Paszport

  1. Klasa techniczna
  2. Ameryka Południowa, Patagonia
  3. Wierzchołek Cerro Torre przez południowo-wschodni grań według trasy „Kompresor”.
  4. Kategoria trudności szacunkowo 6B
  5. Długość części ściennej trasy — 1453 m.
  6. Długość odcinka od lodowca do siodła Col of Patience — 630 m. Długość trasy od lodowca do wierzchołka — 2233 m.
  7. Długość odcinków 6. kategorii trudności — 568 m.
  8. Długość odcisków wywierconych świdrami (nie wliczono do punktu 7) — 465 m.
  9. Wysokości: Wysokość początku trasy (nad poziomem morza) — 1900 m. Wierzchołek — 3128 m. Różnica wysokości — 1228 m.
  10. Średnie nachylenie części ściennej trasy (R11–R40) — 80°.
  11. Użyty sprzęt: Friendy — 185 szt. Stopery — 172 szt. Haki skalne — 52 szt. Coperheady — 5 szt. Skyhaki — 9 szt. Świdry Maestri — 430 szt. Haki lodowe — 47 szt.
  12. Godzin marszu z uwzględnieniem obróbki trasy — 66 godz. Liczba godzin roboczych podczas szturmu (od bergschrund R11 do bergschrund, non-stop) — 40 godz.
  13. Biwaki w bergschrundzie (R11) — 4.
  14. Rozpoczęcie obróbki trasy — 23 stycznia 2002 r. Wyjście na wierzchołek — 31 stycznia 2002 r. Powrót do bazy — 3 lutego 2002 r.
  15. Kierownik — Sieriegin Arkadij Borisowicz
  16. Uczestnicy: Łastoczkin Aleksandr Nikołajewicz

Swobodny wiatr na przełęczy Superior, albo Wspomnienia o trzytygodniowej wielkiej Niepogodzie

„Nie czas już wspinać się, przecież jest wierzchołek! Usiądźmy, zwisając nogi, Przebyć taką stromiznę Dane jest nie tak wielu”. (Stara pieśń alpinistyczna)

Nad głową — lodowy sklepienie jaskini. Temperatura w tej zamkniętej przestrzeni od +2 °C do −2 °C. Następny podmuch wiatru unosi nad śniegiem uszytą ze specjalnej nieprzepuszczalnej tkaniny namiot.

Śnieżna jaskinia jest całkowicie odizolowana od świata zewnętrznego. Grube, mocne ściany z firnu pokryte są koronką lodu. Łóżko, podniesione o 70 cm, wytrzymuje skoncentrowane obciążenie z 5 osób.

I jednak ten nieokiełznany huraganowy wiatr, wywołany ostrymi zmianami ciśnienia, jakoś przedostaje się pod nas i unosi „karimaty” i namiot. Przy tym u wszystkich pięciu jednocześnie zatykają się uszy — jak przy ostrym opuszczeniu samolotu. Trzeba przełknąć ślinę, aby przywrócić słuch. Strzałka naszego barometru w tym momencie gwałtownie odchyla się o 1–2 bary, a następnie wraca do pierwotnego, chronicznie niskiego położenia.

Oto już 2. tydzień naszego pobytu na tym zapomnianym przez Boga i ludzi przełęczy, a cel nie przybliżył się ani o metr. Ale zaczyna pojawiać się pewne zrozumienie leżącego na samym skraju ziemi paska lądu, zwanego Patagonią. Uroczone obrotem Kuli Ziemskiej:

  • wilgotne masy powietrza bez przeszkód pędzą z Zachodu na Wschód nad powierzchnią trzech oceanów między „ryczącymi czterdziestkami” a „szalejącymi pięćdziesiątkami”;
  • po prostu runęły na ten przecięty Andami kawałek kontynentu;
  • spływające z lodowego kopuły Antarktydy przez Cieśninę Drake’a zimne masy powietrza wiatrami zakręcają w niewiarygodne spirale huraganów atmosferę.

W postaci codziennego deszczu lub śniegu wilgoć osiada w górach, tworząc potężne zlodowacenie.

Już 5. tydzień tkwiąc u granicy tego (grubości ponad 1 km!) lodowego tarczy Patagonii u podnóża szczytu Fitzroy i zgłębiając glacjologię. Okazuje się, że lodowiec Fedchenko na Pamirze i Baltoro w Karakorum — to nie są najdłuższe wysokogórskie lodowce świata. Czyż mogą się równać z lodowymi polami Hielo Continental, rozciągającymi się na prawie 400 km długości i 80 km szerokości! Jego główne lodowce:

  • Chilijskie lodowce schodzą do poziomu oceanu w kaniony zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej.
  • Wschodnie lodowce kończą się w jeziorach półpustynnej pampy, gdzie biega strusie, guanako, lamy.
  • W lasach podgórskich mieszkają papugi.

A przecież wszystko tak pięknie się zaczęło. Przebijając się 22 grudnia z Chaltена pięcioma końmi do alpinistycznego obozowiska „Rio-Blanco”, już 24 grudnia za 8 godzin w półmetrowym śniegu wytyczyliśmy trasę pod wierzchołek Superior, pokonując różnicę ponad 1000 m. 27 grudnia w sąsiedniej dolinie w surowych warunkach pogodowych nowym, złożoności nie mniej niż „5B” trasą zdobyliśmy piękny wierzchołek Saint-Exupery. I nocny (od 19:00 do 6:00) udany zjazd 8. osób po stromym kilometrowym ścianie napawał optymizmem co do właściwego wyboru taktyki wspinaczki na tajemnicze szczyty Patagonii. 30–31 grudnia została dokonana zrzutka, wykopana jaskinia i zorganizowany pierwszy nocleg na przełęczy Superior. Witając w zielonym bukowym lesie Nowy 1997 rok, nie wiedzieliśmy jeszcze, że niezbyt przypadła nam do gustu na Saint-Exupery pogoda i wiatr były idealnymi dla tutejszych wspinaczek warunkami, że trwają cały sezon i że limit sprzyjających dni jest już prawie wyczerpany. Śnieg, grubą warstwą pokrywający już 2 stycznia lśniącą południowoamerykańską roślinność, ochłodził nasze miłe wspomnienia o 40-stopniowym Buenos Aires, znajdującym się o 2500 km na północ, i niejako wrócił do noworocznej zimowej Rosji.

Życie w śnieżnej jaskini, kiedy huraganowe wiatry i zamiecie oderwały cię od całego świata, a lawiny blokują zjazd do bazy, nie jest zbyt wesołe. Już nie raz przeczytane 3 ostatnie numery gazety „Swobodnyj wietr”, którymi przezorczo zaopatrzył nas w Moskiewskim Komitecie Sportu przed odlotem z Moskwy W. Szatajew, i 4 numery „SPIID-Info”. Wyuczyliśmy się nazwisk kolegium redakcyjnego, telefonów, adresów i nakładów popularnych u nas gazet. Już musieliśmy zrezygnować z udziału 14 stycznia w uroczystościach w mieście Mendosa i w bazie pod Aconcagua, poświęconych 100-leciu zdobycia kontynentów.

Ach, pogoda popsula wszystkie nasze plany. Z wierzchołka Aconcagua planowany był zjazd na nartach, specjalnie przywiezionych z Rosji. Ale nasi przyjaciele z Czech, niedawno pojawiający się w Rio-Blanco, stanowczo zaprzeczyli tej możliwości z powodu braku śniegu. Jaki uderzający kontrast z Patagonią! Wtedy to właśnie dojrzał fantastyczny projekt zjazdu od bergschrund Wschodniej ściany Fitzroy przez lodowiec Pedros Blanco, przełęcz Superior, lodowiec De-Los-Tres do jednoimiennego jeziora morenowego. To około 8 km śniegu, lodowych szczelin, skalno-firnowego grani, lawinowych stoków. Kiedy Fitzroy (a raczej pogoda) kolejny raz odparł atak na swoje niedostępne ściany, ten projekt został zrealizowany. Był to bezprecedensowy zjazd przez zamieć, czasem na graniach lawin, trzech osób. Dwóch z nich — N. Arzamascew i W. Igołkin — zjechali kolejno, przekazując sobie narty. A S. Sołdatow pokonał całą trasę, z wyjątkiem 20 m stromych skał, w pewnym i niezawodnym stylu, nie zdejmując nart.

Jednym z najważniejszych programów ekspedycji była morska rozpoścignienie Cieśniny Magellana, wybrzeża Ziemi Ognistej i Przylądka Horn dla podróży dookoła świata na jachcie. Kierował nią kapitan jachtu, dwukrotnie przekraczający Ocean Atlantycki na wykonanym własnoręcznie w Magnitogorsku jachcie, profesor MSLM L. Belewski. Pogoda stawiała pod znak zapytania tę część programu. Dlatego też musieliśmy się podzielić, i czterech uczestników ekspedycji pojechało na Ziemię Ognistą. Teraz szturmową piątkę z resztą świata łączyły tylko 3 sesje łączności radiowej dziennie, prowadzone przez jedynego pozostającego na dole uczestnika z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego W. Popownina, uparcie kontynuującego badanie lodowca De-Los-Tres według programu UNESCO.

31 stycznia planowane jest ponowne połączenie obu grup 1 lutego na wybrzeżu Atlantyku w Rio-Gallegos w celu przejazdu na północ Argentyny i szturmu Aconcagua. Dziś, 24 stycznia, huraganowy wiatr i opad śniegu nie pozwalają wyjść z jaskini nawet na „szeldu”. Ale decyzja została podjęta. Jutro będziemy szturmować wierzchołek. Mimo pogody, mimo że wiatr przetarł absolutnie nowe liny alpinistyczne, mimo niespodziewanie odbywającej się wczoraj nieprzyjemnej spotkania z zeszłorocznym alpinistą, który zginął... On razem z lodowcem powoli przesuwa się ku lodowym zrzutom, a te ciągłe huragany i trudny rzeźba nie pozwalają go zabrać i pochować. Ale nas już nic nie może powstrzymać. Cała załoga ma pełną pewność siebie, w zwycięstwie.

www.alpfederation.ru ↗

img-0.jpeg

Naukowo-sportowa ekspedycja klubu alpinistycznego miasta Magnitogorska w składzie 10 osób pracowała w Ameryce Południowej od 16 grudnia 1996 r. do 23 lutego 1997 r. Jej uczestnicy przejechali całe wybrzeże Atlantyku argentyńskiej części kontynentu aż do Ziemi Ognistej i dalej w okolice Przylądka Horn. Kontynuowane było rozpoczęte w 1996 r. przez międzynarodowej ekspedycji glacjologicznej pod kierownictwem W. Popownina badanie lodowców Patagonii.

Alpinisty przebyli nową trudną trasę na g. Saint-Exupery. Po raz pierwszy rosyjska grupa (według dostępnych informacji — jedyna w tym sezonie) w składzie:

  • M. Sibajewa,
  • S. Sołdatowa,
  • A. Iwanowa,
  • W. Igołkina,
  • R. Zaitowa

wstąpiła na Fitzroy. Zdobyto również wierzchołek Aconcagua — L. Belewskim, A. Wołodko, N. Arzamascew, a do wysokości 6500 m — i J. Stroganow.

W ramach programu naukowego i poznawczo-kulturalnego ekspedycja zapoznała się z:

  • Centralnymi Andami,
  • Patagonią,
  • Ziemią Ognistą,
  • Południowoamerykańską pampą,
  • dżunglą,
  • wojskowym garnizonem i źródłami mineralnymi Puente-del-Inca,
  • prowincjami Santa-Cruz, Mendosa, Karmentos,
  • słynnymi wodospadami Iguazu,
  • karnawałem latynoamerykańskim.

Zebrano kolekcje dla muzeum historii Ziemi i nakręcono 18 godzin materiałów wideo, w tym unikalne — na ścianach Saint-Exupery, Fitzroy i Aconcagua.

Sponsorami ekspedycji zostali:

  • Magnitogorski kombinat metalurgiczny
  • SA „BIG” (Magnitogorsk)
  • „Magtolmet” (Moskwa)
  • „Hercules” (Togliatti)
  • Administracja miasta Magnitogorska.

Wysokiej jakości sprzęt został zakupiony w firmach „Alpinustria” i „BASK” (Moskwa).

W. Igołkin, kierownik naukowo-sportowej ekspedycji.

Achmedchanow Timur Kamiljewicz

  1. Trener: Jurij Pawłowicz Tinin
  2. Federacja alpinizmu i wspinaczki sportowej miasta Moskwy

Cerro Torre (3128 m)

Patagonia — to górzysty kraj, rozciągający się na 1770 km wzdłuż pacyficznego wybrzeża Ameryki Południowej z południa na północ, począwszy od Cieśniny Magellana.

Grupa wierzchołków Fitz-Roy i Cerro Torre znajduje się tylko w 410 km od Cieśniny Magellana.

Masyw Cerro Torre otacza od wschodu Patagonijski lód polarny Hielo Continental (Hielo Sur) o długości 400 km i szerokości około 100 km z grubością lodu sięgającą 1 km. Najbliższy fiord z wodami Pacyfiku znajduje się zaledwie 30 km od Cerro Torre. Wilgotny zachodni wiatr, przecinając Hielo Sur, ochładza się, i opady w postaci śniegu padają właśnie na łańcuchu wierzchołków:

  • Cerro Torre,
  • Torre Egger,
  • Torre Standard.

Dlatego właśnie tłumaczy się bardzo silne zlodowacenie i znacznie gorsza pogoda w tej strefie, w odróżnieniu od warunków klimatycznych na masywie Fitz-Roy, położonym zaledwie 3–4 km na wschód od Cerro Torre. Na wschód od masywu Cerro Torre i Fitz-Roy rozciąga się równinna pampa aż do Oceanu Atlantyckiego. Masywy Cerro Torre i Fitz-Roy znajdują się na 50° szerokości południowej.

Patagonia — to jedyny obszar lądu na Ziemi, całkowicie otwarty cyrkulacji okołobiegunowej mas powietrza. Spływające zimne masy powietrza z antarktycznej kopuły na 40–50° szerokości południowej, zderzając się z masami powietrza z okolic równikowych, tworzą szczególną strefę „ryczących czterdziestek”. Huraganowe wiatry bez przeszkód okrążają Ziemię, nie napotykając na swojej drodze żadnych przeszkód, poza wąskim paskiem lądu, na którym znajduje się Patagonia. Istotny wpływ na kształtowanie pogody Patagonii ma zimny prąd Humboltа, płynący od brzegów Antarktydy wzdłuż zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej.

Z książki Alana Kerni „Wspinaczka w Patagonii” (Seattle, 1993 r.): „Ze względu na szczególne położenie Patagonii, będącej jedyną przeszkodą na drodze ruchu mas powietrza w strefie 40–50° «ryczących czterdziestek», w Patagonii odnotowano 80 dni w roku z prędkością wiatru 79 km/h. Wiatry o prędkości 150–200 km/h nie należą do rzadkości. Dobra pogoda — to wyjątkowy stan Patagonii, np. według danych czasopisma Climbing, w sezonie letnim listopad 2000 — luty 2001 dobra pogoda trwała... 12 godzin”.

Aż do 1970 roku wierzchołek Cerro Torre uchodził za jeden z najtrudniejszych wierzchołków świata.

Pierwsze wejście na wierzchołek przypisuje się Włochowi Cesare Maestri i Austriakowi Toni Eggerowi w 1959 roku. Jednak znaczna część światowej społeczności alpinistycznej poddaje ten fakt dużemu wątpieniu. W szczególności Austriak Tommy Bonapeci, rodem z tego samego miasta, co Egger, poświęcił 15 ekspedycji próbom przejścia północnej ściany Cerro Torre. Jego najlepszym wynikiem był podjazd do punktu w 300 m od wierzchołka. Oświadczył, że nie potrafił znaleźć żadnej logiki w trasie, którą opisywał Maestri.

W maju 1970 roku, na początku patagońskiej zimy, zespół Maestri rozpoczyna pracę na południowo-wschodnim grzbiecie Cerro Torre. Ekspedycja była sponsorowana przez firmę „Atlas Copco”, zostało przeznaczone 12 000 dolarów USA, a także 60-kilogramowy kompresor do wiercenia otworów pod świdry. 70 dni spędzono na ścianie. Każdy odcinek liny prowadził wyłącznie Maestri. Jednak zima wzięła swoje, i Włosi wycofali się, nie dochodząc do wierzchołka 450 m. Aby nie tracić czasu, zespół na zimę przeniósł się do Rio-Gallegos, najbliższego dużego miasta w Argentynie. 5 miesięcy później, w listopadzie, zespół wraca do Cerro Torre. Wspięli się po linach do punktu, do którego doszli zimą, i Włosi odkrywają, że zapomnieli w obozie cały zestaw haków skalnych. Zamiast wrócić w dół, wiercą dziury i na kluczowej ścianie wbijają 350 świdrów. Przeszedłszy klucz, na górnej stacji ubezpieczenia Maestri zabrania podchodzić do niego członkom zespołu. Sam nie podjął się pokonania gigantycznego lodowego czapy „grzyba” i na zjeździe po linach wykręca wszystkie świdry na ostatniej linie, sugerując również wytężoną pracę następnym zdobywcom. Swoje nieprzejście lodowej czapy uzasadniał tym, że nie jest to właściwie wierzchołek, gdyż kiedykolwiek będzie po prostu zdmuchnięty najsilniejszymi patagońskimi wiatrami, których prędkość często sięga 200 km/h.

Historia wierzchołka Cerro Torre pełna jest dramatyzmu niespełnionej nadziei. Wspinacze spędzają po 15–19 ekspedycji w próbach zdobycia go, jednak tradycyjnie sztormowa pogoda „ryczących czterdziestek” zatrzymywała wielu na kilkadziesiąt metrów od wierzchołka... Do chwili obecnej na Cerro Torre całkowicie ukończono tylko trzy trasy:

  • trasę „Kompresor” po północno-wschodnim grzbiecie,
  • trasę „Ferrari” po zachodniej ścianie (1974 r.),
  • „Diabelską dyrektysymę” po północnej ścianie (Silvio Caro, 1986 r.).

Powtórzone zostały tylko trasy „Kompresor” i „Ferrari”.

img-1.jpeg img-2.jpeg

Fot. №1. Członkowie zespołu: Timur Achmedchanow, Arkadij Sieriegin, Aleksandr Łastoczkin na tle Cerro Torre. Zdjęcie z bazy „Bridwel Camp” nad jeziorem „Lago de Torre”.

Opis trasy po odcinkach

Podejście pod trasę zajmuje 2–2,5 godz. marszu od „Norweskich noclegów” po zamkniętym lodowcu „Torre”.

Odcinki R0–R11 prowadzą na siodło Col of Patience. Wyjście na siodło jest niejednoznaczne i zależy od stopnia zlodowacenia. Zespół otrzymał rekomendacje od Alexа Hubera.

R0–R1. Bergschrund jest pokonywany po śnieżnym moście. Dalej po śnieżno-lodowym stoku o nachyleniu 50–55° do skał.

R1–R2. Ruch po śnieżno-lodowym stoku o nachyleniu 55° wzdłuż skał. Długość odcinka 100 m. Punkt asekuracji urządzony jest na skałach.

R2–R3. Ruch po wąskiej krawędzi lodu między skałami i bergschrundem. Nachylenie 55°.

R3–R4. Ruch po wąskiej krawędzi lodu między skałami i bergschrundem. Nachylenie 55°.

R4–R5. Ruch po wąskiej krawędzi lodu między skałami i bergschrundem. Nachylenie 55°. W momencie, kiedy bergschrund ostro odchodzi w lewo, kierunek ruchu prowadzi w wąski komin 65° w prawo i do góry. Wyjście na skały.

R5–R6. Ruch po śnieżno-lodowym stoku o nachyleniu 60° do niewyraźnie wyrażonego skalnego wewnętrznego kąta. Przez kąt — trudne lizanie (6C). Zespół skorzystał z lin zawieszonych przez Alexа Hubera.

R6–R7. Ruch po skałach z wyjściem na lodowy stok o nachyleniu 65°.

R7–R8. Skalny masyw jest omijany po lodzie po prawej stronie, dalej pionowo w górę po lodowym grzbiecie. Długość odcinka 90 m. Lina jest nadwiązywana.

R8–R9. Ruch po oblodzonałych skałach pionowo w górę do śnieżno-lodowego stoku. Punkt asekuracji jest organizowany na skałach.

R9–R10. Wyjście po śnieżno-lodowym stoku na siodło Col of Patience.

R10–R11. Po śnieżno-lodowym grzbiecie — wyjście do bergschrunda. W bergschrundzie możliwa jest organizacja biwaku dla 6–7 osób. Zespół urządził w bergschrundzie szturmowy obóz z wystarczającym zapasem żywności i opału do oczekiwania na poprawę pogody. Z taktycznego punktu widzenia lepiej oczekiwać na poprawę pogody właśnie tutaj, albowiem praktyka pokazała, że okres dobrej pogody trwa nie więcej niż półtorej doby. Przejście lodowca Torre i odcinków R0–R11 zajmuje dużo cennego czasu i sił (zespół był świadkiem nieudanych prób pary Japończyków, którzy przez 3 miesiące tak i nie weszli na Cerro Torre; zespół Szwedów dwukrotnie był zmuszony do odwrotu, raz — z „kompresora” (!!!). Wszyscy oni za każdym razem ruszali od „Norweskich noclegów”).

Należy odnotować jeszcze jedną cechę Cerro Torre. Podczas niepogody cały wierzchołek pokrywa się lodową skorupą z powodu wysokiej wilgotności powietrza. W pierwszy dobry dzień, który trzeba wykorzystać do wspinaczki, cały ten lód topnieje i spada w dół. Szczególnie mocno „dostają” odcinki R22–R31.

R11–R12. Ruch po systemie szczelin pionowo w górę po ścianie o nachyleniu 85°.

R12–R13. Kontynuacja ruchu po ścianie. Seria szczelin jest przejeżdżana z użyciem ITO.

R13–R14. Ruch po wewnętrznym kącie. Używane są ITO.

R14–R15. Ruch po ścianie, dalej wyjście do wewnętrznego kąta i dalej wyjście na żebro.

R15–R16. Ruch po mieszanym reliefie żebra.

R16–R17. Pionowa ściana z wąską szczeliną. Użycie ITO. Odcinek ma nazwę „Bananowy Crack”.

R17–R18. Ruch po żebrze. Mieszany relief.

R18–R19. Komin z zatyczką. Przejeżdża się po prawej stronie komina.

R19–R20. Kontynuacja ruchu po ścianie pionowo w górę. Trudne lizanie 6C.

R20–R21. Wyjście na śnieżno-lodowy stok. Punkt asekuracji urządzony jest na skalnym pasku.

R21–R22. Ruch po nietrudnych skałach pionowo w górę.

R22–R23. Kontynuacja ruchu po nietrudnych skałach w kierunku niewyraźnie wyrażonego wewnętrznego kąta.

Odcinki R23–R27, R32, R33, R35–R38 wytyczone zostały przez zespół Cesare Maestri podczas pierwszego przejścia w 1970–1971 r. skalnymi hakami typu „kassino”, umieszczonymi w wywierconych za pomocą kompresora otworach (benzynowy kompresor firmy Atlas). Głębokość otworów wynosi 1–1,5 cm. Należy odnotować, że z powodu korozji metalu haki czasami wypadają. W opisie te haki nazywane są świdrami, choć nie mają nic wspólnego z rozszerzającymi się hakami.

Odcinek R23–R26 nosi nazwę „monument szlakowi świdrowemu”. Szlak świdrowy prowadzi po pionowej monolitycznej ścianie z lewej strony na prawo pod kątem 45–60°. Ten odcinek jest niebezpieczny z powodu stale spadającego z góry lodu.

Zjazd po odcinku R23–R26 nie przewiduje użycia liny zjazdowej, dlatego zespołowi na zjeździe przyszło przechodzić szlak świdrowy z użyciem drabinek.

R25–R26. Szlak świdrowy prowadzi do komina o długości 50 m, pokrytego lodem. W kominie świdry są nieobecne. Ciągle pada z góry lód. Długość odcinka 63 m. Odcinek kończy się półką o wymiarach 0,4×4 m. To jedyne na odcinku R12–R40 miejsce, gdzie można urządzić biwak. Podczas wspinaczki zespół pozostawił na tej półce plecaki z biwakowym sprzętem i gazem w celu zmniejszenia ciężaru i zwiększenia manewrowości. Z praktyki wspinaczki na Cerro Torre wynika, że wiele zespołów robi jeden biwak w bergschrundzie R11 i drugi biwak na półce R26.

R26–R27. Od półki pionowo w górę 20 m po szlaku świdrowym. Dalej po lodowym stoku 75° do skał.

R27–R28. Trudne lizanie po oblodzonałych skałach. Użycie ITO. Wyjście na lodowy stok 75°, po nim pionowo w górę do skalnego paska.

R28–R29. Trawers po lodzie w prawo wzdłuż skał do lodowego komina.

R29–R30. Oblodzone skały. Mnóstwo patagońskich lodowych grzybów, stwarzających potencjalne niebezpieczeństwo. Ruch pionowo w górę.

R30–R31. Po lodowym stoku pionowo w górę do skał, dalej wzdłuż skał trawers w lewo po lodzie z wyjściem na południową stronę „lodowej wieży” (odcinki R27–R34 — wyjście na „lodową wieżę”). Trzeba zwrócić szczególną uwagę na tym odcinku podczas zjazdu, gdyż można się znaleźć na południowej ścianie.

R31–R32. Ruch po szlaku świdrowym pionowo w górę.

R32–R33. Kontynuacja ruchu po szlaku świdrowym.

R33–R34. 15 m pionowo w górę po szlaku świdrowym, wyjście na lodowy grzbiet „lodowej wieży”. Po grzbiecie do śnieżnej zatyczki, po której przejście do ściany wierzchołkowej wieży. Podczas zjazdu na tym odcinku istnieje ryzyko ześlizgnięcia się lidera do komina, utworzonego przez lodową wieżę i ścianę wierzchołkowej wieży. Odcinki R33–R37 są potencjalnie niebezpieczne z powodu ryzyka obsunięcia się południowego wierzchołkowego grzyba (na zdjęciach jest on po lewej stronie; północny grzyb stanowi wierzchołek).

Należy odnotować, że po niepogodzie 5 lutego 2002 r. stwierdzono, że południowy grzyb oderwał się.

R34–R35. Od punktu asekuracji 15 m w górę i w lewo lizaniem swobodnym (6C), dalej z użyciem ITO (stopery, haki, friendy) ruch w kierunku kompresora.

R35–R36. Ruch po szlaku świdrowym.

R36–R37. Ruch po szlaku świdrowym.

R37–R38. Ruch po szlaku świdrowym. Wyjście na kompresor, gdzie znajduje się punkt przestępienia R38. Kompresor wisi na stalowej linie na pięciu świdrach. Narośla i od czasu do czasu spadające z kompresora sopla stanowią pewne zagrożenie dla wspinaczy, idących po odcinku R34–R38 (znany jest przypadek, kiedy sopel uderzył niemieckiego wspinacza).

Niebezpieczeństwo wspinaczki na Cerro Torre ze wschodu polega na tym, że niepogoda zawsze nadchodzi z zachodniego wybrzeża kontynentu i na wschodnim stoku praktycznie niemożliwe jest ustalenie zbliżania się niepogody. (Punkt R32 jest jedynym miejscem, skąd widać lodowiec Hielo Sur na zachód od Cerro Torre; w momencie, kiedy zespół znajdował się w tym punkcie, nic nie zapowiadało zbliżania się niepogody).

R38–R39. 3 m po świdrach w górę, następnie trudne ITO lizanie z użyciem coperheadów, skyhooków, rivet-hangerów. (Podczas pierwszego przejścia Cesare Maestri wywiercił za pomocą kompresora i ten odcinek, jednak na zjeździe powykręcał wszystkie haki u nasady). Stacja asekuracji znajduje się na wierzchołku „headwalla” wierzchołkowej wieży, jest urządzona na jednym świdrze i jednym bolcie bez ucha.

R39–R40. Przejście wierzchołkowego grzyba. Od sezonu do sezonu forma lodowego grzyba mocno się zmienia. Często staje się nieprzejezdny. Czasem się osuwa (angielski wspinacz Kevin Tau w 1992 r. był świadkiem obsunięcia się północnego wierzchołkowego grzyba). W letnim sezonie 2001–2002 stan wierzchołkowego grzyba był idealny do jego przejścia. Lider zespołu wszedł na grzyb po południowym stoku z użyciem lodowego instrumentu, zabrawszy na to 30–40 min. Na wierzchołku został znaleziony lodobur z pętlą, pozostawiony przez Alexа Hubera. Aleksandr Łastoczkin stał na wierzchołku Cerro Torre o 22:45–23:00. W tym czasie widoczność była zerowa z powodu ciemności i sztormu, dlatego nie robiono zdjęć (ostatnie zdjęcie zostało zrobione na kompresorze).

P.S. 1) Podczas zjazdu na odcinkach R11–R39 należy zwracać szczególną uwagę na linę, szczególnie podczas sztormu, kiedy lina jest wyrzucana do góry. Istnieje niebezpieczeństwo zaklinowania się liny (u zespołu lina zaklinowała się na odcinkach R35, R28, R17).

  1. Przed wspinaczką na Cerro Torre należy posmarować kulki karabinków i ruchome części friendów smarem antyfrostowym, gdyż w przypadku patagońskiej niepogody wszystko to pokrywa się lodem i karabinki z friendami nie działają. To właśnie przytrafiło się zespołowi podczas zjazdu (patrz zdjęcie Łastoczkina podczas zjazdu). Należy odnotować, że liny również pokrywają się lodem i nie mieszczą się w szajbach zjazdowych (użycie „ósemek” jest niepożądane z powodu niebezpieczeństwa skręcenia i zaklinowania się lin przy ich przeciąganiu). W pewnym momencie oblodzenie sprzętu stało się krytyczne dla zespołu (punkt R23 podczas zjazdu): karabinki zaczęły się otwierać z dużym trudem, liny stały się tak grube, że użycie szajb stało się po prostu niemożliwe. Należący wiatr z podmuchami do 150 km/h (według danych administracji parku narodowego), trwający 2 godz. i nie pozwalający zespołowi w ogóle ruszyć się, zdmuchnął cały lód i pozwolił kontynuować zjazd po ustaniu wiatru.

img-3.jpeg

Zdjęcie: Climbing №185, maj 1999 (z wierzchołka Fitz-Roy) — trasa „Kompresor” — trasa „Diabelska dyrektysyma”.

Działania taktyczne zespołu

Skład zespołu: Timur Achmedchanow, Aleksandr Łastoczkin, Arkadij Sieriegin (wspólnie przebyty został szlak Reticent Wall na El Capitanie o trudności A5). W ostatniej chwili do zespołu dołączył W. Skripko. Jednak po pierwszym podjeździe na siodło Col of Patience z powodu problemów z kolanami i fizycznej nieprzystosowania Skripko odmówił dalszego udziału we wspinaczce.

Zespół przybył do osiedla El-Chalten 12 stycznia 2002 r. Następnie została dokonana zrzutka sprzętu i produktów do bazy „Bridwel Camp”, położonej w 10 km od Chaltена nad morenowym jeziorem „Lago de Torre”. Wspinaczkę na wierzchołek Cerro Torre trasą „Kompresor” odbywają z „Norweskich noclegów”, położonych w 10 km od bazy bezpośrednio pod lodowcem Torre, wypływającym z cyrku wierz

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz