Paszport wejścia

I. Klasa wejścia — trawers 2. Rejon wejścia — Pamiro-Ałaj, Ałajski chrebet 3. Trasa wejścia — trawers Ałajskiego chrebetu od

  • wierzchołka 5529 m do wierzchołka Tamdykuł z przebiegnięciem
  • wierzchołka 5529 m (szczyt 30-lecia Zwycięstwa), wejście po wschodniej ścianie, pierwsze wejście,
  • wierzchołka 5300 m (szczyt Piramida), pierwsze wejście,
  • wierzchołka 5308 m, pierwsze wejście,
  • wierzchołka 5380 m (szczyt Obrońców Leningradu), pierwsze wejście,
  • wierzchołka 5200 m, pierwsze wejście,
  • wierzchołka 5080 m,
  • wierzchołka 4850 m,
  • wierzchołka Tamdykuł 5539 m, zejście na lodowiec Arcza-Baszy, pierwsze wejście, przez lodowiec Tamdykuł. (w nawiasach nazwy wierzchołków nadane przez grupę)
  1. Długość odcinków według trudności:
    • 3 kategoria trudności — 2550 m
    • 4 kategoria trudności — 242 m
    • 5 kategoria trudności — 9875 m
    • 6 kategoria trudności — 610 m

Całkowita długość trasy — 15,5 km. Całkowita różnica wysokości — 5,5 km.

  1. Wbite haki: skalne — 394, lodowe — 102, drewniane kliny — 5
  2. Liczba godzin marszu — 130
  3. Liczba noclegów na trawersie — 11
  4. Nazwa zespołu — zespół Leningradzkiego Komitetu Sportowego m. Leningradu. img-0.jpeg

TABELA: img-1.jpeg

  1. Nazwiska kierownika i uczestników, ich kwalifikacje sportowe

Kapitan — ZACHOŻYJ Michaił Michajłowicz, Mistrz Sportu ZSRR Uczestnicy:

  • BAKUROW Wiaczesław Anatoljewicz, Mistrz Sportu ZSRR
  • MARKOW Dmitrij Prokofjewicz, Mistrz Sportu ZSRR
  • Iwaszew Wadim Korniłowicz, Mistrz Sportu ZSRR
  • KRAPiWIN Walentin Nikołajewicz, Kandydat na Mistrza Sportu
  • CZERIEPOW Władimir Aleksiejewicz, Kandydat na Mistrza Sportu
  1. Starszy trener zespołu — PULINEC Jurij Siemionowicz, Mistrz Sportu ZSRR Trener zespołu — MARKOW Dmitrij Prokofjewicz, Mistrz Sportu ZSRR

  2. Daty wyjścia i powrotu do bazy — 1 lipca — 14 lipca 1975 r. img-2.jpeg

I. Krótki opis geograficzny rejonu wejścia

1. Topografia rejonu

Wierzchołki wybrane przez nas do trawersu znajdują się w południowo-zachodniej części Ałajskiego chrebetu. Ten niewielki krajobraz górski jest ograniczony: od południa — doliną Ałajską, od wschodu — wschodnią częścią Ałajskiego chrebetu, od północy — wschodnimi odnogami węzła górskiego Matcha i przedgórzem wschodniego Ałaju, od zachodu — węzłem górskim Matcha, gdzie zbiegają się chrebety Turkeстанский i Zerawszanski.

Góry rejonu Tamdykuł należą do typu alpejskiego. Mając ostre i szpiczaste zarysy, na znacznej długości nie opadają poniżej 4500–5000 m. Tylko nieliczne wierzchołki, jak na przykład szczyt 5529 m, stanowią potężne masywy grzbietowe z znaczącym zlodzeniem. Linia śnieżna znajduje się tutaj na wysokości około 3800 m na północnych stokach, a na południowych nieco wyżej.

W alpinistycznym sensie ten rejon górski jest zupełnie niezbadany i stanowi prawdziwe "białe plam". To samo można powiedzieć o nazwach wierzchołków. Jak udało się ustalić u miejscowej ludności, nazwy mają tylko niektóre, najbardziej charakterystyczne wierzchołki. Taką jest wierzchołek Tamdykuł:

  • W kirgiskim: "Tamdy" — dom, chata z kamieni;
  • "kuł" — jezioro;
  • "Tamdykuł" — "dom u jeziora". Pozostałe wierzchołki tej części Ałajskiego chrebetu, po których przebiegał trawers, nie mają lokalnych nazw. Na mapach te wierzchołki mają tylko geodezyjne oznaczenia wysokości. Wszystkie nazwy wierzchołków i szczytów, poza Tamdykułem, przytaczane w tym raporcie, nie mają oficjalnego nazewnictwa i zostały nadane przez uczestników wyprawy na prawach pierwszego wejścia.

img-3.jpeg

  1. Pamiro-Ałaj. Ałajski chrebet. Rejon wierzchołków 5529 i Tamdykuł 5539 m. Widok z wschodu. img-4.jpeg

Rejon wierzchołków 5529 i Tamdykuł 5539 m. Widok z zachodu. img-5.jpeg

Widok z północnego wschodu. Wnioski o nadanie wierzchołkom tych nazw zostaną przesłane do odpowiednich organizacji.

  1. Góry danego rejonu składają się głównie z krzemionkowych i ilastych łupków, piaskowców i wapieni. Występuje także marmur, granit, kalcyt. Z powodu połączenia tak różnych pod względem twardości skał i ostrego klimatu kontynentalnego skały są silnie zniszczone — nawet północne ściany są niezwykle kamieniożerne. Dolinne lodowce są silnie zanieczyszczone odłamkami skał, a przejście lodospadów jest bardzo utrudnione z powodu stale spadających kamieni ze stoków seraków.
  2. Klimat rejonu jest umiarkowanie kontynentalny, a w przedgórzach — umiarkowanie ciepły. Średnia roczna długość nasłonecznienia wynosi 2500–2600 godzin (w Moskwie — około 1600 godzin). Lato jest gorące, ale bez parności. Zima w górach jest zimna, z mrozami i silnymi wiatrami, wiejącymi głównie z zachodu na wschód. Pogoda jest stabilna tylko w drugiej połowie lata, orientacyjnie od 15–20 lipca. W maju i czerwcu pogoda zmienia się gwałtownie. Często występują burze, śnieżyce i silne wiatry. To prawda, że niepogoda nie trwa długo, maksymalnie 5–7 dni, potem ustala się słoneczna, ale wietrzna pogoda. Podczas naszego pobytu zaobserwowano trzy razy gwałtowne pogorszenie pogody, niestety jedno z nich zastało nas na trasie.

4. Drogi podjazdu i podejścia do bazy

Od Fergany do dużego osiedla Soch prowadzi szosa asfaltowa o długości około 120 km, od Socha do kiшлаku Kan — 45 km i dalej do składu soli około 10 km drogą gruntową.

img-6.jpeg

Ostatni sklep znajduje się w kiшлаku Kan, a poczta w osiedlu Soch. Wszystkie kiшлаki górnego biegu rzeki Soch są połączone w sowchoz, którego zarząd znajduje się w Batkenie.

Od składu soli (magazyn soli dla owiec), gdzie kończy się droga samochodowa, ścieżka wiję się przez kanion rzeki Soch do kiшлаku Zardale — 12 km. Ścieżka jest wąska, miejscami wyrąbana w skałach, czasami występują mostki. Z Zardale ścieżka prowadzi na wschód, południowy wschód, przecinając niewielkie wzgórze z mogiłami, schodzi do mostu przez rzekę Ak-Terek i po moście wznosi się do opuszczonego kiшлаku Kurhan. Od kiшлаku Kurhan ścieżka łagodnie prowadzi w kierunku południowo-wschodnim i dalej odchyla się na południe w stronę lodowca Arcza-Baszy do opuszczonego kiшлаku Szudman (od Zardale 15 km). Jeszcze 6 km słabo zaznaczoną ścieżką, trawersując stok, wzdłuż lewego (orograficznie) brzegu rzeki do gorących źródeł siarkowodorowych. Strumień o temperaturze 45° wodospadem spływa po stoku i przelewa się z jednej wanny do drugiej. Naprzeciwko źródeł znajduje się most śnieżny, po którym można przejść na przeciwległy prawy brzeg wąwozu lodowca Arcza-Baszy. Tutaj znajdowała się nasza baza na niezbyt szerokim zielonym stoku, gdzie było ograniczone количество drewna.

Większość ładunków ekspedycji została przewieziona do bazy na osłach, których, nawiasem mówiąc, w tym czasie było trudno dostać. Pod koniec czerwca rozpoczyna się masowy przemarsz bydła, i wszystkie osły są zajęte przewożeniem mienia pasterzy. Niemniej jednak znaczną część ładunku trzeba było przenosić na własnych plecach. Każdy uczestник wykonał po 2–3 kursy z ładunkiem.

Opis przebiegu trasy

1 lipca 1975 r.

Podejścia. Od bazy w dolinie Arcza-Baszy u gorących źródeł ścieżką wzdłuż prawego brzegu rzeki można podejść do kanionu lodowca Zachodni Niedostępny. Kanyon jest bardzo skomplikowany i niebezpieczny do przebycia. Stromymi skalnymi ścianami, "barani łby", rwącą rzeką wypływającą z lodowca, stałymi kamieniopadami i lodopadami, blokującymi szerokość całego kanionu — oto niepełna lista trudności, które stają na drodze. Dlatego w rekonesansowych wyjściach do przełęczy Niedostępny musieliśmy szukać innej drogi na lodowiec Zachodni Niedostępny. Taka droga została znaleziona. Była nieco dłuższa, ale za to nie tak skomplikowana i praktycznie bezpieczna. Nie dochodząc 200–250 m do kanionu, w górę prowadzi osypiskowy stok, przechodzący w żleb. Po nim przez 3–3,5 godziny wspinaczki trafiamy do niewielkiego kotła otoczonego skalnymi ścianami. Po kominie lub ścianie znajdującej się po lewej stronie, w górę 40 m po poręczach i po krótkim trawersie trafiamy na prawy brzeg kanionu, nieco powyżej języka lodowca. Trawersem po zniszczonych skałach i osypiskach podchodzimy do lodospadu. Tutaj trzeba znaleźć przejścia w lodospadzie i przejść na lewą (orograficznie) stronę lodowca, jako bardziej prostą (1,5–2 godziny). Dalej 4–5 godzin po zamkniętym lodowcu, trzymając się początkowo lewej strony, a następnie środka lodowca, wychodzimy na przełęcz Niedostępny. Ta przełęcz na wschód opada stromym 150-metrowym śnieżno-lodowym stokiem z wyspami zniszczonych skał. Na przełęczy zatrzymujemy się na nocleg. Po prawej stronie otwiera się majestatyczny widok na jeden z głównych wierzchołków naszego trawersu — szczyt 5529 m, który po przejściu na prawach pierwszych wejściowców nazwiemy — szczytem "30-lecia Zwycięstwa".

2 lipca 1975 r.

Namioty stoją na śniegu przełęczy Niedostępny w tandemie. Rano jest pogodnie. Powietrze jest krystaliczne. Zimno. Woda zebrana wczoraj z topniejących sopli, zamarzła na wylot. Wstajemy o 8:00. Nieco bolą plecy. Wczoraj był bardzo trudny dzień: przeładowane plecaki, 2000 m podejścia, 10 godzin marszu. Początek trawersów zawsze jest trudny, trzeba się rozchodzić.

Zaczynamy schodzić z przełęczy o 10:00. Ciężkie plecaki, stromy rozmarznięty śnieżny stok 45–50°, utrudniają ruch w dół. Ale oto wszyscy 6 członków zespołu są na dole — na lodowcu Wschodni Niedostępny. Z przełęczy dochodzą pożegnalne pozdrowienia, tam pozostają nasi obserwatorzy — kierownik W. ARANOWICZ. Nasza droga prowadzi w dół ku wschodnim stokom szczytu 5529 m — ku trzem wieżom z lustrzanymi ścianami, wyrastającymi z chaosu seraków lodospadu Wschodni Niedostępny. Po śnieżnych polach zamkniętego lodowca w dół przez 2 godziny podchodzimy do lodospadów. Długo próbujemy znaleźć przejście między szerokimi i głębokimi szczelinami i chaotycznym nagromadzeniem seraków, ale ostatecznie nasze wysiłki pozostają bezowocne. Grupa schodzi na lewą stronę lodowca, pokonuje kilka zniszczonych skalnych grzbietów schodzących ze stoków bezimiennej wierzchołki z oznaczeniem 4500 m, i po śnieżnym stoku i żlebach schodzimy na dolną, dość łagodną część lodowca, omijając lodospady z lewej strony. Na małej morenie środkowej rozbijamy biwak. Stąd przyglądamy się początkowi naszej trasy, jeszcze raz rozważając wszystkie możliwe warianty i różne sytuacje, które mogą się pojawić przy ich przebiegnięciu.

img-7.jpeg

Podejście (z wschodu) i trawers w. 5529 m.

Nasz wybór pada na lewą, najwyższą skalną ścianę, do dolnej części której prowadzi stromy skalny grzbiet, zaczynający się od dolnej stopnia lodowca (3400 m). Podejście logiczne, prowadzące prosto na wierzchołkowy grzbiet, strome — 60–70°, bezpieczne. MARKOW z IWASZEWEM poszli na rekonesans i obróbkę początku trasy. ZACHOŻYJ i CZERIEPOW jeszcze raz sprawdzają sprzęt, przeglądają zestaw i ilość produktów, rozkładają je na pięć plecaków. Jutro pierwszy pójdzie z odciążonym plecakiem. BAKUROW i KRAPiWIN fotografują początek trasy.

3 lipca 1975 r.

W nocy zimno i gwiazdko, ale rano niebo powoli zasnuwa się chmurami. 6:00. Dyżurny IWASZEW przygotowuje "duży" śniadanie z produktów wziętych ponad racje żywnościowe. O 7:00 wszyscy, ubrawszy raki i siadając na drogę, opuszczamy biwak i zaczynamy naszą drogę. Jaka ona będzie dla nas? Przeszedłszy pod ścianą między lodowymi tratwami i serakami (R0–R1), oznaczoną turami, wychodzimy pod lodowy stok (R2), który również został obrobiony poprzedniego dnia przez IWASZEWA — MARKOWA. W rakach, po poręczach przechodzimy lodowy stok i bergschrund. Liny oblodzone. Zaczepy i zaciski węzła schodzącego i hamulcowego przechodzą z trudem. Na małej półce pod skałami po kolei zdejmujemy raki i pokonujemy po poręczach oblodzone zniszczone skały (R3). Trzeba iść bardzo ostrożnie, ponieważ wszystko jest "żywe" i kamieniożerne. Obróbione odcinki się skończyły. W przód po zniszczonym skalnym grzbiecie z niewielkimi ścianami (R4) idzie IWASZEW — MARKOW, dziś będą pracować pierwsi. Górna część grzbietu (R5–R6) jest reprezentowana przez dwie skalne ścianki z niewielką łącznikiem w postaci poziomego skalnego grzebienia. Wspinaczka jest skomplikowana. Skały z niewygodnymi, ukośnymi chwytami i małą ilością szczelin dla haków. W większości dobrze idą pionowe grube i szelowe haki. Pierwszy wspina się w butach z użyciem drabinek. Z prawej strony po ścianie płynie woda — widocznie nad nami jest śnieg. Nad ścianami okazuje się niewielki śnieżnik, który przechodzi w 120-metrowy śnieżny grzbiet (R7). Śnieg głęboki. Ubezpieczenie przez lodór. W górnej części, gdzie śnieżny grzbiet podchodzi do silnie porozrywanego "piórami" skalnego grzbietu, stromość jego znacznie wzrasta (50–60°). Trzeba iść w trzech taktach. Przejście trzech liny porozrywanego grzbietu zabrało nam dużo sił i czasu. Skomplikowana wspinaczka, zjazdy i objeżdżanie "piór", śnieżne nawisy z karnizami w przełęczy — tak można scharakteryzować ten odcinek trasy (R8). Wyraźnie zaznaczony grzbiet się skończył. Przed nami wznosiła się 800-metrowa skalna wieża, wyprowadzająca na przedwierzchołkowy grzbiet. Dalszy ruch dzisiaj był bezcelowy. Nocleg urządziliśmy na niewielkiej śnieżno-lodowej platformie pod żandarmem. Altimetr pokazuje wysokość 4000 m. Pogoda ciepła, i noc mija spokojnie, śpimy jak zabici, ponieważ dzień był bardzo napięty. Za 10 godzin pracy na lodowym stoku i grzbiecie przebyto 515 m i 160 m po poręczach obrobionego poprzedniego dnia odcinka.

4 lipca 1975 r.

Pogoda się popsuła. Niska chmura, na skałach spadł mokry śnieg 10–15 cm. Widoczność 20–30 m. Wyjście odłożone do poprawy pogody. O 11:00, podczas nieznacznego przejaśnienia, para CZERIEPOW — BAKUROW wychodzi na rekonesans i obróbkę początku ściany. Wspinaczka bardzo skomplikowana. Za 4 godziny uda się obrobić tylko trzy liny. Stroma skalna ściana (R9) kończy się niewielkim wewnętrznym kątem, właśnie tutaj jest najwygodniejsze miejsce dla zamocowania końca liny. Nocleg na poprzednim miejscu.

5 lipca 1975 r.

Pogoda pochmurna, czasami pada śnieżyca, wiatr. Wyjście o 8:00. W przód idzie para CZERIEPOW — ZACHOŻYJ. Dziś przed nimi stoi niełatwe zadanie — oblodzone liny, strome, zimne, obsypane śniegiem skały. W takich warunkach trzeba być szczególnie uważnym. Pierwsza obrobiona wczoraj lina okazała się bardzo trudna. Podejmujemy decyzję o wyciąganiu plecaków. Podczas gdy grupa wspólnymi siłami wyciąga plecaki, para CZERIEPOW — ZACHOŻYJ pokonuje 80-metrową skalną wieżę (R10), na wąskich półkach której leży dużo drobnych kamieni, obsypanych śniegiem. Nad wieżą śnieżno-lodowy stok z wmarzniętymi kamieniami przechodzi w bardzo stromy (50–60°) śnieżno-lodowy grzbiet (R11–R12). Wspinaczka trudna. Rąbiemy stopnie. Ubezpieczenie na przemian przez lodór i haki. Na drodze "wyrasta" wielki ryży żandarm, który omijamy, idąc po zalanych lodem półkach z lewej strony i dalej znów wychodzimy na grzbiet. Na wąskim grzbiecie szereg wysokich monolitowych żandarmów (4 pióra) z głębokimi przepaściami między nimi, zasypanymi luźnym śniegiem (R13–R14). Objechanie "piór" jest niemożliwe, trzeba je przechodzić wspinaczką "w лоб". img-8.jpeg

Zniszczona skalna ściana. Na półkach śnieg. Odcinek R10.

Wspinaczka granicznie skomplikowana. Użycie drabinek i klinów, rąbania śnieżnych karnizów. Ostatnie "pióro" kończy się pionową ścianą 40 m w wąski żleb, wyprowadzający na śnieżno-lodowy stok (R14–R15). Z ostatniego "pióra" zjazd "дюльфером" po linie. 18:30 — pora rozbić biwak, ale nie ma odpowiedniego miejsca. Podejmujemy decyzję o kontynuowaniu ruchu po zniszczonych i zasypanych śniegiem skałach (wzdłuż lodowego żlebu) i dopiero o 20:00 wychodzimy na stromy śnieżno-lodowy grzbiet. Już o zmierzchu rąbiemy w lodzie jedną platformę i wpełzamy wszyscy do jednego namiotu. Pogoda zła — śnieg, wiatr, mróz. Wysokość według altimetru 4600 m.

6 lipca 1975 r.

Pogoda pochmurna, zimny wiatr, czasami śnieg. Wyjście o 8:30. Dziś pierwszy idzie BAKUROW z KRAPiWINEM. Przed nami śnieżno-lodowy stok z oddzielnie wystającymi skałami i dalej śnieżno-lodowy grzbiet (R16). Postanowiliśmy wszyscy założyć raki. Lód twardy, rąbie się źle. Ubezpieczenie przez skalne i lodowe haki. Lodowy grzbiet podprowadza do zniszczonych skał z ogromnym wystającym karnizem (R17). W przód idzie BAKUROW, jako najbardziej doświadczony "specjalista" od karnizów. Wspinaczka trudna i niebezpieczna. Wszyscy uważnie śledzimy czyste, pewne ruchy Wiaczesława. I oto, w końcu, jest na przedwierzchołkowym grzbiecie. Karniz został pokonany. Przedwierzchołkowy grzbiet w tym miejscu jest śnieżno-lodowy z dużymi karnizami na północy. Na grzbiecie trafiają się monolityczne żandarmy z stromymi ścianami. Jeden z nich trzeba przechodzić "w лоб" (R18). Ruch po grzbiecie w rakach, omijanie karnizów, rąbanie stopni, poręcze (R19).

Zatrzymujemy się na nocleg o 18:30. Wysokość 5100 m. Przygotowanie platform dla namiotów. Pogoda zadowalająca, mróz, wiatr. Czwarty dzień na ścianie — cały czas zła pogoda: zachmurzenie, śnieg, wyładowania burzowe. Przy wyjściu na główny grzbiet w przerwie w chmurach zobaczyliśmy prawie cały trawers. Obraz majestatyczny i surowy. Dwa wielkie siwe olbrzymy, lśniące śniegiem i lodem — 5529 m i Tamdykuł 5539 m, a między nimi porozrywany grzbiet z kilkoma wierzchołkami rzędu 5300 m. Zwraca uwagę znaczna zaśnieżoność i zlodzenie.

7 lipca 1975 r.

Pogoda zadowalająca, z stopniową poprawą w drugiej połowie dnia, mróz i wiatr. Wyjście o 8:00. Na biwaku, jak i na wszystkich poprzednich, pozostawiono kontrolny tur. Przed nami pracuje para IWASZEW — MARKOW. Grzbiet kombinowany — niewielkie skalne żandarmy (często porozrywane), śnieżne i lodowe wzniesienia (R20). Ogromne lodowe zsypy i gigantyczne śnieżne karnizy zwisają na północ ku lodowcowi W. Niedostępny. Ruch po grzbiecie różnorodny. Idzie się jednocześnie i na przemian. Ubezpieczamy się przez lodowe i skalne haki, lodór, śnieżne i lodowe załamania. W niektórych miejscach trzeba zakładać raki i rąbać stopnie.

O 14:00 podeszliśmy do głównego wzniesienia na wierzchołek, które jest reprezentowane przez 360-metrowy stromy (55–65°) śnieżno-lodowy stok, przechodzący w lodowy grzbiet (R21). W górnej części — bergschrund. Iść jest bardzo ciężko, ponieważ na takiej wysokości (5400 m) nikt z nas w tym sezonie nie był. I trudność techniczna pokonania śnieżno-lodowego stoku takiej stromości jest bardzo duża. Podchodzimy do ostatniego

img-9.jpeg

Śnieżno-lodowy grzbiet z żandarmami z porozrywanych skał. Karnizy. Odcinek R20.

img-10.jpeg

Przejście karniza. Na odcinku R20–R21.

19:00. Wchodzić wyżej — można nie znaleźć odpowiedniego miejsca na nocleg. Postanowiliśmy nocować w muldzie u bergschrunda. Zasypujemy bergschrund, ustawiamy ściankę. Pod wieczór pogoda się poprawiła. Widać cały Pamir: szczyt Komunizmu, Korżeniewskiej, szczyt Lenina itd.

Ale i nasze wierzchołki mocno wyróżniają się nad Ałajskim chrebetem. Ile pięknych i majestatycznych gór wokół! Tras różnych kategorii trudności, które czekają na swoich zdobywców.

8 lipca 1975 r.

Pogoda pogodna, mróz i wiatr. Wyszliśmy o 8:00. Dziś pierwszy idzie CZERIEPOW z ZACHOŻYJEM. Przeszliśmy stromy lodowy wzniesienie, wyprowadzający na wierzchołkowy grzbiet (R22). Skomplikowany ruch w rakach, rąbanie lodowego karniza, stopnie, haki, poręcze.

Dalej śnieżno-lodowy grzbiet (R23) z niewielkimi wzniesieniami wyprowadza nas o 11:00 na Wschodni wierzchołek szczytu 5529 m. Schodzimy z Wschodniego wierzchołka i dalej po śnieżnym grzbiecie z karnizami wychodzimy na Zachodni wierzchołek o 12:30. Niżej, metrów 30, są występy skał, tam ułożono tur. Wierzchołek jest bardzo piękny. Po naradzie jednogłośnie nazwaliśmy szczyt 5529 m szczytem "30-lecia Zwycięstwa".

Zejście z wierzchołka odbywa się po śnieżnym grzbiecie (R25), a następnie po stromym 50–60° śnieżnym stoku, ubezpieczenie przez lodór (R26). Na grzbiecie, zaczynając od 5200 m, śnieg jest typowo wysokogórski: u góry śnieżne zaструги, przebijając skorupę, noga zapada się w sypkim, ruchomym śniegu. Z tej samej wysokości, pomimo błękitnego nieba i jasnego słońca, zrobiło się bardzo zimno. Rękawice, liny, "prusiki", ubranie od mrozu pokryły się szronem i lodem. Na grzbiecie silny wiatr i proporce. Dalej zejście odbywa się po zniszczonym skalnym grzbiecie z niewielkimi żandarmami (R27). Nie znajdując objazdu, 3-i i 4-y żandarmy przeszliśmy "w лоб". Wychodzimy na przełęcz Polikarpowa. Tak nazwali tę przełęcz turyści Moskiewskiego Orderu Lenina Instytutu Lotniczego 21 sierpnia 1972 r. Oni skategoryzowali ją jako 3B kategorię trudności i określili wysokość według altimetru — 5213 m. Ta notatka w turze i platformy były jedynym śladem pozostawionym przez człowieka przed nami na przebytej przez nas trasie. Zatrzymaliśmy się na nocleg o 18:30 na szerokim zniszczonym skalnym grzbiecie. Suszymy rzeczy, podziwiamy panoramę gór.

9 lipca 1975 r.

Pogoda pogodna, niewielki mróz. Wyjście o 7:00. Na obróbkę ściany, wiodącej do wierzchołka "Piramida", wyszła para BAKUROW — KRAPiWIN. Po zniszczonym grzbiecie 150 m, omijając żandarma z prawej strony i dalej po śnieżno-lodowym stoku (R28) i zniszczonych skałach, wychodzimy na przełęcz między żandarmem a w. Piramida.

Z przełęczy do wierzchołka 160 m. Skłon stromy skalno-lodowy z dużą ilością "żywych" kamieni. Skały i lód są obsypane śniegiem (R29). Kamieniożerne miejsca przechodzimy po kolei. Skomplikowana wspinaczka, haki, poręcze. Zejście na południe 200–250 m po zniszczonym skalnym grzbiecie. Kamieniożerno. Wyjście na główny śnieżno-lodowy grzbiet z żandarmami z porozrywanych skał. Objechanie żandarmów po śnieżno-lodowych stokach. Wyjście w lewą lodową muldę (R30–R31). Nad muldą w grzbiecie duży skalny żandarm. Objechanie żandarma

img-11.jpeg

Zejście po zniszczonym grzbiecie i ścianie z odcinkami śniegu i lodu. Kamieniożerno. Odcinek R30.

z lewej strony. Trawers i wejście po stromym śnieżno-lodowym stoku z rosnącą stromością. Występy niewielkich skalnych odcinków. Głęboki i luźny śnieg, iść po nim bardzo trudno (R32). Skalny grzbiet 40 m (R33), wspinaczka trudna, na przemian, haki. W górnej części grzbietu zjazd 20 m po skalnych blokach i pokonanie "w лоб" skalnego wzniesienia o stromości 75–80° (R34–R35). Wyjście na wierzchołek 5308 m ("Tryzubiec"). Na grzbiecie i żandarmach śnieżno-lodowe karnizy, zwisające na wschód. Dalsza droga jest reprezentowana przez porozrywany i kręty śnieżno-lodowy grzbiet z przepaściami i stromymi wzniesieniami. Potężne lodowe karnizy. W tej części grzbietu znajdują się trzy duże żandarmy (R36). Zejście na przełęcz pod centralną wierzchołką 5380 m 30 m "дюльфером" po skalnej ścianie i stromym śnieżno-lodowym stoku w lewą lodową muldę (R37). Nocleg w muldzie na wysokości 5300 m pod stromym skalnym wzniesieniem.

10 lipca 1975 r.

Wyjście z biwaku o 8:00. Pogoda pogodna, mróz, wiatr. Przed nami pracują IWASZEW z MARKOWEM. Od noclegu cztery liny zasypanych śniegiem, silnie zniszczonych skał. Wspinaczka trudna i niebezpieczna. Kamieniożerno. Wyjście na wierzchołkowy śnieżno-lodowy grzbiet z karnizami (R38–R39). Ubezpieczenie na przemian, haki, występy. Wyjście na wierzchołek 5380 m. Proponujemy nazwać wierzchołek "Szczyt Obrońców Leningradu". Zejście na południe po stromych zniszczonych skałach sport

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz