Przejdź do treści

Bez tytułu

img-0.jpeg

Paszport wejścia

  1. Klasa wejścia — skalna.

  2. Rejon wejścia — Ałaj, północne odnogi pasma Ałajskiego, 5.1.

  3. Szczyt, jego wysokość, trasa wejścia — pik «4300», północny wierzchołek piku XXII Olimpiady, trasa grupy a/l «Schelda» przez centrum wschodniej ściany.

  4. Proponowana kategoria trudności — 5B (3 sp. kat.).

  5. Charakterystyka trasy:

    różnica wysokości trasy — 900 m, różnica wysokości części ściennej — 450 m, średnie nachylenie — 85° (części ściennej), długość odcinków 5–6 kat. trudn.: części ściennej — 520 m, ogółem — 610 m.

  6. Zakotwione haki:

skalnerozporowe„niebiańskie”zaklinowane
dla asekuracji1084-23
dla i.t.o.155129
  1. Liczba godzin marszowych:

    część ścienna trasy — 34 godz., ogółem — 42 godz.

  2. Liczba noclegów i ich charakterystyka:

    3 noclegi. Dwa wiszace w „trójkątnym gnieździe” i jeden leżący na szerokiej półce.

  3. Nazwisko, imię i patronim kierownika, uczestników i ich kwalifikacje:

    Nikołajczuk Oleg Leonidowicz, KMS, kierownik Senczina Swiatosław Władimirowicz, KMS Ufimcew Władimir Dmitrijewicz, KMS Fast Aleksandr Aleksandrowicz, KMS

  4. Starszy trener zespołu —

    Szałajew Giennadij Iwanowicz, MS ZSRR. Trener zespołu —

    Bolitienkowa Waleria Konstantinowna, MS ZSRR.

  5. Data wyjścia na trasę i powrotu: od 16 do 19 sierpnia 1980 r.

img-1.jpeg

Foto 1. Wschodnia ściana piku «4300»

(1) trasa grupy a/l «Schelda». (2) trasa grupy a/l «Elbrus». (3) trasa grupy a/l «Uzuńkoł». (4) trasa grupy CS DSO «Spartak». — miejsca biwaków (wiszący i leżący). ▲ — znak kontrolny.

Szkic trasy przez centrum wschodniej ściany piku «4300»

(Trasa a/l «Schelda»)

img-2.jpeg img-3.jpeg

Foto 2. Trasa pokonana przez zespół PrzykWO na wschodniej ścianie piku «4300»

img-4.jpeg

Foto 2. Trasa przez centrum wschodniej ściany piku «4300» (trasa zespołu a/l «Schelda»).

Tabela podstawowych charakterystyk trasy wejścia na pik «4300» przez centrum wschodniej ściany / a/l «Schelda» /

Datanr odc.śr. nach.dług. w m.Charakter rzeźbytrudnośćstanwarunki pogodoweHaki skalne, klinyburgundy„niebiańskie”zaklinowane
123456789101112
16.08130°210Łby baranieIIdobra----
250°80Łby baranie, śnieżny żlebIIIpokryte gruzem, zagrożenie spadającymi kamieniamidobra----
370°60Płyty5posypane gruzem-----
475°60Płyta, kąt wewnętrzny z gzymsem6, A1monolit-----
590°70Kąt wewnętrzny, rozpadlina, płyta5monolit, gł. pęknięcia-----
6100°40Skalna ściana z gzymsem6, A1kruszące się skałypochmurno----
7100°40Kąt wewnętrzny, gzyms6, A2-----
880°15Płyta z przewieszką.5monolitopad śniegu, zimny wiatr----
Nocleg wiszący w „trójkątnym gnieździe” na stromych płytach. Zakotwione na nocleg dla asekuracji13--
575Razem za dzień:46/63/00/55/2
17.08980°25Kąt wewnętrzny z przewieszką6, A1kruszące się skały, gł. pęknięciadobra----
1090°40Ścianka ze szczeliną, gzyms, ściana z kątem wewnętrznym6, A1opad śniegu----
1180°20Płyta, półka6, A2monolitwodospad----
Nocleg wiszący w „trójkątnym gnieździe”, do którego grupa zeszła swobodnie po linie----
85Razem za dzień:23/20/50/68/6
18.081290°65Zagłębione płyty, kąt wewnętrzny, gzyms6, A1monolit z łuszczącą się powierzchniądobra----
1375°25Kąt wewnętrzny, duża półka.5gł. pęknięcia-----
1490°60Kąt wewnętrzny, dwa przewieszenia6, A1-----
Nocleg leżący na dużej półce.----
150Razem za dzień:31/71/01/08/1
19.0815-120Grań, zjazd z przewieszką 20 m.5monolitdobra----
1670°10Skalna ścianka4gruz na półkach-----
1735°30Śnieżny żleb3-----
1845°300Kopuła wierzchołkowa (skały, rumowisko)3-----
460Razem za dzień:----
1270Ogółem po trasie:108/154/50/1223/9

Kapitan zespołu PrzykWO O. Nikołajczuk

Wyjaśnienia do tabeli podstawowych charakterystyk

16 sierpnia. Wymarsz o 4:00. Szybko przygotowujemy herbatę, śniadanie. Pod ścianę podchodzimy przy świetle lampy czołowej. Wiążemy się przed przekroczeniem żlebu i o 7:20 rozpoczynamy wspinaczkę już po ścianie. Jako pierwszy idzie A. Fast. Około półtorej liny trudnego wspinania udaje się przejść niezależnymi łączkami. Pogoda jest doskonała. Wschodnia ściana piku «4300» jest już oświetlona słońcem, ciepło, sucho. Trzeba iść ostrożnie, gdyż płyty są posypane drobnym gruzem i piaskiem. Już pod koniec drugiej liny trudność trasy zaczyna zbliżać się do maksymalnej. Dalej kąt wewnętrzny, kończący się gzymsem, przechodzi w wąską szczelinę z gładkimi krawędziami. Miejsc do wbicia haków jest bardzo mało, i trzeba je długo szukać. Pęknięcia w skałach są przeważnie płytkie, głuchonieme. Z satysfakcją stwierdzamy, że zestaw naszych haków i klinów odpowiada charakterowi trasy. Szczególnie dobre na tej ścianie są kliny z tytanu sprężynowego typu „bong-bong”, które po raz pierwszy zastosowaliśmy w swojej praktyce na ścianach Arga i Bodchony. Struktura ściany bardzo nam przypomina nasze karpackie skały. Charakterystyczne cechy:

  • Wygładzone przewieszone ścianki ze szczelinami, których krawędzie są wygładzone.
  • Brak mikro-rzeźby.
  • Głuchonieme pęknięcia.
  • Ogromne, nie wiadomo jak utrzymujące się „nalepki”.

Pierwsi idą głównie na rozporach i przeciw-naciskach. Punktów dla asekuracji na ścianie praktycznie nie ma. Asekurujemy i wiążemy się, stojąc w strzemionach. Do obiadu pogoda zaczyna się psuć, a gdy zaczęliśmy pokonywać kąt wewnętrzny z gzymsem na początku kluczowego pasa ściany (6B, A1 wg klasyfikacji pierwszych zdobywców), zaczyna padać śnieg. Opad śniegu znacznie spowalnia tempo przemieszczania się po trasie. Dopiero o 18:00 podchodzimy do miejsca pierwszego noclegu pierwszych zdobywców — „trójkątnego gniazda”. Komfort snu jest tutaj bardzo względny. Nie ma półki, jest płyta o nachyleniu do 45°. Zawieszamy się w plecakach i uprzężach na trzech hakach rozporowych, wbitych przez nas dla asekuracji. Przygotowujemy herbatę, kolację i spędzamy noc, o której potem można będzie długo opowiadać.

17 sierpnia. Najpierw Wenus, a następnie Słońce, kolejno pojawiające się ze wschodu, informują nas o rozpoczęciu nowego dnia. Nie ma co zwlekać na wywisie; pakujemy się szybko, jak to tylko możliwe na wiszącym noclegu, zaczynamy pracę.

Trudność trasy dzisiaj nie spada poniżej 6, A1. Najtrudniejsze odcinki swobodnego wspinania się przeplatają z maksymalnie napiętymi odcinkami wspinania technicznego, czyli z zastosowaniem sztucznych punktów podparcia. Nasi pierwsi — Fast i Senczina — pracują bardzo niezawodnie. Haki dla asekuracji wbija się według zasady: „dla szczeliny — hak”, i jak dotąd tę zasadę udaje się utrzymać. Co 4–5 m podjazdu wbija się dobry hak dla asekuracji dzięki dobremu asortymentowi sprzętu skalnego.

Gdy podchodzimy do „ścianki z hakami rozporowymi” (odcinek 11), pogoda znów zaczyna się psuć. Tutaj na płycie pod ścianką zauważamy pętlę z repŝnura, umocowaną na lodowym i kowadłowym haku. Charakter umieszczenia pętli na ścianie pozwolił nam wywnioskować, że była ona używana do zjazdu po linie lub skośnego trawersu w lewo, w stronę trasy pokonanej przez zespół a/l „Elbrus” na Mistrzostwach ZSRR. W trzydziestu metrach powyżej i poniżej wiszącą na nawisach widzimy drugą pętlę z repŝnura, również umocowaną na dwóch klinach. To nasuwa nam podejrzenia. W dalszym ciągu doszliśmy do wniosku, że grupa, która próbowała powtórzyć trasę a/l „Schleda” przed nami, schodziła z niej w ten sposób spod kluczowego miejsca na łatwiejszą w aspekcie technicznym trasę „Elbrusa”, a być może i dalej po ścianie.

Na ściance nie ma haków, za to białymi plamami zaznaczony jest łańcuch otworów po hakach rozporowych. Mamy świder i haki, ale zaczyna padać śnieg. Po 15 minutach opad śniegu przeradza się w prawdziwą zamieć, podczas której nadal wisząc na ścianie, osłaniamy się kurtkami puchowymi i napinamy anojaki. Zamieć trwała około 1,5–2 godz. Po niej po ścianie obficie płynie woda, którą niezwłocznie zbieramy do naszej pięciolitrowej kanistry. Zaczynamy pracować. W stare otwory po hakach rozporowych naszych haków nie udaje się wbić, gdyż są one uszkodzone przy wyrywaniu haków. Za to udaje się je wykorzystać jako sztuczne punkty podparcia „niebiański” hak, oczywiście tylko. Nowe otwory wywierca się z ogromnym trudem, gdyż ściana jest mokra i skała (marmuryzowany wapieniec) całkowicie blokuje otwór w świderku. Po wbiciu trzech haków rozporowych i kilku zwykłych pomiędzy ścianką a małą „nalepką” z lewej strony idący jako pierwszy A. Fast podchodzi prawie do końca ścianki z hakami rozporowymi. Do siódmej wieczorem, i podejmujemy decyzję zjechania prawie trzy liny do poprzedniego noclegu. Tutaj wszystko jest znajome, i na noc zawieszamy się na hakach w wygodniejszy sposób.

18 sierpnia. Wstajemy (jeśli tak można powiedzieć) wcześnie i szybko przechodzimy przetarte liny. Na podniesienie jednego uczestnika na 40 m potrzeba nie więcej niż 15 minut (dobre zaciski plus układ „pierś–noga”). Ścianka z hakami rozporowymi jest sucha, i po wbiciu dodatkowo dwóch haków rozporowych (łącznie 5 zamiast 8 u pierwszych zdobywców) Fast wychodzi na wąską stromą półkę.

Charakter trasy się nie zmienia. Trudne wspinanie przeplata się z i.t.o. Potrzeba dużo haków i zaklinowanych dla asekuracji. Powierzchnia skał bardzo łatwo się łuszczy i kruszy, pęknięcia nadal są głuchonieme, nie dopuszczając normalnego wbicia haków. Tutaj bardzo skuteczne jest zastosowanie klinów zaklinowanych. Podwójna lina i odciągacze na niemal każdym haku znakomicie ułatwiają pracę idącego jako pierwszego; lina idzie zupełnie swobodnie. Tutaj Fasta zmienia Nikołajczuk, któremu bardziej odpowiada techniczne wspinanie się. W dobrym tempie pokonuje on stromy kąt wewnętrzny, kończący się gzymsem, potem jeszcze jeden kąt z przewieszką. Zaczyna padać śnieg, najpierw bardzo nieśmiało, potem coraz gęściej, ale Nikołajczuk już wyszedł na łatwieższy odcinek (tylko „piątka”). O 18:00 wszyscy już jesteśmy na dużej półce, gdzie pierwsi zdobywcy noclegowali po raz drugi. W rogu półki — znak kontrolny, w którym odkrywamy „firmową” notatkę zespołu a/l „Schleda” pod kierownictwem G.S. Szczedrina. To znaczy, że dokonujemy drugiego przejścia tej trasy!

Nikołajczuk kontynuuje pracę. Do grani pozostało jeszcze 60 m kąta wewnętrznego z dwoma (przynajmniej) przewieszeniami. Znów w pracy są wszystkie nasze haki i kliny zaklinowane. Przed zmrokiem zdążyliśmy zakończyć przetarcie kąta wewnętrznego i spokojnie układamy się spać (leżąc!) na półce.

19 sierpnia. Wychodzimy dopiero o 8:00. Bardzo przyjemnie było leżeć na półce, ogrzewając się w promieniach porannego słońca. Po przejściu wytartego kąta wewnętrznego wychodzimy na niemal poziomy grzbiet ułożony z gładkich wałów. To już zupełnie jak w Karpatach.

Po przejściu grani (około 100 m) zjeżdżamy po linie z niedużego żandarma w zagłębienie pod kopułą wierzchołkową piku «4300». Tutaj dużo lodu, i trochę się rozleniwiamy — parzymy aż dwa czajniki herbaty (nasza woda skończyła się jeszcze wczoraj). Po kopule wierzchołkowej — 3 kategoria trudności — idziemy jednocześnie. Wymieniamy notatkę w kopczyku (dziś tutaj była grupa OWU, wchodząca po trasie „Elbrusa”) i idziemy granią na Główny wierzchołek piku XXII Olimpiady, «4550». Ostatni meldunek radiowy do obserwatorów składamy już na zjeździe, w rumowiskowym żlebie. A na ścieżce w dolinie rzeki Tompon witał nas Waleryj Brezin, który doprowadził nas o 23:00 na załom w dolinie Arcza-Kanysz.

img-5.jpeg

Foto 3. Kąt wewnętrzny z gzymsem (odcinek R3–R4) Foto 4. Ścianka z przewieszką (odcinek R5–R6)

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz