Paszport
Wspinaczka na szczyt Han-Tengri (6995 m) przez centrum Północnej ściany.
- Klasa wspinaczki: wysokościowa
- Rejon wspinaczki: Centralny Tienszan, pasmo Tengri-Tag
- Trasa wspinaczki z podaniem wierzchołków i ich wysokości: centrum Północnej ściany, wysokość 6995 m
- Charakterystyka wspinaczki: różnica wzniesień 2600 m, średnie nachylenie 55°, długość odcinka trudnego 710 m
- Liczba haków: skalnych 278, lodowych 58, haków sztyftowych —
- Liczba noclegów i ich charakterystyka: 13 na wyrównanych platformach, z czego – 5 siedzących
- Liczba godzin marszu: 119
- Nazwa zespołu: Zespół CS DSO "Spartak"
- Nazwisko, imię, patronim kapitana, trenera i uczestników oraz ich kwalifikacje sportowe: Studenin Boris Andrejewicz, MSMA, trener-kapitan; Miedwiediew Władimir Makarowicz, KMS, zastępca kapitana; Gapicz Wiktor Aleksiejewicz, KMS; Kurczakow Anatolij Wasiljewicz, KMS; Marcenko Jurij Trofimowicz, KMS.
- Trener zespołu: Studenin B.A.
- Data rozpoczęcia trasy i wspinaczki: 19 lipca – 2 sierpnia
Kapitan zespołu Trener zespołu
Plan organizacyjny i taktyczny wspinaczki
Północna ściana szczytu Han-Tengri już udowodniła swoją surowość i niedostępność. Przejście przez prawie trzymetrową ścianę jest możliwe tylko dla zespołu składającego się ze zdrowych, silnych i zahartowanych sportowców, zdolnych do poruszania się po trudnym terenie w trudnych warunkach pogodowych.
Plan organizacyjny i taktyczny wspinaczki, opracowany z uwzględnieniem dużego doświadczenia ekspedycji Kaz. RS DSO "Spartak" i Kazachskiego Klubu Alpinistycznego, przeprowadzonych w Centralnym Tienszanie w latach 1965, 1968, 1969, 1970, obejmował następujące punkty:
- Uczestnicy zespołu muszą mieć aklimatyzację niezbędną do wspinaczki na wysokość powyżej 7000 m. W tym celu przeprowadzono treningowo-aklimatyzacyjny zbiór w Zailijskim Ałatau, po czym odbył się marsz przez pasmo Sarydżaz (5200 m) i wspinaczka na szczyt Jedenastu (5400 m). Wszyscy uczestnicy muszą mieć doświadczenie zarówno w wysokogórskich, jak i technicznie trudnych wspinaczkach.
- Dla zaoszczędzenia czasu i sił uczestników wszystkie podstawowe ładunki zostały dostarczone helikopterem do obozu bazowego.
- W skład ekspedycji wchodzili dwaj lekarze posiadający kwalifikacje alpinistyczne, a także doświadczony radiotelegrafista.
- Aby wykluczyć niespodzianki na trasie, organizowane jest jej staranne badanie, przeprowadzane są wyjścia rozpoznawcze i obróbka początku trasy, po czym wybiera się ostateczny wariant, uzgodniony z zespołami, które również stawiają sobie za cel zdobycie Północnej ściany.
- Każdy uczestnik musi być zaopatrzony w wystarczającą ilość wełnianego i puchowego sprzętu. Biorąc pod uwagę trudne warunki pogodowe rejonu, szczególną uwagę należy zwrócić na ochronę przed oblodzeniem rąk i nóg. W tym celu zespół użył sprawdzonych już uprzęży i futrzanych rękawic.
- Do komunikacji z obozem bazowym używano radiostacji "Witalka"; zespół zabrał na trasę także race.
- Zespół musi być zaopatrzony w wystarczającą ilość liny głównej i pomocniczej, aby w przypadku długotrwałej niepogody móc kontynuować obróbkę trasy bez zwijania obozu. W sumie zużyto 600 m liny głównej i 100 m liny pomocniczej.
- "Kuźnia" zespołu musi maksymalnie odpowiadać skałom tworzącym ścianę (łupki, marmur) i zapewniać możliwość przejścia terenu o dowolnej złożoności.
- Uznano, że długotrwała wstępna obróbka trasy jest niecelowa. Wystarczająca obróbka – na jeden pełny dzień marszu.
- Całą trasę planowano przebyć w ciągu 10 dni przy dobrej pogodzie. Biorąc pod uwagę konkretne warunki pogodowe Centralnego Tienszania, termin ten wydłuża się do 15 dni. Na podstawie tego terminu przygotowano zapasy produktów i benzyny (odpowiednio 450 g i 140 g na osobę na dobę).
- Zejście ze szczytu – najprostszą i znaną trasą – grzbietem zachodnim do przełęczy, a następnie grzbietem północnym szczytu 6120 do obozu bazowego.
Podczas wspinaczki nie odnotowano odstępstw od planu. Trasę przebyto dokładnie w ciągu 15 dni; obróbka trasy podczas wymuszonych "postojów" z powodu niepogody nie została przerwana dzięki temu, że zespół dysponował przez cały czas 300 m liny głównej i wystarczającą liczbą karabinków i haków.
Skład grupy szturmowej
Zespół wyruszył na wspinaczkę w następującym składzie:
- Studenin B.A. — MSMA — kapitan
- Miedwiediew W.M. — KMS — zastępca kapitana
- Gapicz W.A. — KMS — uczestnik
- Kurczakow A.W. — KMS — uczestnik
- Marcenko J.T. — KMS — uczestnik
Pozostali uczestnicy, wymienieni w zgłoszeniu, nie mogli wziąć udziału w ekspedycji z następujących powodów:
- Popow W., kierownik służby lawinowej Kazachstanu, został wezwany na pilne wyjazd służbowy.
- Reznik W., kierownik partii geologicznej, w ostatniej chwili nie mógł opuścić pracy.
Opis trasy
Wspinaczka na szczyt Han-Tengri przez Północną ścianę
9 lipca 1974 r. Od rana pogoda dobra, nieliczne małe chmury. O godz. 6:30 grupa wyruszyła z obozu bazowego, położonego na le prawej morenie lodowca Siew. Ijnylczek. W plecakach – wszystko niezbędne do 15-dniowej wspinaczki po ścianie. Po łagodnym prawym brzegu lodowca, wypływającego z cyrku między szczytami Han-Tengri i Czapajewa, podeszli do podnóża ściany. Lodowiec pokryty jest śniegiem o głębokości 20–40 cm. Wzdłuż podnóża ściany, omijając dolny serak lodowca z lewej strony, wyszli na niewielką miednicę u początku trasy (fot. 2).
Rozpoczynamy wspinaczkę po lodowym stoku, posypanym śniegiem (odcinek R1). Śnieg jest luźny, na lodzie trzyma się słabo. Zawie-szone dwa dni temu liny są zasypane śniegiem i miejscami zamarznięte w lodzie na 10–20 cm. Często trzeba pracować lodorubem, uwalniając liny i wyrąbując stopnie. Odcinek kończy się bergschrundem o szerokości 0,5–1 m i przewyższeniu górnego stopnia nad dolnym o 1–1,5 m.
Powyżej bergschrunda wspinaczka prowadzi po lodowym stoku, w większości wolnym od śniegu (odcinek R2). Wy-rąbane podczas obróbki trasy stopnie prawie całkowicie zniknęły, dlatego często zachodzi potrzeba rąbania nowych.
Wychodzimy na pierwszy skalny wysep, powyżej którego lodowy stok staje się bardziej stromy, ale na nim co 15–20 m znajdują się niewielkie fragmenty lodu i wychodnie skalne, pozwalające na użycie do asekuracji występów i skalnych haków (odcinek R3). Tutaj również miejscami trzeba rąbać stopnie i uwalniać zamarzniętą w lodzie linę poręczową.
Cechy charakterystyczne warunków:
- Liny po niepogodzie są zamarznięte i zlodowaciałe, ale zaciski używane przez zespół trzymają się doskonale.
- Na odcinkach skalnych zaczepy zazwyczaj pokryte są cienką warstwą lodu.
- Asekuracja na opisanym odcinku trasy wyróżnia się przeważającym użyciem haków lodowych.
Powyżej wznosi się duży skalny masyw, tworzący ścianę o nachyleniu 50–60° (odcinki R4, R5). Masyw, podobnie jak cała północna ściana od podstawy na dwie trzecie wysokości, składa się z metamorficznych łupków o średnim i wysokim stopniu łupkowatości. Ogólne upady łupkowatości są skierowane na południowy wschód pod stromymi kątami 60–80°, ale lokalna fałdowanie zmienia orientację łupkowatości we wszelkich kierunkach. Skały są dość miękkie, łatwo ulegają zniszczeniu i kruszeniu, dlatego do asekuracji najbardziej przydatne są grube i długie haki skalne, haki szwel-lerowe i lodowe, rzadziej kliny. Poruszanie się na odcinkach R4 i R5 wymaga pewnej ostrożności, ponieważ trasa prowadzi bezpośrednio w górę po zniszczonych skałach, obfitujących w "żywe" kamienie. Wchodzimy na niewielki słabo zaznaczony kontrfors i poruszamy się po nim w prawo, jednocześnie nabierając wysokości (odcinek R6). Kontrfors stopniowo przechodzi w skalny stok o średnim nachyleniu; kierunek ruchu pozostaje ten sam. Skały często są zasypane śniegiem, pokryte lodową skorupą, czasami występują 3–5-metrowe fragmenty twardego lodu naciekowego.
Nachylenie skał zwiększa się do 60°. Tutaj skręcamy bezpośrednio w górę (odcinek R7) i po skałach o charakterze podobnym do wyżej opisanych wspinamy się do podstawy 15-metrowego pionowego żlebu, zalanego lodem. Wejście do żlebu jest dość trudne i niebezpieczne, ponieważ podstawa żlebu jest ostrzeliwana kamieniami, ale innej drogi w pobliżu nie widać.
Żleb wyprowadza do 5-metrowej pionowej gładkiej ścianki, reprezentującej płaszczyznę łupkowatości (odcinek R10). Tutaj zaczepy są bardzo małe i niewiarygodne – trudne łazenie z użyciem trójstopniowych drabinek.
Wchodzimy w niewyraźnie zaznaczony żleb o nachyleniu do 60° i kontynuujemy ruch po jego lewym brzegu, ponieważ po dnie żlebu możliwe jest przejście kamieni (odcinek R11). Pogoda zaczyna się psuć. Niebo jest zachmurzone, często napływa mgła.
Żleb kończy się skalną ścianą o nachyleniu do 70° (odcinek R12), dalej – bardziej łagodną (odcinek R13). Robimy niewielki zygzak w prawo, a następnie w lewo, omijając skalną ściankę (odcinek R14), i wychodzimy na niewyraźnie zaznaczony kontrfors. Skały na odcinkach R12–R14 mają charakter analogiczny do wyżej opisanego: zniszczone łupki, zaczepy i półki często są zlodowaciałe i zasypane śniegiem. Cały odcinek jest pokonywany już w warunkach bardzo złej pogody: widoczność ograniczona do 20–30 m, nasila się zamieć. Na kontrforsie znajdujemy niewielkie 0,5×1–1,5 m półki, wolne od śniegu, i urządzamy się na nocleg. Namioty są zawieszone na plecakach. Trzech uczestników rozłożyło się w "Pamirce" na jednej półce, a dwóch w "Zdarce" na drugiej.
Przez prawie cały przebytego dnia ruchu odbywało się po zawieszonym podczas wstępnej obróbki trasy poręczach jednocześnie. Na odcinkach zagrożonych spadającymi kamieniami (R9–R11) poruszano się na zmianę. Niepogoda trwała daleko po północy, ale nad ranem znacznie się poprawiła.
20 lipca. Rano niebo jest zachmurzone, ale chmury są niskie, z rzadkimi małymi prześwitami.
Szybko spakowaliśmy się i ruszyliśmy dalej. Jednak tempo ruchu znacznie się zmniejszyło, ponieważ:
- Skały są zasypane świeżo spadłym śniegiem.
- Dalsza trasa była pokonywana po raz pierwszy.
- Brakowało wstępnej obróbki.
Od noclegu trasa prowadzi po łagodnie wznoszącym się kontrforsie (odcinek R15), wkrótce przylegającym do pionowej ścianki. Wspinaczka po ściance jest technicznie trudna, zaczepy są zasypane śniegiem, często zlodowaciałe (odcinek R16). Ścianka przechodzi w strome (do 60°) zniszczone skały (odcinek R17), a dalej trasa ponownie jest przegrodzona 20-metrowym pionowym progiem ścianki, podobnym do poprzedniego (odcinek R18). Po przejściu ścianki odchylamy się nieco w prawo i, kontynuując nabieranie wysokości, po zniszczonych skałach o średnim nachyleniu (odcinek R19) wychodzimy na kontrfors. Asekuracja na całym odcinku odbywa się za pomocą skalnych i szwel-lerowych haków oraz rzadkich występów.
Przy wyjściu na kontrfors pogoda znacznie się pogorszyła. Ścianę zasłoniła mgła, zaczął padać śnieg przy umiarkowanym wietrze, widoczność znacznie się zmniejszyła.
Kontynuujemy ruch po zasypanych śniegiem skałach kontrforsa (odcinek R20), kończącego się 5-metrową pionową ścianką. Pogoda pogorszyła się na tyle, że dalszy ruch stał się bardzo utrudniony i niebezpieczny. U podnóża skalnej ścianki, 15 m w lewo od grzbietu kontrforsa, znaleźliśmy niewielki śnieżny fragment o nachyleniu około 40° i, wyrównując platformę, urządziliśmy biwak. Platforma okazała się niezbyt obszerna, ponieważ wkopanie się w śnieżno-lodowy stok z góry było ograniczone skałą. Niemniej udało się zawiesić "Pamirke" i usiąść w niej w pięcioro na krzyż. Noc była bardzo niespokojna, ponieważ zamieć trwała daleko po północy, a namiot często był przygniatany sypiącym się po ścianie śniegiem. Trzeba było wychodzić i odgarniać śnieg.
21 lipca. Rano pogoda była dobra: zachmurzenie, ale czasami prześwituje słońce. Pierwsza dwójka wyruszyła o godz. 9:00. Przekraczamy 5-metrową pionową skalną ściankę (odcinek R21) i wychodzimy na śnieżny stok (odcinek R22). Poruszanie się po stoku jest znacznie utrudnione: śnieg świeży, sypki, wydeptanie stopni praktycznie niemożliwe. Głębokość śniegu sięga 0,5 m. Asekuracja za pomocą lodorubów, ale ubijanie platform zajmuje dużo czasu. Podchodzimy do skalnego progu, wznoszącego się w postaci 8-metrowej, prawie pionowej ścianki (odcinek R23). Zaczepy i występy, jak wszędzie, są przyprószone świeżym śniegiem. Przez próg stale sypie się suchy, sypki śnieg. Przechodzimy ściankę i trafiamy na bardziej łagodny, zasypany śniegiem fragment stoku (odcinek R24). Tutaj trasa jest znacznie łatwiejsza, ponieważ wśród śniegu miejscami wyłaniają się skalne wysepki, pozwalające na zorganizowanie hakawej asekuracji. Poruszając się bezpośrednio w górę, wychodzimy na słabo zaznaczony kontrfors, zbudowany z silnie zniszczonych, zasypanych śniegiem skał o średniej trudności (odcinek R25). Wspinaczkę po kontrforsie rozpoczynamy już w warunkach znacznie pogorszonej pogody. Pada śnieg. Kontrfors w górnej części przechodzi w nachylone, zasypane i zlodowaciałe płyty, stromo opadające (do 70–75°) w dół stoku (odcinek R26) (fot. 3). Płyty są technicznie trudne do przejścia, szczególnie w warunkach niepogody. Przeszliśmy 80 m, szukając miejsca na biwak. Z prawej strony, nieco niżej, w prześwicie między kłębami mgły zobaczyliśmy niewielki kontrfors, tworzący występ z prawie poziomą powierzchnią, i na nim namiot zespołu "Buriewiestnika". Ponieważ innych wariantów do zatrzymania się nie ma, po naradzie traversujemy stok w prawo i w dół i wychodzimy do namiotu – końcowego punktu obrabianego przez zespół "Buriewiestnika" odcinka trasy. Platforma jest wystarczająco szeroka, skalna. Rozstawiamy swój namiot i wygodnie urządzamy się na nocleg. Wreszcie nadarza się okazja, aby spokojnie spędzić noc, pomimo zamieci i wiatru.
22 lipca. Rano nadal szalała niepogoda. Dopiero koło godz. 10:00 nieco się rozjaśniło, jednak nadziei na istotną poprawę pogody nie było. Decydujemy się pozostać na platformie do następnego ranka.
Aby nie tracić czasu na próżno:
- Dwójka (Studenin i Miedwiediew) wychodzi na dalszą obróbkę trasy.
- Pozostali sprzątają i suszą sprzęt.
W południe pogoda nieco się poprawiła, ale koło godz. 16:00–17:00 ponownie pojawiła się mgła i zaczął padać śnieg. Z góry zeszli Studenin i Miedwiediew, którzy obrabiali odcinki R27–R29 trasy. Wkrótce z dołu dały się słyszeć głosy, i na platformę weszła grupa moskiewskiego "Buriewiestnika". Noc spędziliśmy obok siebie.
23 lipca. Nad ranem pogoda się poprawiła. Szybko spakowaliśmy się i o godz. 8:00 opuściliśmy gościnne miejsce. Wróciliśmy na swoją trasę. Dalsza trasa prowadziła po stromych stokach, często zlodowaciałych (odcinek R27).
Po zawieszonych poprzedniego dnia poręczach tempo ruchu było dość wysokie, nawet pomimo stale sypiących się po ścianie strug śniegu, obsypujących nas z głowy do nóg. Wyżej skały ponownie przybrały charakter zasypanych śniegiem, nachylonych w dół stoku płyt (odcinek R28). Po płytach uchodzimy w lewo i w górę i wychodzimy na stromą skalną ścianę (odcinek R29), po której przemieszczamy się w prawo i w górę.
Wyżej rozciąga się długi, zasypany śniegiem stok o średnim nachyleniu, ograniczony z lewej strony dużym żlebem, a z prawej – grzbietem kontrforsa (odcinek R30). Charakterystyka stoku:
- Śnieg jest luźny, o głębokości do 60–70 cm.
- Trzyma się bardzo słabo.
- Pod śniegiem często znajduje się lód i zlodowaciałe skały.
Poruszanie się po żlebie lub w jego pobliżu jest niebezpieczne – możliwy jest zejście lawiny. Ponadto asekuracja tam jest możliwa tylko za pomocą lodorubów, co przy takim stanie śniegu jest niewiarygodne.
Biorąc pod uwagę te okoliczności, poruszamy się w górę po śnieżnym stoku, trzymając się prawej strony grzbietu kontrforsa. Tutaj czasami występują skalne wysepki, pozwalające na zorganizowanie hakawej asekuracji.
Pogoda szybko się psuje, i koniec odcinka jest pokonywany już w warunkach:
- zamieci,
- bardzo złej widoczności,
- silnego wiatru.
Na prawo od trasy, na grzbiecie kontrforsa, zauważamy łagodny fragment i wychodzimy tam. Tutaj grzbiet jest nieco wyrównany i pokryty grubą warstwą śniegu, co pozwala na urządzenie wygodnej platformy dla namiotu.
Jeszcze jest dość wcześnie (godz. 13:00), ale rozpętawszy się burza wyklucza jakąkolwiek możliwość dalszego ruchu. Trzeba będzie przeczekać. Zamieć trwa całą noc.
24 lipca. Rano pogoda prawie się nie poprawiła. Nas mocno zasypało śniegiem. Wyszliśmy, oczyściliśmy namiot i platformę. Istotnej poprawy pogody nie widać, dlatego decydujemy się pozostać na tej samej platformie. Około godz. 10:00 Studenin i Miedwiediew wychodzą na dalszą obróbkę trasy. W południe pogoda znacznie się pogorszyła, tak że muszą wrócić, obrabiając odcinki R31 i R32.
W tym samym czasie z dołu na platformę wchodzi grupa "Buriewiestnika" i rozbija się obok. Godzina jest około 13:00, ale znów trzeba przeczekać. Widoczność skróciła się do 10–20 m. Niepogoda trwa również wieczorem i przez całą noc.
25 lipca. Od rana nieco się rozjaśniło, ale wkrótce wszystko wokół ponownie zasnuła mgła. Pada słaby śnieg.
O godz. 9:00 Studenin i Marcenko odchodzą na obróbkę trasy. Pozostali sprzątają biwak i sprzęt. Wiele rzeczy porządnie przemokło, ale suszyć nie ma gdzie – na zewnątrz wieje zamieć.
O godz. 10:00 na pomoc pierwszej dwójce wychodzi druga. Obróbka trwała prawie cały dzień w warunkach bardzo złej pogody. Wrócili do namiotu około godz. 20:00, porządnie zmoczeni, obrabiając odcinki R33–R34.
Dopiero w nocy zamieć ustała, zrobiło się bardzo zimno.
26 lipca. Rano mgła, pada śnieg – to wzmaga się, to słabnie. Czasami mgła się rozprasza, i w prześwitach widać błękitne niebo. Często ukazuje się lodowiec Północny Ijnylczek z obozem bazowym. Przyjmujemy decyzję, nie zwijając obozu, obróbienia do końca trudnego odcinka ściennego trasy. Ponownie na górę wychodzi dwójka Studenin i Miedwiediew. Wkrótce grupa "Buriewiestnika" zwija swój obóz i odchodzi swoją trasą. W południe pogoda ponownie gwałtownie się pogarsza: silny opad śniegu, minimalna widoczność. Dwójka wraca o godz. 19:00. Wspinacze przemarzli do szpiku kości, ale są zadowoleni – trudna część ściany (do odcinka R37) została w pełni obrobiona. W nocy zamieć ustała, i zrobiło się bardzo zimno.
27 lipca. Niebo jest zupełnie czyste. Wszędzie dokoła jest biało od świeżego śniegu. Bardzo zimno. Namiot jest zlodowaciały, i trzeba go porządnie ogrzać przy użyciu palnika, aby można było go ułożyć do plecaka. Chociaż wstaliśmy bardzo wcześnie, ogrzanie i osuszenie zajmuje dużo czasu, dlatego wyruszyliśmy dopiero o godz. 8:30.
Od noclegu odchodzimy w lewo na 150 m, gdyż bezpośrednio w górę po grzbiecie prowadzi trasa "Buriewiestnika". Travers odbywa się po zasypanym śniegu stoku wzdłuż podnóża wielkiej pionowej skalnej ściany.
Podchodzimy do podstawy uchodzącego bezpośrednio w górę żlebu (niewyraźnie zaznaczonego wewnętrznego kąta) o nachyleniu 70–75°. Wspinaczka po żlebie stawia znaczne wymagania wobec technicznej przygotowania uczestników. Na całym jego przebiegu znajdują się wygładzone skały z małymi, zlodowaciałymi zaczepami (odcinek R31). Organizujemy wyciąganie plecaków i pokonujemy odcinek na lekko.
Wyszliśmy na stromo nachylone, zasneżone półki, schodzące schodkowo w lewo i w górę (odcinek R32). Idąc po nich, po 40 m podchodzimy do 10-metrowej, przewieszonej skalnej ścianki (odcinek R33), nie rokującej łatwego przejścia. Jednak wokół wyrastają takie pionowe urwiska, że widocznie jest to jedyny wariant wspinaczki. Tutaj trzeba użyć trójstopniowych drabinek.
Dalej trasa prowadzi po pionowym wewnętrznym kącie, którego pokonanie wiąże się z nie mniejszymi trudnościami technicznymi niż na poprzedniej ściance. Ponownie często są używane drabinki (odcinek R34). Wierzchołek kąta uпира się w 5-metrową, przewieszoną skalną ściankę (odcinek R35), którą można przejść wyłącznie za pomocą drabinek. Pokonanie wszystkich trzech odcinków R33–R35 odbywa się z wycią-ganiem plecaków.
Łazenie tutaj jest znacznie utrudnione, ponieważ:
- zaczepy są dość rzadkie i małe,
- zaczepy, jak правило, są pokryte warstwą lodu.
Widocznie jest to jeden z najtrudniejszych odcinków trasy. Odcinek ścieżki poza ścianką (R36) jest nieco łatwiejszy, ale nadal dość trudny. Po zlodowaciałych skałach o nachyleniu do 75° uchodzimy w górę z niewielkimi odchyleniami: początkowo w prawo, a następnie w lewo na końcu odcinka.
Wychodzimy na rozległy śnieżny stok ze skalnym wysepką bezpośrednio nad nami. Śnieg jest głęboki, ale bardzo sypki, nie pozwalający na zorganizowanie wiarygodnej asekuracji za pomocą lodorubów. Poruszamy się w górę ku skalnej wysepce (odcinek R37) na zmianę, biorąc pod uwagę niewiarygodność asekuracji.
Na skalnej wysepce:
- wbijamy hak;
- ostro skręcamy w lewo ku widocznemu prostszej i bezpieczniejszej ścieżce (odcinek R38).
Ruch po głębokim, sypkim śniegu wymaga znacznych wysiłków, ale asekuracja na tym odcinku jest bardziej wiarygodna, ponieważ miejscami pod śniegiem znajduje się lód, pozwalający na użycie lodowych haków.
Pogoda zaczyna się psuć:
- wszystko wokół szybko zasnuwa mgła;
- zaczyna padać śnieg.
Niewielki podjazd, i wychodzimy na słabo wznoszący się fragment śnieżnego stoku. Tutaj można utworzyć niewielką platformę, nadającą się do noclegu. Zabieramy się do pracy i wrębiamy się w stok. Jednak wkrótce docieramy do stromego skalnego podłoża, nie pozwalającego na rozszerzenie platformy dla normalnego rozstawienia namiotu.
Dlatego nocować musimy:
- siedząc;
- rozpinając tylko jeden skarp namiotu;
- przytulając się plecami do śnieżno-lodowej ścianki.
Noc spędziliśmy bardzo niespokojnie, ponieważ często trzeba było wychodzić na zewnątrz i uwalniać namiot od śniegu.
28 lipca. Nad ranem wstaliśmy zmoczeni i niewyspani. Ale pogoda jest dobra, i trzeba kontynuować wspinaczkę. Wychodzimy o godz. 9:00, trzymając się kierunku bezpośrednio w górę po śnieżnym stoku (odcinek R39). Charakter stoku – warunki ruchu prawie nie różnią się od poprzednich odcinków.
Przechodzimy przez zasypany śniegiem skalny wysep (odcinek R40) i dalej ponownie wspinamy się po śnieżnym stoku (odcinek R41). Ścieżkę przegradza skalny próg o wysokości 10 m. Skały są zlodowaciałe i zasypane śniegiem (odcinek R42). Dalej znów rozciąga się długi śnieżny stok (odcinek R43).
Idzie się trudno: głęboki, luźny śnieg, pod którym często znajduje się lód. Wydeptywanie stopni wymaga długotrwałego ubijania śniegu.
Po przejściu śnieżnego stoku wychodzimy na strome, zasypane śniegiem skały (odcinek R44) i następnie wspinamy się po pionowym wewnętrznym kącie (odcinek R45), gdzie złożoność łazenia znacznie wzrasta. Pogoda szybko się psuje. Po kącie cały czas sypie się śnieg, gromadzący się powyżej na ścianie.
Z kąta przechodzimy na strome, zlodowaciałe i zasypane śniegiem skały i kontynuujemy ruch w lewo i w górę (odcinek R46). Skały są średniej trudności, ale warunki wspinaczki są bardzo surowe: szaleje zamieć i falami przesuwa się sypiący się śnieg.
Dalej po zasypanym śniegiem, stromym żlebie, prowadzącym w prawo i w górę, wychodzimy na niewielki skalny występ (odcinek R47). Trzydzieści minut intensywnej pracy, i udaje nam się wyrównać wygodną kamienistą platformę, wystarczającą dla rozstawienia namiotu.
29 lipca. Wyruszenie opóźniło się do godz. 10:00, ponieważ było bardzo zimno i trzeba było ogrzać na palniku sczerniałe rękawice, wełniane ubrania i zlodowaciałe namioty. Od noclegu wspinamy się bezpośrednio w górę po śnieżnym stoku o nachyleniu około 40° (odcinek R48). Wychodzimy na strome, zasypane śniegiem skały i, ponownie, trafiamy pod strumienie sypiących się śniegów. Skały średniej trudności są pokonywane w lewo i w górę (odcinek R49). Dalej wznosi się skalna ścianka, bliska pionowi (odcinek R50). Wspinaczka po ściance jest bardzo trudna, wymaga użycia podciągania pierwszego idącego w dolnej części i drabinek w środkowej części jej 30-metrowego pionu. Przechodzimy ściankę i trafiamy na prawie poziome, zasypane śniegiem półkę, po której przemieszczamy się na 10 m w lewo (odcinek R51). Półka wychodzi na śnieżny stok z częstymi skalnymi wysepkami (odcinek R52). Tutaj śnieg jest bardzo sypki, słabo trzyma się na zlodowaciałym skalnym podłożu.
Poruszając się bezpośrednio w górę, wydostajemy się na szeroką (15–20 m), stromo nachyloną półkę, pokrytą głębokim (do 80 cm) luźnym śniegiem. Półka rejestruje kontakt między łupkami a leżącymi powyżej marmurami i jest wyraźnie widoczna na całej ścianie. Pogoda się psuje, całe niebo jest zachmurzone. Półkę przecinamy skośnie w lewo, przemieszczając się o 70 m (odcinek R53). Tam prowadzą poszukiwania wyjścia na marmurową część ściany, wznoszącą się pionowo nad nami. Asekuracja odbywa się głównie za pomocą dyblei, poruszać się musimy bardzo ostrożnie, biorąc pod uwagę charakter i moc śniegu.
Wyjście na marmur odbywa się po wewnętrznym kącie, o nachyleniu bliskim pionowi (odcinek R54). Wspinaczka jest dość trudna, odbywa się w warunkach bardzo złej pogody po zlodowaciałych i zasypanych śniegiem małych zaczepkach. Dla ułatwienia nawiązujemy wyciąganie plecaków.
Dalej uchodzimy w prawo i w górę po stromych, zasypanych śniegiem i często zlodowaciałych płytach (odcinek R55). Z płyt powyżej sypią się strumienie śniegu. Widoczność jest minimalna, szaleje silna zamieć.
Badamy stok w poszukiwaniu miejsca na nocleg i nie znajdujemy nic lepszego niż stromy śnieżny fragment pod niewielkim skalnym występem. Ubijamy śnieg i wrębiamy się w lód, nasycony kamieniami. Na niewielkiej głębokości natrafiamy na strome skały, ograniczające pole działania.
Platforma okazuje się mniejsza niż rozmiar namiotu, ale na nocleg można się tu urządzić. Jednak noc nie rozpieszcza nas spokojnym snem:
- z góry stale sypią się strumienie śniegu;
- czasami śnieg przelewa się przez występ i zasypuje namiot;
- bardzo często trzeba wychodzić i odgarniać śnieg.
30 lipca. Pogoda jest ясная, ale bardzo zimno. Odbywamy rytuał ogrzania obuwia i namiotu, który stał się już przyzwyczajeniem. Wiele rzeczy, w tym śpiwory, już porządnie przemokło. O godz. 9:00 od noclegu odchodzimy bezpośrednio w górę po silnie zasypanych śniegiem skałach (odcinek R56). Nad nami, niczym niedostępny bastion, wznosi się potężna, pionowa marmurowa ściana. Po prawej stronie, z boku, zauważamy niezbyt wyraźny kontrfors.
Traversem, prawie poziomo, przemieszczamy się w tę stronę (odcinek R57). Skały są średniej trudności, ale zasypane śniegiem. Temperatura powietrza nadal jest bardzo niska.
Po 60 m zaczynamy wspinaczkę bezpośrednio w górę po analogicznych, zasypanych śniegiem skałach (odcinek R58) i wychodzimy na niewielki kontrfors, упирающийся w ścianę. Zauważony wcześniej kontrfors znajduje się jeszcze bardziej na prawo. Dlatego:
- traversujemy jeszcze 60 m bardzo stromych, aż do pionowych skał, wymagających technicznego łazenia (odcinek R59).
- W środkowej części traversu występuje zupełnie gładki, pionowy 5-metrowy odcinek, wymuszający
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz