Paszport
- Klasa — wysokogórska techniczna.
- Pamiro-Ałaj, Góry Fannskie, dolina rzeki Prawy Zindon.
- Wierzchołek CZIMTARGA, 5487 m, ścianą Zachodnią.
- 5B kat. trud., czwarte przejście, zgłoszono wniosek o przeklasyfikowanie na 6B kat. trud.
| Cały szlak 4350–5487 m | Ściana 4350–5360 m | Najbardziej technicznie skomplikowana część ściany | |
|---|---|---|---|
| Różnica wysokości | 1137 м | 1010 м | 510 м (4350–4860 м) |
| Długość | 1450 м | 1240 м | 640 м |
| w tym 6 kat. trud. | 300 м | 300 м | 190 м |
| 5 kat. trud. | 410 м | 410 м | 240 м |
| Średnie nachylenie | 77° | 85° |
-
Zaklinowano haków:
Skałnych: 200/74; Drapakowych: 0/0; Zakładek: 41/17; Lodowych: 1/0.
-
Godzin marszu zespołu: 42 oraz dni 6.
-
Biwaki: 1-szy i 2-gi — na półce pod karnizem, 3-ci — na grzebieniu bastionu, 4-ty — na zejściu pod wierzchołkiem.
-
Kierownik: Łobaczow Jewgienij Aleksandrowicz KMS Uczestnicy:
- Pronin Michaił Michajłowicz KMS
- Salma Aleksander Gieorgijewicz KMS
- Timoszenko Tatiana Iwanowna KMS
- Fiodorow Siergiej Iwanowicz KMS
-
Trener: Kałmykow Siergiej Gieorgijewicz MS
-
Wyruszyli na szlak: 6 sierpnia 1985 r. Wierzchołek: 10 sierpnia 1985 r. Powrót: 11 sierpnia 1985 r.
-
Zespół LDS DSz "Burewiestnik", klub sportowy "Polytechnik".

Fot. 1. Ogólne zdjęcie wierzchołka. Wykonano z obozu obserwatorów 8 sierpnia 1985 r. (punkt (1) na schemacie rejonu, wysokość ~4000 m, odległość do początku trasy 2 km, obiektyw Industar-50, f=50 mm). Czas fotografowania — 16:30.
- Trasa zespołu
- Biwaki

Fot. 2. Profil ściany z lewej.
- Trasa przebyta przez zespół
- Biwaki
Zdjęcie wykonane 7 sierpnia 1985 r. o 16:00 z wysokości 4100 m z punktu (2) na schemacie rejonu. Odległość — 2 km. Obiektyw T-43 (aparat "Smiena-8M", f=43 mm).

Fot. 3. Profil ściany z prawej. Wykonano z punktu (3) (patrz schemat rejonu) z wysokości 4350 m obiektywem T-43 — górne zdjęcie i Industar-50 — dolne zdjęcie, z odległości — 400 m. 8 sierpnia 1985 r. 15:30
Rys. 1. Profil trasy. Skala 1:4000

Rys. 2. Mapa rejonu. Cyrki jezior Ałaudinskij i Kułikałonskij. Doliny rzek Prawy i Lewy Zindon. Skala 1:100000
Rys. 3. Mapa rejonu wejścia. Dolina rzeki Prawy Zindon, zachodnie stoki w. Czimtaraga. Skala 1:25000. Oznaczenia:
- Trasa zespołu
- Biwaki (biwaki na ścianie nie zaznaczone)
- Punkty fotograficzne

Rys. 4. Panorama rejonu. Widok z p. (4) (rys. 3) na zachodnie stoki Czimtaragi. Plan taktyczny obejmował jednodniową obróbkę początku trasy i dalszy ruch po ścianie w ciągu 5–6 dni (patrz arkusz marszrutowy). Zakładano dwukrotne użycie 1-szego biwaku na ścianie, aby nie nocować na niewygodnym miejscu. Na przetrwanie niepogody rezerwowano 2 dni. Ten plan został wykonany bez znacznych odchyleń.
Jedynym poważnym i niespodziewanym zdarzeniem był zjazd chorego A. Timofejewa 7 sierpnia między 14:00 a 16:00 (patrz "Opis wejścia" i "Protokół rozpatrzenia"). Ale to nie wytrąciło grupę z harmonogramu. W dalszym ciągu zespół pracował dwoma parami:
- I — Pronin–Fiodorow, na zmianę zastępując się nawzajem przy pracy jako pierwszy,
- II — Łobaczow–Timoszenko–Salma (zamykający).
Obróbka 6 sierpnia została przeprowadzona przez trójkę Łobaczow–Timofejew–Salma, jako pierwsi pracowali Łobaczow i Timofejew. Pracujący jako pierwszy był stale ubezpieczany podwójną liną, jedną z nich była lina firmy Interalp z oznaczeniem YUAA.
Z powodu wieczornych niepogód, późnego wschodu słońca na ścianę i niskiej temperatury ściana rano była zwykle pokryta lodem i śniegiem. Dlatego poranne wyjścia były późne, około 10:00. Za to pierwszy pracował wieczorem aż do zmroku.
Na ścianie były 3 biwaki w 2 miejscach. Wszystkie biwaki były wygodne, leżące, zabezpieczone przed spadającymi kamieniami i lodem z góry. Dlatego na biwakach grupa nie cierpiała zbytnio z powodu niepogody. Upadków i kontuzji nie było.
Obserwatorzy prowadzili nasłuch radiowy grupy co godzinę i ciągłą obserwację wizualną za pomocą lornetki. Obowiązkowe połączenia radiowe były dwa: o 14:00 i o 20:00. Zebrane w ciągu dnia informacje obserwatorzy przekazywali do obozu bazowego codziennie o 10:00. W tym celu obserwator wchodził na przełęcz Czimtaraga, poświęcając na drogę tam i z powrotem 4–5 godz.
Ponadto obóz bazowy prowadził nasłuch radiowy o:
- 12:00,
- 16:00,
- 20:00.
Łączność radiowa była prowadzona za pomocą radia 2IRTN ("Kaktus").
Bezpieczeństwo wejścia zapewniał również zespół ratunkowy w składzie:
| A. Epsztejn | — k-t zespołu rat., KMS, |
|---|---|
| S. Kałmykow | — trener zespołu, MS, |
| A. Basenko | — KMS, |
| W. Kołokszanskij | — 1-sza kat. sport., |
| W. Pleskaczewski | — 1-sza kat. sport., |
| I. Barichin | — radiotelegrafista, 1-sza kat. sport., |
| S. Ionienkow | — 1-sza kat. sport., |
| A. Dobrowolskij | — 1-sza kat. sport., |
| W. Chismatułlin | — 2. klasa sport., |
| L. Tichonow | — lekarz, 3 klasa sport. |
Została opracowana trasa wyjścia zespołu ratunkowego, gdyby okazało się to konieczne, aby udzielić pomocy zespołowi:
- Od Mętnych Jezior ścieżką 4A kat. trud. na przełączkę Czimtaraga–Mirałdi;
- Dalej, jeśli będzie trzeba, zjazd na ścianę przez wierzchołek Czimtaragi.
Opis trasy po etapach
5 sierpnia zespół w komplecie zebrał się w obozie obserwatorów, jednak planowana na ten wieczór obróbka trasy została odwołana z powodu silnej burzy i mokrego śniegu, który padał aż do zmroku.
6 sierpnia niebo się przejaśniło, ale ściana była zalaną lodem i dopiero do południa zaczęła się oczyszczać. O 11:00 Łobaczow, Salma i Timofejew wyszli pod trasę i o 14:00 przystąpili do obróbki karnizu i wiszącego narożnika nad nim (odc. R0–R1). Karniz, wysunięty na 4–5 m, Łobaczowowi udało się pokonać tylko po zawieszeniu pętli na występie (fot. 6) — nie było tam miejsc na wbijanie haków. Kolejne 40 m jako pierwszy przeszedł Timofejew praktycznie całkowicie na wiszących hakach (ITO), ponieważ wewnętrzny narożnik był zalanym lodem, a z góry płynęła woda. Na górny punkt przelotowy przerzucili 6 lin i wszystko niezbędne do dalszej pracy wyposażenie. Po łączności została wezwana pod ścianę pozostała w obozie trójka — Fiodorow, Pronin i Timoszenko — do 19:30 oni podeszli i urządzili pod trasą nocleg, gdzie o 20:30 zeszli się oblatywacze.
7 sierpnia o 9:00 na trasę wyszła para Fiodorow–Pronin. Przeszedłszy obrobiony odcinek, oni zabrali wszystko pozostawione wyposażenie i ruszyli dalej. Jako pierwszy pracował Fiodorow. Przeszedłszy pozostałe 10 m narożnika, on wyszedł na półkę i po stromych wygładzonych lodach zaczął schodzić w lewo ku górze w kierunku 80-metrowego wewnętrznego narożnika, utworzonego przez gładką pionową płytę i wiszące z lewej strony karnizy (odc. R2–R3).
Odcinek był przebyty w następujący sposób:
- Odcinek R3 trzeba było iść po płycie z prawej strony od narożnika, używając mikrozaczepów.
- Kolejne 40 m (R3) — prosto po narożniku, prawie przy każdym haku zawieszając się w pętli i przechodząc wystające z lewej strony bloki.
- Narożnik kończył się silnie wystającym karnizem (początek odc. R4), który udało się obejść z prawej strony.
- Przeszedłszy nad nim trawersem, przerzucili linę w szeroką szczelinę, wyprowadzającą w lewo, na półkę ze śladami noclegu na siedząco (odc. R4).
Na półce została znaleziona puszka, przywiązana do haka; kartki w niej nie było. Według opisu pierwszych zdobywców, tutaj oni zostawili swój 1-szy punkt kontrolny. My położyli naszą kartkę i odeszli w prawo po ścianie, która na pierwszych 10 m była zupełnie bez reliefu i była przebyta wahadłowo na wbitym wyżej haku (odc. R5).
Dalej na ścianie pojawiała się półka — gładka i stroma; za nią można było się przytrzymać rękami, a nogi stawiać niżej, pod karnizem, na tarciu. Pod względem trudności ten odcinek odpowiadał kluczowym miejscom poważnych tras konkursowych we wspinaczce skałkowej.
Za nim w górę — w prawo odchodziła szeroka szczelina, którą mimo stromizny udało się przebyć szybko, jedynie w połowie, na stromym odcinku, zawieszając się w pętli (odc. R6).
Dalej ściana przechodziła w gładki lob o stromiźnie nie większej niż 60°, a w 30–40 m wyżej, u podstawy następnego skalnego pasa pionowych ścian, można było dostrzec półkę, osłoniętą od spadających kamieni karnizem, wystającym na jakieś 3 metry (odc. R7).
Tutaj, nie dochodząc jednej liny do półki, pierwsza para o 16:00 zatrzymała się. Wszystkie liny były zawieszone, a reszta grupy jeszcze nie podeszła. W tym czasie na dole zapadła decyzja o zjeździe Timofejewa z trasy. W przeddzień, na mokrym karnizie on zmókł, przeziębił się i u niego pojawiły się oznaki zapalenia płuc. Po łączności radiowej wezwali obserwatorów, o 16:00 oni podeszli i zabrali Szurę, zabierając zrzucone ze ściany 3 liny, które po użyciu przy obróbce stały się niepotrzebne w dalszej drodze. Zespół kontynuował wejście w składzie pięciu osób.
O 17:30 gwałtownie pogorszyła się pogoda, poszedł mokry śnieg, i na oczach pierwszej pary pozostałe do wygodnej półki metry zaczęły się zmieniać w coś trudnoprzebywalnego. Śnieg pokrywał liny, zaciski zbierały tę mokrą kaszę, zbijały się w lód i ślizgały.
Dzięki zjeżdżającej na 40 m pierwszej parze liny zostały podciągnięte na górę dopiero o 19:00.
Fiodorow z wielkim wysiłkiem:
- wbijając mnóstwo haków,
- doszedł do półki
- i przymocował ostatnią, 8-mą linę.
Pomagając sobie nawzajem wyciągać plecaki, wszyscy uczestnicy o 21:00 weszli na nocleg.
8 sierpnia 1985 r. Nocleg pozwalał wygodnie się rozmieścić w namiocie leżąc. Platforma była na szczęście odnaleziona — wokół same ściany, a tu zupełnie równa szeroka półka pod karnizem.
Za dnia odkryli obok punkt kontrolny z zeszłoroczną kartką grupy a/l "Artiucz". Póki słońce nie oświetliło ściany, trasa była zupełnie nieprzechodnia — skały były zalane równą warstwą naciekowego lodu. Dopiero o 14:00 oczyściły się najbardziej strome odcinki ściany.
Para Pronin–Fiodorow wyszła na obróbkę. Dziś jako pierwszy pracował Pronin. Przeszedłszy 40 m w lewo (odc. R8), a następnie jeszcze tyle samo prosto do góry po pionowej ścianie z małą strukturą "dachówkową" (odc. R9), on wyszedł na wąską półeczkę, gdzie pierwsi zdobywcy wbili 2 haki drakapowe i nocowali. Ta półeczka dalej prowadziła w górę i na prawo, wspinaczka wymagała maksymalnej uwagi, ponieważ jedyny relief, który tu był — to gładkie wgłębienia na monolitycznych stromych skałach, a w nich zalegał lód i śnieg (odc. R10). Tego dnia udało się przebić jeszcze na 40 m, dalej półka się zwężała i była zalaną lodem. Próba wyjścia przez karnizy na górę również nie udała się: stamtąd zwisały podtopione fragmenty firnu. O 17:30 znów poszedł śnieg, i para zjechała. Niepogoda trwała cały wieczór, ale do nocy chmury się rozeszły.
9 sierpnia 1985 r. Do rana trasa była w znacznie lepszym stanie niż poprzedniego dnia — śnieg został zwiany, lód miejscami stopniał. O 10:00 naprzód wyszła ta sama para, a za nią cały zespół. Zamarznięty odcinek półki udało się ominąć. Pronin wyszedł przez karnizy 30 m wyżej tego miejsca i stamtąd zrobił wahadło po gładkiej monolitowej ścianie na prawo za narożnik (odc. R11). Stąd się otwierał logiczny przebieg:
- do góry,
- następnie obejście z prawej strony wiszącego odłamu.
Do szerokiej szpary pod odłamem (odc. R12) trzeba było wbić nie mniej niż 7 haków w odstępach 1,5–2 m, ponieważ ściana była zalaną topniejącym lodem, a półki galaszkowe nie trzymały.
Następna lina (odc. R13) wyprowadzała po silnie zniszczonych "dachówkowych" skałach pod jeszcze bardziej skomplikowany pas karnizów. Teraz trzeba było robić trawers w lewo (odc. R14) i szukać przejścia tam, gdzie ten pas się zwężał. Przebyć następujący odcinek (odc. R15) udało się tylko na hakach z zastosowaniem "szczudeł hakowych", po czym wreszcie zaczęło się wyłagodzenie — wyszliśmy na wierzchołek bastionu.
Stąd w górę prowadził gładki zaokrąglony i stromy kontrfors. Poszedł śnieg, ścianę zaszło mgłą. Do wieczora pierwsza para zdołała wspiąć się po kontrforsie jeszcze na 100 m (odc. R16–R17–R18) i za zakrętem odkryła szeroką śnieżną kotlinę, na skraju której znalazło się miejsce na normalny nocleg leżący.
Tego dnia duże trudności miał ostatni idący. Na odcinkach przebytych trawersami i wahadłami nie tak łatwo było wbijać haki, jednak A. Salma, pracujący z tyłu, doskonale dawał sobie radę ze swoim zadaniem i za cały dzień ani razu nie zatrzymał podawania lin. O 20:30 zespół zebrał się na noclegu i zdążył do nadejścia ciemności postawić namiot. Do nocy pogoda się poprawiła, śnieg przestał padać i chmury się rozeszły.
10 sierpnia 1985 r. Na trasę wyszli o 10:30 i pierwsze 80 m posuwali się wzdłuż ścian po krawędzi śnieżnej kotliny, omijając strome wzniesienia kontrforsu (odc. R19). Jako pierwszy pracował Fiodorow. Przebywszy trzecią linę po ścianie w kierunku krawędzi kontrforsu (odc. R20), on wyszedł do pieczary, gdzie nocowali pierwsi zdobywcy. To miejsce wcale nam się nie spodobało, za to karniz nad pieczarą udało się przebyć we wspinaczce swobodnej, chociaż w opisie były tam wskazane ITO.
Po karnizu i szerokim kominie (odc. R21) Fiodorow wyszedł do punktu kontrolnego № 3 na barku kontrforsu. Zdjęli kartkę a/l "Artiucz" z 1984 roku. Bark opierał się o pionową ścianę 100-metrowego bastionu z dwoma ukośnymi szparami w górnej części.
Fiodorow przebył:
- najpierw 40 m prosto do góry (odc. R23),
- potem przez wiszące zniszczone karnizy (odc. R24) zszedł za róg na prawą ścianę boczną bastionu,
- po niej wyszedł na górę, przebywszy na samym końcu wiszący odcinek z jamami (odc. R25).
Szereg haków drakapowych, wbitych przez poprzedników, został z prawej strony, w miarę ruchu trafiały się pozostawione drewniane kliny. W kilku miejscach były zastosowane ITO, wspinaczka na całym przebiegu była maksymalnie trudna, jednak pierwsza para przebyła to w ciągu 2 godz.
Zostało ostatnie 100-metrowe wzniesienie do wyjścia na grzebień (odc. R28–R29–R30). Pierwsze 40 m ściany były krańcowo nieprzyjemne — głucha szczelina, prawie nie ma uchwytów i miejsc na wbijanie haków. Po kilku próbach wejścia po różnych szczelinach udało się znaleźć wyjście w szeroki wewnętrzny narożnik, gdzie struktura skał się zmieniała i było dosyć dużo występów.
O 17:00 Fiodorow wyszedł na grzebień, za godzinę podciągnęli się do niego wszyscy. Dotychczas pierwszy nieustannie pracował w półkach galaszkowych, od samego początku ściany, teraz potrzebne były raki, ponieważ trudności jeszcze się nie skończyły. Do wierzchołka prowadził:
- stromy lodowy stok,
- a wyżej niego — gładkie płyty z lodowymi żlebami między nimi (odc. R31–R32–R33).
Trzeba było przymocować 2 liny i po nich wejść na przedwierzchołkowy grzebień. O 19:30 zespół wszedł na wierzchołek. Obejrzeli fantastyczny widok — na sąsiedniej chmurze, otoczonej kręgiem tęczy, odbijał się cień wierzchołka i stojących na nim ludzi!
O 20:30 rozpoczęli zjazd po stromym śnieżnym stoku na łagodny osypiskowy grzebień. Zjeżdżali po przymocowanych linach, ostatni szedł w rakach z czapą lodową. Na osypiskowym ramieniu grzebienia o 21:30 stanęli na nocleg, 200 m poniżej wierzchołka.
11 sierpnia 1985 r.
- O 9:00 rozpoczęli zjazd po grzebieniu w stronę w. Mirałdi
- Następnie zjazd po osypisku, omijając z prawej strony lodowce
- Wyszli na "baraninie", a po niej — na ścieżkę w stronę rzeki Zindon
- O 11:20 zeszli do rzeki Zindon, gdzie zostali przywitani przez Chismatułlina i Ionienkowa
- O 20:00 wrócili do obozu bazowego

Techniczne zdjęcie trasy. Wykonano 8 sierpnia 1985 r. z punktu (3) (patrz schemat rejonu) z wysokości — 4350 m obiektywem T-43 (aparat "Smiena-8M", f=43 mm). Odległość do ściany — 400 m, czas fotografowania — 15:30

Fot. 5. Początek trasy, odc. R0–R1; 6 sierpnia 1985 r., 19:30. Przerzucanie wyposażenia na górny punkt obrobionego odcinka.
Fot. 6:1,2,3. J. Łobaczow przechodzi karniz na początku trasy (odc. R0) 6 sierpnia 1985 r., 14:30

Fot. 7. Technicznie skomplikowane odcinki na środkowej części ściany. Odc. R5, R11, R12 — 4; Odc. R9, R10 – 5. Zdjęcie wykonano z p. 3 (patrz schemat rejonu) z odległości ~800 m. Wysokość punktu fotografowania ~4400 m, obiektyw "Helios-44", f=58 mm. 8 sierpnia 1985 r., 15:30

Fot. 8. Odcinek R28 na ostatnim stromym wzniesieniu ściany przed wyjściem na grzebień. 10 sierpnia 1985 r., 16:00

Fot. 9. Pierwsze odcinki ściany. R2 — koniec obróbki 6 sierpnia 1985 r. R3 — wyjście po ścianie do wewnętrznego narożnika, 5, ITO
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz