Paszport wejścia
I. Klasa wejścia — techniczna 2. Rejon wejścia — góry Fannskie 3. Szczyt — Moskwa, 5183 m według północnej ściany przez wiszący lodowiec 4. Przewidywana kategoria trudności — 6B 5. Charakterystyka trasy:
Całkowita różnica wysokości — 1480 m. Charakterystyka części ściennej (skalnej i lodowej): różnica wysokości — 1290 m, w tym lodowej ściany — 131 m, długość — całkowita — 1474 m, w tym lodowa — 142 m, odcinki V kat. trudności — 462 m, " — 15 m, VI kat. trudności — 484 m, " — 95 m. Średnie nachylenie ściany — 76°, w tym dolna część (270 m) — 62°, pozostała część (1010 m) — 79°, lodowa ściana (106 m) — 92°.
- Użyto na ściennej części trasy:
W sumie, w tym dla stworzenia I.T.O.! img-0.jpeg
Na pozostałej części trasy użyto 3 haki lodowe.
- Liczba godzin marszu (na ścianie) — 64 h
- Biwaki — 6, w tym siedzące — 4, wiszące — 2
- Skład drużyny alplagieru "Artucz":
Szuміłow Oleg Iwanowicz, MS — kapitan; Czasow Edward Izrailewicz, MS — zastępca kapitana; Parchomienko Aleksander Leontiewicz, MS — uczestnik; Borodatskij Igor Grigoriewicz, KMS — uczestnik; Iwanow Nikołaj Rufowicz, KMS — uczestnik; Urodkow Anatolij Akindinowicz, KMS — uczestnik.
- Trener drużyny — Szuміłow Oleg Iwanowicz II. Daty: wyjścia na trasę — 6 lipca 1980 r., wejścia na szczyt — 12 lipca 1980 r.
W sumie — 7 dni

X — kąt nachylenia dodatnich odcinków określano wizualnie (w przypadku ciągłości nachylenia ściany na odcinku trasy i z boku od niego); kąt nachylenia ujemnych odcinków — według opuszczenia końca wolnego końca liny. Tabela 3
Podstawowe charakterystyki trasy
1 dzień wejścia 6 lipca 1980 r.
Przebyto
II — 8 m według kat. trudności — 126 m V — 120 m VI — w sumie — 254 m. Różnica wysokości — 219 m.
Rozpoczęcie pracy — 5:00. Zakończenie — 14:30. Wypracowano — 9 h 30 min.
Pogoda od 5:00:
- Biwak siedzący do 9:00 — słoneczna.
- Dalej — zachmurzenie. Rano temperatura nie niższa niż zero.
2 dzień wejścia — 7 lipca 1980 r.
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| R0–R1 | 45 | 70 | 50 | Płyta schodkowa | IV | Baranie łby | 2 | - | - | - | - | - | |
| R1–R2 | 30 | 5 | 2 | Półka | III | Monolit | - | - | - | - | - | - | Tur kontrolny |
| R2–R3 | 70 | 35 | 6 | Płyta | V | Lustro | 1 | - | - | - | - | - | Trawers w lewo |
| R3–R4 | 100 | 20 | 20 | Karniz | VI | Monolit | 10 | - | - | - | - | 3 | |
| R4–R5 | 70 | 65 | 60 | Stopnie | IV | Rozwalone | 4 | - | - | - | - | - | |
| R5–R6 | 60 | 20 | 17 | Płyta | III | Monolit | 1 | - | - | - | - | - | Trawers w prawo |
| R6–R7 | 95 | 15 | 15 | Ścianka | V | Monolit wypolerowany | 1 | - | - | - | - | - | |
| R7–R8 | 70 | 30 | 28 | Wewnętrzny kąt | V | Rozwalone, lód | 1 | 2 | - | 1 | - | 1 | “V”-kształtny |
| R8–R9 | 100 | 15 | 15 | Karniz | VI | Silnie rozwinięte | 8 | 1 | - | 1 | - | 3 |
| Przebyto (m) Różnica | R1–R0, R1–R2 | Rozpoczęcie pracy | −5:30 Zakończenie | Pogoda — od rana czyste niebo, od 14:00 — ciągłe zachmurzenie, | |
|---|---|---|---|---|---|
| Czas pracy — | 7:00 | wiatr ostry, zimny, porywisty. |
5 dzień wejścia 10 lipca 1980 r.

Przebyto (m) R1–R3 III–15 Rozpoczęcie pracy Zakończenie
Wykres ruchu według
trasy
Tabela
5. Długość ściany według kategorii
| Dzień wejścia | Różnica ściany, Н | Długość ściany według kategorii (m) | |
|---|---|---|---|
| II | III | ||
| 1 | 219 | - | 8 |
| 2 | 333 | 6 | 25 |
| 3 | 138 | - | 20 |
| 4 | 114 | - | 10 |
| 5 | 171 | - | 1 |
| 6 | 171 | 3 | 15 |
| 7 | 144 | 2 | 15 |
| w tym lód | 131 | 2 | - |
| W sumie | 1290 m | 11 | 94 |
Użycie punktów asekuracyjnych w zależności od trudności trasy

II. Taktyka wejścia i organizacja bezpieczeństwa.
Trasy kombinowane, łączące "szóstkowe" skały i "wiszące lodowce" z pionowym i ujemnym lodem, wymagają przy przejściu skomplikowanej taktyki, odmiennej przy przechodzeniu zwykłych "szóstkowych" wejść. Podstawą tej taktyki, oprócz doświadczenia wspinaczkowego, są wiedza o pewnych fizycznych prawidłowościach, rządzących warstwowaniem i oderwaniem kawałków lodu i brył lodu, ich upadkiem i transformacją, które przy dokładnym przestudiowaniu doświadczenia mogą być odkryte i ocenione.
Taktyka przechodzenia wskazanych tras kombinowanych nie mogła być zaproponowana od razu. Jej narodzinom towarzyszyło długotrwałe obserwowanie zachowania innych, podobnych do szczytu Moskwa, wierzchołków, doświadczenie przechodzenia przez członków drużyny wiszących lodowców Mirali i Marii.
Wstępna część planu taktycznego — wielodniowe staranne rozpoznanie, określenie reżimu i opadania lodu, określenie czasu przechodzenia ściany w ogóle i lodu w szczególności, wybór miejsc biwakowych. Rozpoznanie ściany rozpoczęło się w 1978 r. Wtedy została выявiona zasadnicza możliwość pokonania ściany w centrum przez lód, co i zostało wykonane w tym roku. W bieżącym roku obserwacje i wywiady z ludźmi pozwoliły ustalić, że obsunięć lodu w okresie od północy do 16:00, z reguły, nie obserwuje się, obsunięcia są rzadkie — nie częściej niż raz na 3 dni. W pobliżu przewidywanego przejścia ostatnio obsunięć nie odnotowano. Jednak to wszystko zostało odnotowane dla względnie stabilnego stanu pogody i warunków temperaturowych. Przy znacznych przerwach temperaturowych reżim życia wiszącego lodowca mógł zmienić się. Wyjście na trasę zostało zorganizowane po okresie ciepłej słonecznej pogody w momencie jej względnego "pogorszenia", pokrywającego się w górach Fannskich z nowiem księżyca. Przed wyjściem i w momencie wejścia obserwowano średnie zachmurzenie, według danych meteorologicznych średniodobowe (co jest bardzo ważne) obniżenie temperatury powietrza wynosiło 3–4°C. W ten sposób, drużyna szła w warunkach, kiedy za okres ciepłej pogody nastąpiło względne rozładowanie "wiszącego lodowca", tzn. uwolnienie od szczególnie niestabilnych jego części, zastępowane umocowaniem pozostałego niemonolitycznego materiału.
Przy planowaniu brano również pod uwagę, że przy upadku w dolnej części ściany lód rozkrusza się i zamienia w lodową miazgę i pył. To ostatnie stanowi nieznaczną niebezpieczność, w szczególności, taki lód praktycznie nie może przeciąć liny. Lód przy upadku nie odbija się.
Przewaga na stokach płyt i ścian, długo znajdujących się pod strumieniami wody, czyni mało prawdopodobnym występowanie w lodowych obsunięciach wolnych kamieni (to zostało potwierdzone badaniem stożków wysypisk obsunięć).
Niebezpieczeństwo może stanowić:
- zawieszony lodowy pył dla dróg oddechowych.
Obserwacje pokazały, że przy obsunięciach, wskutek nasycenia lodu wodą, chmura pyłu utrzymuje się mniej niż minutę, i aby ją przeczekać, wystarczy na ten czas zakryć głowę kurtką sztormową.
Topnienie lodowca, rozciągającego się wzdłuż całej ściany, powoduje pojawienie się wodnych potoków. Ich transformacja następuje w dwóch kierunkach:
- rozpraszanie strug i przenoszenie tej wodnej mgły wzdłuż całej ściany, w tym również pod karnizami;
- tworzenie się w nocy lodu naciekowego i jego zachowanie w dni bezsłoneczne w górnej części i w strefie cienia praktycznie w ciągu całego dnia.
Biorąc pod uwagę powyższe, taktyka przechodzenia ściany obejmowała następujące punkty:
- Pionowość linii trasy z odchyleniem tylko dla ucieczki pod duże przewieszki lub dla organizacji bezpiecznych biwaków.
- Wybór kierunku trasy podlegał jednemu celowi — minimum odcinków, otwartych dla oddziaływania lodu i kamieni.
- Przejście trasy odbywało się po trudnych, skomplikowanych, ale bezpiecznych skałach i lodzie.
- Wczesne wstawanie i praca na ścianie do 14:00–15:00. Wyjątek stanowiła górna część ściany, kiedy grupa cały dzień była chroniona nie pojedynczymi karnizami, a całymi odcinkami ściany (praktycznie praca na ścianie rozpoczynała się wcześniej niż o 5:00 rano każdego dnia).
- Organizacja punktów asekuracyjnych następowała tylko pod karnizami (nie tylko na skałach, ale i na lodzie); przechodzenie dolnej części — w stylu "prześcigów" od karniza do karniza (lub od jednego odcinka ujemnego do drugiego). Przy przechodzeniu otwartych odcinków członkom drużyny proponowano iść na pełnych obrotach. Dla zwiększenia swobody ruchu na niektórych z nich ruch odbywał się z samoasekuracją na ślizgającym się karabinku z dodatkową asekuracją (przeważnie — górną).
- Wstępna obróbka trasy przy znajdowaniu się wolnych od pracy członków w bezpiecznych miejscach. Szczególnym przypadkiem tego punktu jest powrót na bezpieczne biwaki.
- Organizacja biwaków wyłącznie pod daszkami skał. Wszystkie biwaki były siedzące lub wiszące. W tym celu zostało wzięte niezbędne wyposażenie biwakowe.
- Wzmocnienie, w porównaniu z ogólnie przyjętymi, systemów asekuracyjnych grupy jako całości i osobistych każdego członka drużyny. Dla realizacji wyliczonych wyżej punktów zostało użyte wystarczające количество lin (8 szt. po 40 m, w tym dwie importowane o podwyższonej wytrzymałości, 2 po 80 m), haków i innego sprzętu.
Dodatkowymi środkami bezpieczeństwa zbiorowego są:
- poruszanie się po podwójnych poręczach lub po pojedynczych, ale z asekuracją;
- mocowanie końców poręczów w 3 punktach i ich blokowanie;
- łączenie poręczów;
- wprowadzenie pośrednich punktów mocowania poręczów;
- mocowanie liny asekuracyjnej namiotów na biwakach na hakach sztyftowych.
Stosowano sprawdzanie i sprawdzanie wszystkich systemów organizacyjnych przez członków drużyny, co podnosiło ich niezawodność i całkowicie wykluczało przypadkowe błędy (pewna prawdopodobieństwo pojawienia się których mogła być przy praktycznie kilku tysiącach operacji i działań).
Do osobistych dodatkowych środków bezpieczeństwa należały:
- podwójna samoasekuracja na biwakach i punktach zatrzymania;
- dodatkowy chwytak do zacisku;
- niezależne od przymocowania do samoasekuracyjnego karabinka piersiowego głównych lin mocowanie samoasekuracji;
- dodatkowy (do systemu "pasa piersiowego — uprzęży") pas z jego mocowaniem na główny samoasekuracyjny karabinek;
- przebywanie na biwakach w hełmach i inne.
- Przechodzenie lodowej ściany planowano wykonać do 12:00 w kierunku najmniejszej jej rozczłonkowania, po wstępnym rozpoznaniu dzień wcześniej. Dla górnej części wiszącego lodowca, stanowiącej warstwę firnową, zakładano użycie lodoruba i czekana, co i zostało zrealizowane praktycznie. Mocowanie poręczów odbywało się na wiszącym lodzie macierzystym, a nie na jego odłamkach.
- Uwzględniano występowanie wodospadów i ciągłej mgły wodnej w górnej części ściany, zwiększających swoją intensywność przy podejściu do lodowca. Grupa była do tego psychicznie przygotowana. Oprócz zwiększenia trudności przechodzenia takich skał, wzrasta prawdopodobieństwo zachorowań na przeziębienie. Przechodzenie takich odcinków odbywało się wcześnie rano, zanim rozpocznie się topnienie, z zapewnieniem dokładnej asekuracji.
Drugą stroną występowania wody jest pokrycie skał prawie do południa lodem naciekowym, co zostało uwzględnione wprowadzeniem do wyposażenia "zakładek lodowych".
X) Jakichkolwiek chorób, a także urazów, ran na wejściu nie było.
Wejście ujawniło:
- wysoki poziom moralnej i technicznej przygotowania drużyny;
- dokładne podporządkowanie ruchu opracowanemu wcześniej planowi taktycznemu i mówi zarówno o słuszności działań kierownika, jak i drużyny jako całości.
Opracowana taktyka przechodzenia tras ściennych przy występowaniu nad nimi wiszącego lodowca całkowicie się sprawdziła. Zapewnia ona bezpieczeństwo ruchu, równe bezpieczeństwu dowolnej klasyfikowanej trasy najwyższej kategorii trudności.
III. Opis trasy według dni. 4–5 lipca 1980 r.
- Oglądamy ścianę i starannie śledzimy jej reżim.
- Trasa jest nietypowa.
- Rozbijając się na dwójki, wychodzimy dla oględzin i fotografowania pod ścianę, na przeciwległe stoki ku przełęczy Dвойной i na przegrodę Amshuta.
Wieczorem 5 lipca na ogólnym zebraniu drużyny zatwierdzamy ostateczny wariant trasy, uściślamy plan taktyczny, konkretyzujemy porządek łączności, korygujemy wyposażenie i żywność.
Pierwszy dzień — 6 lipca 1980 r. O świcie dwójka R0, Szuміłow — E. Czasow znajduje się pod ścianą u wyznaczonego punktu. Śnieg za noc zmarzł, iść łatwo, bergruchr łatwo przechodzi się po szerokim moście.
Z ходу zaczynamy szturmować dolną ścianę. Przez 15 m wewnętrznego kąta wychodzimy na trójkątną półkę, szerokości do pół metra i długości trzech metrów. To pierwszy punkt przestępki.
Dzisiaj z przodu pracują najbardzie doświadczeni członkowie drużyny — im należy:
- wcielić w życie plan taktyczny;
- dać ogólny kierunek wejściu;
- "odczuć rękoma" ścianę.
Strome skały (odc. R2–R3) wyprowadzają na bardziej łagodną część — na piedestał. Składa się on z nietypowych płyt i ścianek. Miejscami na skałach świeży lód, w zagłębieniach leży stary. Dzisiaj jest duże obciążenie moralne — pierwszy dzień zawsze jest napięty, poruszamy się powoli, starannie wybierając drogę górnymi nawiesami. Wytycznymi są:
- dwa nawisy (odc. R8–R9);
- znacznie wyżej — karniz (odc. R13–R14).
Podchodzimy do pierwszego — pod nim niewielka stopień-półka typu "baranich łbów". Tutaj jest dość wygodnie i bezpiecznie, ponieważ półka ma długość prawie 5 metrów. Biwak siedzący. Tutaj gromadzi się cała drużyna. Śnieg dla picia znajdujemy z lewej strony, nie wychodząc spod nawisu.
Ponieważ wyżej znajdują się nawieszające skały (odc. R8–R9), decydujemy, pomimo późnej pory, zawiesić jeszcze linę. Trawersujemy w prawo i przechodzimy:
- sam nawies;
- jeszcze ściankę.
Drugi dzień — 7 lipca 1980 r.
Trasa drugiego dnia przechodzi jeszcze po относительно nie stromej części, co dla podniesienia bezpieczeństwa wymaga intensywnej pracy całej drużyny. Od odrobionej liny w górę prawie dwie liny kontynuują się "baranie łby". Wyjście na półkę (odc. R11–R12), położoną pod karnizem (odc. R13–R14). Ten karniz dobrze przegląda się z lodowca.
Pod jego ochroną ustawiamy tur kontrolny nr 1. Można by tu przenocować, ale staramy się podnieść wyżej, pod ochronę górnych karnizów.
Trawersujemy linę w lewo ku szczelinie, utworzonej przez oderwanie się jej kawałka przy jakimś trzęsieniu ziemi, i wprost przechodzimy ją. W poszczególnych miejscach po raz pierwszy stosujemy drabinki. Z prawej strony po skałach spływa woda, resztki nocnego lodu, ale tutaj w górze można od niej odskoczyć w lewo. Skały są bardzo gładkie, szczelin mało, z trudem dobieramy do nich haki, widocznie wiosną i w śnieżne lata tutaj trafia lód i leje się woda.
Do południa przechodzimy jeden za drugim trzy karnizy (odc. R16–R17, R18–R19 i R20–R21). Obchodzenie ich jest niemożliwe, ponieważ trzeba by wyjść na otwarte i, jak widzimy, nie mniej trudne (ze względu na gładkość) odcinki skał. Szczególnie trzeba się śpieszyć na ostatnich płytach (odc. R21–R22) przed miejscem biwakowym, które zostało wyznaczone z lodowca w lupa (odc. R22–R23).
Nasze przypuszczenia okazały się słuszne — półka znajduje się na wypukłej części baszty (jej nie mogą dosięgnąć boczne obsunięcia) pod grzybopodobnym karnizem (z góry także jest niezawodnie).
Wszyscy uczestnicy przy ruchu idą z dodatkową liną. O wpół do czwartej A. Urodkow zdejmuje ostatnią linę poręczową. Biwak na dość rozległej półce (rząd stopni), namioty zawieszone tandemowo daleko nie w najbardziej wygodnym miejscu — wprost przy ścianie.
Trzeci dzień — 8 lipca 1980 r. O pierwszych promieniach słońca dwójka A. Parchomienko — N. Iwanow rozpoczyna ruch po skomplikowanym nagromadzeniu kątów, podchodząc do karniza-grzyba (odc. R25–R26). Pod grzybem N. Iwanow zawiesza tur kontrolny nr 2. Znajduje się on:
- pod ochroną przed wodą i obsunięciami;
- dokładnie po centrum baszty;
- dobrze widać go nie tylko z miejsca biwakowego, ale i przez silną lunetę z moreny.
Sam karniz i wyżej położone skały — monolitne, prawie bez szczelin. Za płytą (odc. R26–R27) następuje charakterystyczna rozpadlina, w którą można w niektórych miejscach wmieścić się częścią ciała, ale brzegi jej są niezwykle gładkie; za bardziej łagodną płytą podchodzimy do półki pod nawiesem, rozciągniętej w poprzek baszty (odc. R29–R30). Z góry zaczynają lać się strumienie wody.
W parze A. Urodkow zastępuje N. Iwanowa. On przechodzi mniej niż linę, ale za ten czas kostnieje pod strumieniami lodowatej wody i wiatrem. Po radiu decydujemy — nocować zostaniemy na dawnym miejscu.
Czwarty dzień — 9 lipca 1980 r. Rano:
- Wszyscy zaczynają składać biwak.
- Dwójka E. Czasow i O. Szuміłow idzie na lekko w górę, ku końcowi poręcz.
Liny zmarzły, ale nasze zaciski прекрасно na nich trzymają. Sęk węzła przesuwa się, idziemy z dodatkową asekuracją.
Skały, wskutek stromizny i wiatru, za noc obeschnęły. Po zewnętrznym kącie (odc. R24–R2) w górę. Dalej trudność drogi określa nie jej stromość, a gładkość skał i brak szczelin. Po pewnym czasie wychodzimy na płytę, na której planowaliśmy biwak. W jej górnej części jest odłupek 10–20 cm szerokości. Widocznie, woda tutaj nie piesci się. Nie zatrzymując się, idziemy dalej.
Za ścianą idzie skośny nawies — biegnie on w prawo — w górę, osłaniając biwak i pracujących od lodu i wody. Poruszamy się pod karnizem, zabierając poniewole w prawo, gdzie on schodzi na nic. Od 10:00 zaczyna lać woda, w tym czasie idący z przodu wychodzi spoza ochrony karniza (strumienie ciekną po jego powierzchni pod niego).
Pogoda popsula się. Silny wiatr niesie krople pod nawies, gdzie stoi (w pełnym znaczeniu tego słowa!) grupa. Ponieważ do biwaku blisko, A. Parchomienko zmienia E. Czasowa i dofarbowuje karniz. Dalej widać następne miejsce na biwak. Decydujemy przerwać pracę i przejść ten odcinek rano, zanim pojawi się woda. Na razie wszystkich namiotów nie wieszamy, czekamy, aż ustanie topnienie lodu i przestanie lać się woda.
Rozpalamy prymus i pijemy:
- herbatę;
- mleko;
- zupy.
Wieczorem zawieszamy tandemowo namioty — w dużym będą trzej, w małym — dwaj, jeden — pomiędzy. Plecy opieramy o zimną ścianę, nogi w powietrzu, na pętlach odciągu. Z powodu zachmurzenia noc jest ciepła, rzeczy nie zmarzają, ale mimo to spaliśmy bardzo źle:
- mokre nogi w uprzężach załzawają;
- "piąte punkty" zsuwają się z występчика;
- pasa naciskają na pierś;
- wilgotne puchowki słabo grzeją.
Piąty dzień — 10 lipca 1980 r. Z niecierpliwością oczekując świtu I. Borodatskij i N. Iwanow idą w górę. Na karnizie (odc. R37–R38) trzeba wbijać hak sztyftowy. Wyżej niego znajduje się rudy rozwinięty odłamek, w którym używamy:
- zakładek;
- drewnianego klinu.
Płyta, która przyglądała się wcześniej, — zupełnie gładka, za to pod ogromną nawieszającą ścianą po prawej stronie, w zagłębieniu, — jest lód, tutaj można przenocować.
Decydujemy obchodzić tę ścianę z lewej (z prawej strony znajduje się oszlifowany żleb ze śladami upadku lodu, po nim od czasu do czasu spadają sopli) po łuku:
- w lewo — w górę;
- w prawo — w górę.
W tym przypadku my cały czas będziemy pod ochroną karniza. Na końcu ściany (odc. R44–R45) pod samym karnizem znajduje się oryginalna pieczara, szerokości i głębokości około pół metra, wysokości — 1 m. Przy niej ustawiamy tur kontrolny nr 3. Z biwaku tur widać od razu, ominąć go nie można.
Naprzód wychodzi A. Parchomienko i dofarbowuje karniz. Jutro, według planu, trzeba podejść pod lód. Przyjmujemy przez radio od obserwatorów życzenia "spokojnej nocy" i zawieszamy się w namiotach. Dzisiaj O. Szuміłow i N. Iwanow zdecydowali spać w hamakach. Hamaki zawieszone jeden pod drugim w namiocie. My zaś czterej dosłownie wisimy "kielbaskami" w systemach.
Szósty dzień — 11 lipca 1980 r.
Z rana E. Czasow i O. Szuміłow wychodzą w górę na płytę, pokrytą lodem (odc. R46–R47). Lód jest stały (zimowy), z góry jeszcze zalany naciekowym. U krawędzi wszystkie szczeliny zalane lodem, w środku zaś warstwa lodu jest niewystarczająca dla mocowania haków lodowych. Tutaj nam pomogły lodowe zakładki, które wkręcano w gniazda, wywiercone lodowcami.
Trawersujemy:
- w prawo;
- następnie w lewo pod nawies.
W tym miejscu spływa strumyk z góry (właśnie on tworzy lód), ale to jednak jest naj- "prostsza" droga. Do tego miejsca wyciągamy ruksaki od biwaku.
Stopnie skał są przechodzone pod samą ścianką, ogólny kierunek — w lewo-w górę, następnie wprost przechodzimy bardzo rozwalony, nawieszający wewnętrzny kąt — ostatnią ochronę i ostatnie utrudnienie przed lodem (odc. R49–R50).
Do 12:00 E. Czasow wychodzi na płytę (odc. R52–R53), z której widać całą ogromną, błyszczącą w słońcu lodową ścianę wiszącego lodowca. Widok jest zadziwiający, niepowtarzalny i przerażający.
Nieco wyżej:
- piękna półka, prawie metrowej szerokości;
- z góry — czterdziestometrowa ścianka, służąca nam za ochronę.
Podchodzi cała drużyna, na słońcu grzejemy się, suszymy rzeczy.
Pod ochroną ściany można podnieść się na jej wierzch. Tam widać drogę nieco w lewo — po dwóch wewnętrznych kątach (odc. R54–R56). Najbardziej niespodziewane okazuje się u góry — jama pod nawiesionym kamieniem. To miejsce nazwaliśmy "bunkrem". Z niego, jak z DOTu, można szczegółowo obejrzeć całą lodową ścianę.
Urządzamy się niemal komfortowo na biwak, oczywiście, siedzący. Wszyscy członkowie drużyny wspinają się pojedynczo do "bunkra" dla oglądnięcia ściany.
Przed snem:
- Nakreślamy drogę po lodzie;
- Zarzucamy do "bunkra" lodowe wyposażenie;
- Przekazujemy przez radio prośbę obserwatorom o zamówienie w alplageru samochodu.
Nastrój jest najbardziej podniosły — jutro szturm!
Siódmy dzień — 12 lipca 1980 r. Dokładne zbadanie wyłomu lodowego i przygotowanie do wyjścia z wieczora pozwoliły rozpocząć pracę głęboko w nocy. Pracują A. Urodkow i N. Iwanow. O świcie, kiedy grupa podciągnęła się do "bunkra", już trwa obróbka lodowej ściany.
Wyżej "bunkra" znajduje się wypolerowana przez lód płyta. Pierwszy przeszedł ją w kaloszach, włożywszy raki na styku z lodem, my zaś dla bezpieczeństwa:
- wkładamy raki w "bunkrze";
- skrobiemy się na nich po poręczach;
- przechodzimy te niewdzięczne 15 metrów.
Za łagodnym lodem, pokrywającym wyżej tę płytę, zaczyna się lodowa ściana (odc. R59–R60), monolitna w dolnej części i rozwalona w górnej (odc. R




Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz