.
  • Roz­luź­nia­my się.
  • Pa­ku­je­my się.
  • I, po­d­zi­wia­jąc, w dół.

W obóz, do mo­rza i wi­na na Mi­schor­ską ścież­kę, któ­rą schodz­imy na szo­sę Jal­ta–Sewa­sto­pol: 1,5 g.

Na trasę re­ko­men­du­je­my:

Uży­wać podwój­nej li­ny, młot­ków dla oby­dwu uczest­ni­ków, re­lie­fo­we ska­j­chu­ki śred­nich roz­mia­rów — u­ła­twią prze­cho­dze­nie, ko­tr­ki:

  • wer­ty­kal­ne,
  • po­zio­me,
  • ko­ty­wie,
  • U-­kształt­ne; za­kład­ki róż­nych roz­mia­rów, ka­m­lo­ty do 4-­go włącz­nie (lecz moż­na so­bie po­radzić). Moż­li­we uży­cie sznur­ków — wy­dłu­żaczy dla ko­tr­ków. Dziur­ko­we ska­j­hu­ki nie były uży­te.

Sta­nc­je albo zu­peł­nie swo­je, albo na szla­m­bu­rach dłu­go­ści 45 i 30 mm, śred­ni­ca 10 mm. Do­peł­niać ła­twiej:

  • ko­tyw­mi
  • ko­tr­ka­mi

Re­ko­men­da­cje dla al­pi­ni­stów: Do­bra ory­gi­nal­na piąt­ka z wie­lo­ma „szóst­ka­mi”, wy­ma­ga­ją­ca od uczest­ni­ków wy­ko­na­nia wiel­kiej ilo­ści ro­bot al­pi­ni­stycz­nych. Ca­ł­ko­wi­cie od­po­wia­da „du­chowi przy­gód” na wszyst­kich od­cin­kach (po­cząt­ko­wo od pod­cho­du i za­koń­czone ob­ser­wa­cją Mi­schor­skich Gro­tów). Re­ko­men­do­wa­na do­brym, przy­go­to­wa­nym par­tom, po­tra­fią­cym uży­wać ca­łe­go ar­se­na­łu al­pi­ni­stycz­ne­go sprzę­tu. Po­ra­do­wa­ne są prze­cho­dze­nia w okre­sie dłu­gie­go dnia.

Szczę­śli­wych (bez­awaryj­nych) przy­gód al­pi­ni­stom! Sier­giej Pugaczow, http://www.vertimir.com.ua/![img-9.jpeg ↗](https://summitx.info/media/1/gqE6nKIIRkwNld3ZAHzzLmmC57WiZ9f3/img-9.jpeg ↗)

Aj­-Pe­t­ri Wschod­

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz