Paszport wejścia

  1. Klasa wejścia

  2. Rejon wejścia: Tienszan, Terkej-Ałatau

  3. Trasa wejścia z podaniem wierzchołków i ich wysokości: p. Zap. Albatros południowo-zach. granią przez w. Epiura

  4. Charakterystyka wejścia:

    różnica wysokości 1010 m

    długość odcinka technicznego

    średnie nachylenie

  5. Zakotwiczono haki: skalne 4, lodowe, śrubowe

  6. Czas przejścia: 8 godz

  7. Liczba noclegów i ich charakterystyka

  8. Nazwa zespołu

  9. Nazwisko, imię, patronim lidera, uczestników i ich kwalifikacje: Miasin Jurij Aleksandrowicz — 1 kat., Osipow Konstantin Wiktorowicz — 1 kat., Bektjakow Władimir Iljicz — 1 kat., Ischakow Albert Saidowicz — KMS

  10. Trener zespołu: Raspopow S. A.

  11. Daty wyjścia na trasę i powrotu: 29 czerwca 1975 r.

Opis techniczny trasy

Z lodowca Dżygit po śnieżno-lodowym stoku, zostawiając po prawej stronie serak, trzeba podejść do początku skalnej grani. Po zniszczonych skałach średniej trudności (kotwienie!) podjazd — dwie liny (60 m). Następny odcinek trasy wąską i łagodniejszą granią — trzy liny (czasem kotwienie!) wyprowadza na górny punkt pierwszego etapu podjazdu na wierzchołek Epiura. Ostra śnieżna grań, łagodna z stopniowo rosnącym nachyleniem (czasem małe nawisy!) wyprowadza na drugi etap. Stąd zjazd do niewielkiego zagłębienia i ponowny podjazd ostrą śnieżną granią na w. Epiura. Zjazd z wierzchołka w kierunku w. Albatros po prostych skałach na szeroką śnieżną grań, a po niej trzeba podejść do skał południowo-zachodniej grani w. Albatros. Proste zniszczone skały wyprowadzają do pierwszego żandarma, który jest pokonywany „na wprost” (ubezpieczenie!). Następnie grań się zwęża, staje się bardziej poszarpana (90 m). Jeszcze dwie-trzy liny prostej grani i podchodzimy do rudego żandarma, który też jest pokonywany „na wprost” (ubezpieczenie!). Z niego zjazd w zapadlisko o głębokości około 8–10 m. Następnie znajdują się obok siebie dwa czarne żandarmy. Trzeba je ominąć idąc na prawo (50 m) (ubezpieczenie!). Dalej grań nieco się poszerza. Po około 60–80 m wychodzimy na ostrą śnieżną grań (nawisy!). Ruch po tej grani 30 m. Następnie jeszcze 60 m rozszerzającej się zniszczonej grani ze śniegiem i wychodzimy na w. Albatros. Wierzchołek nie jest ostry — cała grupa ma dużo miejsca.

Zjazd odbywa się trasą podjazdu. img-0.jpeg

p. 3. Albatros w. Epiura trasa grupy tur kontrolny

Opis przebiegu trasy

29 czerwca 1975 r. 7 godzina rano. Niebo czyste — z pogodą, wydaje się, że nam sprzyja, ale nad Issyk-Kuleń, jak zawsze, czernieje.

Nasza czwórka jest gotowa do wejścia, stoimy obok swoich plecaków. Wyznaczony instruktor S. A. Raspopow skrupulatnie nas ogląda od stóp do głów, sprawdza sprzęt, zanim podpisze kartę marszrutą.

Otrzymujemy ostatnie wskazówki: współpraca z grupą W. Paszczenko, która już wyszła na trasę 4B kat. trudności na w. Albatros. Łączność wzrokowa i głosowa. Grupa Paszczenko ma radio „Witalka” do kontaktu z grupą obserwacyjną, która z miejsca naszych noclegów obserwuje zespół mistrzów idących trasą p. Dżygit — centrum północnej ściany. Grupa obserwacyjna ma łączność z obozem bazowym.

7:20. Już kroczymy po lodowcu Dżygit. Noc była ciepła, dlatego firn nie trzyma dobrze — czasem zapadamy się po pas. Idziemy w ubezpieczonych linką: Miasin — Osipow, Ischokow — Bektjakow.

8:30. Podchodzimy do śnieżnego stoku (nachylenie do 45°). Odpoczywamy przez 10–15 minut i ruszamy dalej. Tu i ówdzie trzeba rąbać stopnie — blisko do powierzchni śniegu lód. Jeszcze 15–20 min — i jesteśmy na skałach. Skały zniszczone — dużo pęknięć, idzie się łatwo, ale dla pewnego ubezpieczenia czasem trzeba wbijać haki. Na wierzchołku pierwszego skalnego wzniesienia budujemy tur kontrolny.

Po pierwszym odcinku skał wychodzimy na wąską skalną grań, która skręca w lewo. Jest ona łagodniejsza, w zasadzie idziemy jednocześnie, ale w jednym miejscu odcinek skał pokryty jest warstewką lodu — trzeba było wbić jeden hak.

Z pierwszego etapu podjazdu skręcamy w prawo śnieżną granią w kierunku wierzchołka Epiura. Grań jest łagodna, ale dość ostra, miejscami niewielkie nawisy. Trzeba iść ostrożnie — ubezpieczenie przez czekan. Śnieżną granią wychodzimy na krótki odcinek prostych skał, i po nich na w. Epiura.

10:20. Budujemy tur, zostawiamy kartkę. Pogoda stopniowo się psuje. Ciemne chmury, które drzemały nad Issyk-Kuleń, zasłoniły słońce. Śniegiem podchodzimy do południowo-zachodniej grani w. Albatros. Proste zniszczone skały wyprowadzają do pierwszego żandarma, który łatwo jest pokonać „na wprost” — ubezpieczenie przez występy. Dalej idziemy trzy liny ostrej poszarpanej grani, wchodzimy na niewysoki rudy żandarm i schodzimy w zapadlisko (8–10 m) — ubezpieczenie przez występy. Dwa czarne żandarmy omijamy idąc w prawo po skałach i tu i ówdzie po śniegu z ubezpieczeniem i wychodzimy na poszerzającą się prostą skalną grań. Po dwóch linach zaczyna się ostra śnieżna grań, idziemy ostrożnie — są niewielkie nawisy. Jeszcze dwie-trzy liny idziemy jednocześnie po prostej grani. 13:00. Jesteśmy na wierzchołku Albatros. Decyzja: nie zatrzymywać się tu długo. Niska podstawa chmur — panorama prawie w całości jest zasłonięta. Odpoczywamy przez 15 minut, piszę kartkę i zaczynamy schodzić znaną trasą.

Przeszło około godziny, na ostatniej linie grani Albatrosa dopadła nas porządna niepogoda. Śnieg, wiatr — prawdziwa zamieć. Widoczność — nie więcej niż 10 m. Przez pewien czas staliśmy, czekając — może się wypogodzi. Na próżno. Szybko rozstawiliśmy namiot — jest z nami na każdym tienszańskim wejściu. Siedzieliśmy w jego przytulnym mikroklimacie i z przyjemnością pochłanialiśmy zaplanowane racje żywnościowe. Półtorej godziny trzeba było czekać, aż śnieżna nawałnica się uspokoi. Najpierw pojawiły się „okna”, a kiedyśmy zwinęli namiot, droga była już wolna. Jeszcze około dwóch godzin — i już staliśmy na miejscu noclegów i ściskaliśmy dłonie przyjaciół z grupy obserwacyjnej.

Wejście zakończone

Na trasie wbito cztery skalne haki.

img-1.jpeg

0 img-2.jpeg

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz