wspinaczki dokonanej w mistrzostwach ZSRR w alpinizmie w 1975 roku.
- Klasa wspinaczki — wysokogórska.
- Rejon wspinaczki — Centralny Tienszan.
- Trasa wspinaczki z podaniem wierzchołków i ich wysokości.
Wschodni kontrfors Północnej ściany szczytu Chan-Tengri (6995 m). 4. Charakterystyka wspinaczki: różnica wysokości — 2845 m.
średnie nachylenie — 51° (5700 m). Długość najtrudniejszych odcinków — 930 m. 5. Wbite haki: skalne — 78,
lodowe — 10, śrubowe — brak.
- Liczba godzin marszu — 68,5.
- Liczba i charakterystyka noclegów.
10 noclegów, leżących i półleżących. 8. Nazwa zespołu — zespół Togliattińskiego Komitetu Miejskiego F.K. i S.
- Nazwisko, imię, patronim lidera, uczestników i ich kwalifikacje.
- Benkin W.S. — mistrz sportu, lider.
- Kazajew J.W. — mistrz sportu, zastępca lidera.
-
Mawrin B.M. — KMS, uczestnik.
-
Pszenicznikow A.A. — KMS, uczestnik.
-
Statsky L.N. — KMS, uczestnik.
-
Szarow O.J. — KMS, uczestnik.
-
Trener zespołu — Benkin W.S.
-
Daty wyjścia na trasę i powrotu.
- 17 lipca 1975 r. — 30 lipca 1975 r.
Dziennik wspinaczki.
17 lipca 1975 r. O 8:00 opuszczamy obóz bazowy razem z obserwatorami Witkałowem W. i Lebowiczem E., którzy muszą spuścić z pod skalnego wyspu zbędne końcówki liny i część raków. Żegnamy się z moskwianami, przedstawicielem komitetu — Szyrokowem J.M. Na morenach i lodowcu do 30 cm świeżego śniegu, ale on zmierzł i idzie się łatwo.
O 9:00 jesteśmy na dolnej poduszce lodowca, ostatni przegląd stoku i rozpoczynamy wspinaczkę po nim w kierunku dolnego skalnego wysepki, gdzie wcześniej został zabezpieczony dolny koniec zawieszonej liny. Do wysepki 350 m śniegu na lodzie, górne 150 m nie łagodniejsze niż 50°. Zamarznięty świeży śnieg na razie trzyma, idziemy pewnie, ale nie zatrzymujemy się, wiedząc, że wkrótce stok może stać się niebezpieczny, gdyż zrobi się cieplej i zacznie schodzić lawinami. Dochodzimy do poręczowania, oddajemy obserwatorom dwie liny i trzy raki, obserwujemy ich szybki zejście na lodowiec i zaczynamy wspinaczkę po poręczach: strome zniszczone skały, lodowy stok, znowu gładkie skały i w końcu pionowa, już znajoma ściana, nawet z małym przewieszeniem 15-metrowy filar, który poprzedniego dnia tak wirtuozowsko bez drabin pokonał Oleg Szarow. O 16:00 wszyscy zebrali się przy przyduszonej śniegiem namiotem. Szybki posiłek. Dwójka Szarow O., Pszenicznikow A. odchodzą do obróbki podejścia do krawędzi, pozostali naprawiają namiot i z trudem wyrąbują w lodzie i kruszących się skałach platformę dla drugiego namiotu. Udaje się zrobić ją dla dwóch osób i półleżąco. Na razie z pogodą nam sprzyja: przez cały dzień nie ma zwykłego opadów śniegu. Dwójka obrobiła 100 m, w tym strome lodowe żleb przed krawędzią. Staje się jasne, że wyjście na niego jest możliwe tylko z prawej strony po pionowej ścianie, gdyż z lewej strony po lodowym żlebie schodzą odłamki lodu i lawiny.
Łączność o 20:00, cisza nocna. 18 lipca 1975 r. O 7:45 wychodzi trójka Pszenicznikow A., Szarow O. i Mawrin B. 20 minut po połączeniu — pozostali. 2 liny po głębokim śnieżnym stoku 20–45° z fragmentami skał ruszamy w górę — w prawo w kierunku lodowego żlebu przed skalną ścianą, w żlebie rąbiemy stopnie. Wchodzić po nim w górę jest niebezpiecznie — okresowo z lodospadu lecą odłamki lodu i schodzą lawiny. Po poręczach, pojedynczo, szybko przecinamy żleb (20 m), przechodzimy na wąską śnieżną półkę pod osłonę skalnej ściany. Ściana jest pionowa. Do przodu bez plecaka wychodzi O. Szarow. W swoim stylu, płynnie, zatrzymując się tylko dla oczyszczenia śniegu i wbicia kolejnego haka, pokonuje 40 m w pionie i wychodzi na nachyloną półkę, gdzie mogą się zmieścić nie więcej niż dwie osoby. Nad głową skalny gzyms. Jeszcze 40 m zalanych lodem gładkich skał w górę-w prawo i poprzez 4-metrową przewieszoną ściankę znaleziono wyjście na grań (krawędź). Bijeemy haki, gdzie się da, ale takich miejsc jest mało. Plecy wyciągamy w trzech etapach. Pierwszy na grani o 16:30, cały zespół i plecaki — dopiero o 20:00. Przez ten czas pierwsza dwójka obrobiła 35-metrową, zalaną lodem i dość gładką ścianę. Pęknięć jest mało, udało się wbić tylko trzy szwelery. Niemal cały dzień (od 12:00) gęsta mgła, deszcz ze śniegiem, a od 17:00 — intensywny opad śniegu. Łączność z bazą o 20:00, do 21:00 wyrąbaliśmy wąską platformę w lodzie wzdłuż skał grani, nocujemy półleżąco, w jednym namiocie.
19 lipca 1975 r. Całą noc padał śnieg, po 2 godzinach trzeba wychodzić i odśnieżać namiot. Na półkach do 30 cm śniegu. Na ścianie śnieg nie utrzymuje się. Po niekomfortowej nocy wychodzimy dopiero o 10:00. Na ścianie, nawet po wczorajszej wywieszonej linie, wszyscy idą bez plecaków. Za ścianą 120 m stromego śnieżnego grzbietu. Śnieg suchy, bardzo głęboki, leży na płytach i sypie się przy ruchu. Idziemy niezwykle ostrożnie. Ubezpieczenie tylko przez skalne odsłonięcia grani (co 30–40 m). O 16:00 podchodzimy pod dużą skalną wieżę. Miejsca na biwak nie ma.
Dwójka Szarow O. i Statsky L. pozostają do obróbki wieży, pozostali zeszli na 60 m niżej po grani i organizują nocleg na dwie namioty. O 19:00 zeszła i dwójka.
Obrobili 70 m skalnej ściany i grani, wbijając 5 haków. Pogoda dzisiaj dobra, wiatr silny, ale widoczność doskonała. Łączność stabilna.
20 lipca 1975 r. Noc minęła spokojnie. O 8:00 ponownie wychodzimy po głębokim śniegu grani na wieżę, następnie 50 m po skałach i głębokim śniegu trawersujemy filar z przyrostem wysokości 40 m z lewej strony. Idziemy równolegle do stromego lodowego żlebu. Ponownie w górę na grań po śniegu i zaśnieżonych, kruszących się skałach, gdyż z lewej strony dalej iść nie można: śnieg po pierś, stromizna do 60°, ubezpieczenia brak. Na grani znowu ściana. Znowu pierwszy Oleg. Wspinaczka na ścianę po 20 m kominie, zalanym lodem i stromiźnie do 85–90°, ruch w rozporze, następnie 30 m wewnętrzny kąt 75° z lodem i płytami w jego krawędziach i 50 m skał 70–75° z wąskimi półkami ze śniegiem i lodem. Te 100 m zostało pokonane przez grupę w ciągu 7 godzin z wyciąganie plecaków. Wbite 12 szwelerów. Tylko Oleg mógł przejść tutaj bez użycia drabin!
Wyszliśmy na ostry śnieżny grzebień. 20 m po nim w górę (zniszczywszy go swoimi ciałami) i po 5 m skalnej ściance wychodzimy na wierzchołek filara. Za nim na 2-metrowej śnieżnej przerwie z trudem ustawiamy namioty. 17:00.
Dwójka o 18:30 pokonuje 80 m gzymsowego śnieżnego grzbietu z trzech wałów o stromiźnie do 50°. Ubezpieczenie przez haki w miejscach skalnych wyjść — wzdłuż prawej krawędzi krawędzi. Od 18:00 pada śnieg, później burza, gęsta mgła. Łączność z bazą jest dobra.
21 lipca 1975 r. Wstaliśmy o 6:00. Burza, pada śnieg. Po połączeniu o 8:15 wychodzimy w gęstej mgle. Idziemy po linie po gzymsowym grzbietu 80 m pod skały. Wczorajszego śladu jak nie było, zasypana śniegiem lina wskazuje, że tu byli ludzie. Śniegu ponad 1 m. Iść z plecakami jest ciężko. Na prawo od skalnej ściany kolejnego wzniesienia po śniegu z hakowym ubezpieczeniem na skałach przeszliśmy 40 m.
Od 10:00 silny zimny wiatr, gęsty opad śniegu, wrażenie, że wieje jednocześnie ze wszystkich stron — ciężko oddychać. O 13:30 decydujemy się na grani pod skałami zorganizować biwak. W ciągu 2,5 godzin gotowe są dwie zadowalające platformy. Jednocześnie dwójka za 3 godziny obrobiła skalne wzniesienie i gzymsowy grzbiet już prowadzący w lewo — w kierunku trasy K. Kuźmina. O 17:00 wszyscy są w namiotach i po krótkotrwałym przejaśnieniu — silny porywisty wiatr i opad śniegu. Po radiu dowiadujemy się, że wiele grup tego dnia przesiadywało.
22 lipca 1975 r. Pogoda jest piękna. O 8:30 rozpoczynamy wspinaczkę wzdłuż skał po głębokim śniegu na wierzchołek gigantycznego trójkąta. To jest koniec krawędzi. Śladów, a raczej koleiny, jak nie było — wszystko wyrównała w nocy zamieć śnieżna.
Grzbiet prowadzi w lewo w górę, ostry, ze stromymi stokami. Śnieg sypie się w obie strony. Każdy krok wymaga uwagi. Długość odcinka — 190 m, średnie nachylenie — 30°.
Na grzbiecie:
- kilka skalnych pionowych ścianek o wysokości 8–15 m z dość skomplikowanym wejściem,
- ścianki dają możliwość zorganizowania niezawodnego ubezpieczenia,
- bijemy na skałach haki.
Grzbiet staje się praktycznie poziomy, z gzymsami na północ. 100 m idziemy po głębokim śniegu po prawym (południowym) stoku. Wyszliśmy na szerokie śnieżne pole. 13:00 — słońce, ciepło. 30 minut — odpoczynek i znowu — na zmianę deptanie w głębokim śniegu. 150 m po szerokim stoku w kierunku szerokiej szczeliny. Przed nią — 20 m stromego lodu z wyrąbaniem stopni (hak).
I jeszcze 100–120 m stromego śnieżnego stoku doprowadziło nas do tzw. północnego grzbietu wierzchołka. Wyszliśmy dokładnie do kotła o 16:30. Stąd należy się wspinać po trasie K. Kuźmina. Na wysokościomierzu — 5700 m. Decyzja — nocleg w kotle. Przebadamy sprzęt i zapasy. Zostawiamy:
- dobowy zapas żywności,
- benzynę,
- 100 m liny,
- część "KUZNICY".
23 lipca 1975 r. Po raz pierwszy nocowaliśmy na równym terenie, z namiotu wychodzimy nie na ubezpieczeniu. Noc minęła spokojnie, nawet przespało się. Wyjście o 9:00. Nie było zwykłego opadu śniegu, ale wiatr, zmiatając śnieg ze stoków, całkowicie zlikwidował ślady wczorajszej grupy moskiewskiego "BURZEWIESTNIKA". Nie wiadomo nawet, którędy szli.
Wspinamy się po głębokim śniegu prosto w górę. Dwa duże wały po 75–80 m, następnie — w lewo po nie stromym gzymsowym grzbietu na płaskowyż. 400 m płaskiego grzbietu doprowadziło do zablokowanej śniegiem szczeliny. 11:30. Platforma biwakowa moskwian.
Śniadanie i po płaskowyżu idziemy w śladach w prawo w kierunku "poduszki" — stromego głębokiego śnieżnego stoku. Idzie się po śladach łatwo. O 14:30 jesteśmy na wysokości 6100 m.
Pogoda szybko się psuje: szkwałowy wiatr, śnieg. Idących przed nami widać było przed pogorszeniem pogody przy ich wyjściu na poduszkę. Jest ich dziewięciu: moskwianie i łotysze idą razem.
Decyzja — co nam robić?
- Może dzisiaj wspiąć się na poduszkę, ale wtedy na skałach będzie nas 15,
- A znaleźć się pod zagrożeniem kamieni od idących z przodu grup — nie ma żadnego chęci, tym bardziej przy słabej widoczności.
Myśli o "prawie" wyjścia na czoło nikomu nie przychodzą do głowy: taka sytuacja zdarzyła się nam po raz pierwszy od wielu lat. Decyzja — zatrzymać się i dać idącym grupom dzienną "forę".
Na wąskiej, bardziej łagodnej pasie stoku u krawędzi grani robimy platformy i korzystamy z wymuszonego odpoczynku.
24 lipca 1975 r. Całą noc wiatr, opad śniegu i mgła. Widoczności prawie nie ma.
Wychodzimy o 9:00, gdyż na poprawę pogody liczyć nie można. 20 m stromego śnieżnego wału, następnie 110 m śnieżnego stoku na lewo od skalnych obnażeń. Stromizna znaczna, pośrodku stoku — 15 m pokryty cienkim śniegiem lód. Śladów nie ma. Na lodzie wkręcamy hak — innego ubezpieczenia nie ma. Stok staje się łagodniejszy, osiągając nachylenie 15°. To i jest "poduszka".
Od 10:00 — porywisty wiatr, opad śniegu. Nic nie widać. Na platformie o 11:00. Zatrzymujemy się, ale namiotów nie rozstawiamy.
O 13:00 słyszymy głosy, następnie w "oknie" na grani skalnej wieży w dwóch linach od śnieżnej grani widzimy dwójkę. Zaraz znowu wszystko się zamyka. Krótka wymiana zdań: kontynuowanie wspinaczki po skałach na 6600 m, pracując w niepogodzie pod grupami — niepotrzebne ryzyko.
Rozstawiamy namioty.
25 lipca 1975 r. Wyjście o 8:30. Silny wiatr, mróz. Po śnieżnym stoku 30° wznosimy się w kierunku skalnego kontrforsu, omijamy jego początek z prawej strony po zniszczonych skałach, następnie, z półki po pionowym kominie 10 m na grań. Jeszcze 4 liny w prawo-w górę po skałach o nachyleniu 60–65°. Wspinaczka przyjemna, dość dużo uchwytów. Bijeemy haki w miejscach, gdzie na skałach jest więcej lodu. Ostatnia lina przechodzi wzdłuż pionowej ściany z wyjściem na grań.
Niewielka śnieżna kotlina, strome głębokie śnieżne zbocze 30 m i na krótkim śnieżnym grzebieniu stoją dwie zasypane śniegiem namioty. Godzina 16:00. W górę idą zasypane śniegiem ślady: moskwianie i łotysze ruszają na szczyt. Wszystko zasłania chmura, nasila się wiatr, ze stoku stale wieje suchy śnieg. O 20:00 z góry dochodzą głosy, a po 1 godzinie 30 minutach pojawia się pierwsza dwójka moskwian. Gratulujemy im zdobycia szczytu. Pogoda nadal się psuje: opad śniegu, wiatr, mgła.
26 lipca 1975 r. Silny wiatr i śnieg trwają do 11:00. Śnieżny pył w namiocie, na pologu z wewnątrz — do 4 cm lodu. Wychodzimy dopiero o 11:00: my — w górę; a moskwianie i łotewscy towarzysze — w dół. Oni stąd na szczyt i z powrotem szli 13,5 godziny.
Postanowiliśmy zabrać:
- jeden namiot,
- palnik,
- trzy worki,
- zapasy żywności na dobę.
Ślady chłopaków zostały zamiecione. Idziemy po stromym grani z skalnymi wyjściami prosto w górę. Ubezpieczenie hakowe ze skał; na śniegu lodór nie daje pewnego ubezpieczenia. Z lewej strony lawiny suchego śniegu schodzą praktycznie bez przerwy.
Bardzo powoli — trawers w prawo głębokiego śnieżnego stoku z niewielkim wzniesieniem (lawiny!!!) — i o 14:00 wychodzimy na niewielki płaskowyż. Przed nami — kolejne wzniesienie po śniegu, na prawo — skalna grań. Wysokość według wysokościomierza 6800 m. Pogoda jest dobra. Przekąska i o 16:00, pozostawiwszy plecaki, wspinamy się po śnieżnym stoku w górę-w prawo w kierunku skalnej grani. Ubezpieczenie ze skał. Idziemy w górę jeszcze poprzez śnieżne wzniesienie. Godzina 19:30, wysokość 6920 m. Do wierzchołka — jeszcze około półtorej godziny pracy. Zejście w ciemności po tych stokach nie wchodzi w grę. Szkoda, ale zdrowy rozsądek bierze górę: zawracamy i o 20:45 (zostawiamy na skałach liny na jutro) schodzimy do plecaków. Rozstawiamy namiot i nocujemy.
O 20:00 — łączność z grupą "TRAWERS", nie jesteśmy pewni, czy nas zrozumiano. Z bazą łączności nie ma.
27 lipca 1975 r. W nocy i rano doskonała pogoda. Wychodzimy o 9:30. Powtarzamy wczorajszy przebieg i o 13:00 osiągamy wierzchołek. W turnie:
- proporzec,
- notatka Myslovskiego E. z prośbą "nie usuwania",
- notatka grupy A. Dawydowa, wznoszącej się 23 lipca po trasie E. Iljinskiego. O 15:30 schodzimy na 6800 m, a o 18:00 na 6600 m. Nocleg.
28 lipca 1975 r. W ciągu 7 godzin schodzimy trasą wznoszenia się do naszego wyjścia na trasę K. Kuźmina, na 5700 m. Po radiu prosimy o przedłużenie kontrolnego terminu o dobę — do 16:00 30 lipca. Otrzymujemy zgodę, ale proszeni jesteśmy o zejście do 20:00 29 lipca. Liczyliśmy.
29 lipca 1975 r. Zaproponowali zejście trasą K. Kuźmina. Lodowy zawał ominęliśmy z lewej strony i zeszliśmy od razu na 100 m po lodowym stoku do skalnej grani, ale… "Nie poszła" lina. L. Statsky musiał ponownie wyjść na górę zawału. Okazało się, że lina po prostu wbiła się w śnieżny stok na krawędzi zawału. Straciliśmy 3 godziny. Niespodziewanie zaczynająca się śnieżna burza zmusiła do zorganizowania biwaku w kotlinie pod oddzielną skalną wyspą.
30 lipca 1975 r. W ciągu 4 godzin zeszliśmy na lodowiec i o 14:00, przywitani przez naszych obserwatorów, wróciliśmy do obozu bazowego.
Krótki opis trasy.
Początek trasy z dolnego płaskowyżu lodowca prosto w górę po śnieżnym stoku w kierunku skalnego wyspu. Ostatnie 150–200 m mogą okazać się lodowe przy stromiźnie do 50° (odcinki R0–R2). Od wyspu w górę-w lewo przez szeroki żleb po dość stromych zniszczonych skałach 180 m i skalną pionową ścianę (odcinki R2–R4) — na grań i po nim, na prawo od lodowego zawału pod dużą pionową skalną ścianę trójkątnego kształtu. Przeciąć lodowy żleb (odcinek R5–R6) i po pionowej skalnej ścianie 80 m w górę w lewo — na grań (krawędź ściany — odcinki R6–R8). Noclegi na grani przed żlebem (pod osłoną skał) i na wyjściu na krawędź. Wyjście jest bardzo trudne, ale innej bezpiecznej drogi nie ma. Plecy wyciągane są w kilku etapach.
Cała krawędź (około 650 m) jest naprzemiennym połączeniem stromych skalnych ścian o wysokości 35–50 m z ostrymi lub gzymsowymi śnieżnymi grzbietami. Wspinaczka trudna, na odcinkach R8–R9, R12–R14 — bardzo trudna z wyciąganiem plecaków.
Po wyjściu na krawędź droga prowadzi po 35-metrowej oblodzonej ścianie prosto w górę. Pęknięć mało, ruch wymaga krańcowej ostrożności. Dalej 3 liny stromego śnieżnego stoku na płytach. Lodór jest niewiarygodny. Ubezpieczenie tylko hakowe na rzadkich wyjściach skał.
Prosto z grani (tutaj możliwy jest nocleg) wyjście na 100-metrową ścianę po:
- 20-metrowym kominie,
- wewnętrznym kącie 30 m,
- 50 m stromych skał (odcinki R12–R15).
Następnie — 80 m gzymsowego grzbietu o stromiźnie do 50° z głębokim suchym śniegiem i ponownie skalna wieża 70 m. Wspinaczka po granicy skał i śniegu w prawo-w górę (odcinek R16–R17) na grań (wierzchołek wielkiej ściany — koniec krawędzi).
Stąd w lewo idzie grań, prowadzący do trasy K. Kuźmina. Na początku — około 5 lin ostrego śnieżnego grzbietu ze skalnymi ścianami (odcinek R17–R18) z ubezpieczeniem tylko ze skał, następnie — prawie poziomy gzymsowy grzbiet 100 m (odcinek R18–R19). Droga po jego prawym stoku do równego płaskowyżu, a potem po śnieżnym stoku do 300 m prosto w górę — w miejsce widocznej przełęczy w północnej grani.
Pośrodku stoku — odcinek lodu o długości 20 m (odcinek R19–R22). Droga prowadzi do kotliny na północnej grani. Dalszy podjazd trasą K.K. Kuźmina:
- po śnieżnym stoku 4 liny w górę,
- następnie w górę-w lewo po gzymsowym grzbietu na szeroki śnieżny płaskowyż.
Płaskowyż przeciąć w prawo do grani i po stromych śnieżnych wzniesieniach w górę do tzw. "poduszki" na wysokości 6300 m. Na ostatnim stromym i długim wzniesieniu — odcinek lodu. Na płaskowyżu pod i nad "poduszką" możliwy jest biwak (odcinki R22–R27).
Z poduszki po śnieżnym stoku podjazd do skalnego kontrforsu. Początek jego omijany jest z prawej strony po:
- zniszczonych zaśnieżonych skałach 50 m,
- następnie po 40-metrowej ścianie z wewnętrznym kątem na grań,
- niewielki trawers po półce,
- w górę 4 liny po skałach na grań.
Ubezpieczenie hakowe. Biwak (odcinki R27–R31) na grani.
Stąd:
- strome strome śnieżne zbocze 60 m,
- skalno-śnieżny grzbiet 120 m (odcinki R32–R34) z hakowym ubezpieczeniem.
Kolejny podjazd 40 m z trawersem po głębokim suchym śniegu jest niebezpieczny. Należy wypuścić pierwszego do skał, pozostałym dać się podciągnąć po zabezpieczonych poręczach.
Dalszy podjazd po:
- dwóch rozległych śnieżnych wzniesieniach (na dolnym — na lewo od skał) z hakowym ubezpieczeniem z nich (odcinki R35–R37),
- i po grani z szeregiem śnieżnych wałów na wierzchołek.
Główne charakterystyki wspinaczki na Chan-Tengri po Wschodnim kontrforsie Północnej ściany:
- Różnica wysokości — 2845 m,
- Długość trudnych i bardzo trudnych odcinków — 930 m, z tego na kontrforsie — 710 m,
- Czas na podjazd bez obróbki — 68 godzin 30 minut.


| Data | Numer odcinka | Długość odcinka w m | Średnie nachylenie | Charakterystyka odcinka i warunki jego przejścia. Według charakteru rzeźby | Według trudności technicznej | Według sposobu ich pokonania i ubezpieczenia | Haki: skalne | lodowe | Czas wyjścia | Czas zatrzymania | Godzin marszu | Warunki noclegu | Warunki pogody |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 17.07 | R0–R1 | 200 | 30–35 | Stok śnieżny | średniej trudności | jednoczesne poruszanie się | 9:00 | 16:00 | 7 | Dobre platformy wyrąbane na lodowo-skalnej grani. Jeden namiot na dwóch półleżąco. | Doskonała | ||
| R1–R2 | 150 | 50 | Stok śnieżno-lodowy | średniej trudności | na zmianę poruszanie się | 2 | |||||||
| R2–R3 | 180 | 60 | Zniszczone skały ze ściankami 2–4 m | średniej trudności, ścianki trudne | na zmianę ubezpieczenie przez występy i haki | 2 | |||||||
| 17.07 | R3–R4 | 15 | 90 | Skalna ściana z przewieszeniem | bardzo trudno | hakowe ubezpieczenie. Plecy wyciągane. | 2 | ||||||
| 18.07 | R4–R5 | 80 | 20–40 | Stok śnieżny na lodzie typu wałów i fragmenty skał | średniej trudności | ubezpieczenie przez lodór i hakowe | 1 | 2 | 7:45 | 20:00 | 12–15 | Słabe, półsiedząc na wąskiej lodowej platformie, wszyscy w jednym namiocie. | Od 12:00 mgła, deszcz ze śniegiem. Od 17:00 intensywny opad śniegu, widoczność 15–20 m. |
| R5–R6 | 50 | 0 | Przecięcie lodowego żlebu 20 m i wąska półka pod ścianą 30 m | średniej trudności | poruszanie się po poręczach, hakowe ubezpieczenie. | 2 | |||||||
| R6–R7 | 40 | 90 | Skalna ścianka | bardzo trudno | swobodna wspinaczka bez drabin. Plecy wyciągnięte | 4 | |||||||
| 19.07 | R8–R9 | 35 | 85 | Zalaną lodem gładka skalna ściana | bardzo trudno | wspinaczka, hakowe ubezpieczenie. Plecy wyciągane. | 5 | 10:00 | 16:30 | 6,5 | Dobre. Leżąca na śnieżnej grani. | Dobra. | |
| R9–R10 | 120 | 55–60 | Ostry śnieżny grzbiet (śnieg na skałach) z wyjściem skał. Śnieg po pierś. | trudno i niebezpiecznie | na zmianę poruszanie się, ubezpieczenie ze skał. | 4 | |||||||
| 20.07 | R10–R11 | 50 | 65 | Skały i śnieżny stok na lodzie | trudno | na zmianę ubezpieczenie | 2 | 2 | 8:00 | 17:00 | 9 | Zadowalająco. Półleżąca na grani. | W dzień dobra. Od 18:00 opad śniegu, silny wiatr. O 20:00 burza, mgła. |
| R11–R12 | 60 | 45 | Stok śnieżny i zniszczone skały | średniej trudności | na zmianę ubezpieczenie | 2 | |||||||
| R12–R13 | 20 | 90 | Komin, zalaną lodem | bardzo trudno | swobodna wspinaczka, haki, plecy wyciągane. | 4 | |||||||
| R13–R14 | 30 | 75 | Wewnętrzny kąt, zalaną lodem | bardzo trudno | swobodna wspinaczka, haki, plecy wyciągane. | 3 | |||||||
| R14–R15 | 50 | 70 | Skalna ściana ze lodem, na półkach śnieg | trudno | swobodna wspinaczka, hakowe ubezpieczenie. Plecy wyciągnięte. | 4 | |||||||
| 21.07 | R15–R16 | 80 | 50 | Gzymsowy śnieżny grzbiet. Suchy głęboki śnieg na skałach | fizycznie trudno | na zmianę poruszanie się z częstą zmianą pierwszego. Ubezpieczenie z oczyszczonych skał. | 3 | 8:15 | 13:30 | 5–15 | Dobre. Platformy na śnieżnym stoku pod skalną ścianą. W nocy odśnieżamy. | Rano burza, śnieg, mgła. Od 10:00 silny wiatr, opad śniegu, od 15:00 do 17:00 zadowalająco. Od 17:00 opad śniegu, silny wiatr. | |
| R16–R17 | 70 | 60–65 | Głęboki śnieżny stok wzdłuż skalnej ściany | trudno | poruszanie się po koleinie u krawędzi skał, hakowe ubezpieczenie na skałach. | 5 | |||||||
| 22.07 | R17–R18 | 190 | 30 | Ostry śnieżny grzbiet z pionowymi skalnymi ściankami 8–15 m | trudno i niebezpiecznie | na zmianę ze ubezpieczeniem ze skał. | 10 | 8:30 | 16:30 | 8 | Dobre. W kotlinie na północnej grani. | Doskonała. | |
| R18–R19 | 100 | 0–10 | Gzymsowy śnieżny grzbiet | średniej trudności | na zmianę z prawej strony po głębokim śniegu. Ubezpieczenie przez lodór |
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz