Do głównej komisji sędziowskiej mistrzostw Federacji Rosyjskiej w alpinizmie 2005 r. Klasa wysokościowa
Raport
O zdobyciu szczytu Chan Tengri 6995 m przez centrum Ściany Północnej. Kombinacja tras: Studenina-74, Myslovskiego-74, Zakharova-88.
Od 20 do 30 sierpnia 2005 r. zespół FASKO w składzie: Tukhvatullin I. Kh., Shabalin P. E.

Paszport wejścia
-
Centralny Tienszan, pasmo Tengri-Tag, lodowiec S. Inylczek, sekcja 7.9
-
Szczyt Chan Tengri 6995 m, z lodowca S. Inylczek przez centrum Ściany Północnej
-
Proponowana kategoria trudności: 6B, kombinacja tras Studenina-74, Myslovskiego-74, Zakharova-88.
-
Charakter trasy: kombinowany
-
Różnica wysokości na trasie: 2760 m.
Długość trasy: 3960 m. Długość odcinków 5–6 kategorii trudności: 860 m. Średnie nachylenie głównej części trasy: 59°.
-
Liczba haków pozostawionych na trasie: łącznie 10; w tym haków śrubowych 0 Liczba użytych haków śrubowych na trasie: 0 Łączna liczba użytych elementów ochrony: około 40
-
Liczba dni marszu zespołu: 10
-
Kierownik: Shabalin Pavel Eduardovich, MSМК
Uczestnik: Tukhvatullin Ilyas Khamidovich, MS
-
Trener: Shabalin Pavel Eduardovich, MSМК
-
Wyruszenie na trasę: 6:00 20 sierpnia 2005 r.
Wyruszenie na szczyt: 12:00 29 sierpnia 2005 r. Powrót do BЛ: 24:00 30 sierpnia 2005 r.

Wspólne zdjęcie szczytu
1 – trasa GORBENKO 1987 2 – trasa STUDENINA 1974 3 – trasa ZESPOŁU 2005 4 – trasa MYSLOVSKIEGO 1974 5 – trasa ZAKHAROVA 1988
ZDJĘCIE PROFILU GÓRNEJ CZĘŚCI TRASY Z PRAWEJ STRONY



ZDJĘCIE Z 2003 R. Gardziel lodowcowa przed zakrętem na trasę Myslovskiego z trasy Studenina


Uwagi
1. Paszport wejścia
Pkt. 5 Różnica wysokości trasy została wzięta z raportu zespołu z klubu "Enisey" pod kierownictwem N. N. Zakharova z 1988 r. Nie było wysokościomierza.
Długość trasy i odcinków 5–6 kategorii trudności nie była mierzona w trakcie wejścia i została przyjęta jako średnia arytmetyczna z raportów Zakharova, Pogorelova, Urubko, Koroteeva. Średnie nachylenie trasy zostało wzięte z raportu zespołu z klubu "Enisey" pod kierownictwem N. N. Zakharova z 1988 r. Nie było kątomierza.
2. Rysunkowy profil trasy
Nie został przedstawiony w raporcie z powodu niemożności wykonania pomiarów przez dwójkę podczas wejścia.
3. Harmonogram wejścia
Nie został przedstawiony w raporcie, ponieważ nie zabrano zegarków i wysokościomierza na wejście. Nie można podać dokładnego czasu pracy na trasie i wysokości biwaków. Warunki meteorologiczne zespół ocenia jako trudne. Po pierwszych 3 dniach słonecznej pogody codziennie były opady z silnym wiatrem w drugiej połowie dnia.
4. Schemat trasy w symbolach UIAA
Nie został przedstawiony w raporcie, ponieważ w trudnych warunkach pogodowych na biwakach, przy połowie noclegów siedzących, było niemożliwe dokładne udokumentowanie parametrów technicznych tak długiej trasy.
5. Ilustracje fotograficzne raportu
Nie dołączono zdjęć z trasy i ze szczytu, ponieważ aparat fotograficzny zepsuł się w trakcie wejścia. Dołączono zdjęcia z wejścia z 2003 r. Wspólne zdjęcia ściany, panorama i profil zostały zrobione podczas wyjść aklimatyzacyjnych.
Pavel Shabalin, Ilyas Tukhvatullin. Pierwsze przejście w dwójce w stylu alpejskim przez centrum Północnej ściany Chan Tengri
P. Sh.: W latach osiemdziesiątych my, jedni z pierwszych, zaczęliśmy występować w klasie technicznym nie zespołowo, a w dwójkach. Dwa lata temu pojawił się pomysł, aby zrobić to samo w klasie wysokościowej. I w końcu stoją „nieodkryte” Ściana Północna Chana, Południowa ściana szczytu Komunizmu, Pobiedy… Powtórzenia były, ale zawsze zespołowo. A trzeba by w dwójkach chodzić i w stylu alpejskim. To, o czym pisali Pavlenko, Koshelenko. Tylko po co jechać na Nuptse, tracić mnóstwo tysięcy dolarów — oto stoją nasze trasy. Chodźcie, chłopaki, na nasze mistrzostwa i na nasze trasy, i będzie wszystko super.
Jura Moiseev ubolewa, że ludzie ruszają na Chan, ale tylko jacyś inni, a nie nasi. Polacy, Bułgarzy, Zaltan Demian… W najlepszym razie dochodzą do półki i zwalają w lewo. W zeszłym roku dwójka Polaków ruszyła i drugiego dnia uciekła. Jeden zszedł, drugi zginął. Łącznie było około sześciu prób w dwójkach.
Dwa lata temu my z Iljasem zdecydowaliśmy się spróbować, weszliśmy, nie znając ani sprzętu, ani ubrania, ani charakteru ściany, ani klimatu, ani tego, ani tamtego, i przez tydzień łaziliśmy. Znaleźliśmy interesującą trasę — kombinację „Odesy” i Studenina (początek jak u Studenina z wyjściem na „Odesę”), a końcówkę jak u Pogorelova. Z powodu pogody nie zdołaliśmy dokończyć.
Po Pogorelovie przeszliśmy dwie liny w górę, zaczęły nas zmywać lawiny, czekać nie można, na dole helikopter zaczyna ewakuować obóz, więc zeszliśmy na przełączkę w prawo po półce.
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, w głowie zostało. Przeliczyliśmy taktykę, strategię, co potrzeba ze sprzętu i tak dalej. Zamówiliśmy potrzebne rzeczy w Camp'ie i Red Fox'ie.
Braliśmy eksperymentalne rzeczy od Red Fox'a i Camp'a, obliczone na K2, czyli był to test tego całego sprzętu, który będzie na K2.
MR: Obrażenia od mrozu
P. Sh.: Myślałem tak: nowy sprzęt, plus ten super-styl, będziemy iść, iść, iść, iść… Urubko i K. też maksymalnie odciążają się na wyścigach, prawie w szpilkach biegną.
Postanowiłem spróbować w tym stylu, mówię: „Iljas, będziesz stał na ubezpieczeniu, więc idź w normalnym bucie, a ja będę jak na punktach, w cienkich kołkach, właściwie wbutach trekkingowych”. To był pierwszy błąd, czyli od początku włożyłem małe buty. Choćby nawet „super”.
Po drugie: z Iljasem zawsze chodzimy tak: on — ostatni, ja — pierwszy. Kiedy zaczęła się ta cała bieda — niepogoda, brak miejsc na nocleg, jedna nocleg siedzący za drugim, potem zaczęły się awarie — poleciała palnik, pół dnia naprawialiśmy. Jak zaczęły przelatywać dni marszu, jeden za drugim... Kończy się gaz, kończy się żarcie, kończy się energia (spirytus się skończył już na przełączce, tylko litr był, na tym nie akcentowaliśmy).
I to, że nie ruszyliśmy 15 sierpnia, jak planowaliśmy, a 20-go. A Ilyinsky mówi, że po 15 sierpnia tam zaczyna się zima.
Ręce zawsze są wyciągnięte do góry, cokolwiek na nie założysz — marzną. Masz temblak? — on uciska. I zawsze jako pierwszy. Ledwo- ledwo, a idziesz. Drugi to może przysiąść, przeskoczyć linę w 15–20 minut i skulic się na ubezpieczeniu.
Nie, wszystko działa, wszystko jest w porządku. Po prostu strategia, którą wybrałem, zawiodła w realnych warunkach.
Kiedy wydostaliśmy się na górę, na „dach”, było wszystko w porządku. Ale kiedy poszliśmy z „dachu” na szczyt, poczułem, że moje ręce się nie tak zginają. To już było na kopule.
Rano wyszliśmy na 6850 m. Noc przesiedzieliśmy znowu nie wiadomo jak, bez gazu prawie, bez wody, już nie zdejmując butów. Ostatnie dwie noce w ogóle nie rozuwaliśmy się. Dlatego taka historia się wydarzyła: ogólne osłabienie organizmu plus ciężka praca, ciasne buty, zła pogoda… I w efekcie — obrażenia od mrozu.
Generalnie planowaliśmy iść w trójkę, z Mariewem. I planowaliśmy szybkie wejście. Gdyby było trzy osoby, to może poszlibyśmy nie środkiem, na wieżę Zakharova, a skończyli jak Myslovski — skręcili za róg i przejechali.
Kiedy ludzie mogą się zmieniać, kiedy jest komu pracować, choćby nawet na śniegu, można „fiagrować” w trybie non-stop. W dwójce wszystko wychodzi inaczej.
MR: Sprzęt, ubranie, rzeczy osobiste. Co braliście na górę?
P. Sh.: Miałem plecak, dwa materace i śpiwór. Wszystko inne ciągnął na sobie Iljas.
Minimalizacja była totalna. Wyraźnie pamiętam, że było 4,3 kg prowiantu. Litr głogowca 70-stopniowego. Apteczka z remontadą, z filmami fotograficznymi, okularami, ze wszystkim, wszystkim — 1 kg. Rzeczy osobiste — pół kilo (ciepłe rękawice, 1 para zapasowych skarpet, 1 para zapasowych rękawic, maska). U Iljasa to samo. Śpiwór — jeden na dwójkę, ważący 1 kg (ciutkie redfoxowskie kocyki z tinsulitem 2×2, wystarczało, żeby się od dołu podetknąć ze wszystkich stron). Było absolutnie komfortowo. Cienkie niebieskie puchówki, ważące 600 gramów.
Na nas: termobielizna „powerstretch”, czarny kombinezon „windpro”, na wierzchu kombinezon gore-texowy, czapka, kaska, na rękach rękawice i gore-texowe rękawice. Red Fox. Wszystko działało idealnie.
MR: Po linie
P. Sh.: Lina Lanex, połówka, 9,1. „Osiemdziesiątkę” specjalnie obcięliśmy, zrobiliśmy z niej „sześćdziesiątkę”. Rzecz w tym, że wychodzić na 40–50 metrów jest wystarczająco ciężko, a na 25–30 metrów — normalnie. To wynieśliśmy z doświadczenia poprzednich wejść. Sił starcza właśnie na te 25–30 metrów, na rwanie. Przebiec szybko. Czysto taktycznie było lepiej niż wychodzić na 50 metrów. Z przerwami idziesz wolniej, potem jeszcze wolniej — męczysz się przecież. I drugiemu z ciężkim plecakiem przebiec kawałek 25–30 metrów jest prościej.
Właściwie ja szedłem na całą linę, od stanowiska do stanowiska (może było pięć lin z przerwami). Ani razu nie wypuszczając z rąk aparatów, nie zdejmując raków, od dołu do góry. Łączka na ścianie, jak gąsienica taka: wyciągnęła się od stanowiska do stanowiska — podciągnęła „ogon”. I tak raz za razem. To jest bardziej efektywne niż standardowy wariant rozwieszania lin na ścianie.
MR: Żelazo
P. Sh.: Żelazem wyposażył nas w pełni Camp. „Avaksy” — to jest genialne narzędzie, i raki „Vektor”. Przez całe wejście — niesamowite — nic się nie pogięło, doskonale sprawdziły się wszystkie narzędzia lodowe. Friendy, zaklinowce, śruby, haki — wszystko kempowskie. I wzięliśmy od Krasnoyarsk’owców do testów haki kotwiące. Też genialna rzecz. Użyliśmy bardzo wielu haków kotwiczących. Szło dobrze, ale i dobrze się trzymały. Trudno je wybić, a tak można położyć w każdym miejscu. Haki kotwiące bardzo pomogły.
Chan-Tengri (6995 m) — informacje o wejściach przez centrum Północnej ściany
W zmianie informacji zawartych w artykule w czasopiśmie „Kruтой Mir” V, str. 121 (przygotował G. A. Starikov)
| rok | daty | dni | zespół | w mistrzostwach: |
|---|---|---|---|---|
| 1972 | 22.7–6.8 11–13.8 | - | rozpoznanie trasy (wziął w nim udział V. Putrin — MS) do 5500 m; E. Myslovski — MSМК, I. Grebenshchikov — КМС, V. Ivanov — MSМК, V. Maksimov — MS, V. Masjukov — MS (wrócili z powodu braku czasu) | - |
| 1973 | 9–13.8 | - | rozpoznanie 12 linijek lewej części trasy Myslovskiego do …? | - |
| V. Vstavsky — КМС, V. Gavryushkin — КМС, V. Kokarev — КМС, V. Osin — КМС, A. Sakash — КМС (g. Krasnojarsk). Kier. ekspedycji — Bezzubkin V. V. — MS (wrócili z powodu nieszczęśliwego wypadku z V. Borisenko — 1. kategoria, 23 sierpnia). | ||||
| 1974 | 20.7–1.8 22.7–3.8 | 13 13 | B. Studenin — MSМК, V. Gapich — КМС, A. Kurczakov — КМС, Yu. Marczenko — КМС, V. Medvedev — КМС | 1. miejsce — CCCP |
| E. Myslovski — MSМК, V. Glukhov — MSМК, V. Ivanov — MSМК, I. Grebenshchikov — КМС, A. Golovin — КМС, V. Loktionov — КМС, E. Pelekhov — КМС, V. Puchkov — КМС | 1. miejsce — CCCP | |||
| 1986 | 14–21.8 | 8 | V. Koroteev — КМС, V. Elagin — MS, V. Kolomycev — MS, V. Moskaliev — КМС, O. Nikolaev — КМС, V. Obikhod — КМС, N. Petrov — КМС, V. Yanoczkin — КМС | (omijając КСП) |
| 1987 | 10–17.8 | 8 | M. Gorenko — MS, V. Alperin — MS, N. Bazelevsky — КМС, O. Erokhin — КМС, P. Serenkov — MS, M. Sitnik — MS, V. Todorov — КМС | 1. miejsce — CCCP |
| 1988 | 4–11.8 10–17.8 | 8 8 | N. Opoitsev — КМС, A. Artamonov — КМС, V. Kalyuzhny — КМС, G. Guriev — КМС, F. Akhmatov — КМС, S. Shuvalov — КМС (w górnej części trasy poszli w prawo) | 1. miejsce — Rosja |
| Yu. Moiseev — MS, P. Kovalenko — КМС, A. Studenin — КМС, Kh. Tashmambetov — КМС, V. Tugalev — КМС, A. Tsilishche — КМС | 2. miejsce — CCCP | |||
| 14–21.8 | 8 | N. Zakharov — MSМК, S. Antipin — MS, E. Bakaleinikov — MS, V. Bogdanov — КМС, A. Karlov — КМС, V. Lebedev — MS, V. Sereda — MS | 1. miejsce — CCCP | |
| 1993 | 9–15.8 | 7 | A. Pogorelov — MSМК, Yu. Koshelenko — КМС, A. Moiseev — КМС, V. Nikitenko — КМС (nie przeszli ściany szczytowej, poszli w lewo na trasę K. Kuzmina, 64) | 1. miejsce — Rosja |
| 1994 | 31.7–9.8 | 10 | N. Zhilin — MS, A. Bolotov — КМС, Yu. Ermachek — MS, V. Suvorov — КМС, S. Khabibullin — MS (od 2/3 trasy w prawo ku 5A) | 2. miejsce — Rosja |
| 22–30.8 | 9 | D. Grekov — MS, Sh. Gataullin — КМС, M. Mikhailov — КМС, A. Molotov — КМС, V. Suiga — MSМК, V. Frolov — КМС | 2. miejsce — EААС | |
| 2000 | 1–9.8 | 9 | D. Urubko — КМС, D. Molgaczew — КМС, V. Pivcov — КМС, A. Rudakov — КМС, S. Samoylov — КМС | 1. miejsce — EААС |
| 2–13.8 | 12 | V. Popovich — КМС, Yu. Ermachek — MS, A. Korobkov — КМС | 3. miejsce — Rosja |
Zwróć uwagę na tytuły i stopnie sportowe uczestników wejść!
Uwaga: do tego zestawienia nie wchodzą dwa bardzo skomplikowane wejścia, ponieważ poprowadzone są na lewo od centrum ściany i wychodzą na trasę K. Kuzmina, 64:
- W kategoryzacji Ściany N. Khudyakov, 70
- po prawej stronie w kategoryzacji Ściany N. Zhilin, 98
a także nie wchodzi trasa — wariant po prawej krawędzi centrum Ściany N. Grekov, 93
Pavel Shabalin, Ilyas Tukhvatullin. Pierwsze przejście w dwójce w stylu alpejskim przez centrum Północnej ściany Chan Tengri
CZĘŚĆ II
MR: Harmonogram wejścia
P. Sh.: Chcieliśmy wyjść jeszcze 15-go. Doczekaliśmy w stołówce do północy. Wyszliśmy. I nie mogliśmy znaleźć naszego namiotu. Całkowicie zapadła mgła, niepogoda. Siedzieliśmy, każdego dnia próbowaliśmy wyjść, i wyszliśmy dopiero 20-go. Pierwsze trzy dni pogoda rano była normalna, a potem zaczęło się: rano normalnie, pod wieczór — k...a. Najważniejsze, że przez całe wejście używaliśmy tylko dwóch stanowisk, które były zrobione przed nami. Inne, które znajdowaliśmy, albo były nie w miejscu, albo w niebezpiecznym miejscu, albo nie na czas. Dlatego z ośmiu noclegów cztery były siedzące. Idziesz do upadłego, potem siadasz, nie zdejmując butów, potem siedzisz, podkładając pod siebie namiot. Namiot (redfoxowska „Solo”) świetnie się sprawdził. Waży tylko dwa kilogramy. I nie podarł się we wszystkich tych ekstremalnych warunkach, przetrwał, choć były i wiatry, i my siedzieliśmy — wbiliśmy kotwy.
MR: Stan trasy
P. Sh.: Bardzo dużo śniegu. Śnieg jest luźny. Cały czas trzeba było rozgrzebywać, przez wszystkie dziewięć dni, nie wypuszczając z rąk łopatki ani razu, rozgrzebujesz przed nosem i idziesz. Dość stromo. Na śnieg wychodzisz — próbujesz z powrotem na skałę wyskoczyć. Bo śnieg po pas, grabisz, a on nie jest ubity… Bardzo ciężko.
20 sierpnia o 4:00 wyszliśmy, 28 sierpnia postawiliśmy namiot na kopule, 29 sierpnia rano wyszliśmy i po 1,5–2 godzinach przeszliśmy obok statywu. A mieliśmy jeszcze zapas w kamieniach z przedzeszłego roku, zrobiliśmy go z „klasyki”.
MR: Znaleźliśmy?
Nie, w tym cały problem. Był tam duży balon gazowy, żarcie, węglowodany. Nic z tego nie znaleźliśmy.
Dlatego szybko przebiegliśmy i poszliśmy w dół „klasyką”. My schodziliśmy ostatni, nikogo więcej nie było. Znaleźliśmy morze różnego żarcia. Puste balony gazowe. I ani jednego choćby na pół napełnionego. Wodę Ilyas roztapia na świeczce, potem, jak w shakerze, potrząsasz tym śniegiem, posypujesz czymś takim jak cukier. I tak dwie doby. Bez wody, bez gazu, bez niczego.
I schodząc na przełączkę w dzień, postawiliśmy namiot, usiedliśmy. A jak szliśmy do przełączki… Po równym niby, a robisz dwadzieścia kroków — i padać. Następne dwadzieścia kroków — i znowu padać.
Wczołgaliśmy się do tego namiotu, wichura wieje, mówię: „Daj, nie rozbieramy się, czekamy, jak tylko się uspokoi, w noc to w noc, zaczynamy wychodzić na Czapajewa i schodzić”.
Do nocy siedzieliśmy, nie zdejmując butów, w systemach, bliżej nocy wyciągnęliśmy śpiwór, okryliśmy się. Rano budzimy się i znowu siedzimy, znowu ubrani. Troje dób nie zdejmowaliśmy butów, w stałej gotowości do marszu. I cały czas — niepogoda.
MR: Obrażenia od mrozu
P. Sh.: Ręce zobaczyłem już na kopule. Do kopuły było wszystko okej. Na kopule czuję — co za cholera? Po prostu organizm był już wyczerpany. Zimno cały czas. Cały czas coś robiłem — rękoma machałem, ale raz — i nagle — one już całe czarne. Jeszcze rano siedziałem — było normalnie, po 1,5 godzinie wspinaczki w dzikim wichrze — wszystko.
Jako pierwszy idziesz, ręce zawsze masz uniesione. Jedna rzecz, że drugi może przebiec piętnaście minut po linie, potem znowu siedzieć na ubezpieczeniu, inna rzecz — pierwszy: pół godziny, dwie, dwie z połową. Kto wie, ile zajmie jedna lina. Wiszisz i wiszisz na rękach. Po prostu nałożyło się jedno na drugie: pogoda, zimno, pora roku…
MR: Łączność
P. Sh.: Specjalnie nie braliśmy ani łączności, ani zegarków ze sobą… Tak właśnie chodzimy.
Dzięki Bogu, że czekała na nas na dole Łenka Kałasznikowa (Ak-Sai-Trəvel). Dzięki nim, że czekali na nas, nie ewakuowali obozu.
Kiedy zeszliśmy, oni po radiu wezwali helikopter, i zabrali nas stamtąd. Bo inaczej musielibyśmy wrócić pieszo. Ogromne dzięki nim.
MR: Sprzęt
P. Sh.: Waga plecaka na wyjściu to mniej więcej 16–17 kg. Zawartość:
- Żelazo
- Lina
- Dwa materace
- Śpiwór
- Puchówka
MR: Żelazo
P. Sh.: Sprzęt:
- Sześć śrub (cztery długie, dwa krótkie)
- Około dwunastu klasycznych haków (od blaidów po bongi), z węglików i miękkich stopów, kempowskie
- 12 haków kotwiczących (spuściliśmy połowę)
- Dwa komplety zaklinowców
- Komplet friendów
- Siedem odciągów (dwie z nich rozerwane)
- Pętle
- Karabinki (niewiele)
Też pełna minimalizacja.
Krótka lina, celowo, aby nie trzeba było z sobą nieść po 10–12 odciągów i kupy innego badziewia.
MR: Wyżywienie
P. Sh.:
- Dwa słoiki czerwonego kawioru
- Puree
- „Gorące kółka”
- Kasze „Bystrov”
- Sucharki typu „Klińskich”
- Para kijawek kiełbasy wędzonej na sucho
MR: Apteczka
P. Sh.: Nie było nic na odmrożenia. Nie liczyliśmy… Minimum: adrenalina, mezaton, prednizolon, zielony ołówek.
Więc Ilyas, łajdak, co robił, kiedy wstrzykiwał prednizolon? Podpisywał mi się na dupie :)
Sponsorzy wejścia: Red Fox i Camp.
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz