Kazachski Republikański Zarząd DSO „Spartak”

Sprawozdanie
z wejścia na pik Chan-Tengri (6995 m) od północy drużyny alpinistów w sierpniu 1968 r. B. Studenin, 68
Ałma-Ata
1968 r.

Wstęp
Zbiórkowa drużyna alpinistów Kazachskiego Republikańskiego Zarządu DSO „Spartak” w składzie:
- Studenin B.A. — PМС, kierownik
- Tokmakow V.S. — МС, zastępca kierownika
- Afanasiew A.N. — МС, uczestnik
- Zapeka V.N. — МС, —"—
- Iljinski E.T. — KМС, —"—
- Kambarow E.K. — KМС, —"—
- Popow V.M. — МС —"—
w okresie od 29 lipca do 4 sierpnia 1968 r. dokonała wejścia od północy nową trasą na pik Chan-Tengri.
Wejście dedykowane jest 50-leciu Leninskiego Komsomołu.
Trochę historii
Pik Chan-Tengri, niezrównany w swoich surowych i zimnych liniach, od dawna przyciąga wzrok podróżników, naukowców, alpinistów. Już w 1857 r. P.P. Siemionow zobaczył z przełęczy Kockdżar pasmo Tengri-Tag i piramidę Chan-Tengri. W 1900 r. dla wejścia na pik Chan-Tengri przybyli włoscy alpiniści, którym udało się z wierzchołków pasma Ińylczek jedynie ustalić, że Chan-Tengri wznosi się w paśmie, rozdzielającym lodowiec Ińylczek na dwie główne odnogi.
W 1903 r. niemiecki geograf G. Mertzbaher dotarł do podnóża piku Chan-Tengri od południowej strony.
Po raz pierwszy na północne stoki Chan-Tengri wkroczyła grupa G.P. Suchodolskiego w 1931 r. Alpinistom udało się:
- pokonać niebezpieczny północny stok pasma Tengri-Tag;
- dostać się na wschodnie ramię Chan-Tengri (6200 m).
Nie zdoławszy pokonać skalnej ściany północno-wschodniego żebra, oni się wycofali. Podczas schodzenia grupa o mało nie zginęła w lawinie.
Po raz pierwszy na pik Chan-Tengri weszła grupa z ukraińskiej ekspedycji pod kierownictwem M.T. Pogriebieckiego w 1931 r. Wejście zostało dokonane z południa.
W 1932 r. glaciologiczny oddział pod kierownictwem A.A. Żaworoniewa (przewodnikiem był Gusiew W.F.) prowadził badania i kartowanie lodowca Północny Ińylczek. Grupa Gusiewa W.F. weszła na pik Karłytau.
W 1936 r. na pik Chan-Tengri od południa weszły jednocześnie dwie grupy:
- Kazachowie pod kierownictwem E.M. Kołokołnikowa;
- po kilku dniach — sportowa grupa drugiej alpinady WCSPS pod kierownictwem N.M. Abalakowa.
W 1937 r. Alma-acińscy pod kierownictwem I.S. Tiutiunnikowa dokonali wejścia na pik Czapajewa (6371 m). Wejście na pik Czapajewa w 1952 r. powtórzyli armowcy pod kierownictwem W.K. Nozdrjuchina.
W 1954 i 1962 gg. kazachskie grupy (grupy W.P. Szypiłowa i A.N. Marjaszewa) ponownie wchodziły na pik Chan-Tengri od południa. Uczestnicy ekspedycji „Truda” w 1962 g. weszli na piki Czapajewa i M. Gorkiego (kierownik B.A. Gawriłow). W 1964 g. Chan-Tengri od południa szturmowała ekspedycja „Truda” (kierownik B.T. Romanow), a od północy — ekspedycja S.K. AN ZSRR (kierownik E.I. Tamm).
Ekspedycja „Truda”:
- po raz pierwszy pokonała Żebro Marmurowe (grupa B. Romanowa);
- dokonała wejścia zwykłą trasą (grupa W. Worożyszczewa).
Grupa B. Jefimowa dokonała pierwszego wejścia od południa na pik Szater (6700 m).
Grupa K.K. Kuźmina z ekspedycji S.K. AN ZSRR po raz pierwszy pokonała trasę 6B kat. trudn. od północy.
Na lodowiec Północny Ińylczek wielokrotnie przenikali turyści górscy. Tak, grupa moskiewskich turystów pod kierownictwem N. Wołkowa po raz pierwszy przeszła przez przełęcz Karłytau (między pikami Karłytau i Kazachstan w paśmie Sarydżas).
Jak widać z historii podboju pasma Tengri-Tag, lodowiec Północny Ińylczek jest mniej zbadany i podbity, niż lodowiec Południowy Ińylczek. Przyczyną tego jest jego wyjątkowa trudnoosiagalność.
Wejście na pik Chan-Tengri od północy, z lodowca Północny Ińylczek było zaplanowane przez drużynę na 1967 r., ale z przyczyn niezależnych od drużyny musieliśmy odłożyć je na 1968 r.
Wejście od północy na pik Chan-Tengri było dokonane tylko raz przez grupę K.K. Kuźmina w 1964 r. (patrz zdjęcie).

Pik Chan-Tengri i Sadalina
zadanie nawet dla dobrze przygotowanych drużyn. Wierzchołek jest wysoki (6995 m), trudny technicznie (trudno znaleźć drogę na Chan-Tengri z północy poniżej 6 kategorii trudności). Ponadto drużyna podczas wejścia musi rozwiązywać liczne taktyczne kwestie w szybko zmieniającej się sytuacji. (Szybko i bardzo ostro w Centralnym Tien-Szaniu może się zmieniać nie tylko pogoda, ale i śniegowa sytuacja.) Trzeba starannie wybierać najbezpieczniejsze trasy, często idąc na komplikacje.
Głównymi niebezpieczeństwami podczas wejścia na pik Chan-Tengri z północy są:
- lawiny;
- obrywy lodu;
- zwisy śnieżne;
- kruche zniszczone skały;
- niskie temperatury;
- ostre porywiste wiatry, szczególnie na wysokościach powyżej 6000 m.
Warunki wejść
Rejon lodowca Północny Ińylczek — najbardziej trudnoosiagalny w Centralnym Tien-Szaniu. Wszystkie ekspedycje i grupy, które odwiedziły Północny Ińylczek, przychodziły z zachodu, od strony jeziora Mertzbachera. Aby dostać się z Ałma-Aty do północnego podnóża piku Chan-Tengri, trzeba było:
- przebyć długą (750 km, 3–4 dni) podróż samochodem przez kilka wysokogórskich przełęczy;
- przeprawić się przez rwącą i bystrą rzekę Sarydżas;
- wierzchem kilka dni transportować ładunki do polany Mertzbachera u lodowca Południowy Ińylczek;
- obejść jezioro Mertzbachera (zadanie nie z najłatwiejszych nawet dla alpinistów);
- przebyć około 30 km z ładunkami na własnych plecach po lodowcu Północny Ińylczek lub zorganizować bazowy obóz daleko od obiektu wejścia.
Po takiej pracy nie u wielu starczyło sił i chęci do podbicia nawet tak upragnionego i już bliskiego Chan-Tengri.
W wyniku przestudiowania wszystkich dostępnych materiałów na temat rejonu i wieloletniej rekonesansu wybraliśmy zasadniczo nową, wielokrotnie krótszą drogę przez przełęcz Karłytau w paśmie Sarydżas o wysokości 5100 m.
Nasz wariant ścieżki podjazdowej do obozu bazowego wygląda następująco:
- 390 km dobrych i zadowalających dróg samochodowych od Ałma-Aty przez Narynkoł, Bajankoł do Markułaka w dolinie rzeki Bajankoł;
- 8–10 km konnych dobrych ścieżek wzdłuż doliny rzeki Bajankoł do jęziora lodowca Marmurowej Ściany (lodowiec zupełnie nie posiada moreny końcowej, zwykle tak trudnej do pokonania);
- 8–10 godzin marszu po krótkim lodowcu Marmurowej Ściany i podjazd na przełęcz Karłytau.
Zejście z przełęczy Karłytau do miejsca obozu bazowego na prawej morenie bocznej lodowca Północny Ińylczek u lodowca Karłytau z ładunkiem zajmuje 1–2 godziny.
Co prawda, ta droga nie jest taka prosta, jak może się wydawać z naszego opowiadania. Trasę podjazdu na pik Karłytau z lodowca Marmurowej Ściany „oceniamy” na 4 kategorię trudn. A podjazd na pik Karłytau z przełęczy zajmuje nie więcej niż 2–3 godziny wytężonej ciężkiej pracy.
Najbliższa osada — strażnica i osiedle geologów Bajankoł — położona jest w przybliżeniu w 45 km od obozu bazowego. W razie konieczności tę drogę z obozu bazowego można przebyć pieszo w ciągu jednego pełnego dnia. Samochody docierają i dość często bywają w Żarkułaku (dawna osada poszukiwaczy złota) w 18 km od obozu bazowego.
Relief północnych stoków wschodniej części pasma Tengri-Tag, drugiego co do wysokości pasma Tienszanu.
Pasmo Tengri-Tag odchodzi od Merydialnego pasma w rejonie piku Szater o wysokości około 6700 m. Grań jest wąska, śnieżno-skalna, z licznymi zwisami śnieżnymi, stromymi skarpami zarówno ku południowi, jak i ku północy, i nigdzie na odcinku Szater–Chan-Tengri nie spada poniżej 5800 m. Skalne występy składają się tylko z osadowych skał dwóch serii.
- Niższa seria jest reprezentowana przez węglowo-ilaste, ilaste, wapienno-ilaste i inne łupki. W nich znaleziono organiczne szczątki, świadczące o tym, że na miejscu teraźniejszego niemal siedmiotysięcznika kilkaset milionów lat temu istniało życie organiczne.
- Górna seria składa się z marmurizowanych wapieni i marmurów. Osady, być może, podlegały kontaktowemu metamorfizmowi (kilka na północ wysuniętych ciał kwaśnych skał magmowych).
Granica między dwiema seriami jest szczególnie dobrze widoczna w rejonie wierzchołka piku 50 lat Leninskiego Komsomołu i północnej ściany piku Chan-Tengri. Skały są kruche, zawodne. Północne stoki tej części pasma są mniej dostępne dla alpinistów, niż południowe. Lodośnieżne stoki są bardzo strome (średnio ponad 50°) z licznymi stromymi, nieraz pionowymi „łbami” lodu i działającymi lodospadami. Od czasu do czasu wielotonowe bryły lodu odłamuja się od masy głównej i z ogromną szybkością i hukiem lecą w dół. Długo jeszcze echo ponosi odgłosy spadającego lodu, a śnieżna kurzawa osiada na lodowcu, otaczających skałach, namiotach…
Całkowicie wolna od lodu jest tylko niemal trzymilionowa północna ściana piku Chan-Tengri oraz fragmenty północnych kontrforsów piku Szater i piku Sadalina i kilka nunataków.
Pogoda w Centralnym Tienszanie jest skrajnie niestabilna, z obfitymi opadami, silnym porywistym wiatrem zachodnim. Niepogoda z krótkimi przerwami może trwać kilka dni, tygodni… Nieraz w ciągu jednego cyklu wypada ponad metr śniegu. To stwarza dodatkowe trudności podczas wejść.
Warunki pogodowe lata 1968 r. można uznać za dobre. Wiatr wprawdzie był niekiedy bardzo silny, temperatura powietrza chwilami spadała poniżej minus 20°C, ale dużych opadów śniegu nie było. Słoneczna pogoda z wiatrem utrzymywała się przez ponad połowę okresu naszego pobytu na Północnym Ińylcżeku. To stworzyło korzystną śnieżną sytuację w rejonie. W bardziej śnieżną zimę wiele naszych wejść byłoby niemożliwych lub dostatecznie niebezpiecznych, aby się od nich powstrzymać. Pod tym względem trasa ekspedycji S.K. AN ZSRR jest nieco lepsza, choć i ona, być może, nie…
Opis wejścia na pik Chan-Tengri od północy
Rano 29 lipca wyjście z obozu bazowego jest wczesne — o 4:00. Plecak ciężki, pomimo że część produktów i paliwa jest już wyżej, w jaskini. Lodowiec jest nam dobrze znany, teraz na nim jest bardzo mało śniegu, szczeliny są widoczne i bezpieczne. Od razu wychodzimy na lód z moreny, szybko idziemy wzdłuż lodowca w dół i, przecinając lodowiec, podchodzimy do północnych stoków Chan-Tengri. Ten półtorakilometrowy odcinek przebywamy w ciągu 40 minut. Zimno, zmarznięty śnieg dobrze trzyma. Podchodzimy do śnieżnych stoków, wiążemy się.
Odcinek 2. Nieskrętny śnieżno- firnowy stok, 200 m, idziemy jednocześnie.
Odcinek 3. Śnieżny stok przechodzi w firnowy, stromość stopniowo wzrasta do 35°.
Odcinek 4. Stromość rośnie do 45°. Podnosimy się ze zmienną ubezpieczką przez lodórub. Zimna, ale spokojna noc ustępuje znakomitemu porankowi. Na niebie ani jednej chmurki, nastrój wspinaczy jest równie bezchmurny!
Odcinek 5. Przecinamy firnowy żleb i przebywamy lodową ściankę, która kończy się poziomą śnieżną półką.
Wykonujemy następujące czynności:
- Rąbiemy stopnie;
- Wbijamy lodygi;
- Zakładamy liny.
Iść po nich nie jest łatwo, ponieważ ruch odbywa się w lewo od pionu, a plecak ciągnie gdzieś w bok.
Odcinek 6. Pozioma śnieżna półka wiedzie nas w lewo, omijając stromy lodowy wzniesienie. Tam też jest lód, ale nie tak stromy.
Odcinek 7. Ściana lodowa, jej stromość przekracza 60°. 30 metrów jest przebyte z rąbieniem stopni, wbito 2 lodygi, zawieszone liny.
Odcinek 8. Prawie pozioma śnieżna półka idzie w omijanie szerokiej szczeliny. Idziemy jednocześnie.
Odcinek 9. Stroma (około 70°) ścianka lodowa. Jej wysokość wynosi mniej więcej połowę liny, ale przejście jest utrudnione.
Odcinki R10–R11. F firnowy stok o niewielkiej stromości przecinamy w lewo w górę.
Odcinek 12. Ściankę lodową przebywamy z rąbieniem stopni i wbijaniem lodyg. Stromość 50°.
Odcinek 13. Równocześnie posuwamy się po śnieżnym stoku ku ściance lodowej.
Odcinek 14. Bezpiecznego obejścia lodowej ściany nie znaleziono. Studenin zakłada raki. I oto w ciszy gór słychać dźwięczne uderzenia lodoruca i częste ciągłe uderzenia młotkiem. Pozostali, zdejmując plecaki, cieszą się odpoczynkiem. Ale oto liny są zawieszone. Przejście z plecakami po linach lodowej ścianki wymaga maksymalnego napięcia.
Odcinki R15–R16. A tymczasem pozostali uczestnicy wejścia podchodzą po linach, Iljinski, idąc po śnieżnej półce w lewo w górę, zawiesza nowe liny.
Odcinek 17. Długi śnieżny stok o stromości około 45°. W głębokim śniegu dobrze trzymają stopnie. Poprzemiennie ubezpieczając się nawzajem przez lodórub, pracują z przodu Popow i Zapeka. Pozostali czekają na wyjście ich spod lodowej ścianki na płaskowyż. Obawiamy się przeładować stok.
Odcinek 18. Znów stromy wzniesienie z cienką warstwą śniegu. Idący z przodu Kam barow wbija lód.
Odcinki R19–R20. Przecinając w lewo, próbujemy ominąć lodowy zrąb. Ale musimy się wspinać w górę po lewej granicy zrębu. Z lewej strony — strome lawiniaste śnieżne pola.
Odcinki R21–R23. Po niewyraźnie zaznaczonym śnieżnym grzebieniu z napotkanymi stromymi odcinkami lodu wchodzimy w górę pod niewielki lodowy zrąb. Stan śniegu budzi pewność co do bezpieczeństwa posuwania się. Wychodzimy na łagodny odcinek grzebienia. Bezpieczne miejsce na biwak. Najbardziej prawdopodobne drogi lawin leżą z lewej i prawej od łagodnego odcinka grzebienia. Rozbijamy biwak. Głęboki, gęsty śnieg pozwala ochronić namioty od wiatru ściankami z śnieżnych cegieł. W ruch idą:
- piły;
- łopaty.
Odcinki R25–R30. Wychodzimy o świcie. Szybko nabieramy wysokość. Śnieżny stok miejscami staje się bardzo stromy. Kilka stromych lodowych obnażeń. Rąbiemy stopnie, bijemy lodygi.
Odcinki R31–R39. Znów wychodzimy na śnieżny grzebień. 40 m stromego lodowego wzniesienia. Stromość 50°. Posuwamy się w lewo w górę ku lodowemu zrębowi. Przed nim jest dogodna półka. Zrąb chroni płaskowyż od lawin i wiatru.
Jeszcze raz oceniamy walory i wady płaskowyżu z punktu widzenia lawinowego niebezpieczeństwa. Rozbijamy namioty.
Stan śniegu drugiego dnia wejścia stopniowo wraz z nabraniem wysokości się pogarszał. Śnieg stawał się bardziej suchy i sypki. Jaskrawym słońcem rozmiękczał się tylko wierzchni pokład. A pod nim — suchy sypki śnieg, w którym noga, ubijająca stopień, z trudnością znajdowała oparcie, ześlizgując się po lodowym fundamencie. Dlatego posuwanie się na stromych śnieżnych wzniesieniach wymagało staranności przy ubijaniu stopni i ostrożności przy podchodzeniu kolejnych „wiązań”.
Odcinek 40. Uwzględniając pogarszającą się śnieżną sytuację, wychodzimy wczesnym rankiem. Ściana lodowa z rąbieniem stopni i lodygową ubezpieczką.
Odcinek 41. Stromy śnieżny stok, długości dwóch lin.
Odcinek 42. Ściana lodowa o stromości 70°. Dwie liny z rąbieniem stopni. Wbite 4 lodygi.
Odcinek 43. Śnieżna półka wyprowadza ku lodowemu wzniesieniu.
Odcinek 44. Dwie lodygi są wbite dla ubezpieczenia przy przejściu wzniesienia.
Odcinki R45–R49. Droga podjazdu wiedzie w kierunku dużego lodowego zrębu.
Odcinek 50. Ominęliśmy zrąb z prawej strony. Odcinek stromego lodu.
Odcinek 51. Stromy śnieżny stok długości 70 m i, nareszcie, upragniony grzebień, wiodący ku kotłowi.
Odcinek 52. Posuwamy się po łagodnym śnieżnym grzebieniu, wychodzimy ku jaskini.
Trzeci dzień wejścia wymagał od uczestników maksymalnego napięcia i ostrożności przy wyborze trasy i posuwaniu się po stromych śnieżnych i lodowych wzniesieniach.
Dobre warunki pogodowe, aklimatyzacja i wytrenowanie uczestników wejścia sprzyjały udanemu podjazdowi na płaskowyż Chan-Tengri.
Odcinek 53. Łagodny śnieżny grzebień z niewielkimi stromymi wzniesieniami. Idzie się łatwo: gęsty śnieg dobrze trzyma ciężar ciała. Pogoda jest dobra, ale ostry wiatr sprawia, że się garbimy i przyciskamy puchowe kurtki. Podchodzimy do kotła.
Odcinek 54. Schodzimy do kotła. Śnieg jest luźny, trzeba nieźle się napracować, aby wydeptywać ścieżkę. Próba „ułatwienia” sobie życia przez pójście po śnieżnych za strugach (zaspach) nie udała się.
Odcinki R55–R58. Początek podjazdu z kotła reprezentuje stromy śnieżny stok z głębokim śniegiem. Idący z przodu, wydeptywując ślad, zapada się głęboko. Trzeba wybijać tranzeję, używając jako siły uderzeniowej kolana.
Przebywszy ten odcinek, wychodzimy na:
- stosunkowo łatwy odcinek w małym lodospadzie.
Dalej:
- zbaczamy w prawo;
- przechodzimy między dwoma lodowymi ścianami;
- znów wykonujemy taką samą „kolanową” pracę.
Wyjście na grań jest prostsze. Na grani spotyka nas ostry wiatr z zachodu, z którym już nie rozstawaliśmy się przez cały czas podjazdu na wierzchołek i schodzenia z niego.
Odcinek 59. Idziemy wzdłuż grani po stromym firnowym stoku (45°). Stopnie są wybijane z trudem; ubezpieczenie przez lodórub. Spotkaliśmy ślady pobytu grupy „Buriewiestnika”: wmarznięte 3 pary raków i niebieska kanistra (co prawda, podziurawiona). Uznawszy to za „powitanie dla następnych wspinaczy”, poszliśmy dalej ku początkowi skalnej trasy podjazdu na Chan-Tengri.
Odcinek 60. Łatwe zniszczone skały, ruch równoczesny. Podchodzimy do skalnej ściany.
Odcinek 61. Skalna ściana jest przebyta na wprost w kierunku samotnie stojącego bloku. Wspinaczka jest trudna. Bardzo przeszkadza wiatr. On podnosi ze stoku śnieżynki i ze straszliwą siłą ciska nimi nam prosto w twarz. Nie ma sposobu, aby się ochronić przed tym ostrzałem.
Odcinek 62. Trzy przewieszające odcinki skalne po 1,5–2 m, następnie ściana staje się łagodniejsza i dalej, przecinając w lewo w górę, wychodzi na zaśnieżony grzebień. Wspinaczka jest trudna, wymagająca wielkiej uwagi — można strącić swobodnie leżące na półkach i wyłamujące się z zawalającej ściany duże okruchy kruchych łupków.
Odcinki R63–R65. Z grzebienia w prawo w górę po skalnych półkach podchodzimy do skalnej ściany (1,5 liny). Skały są trudne, z górnej części ściany wychodzimy do żlebu, który następnie staje się zaśnieżony i oblodzony. Ubezpieczenie lodygowe i przez występy. Wszyscy, oprócz idącego z przodu, korzystają z lin.
W śnieżnym grzebieniu jest dogodne miejsce na 2–3 namioty. Wyrównujemy z pomocą piły płaskowyż, budujemy wiatrochronny mur wysokości prawie w ludzką postać. Teraz nie jest nam straszny silny porywisty wiatr, szczególnie srogo rozprawiający się z nami na grzebieniu i gotów w każdej chwili zrzucić nas na północ lub na południe.
Wysokość wynosi około 6700 m. Dopóki 5 osób zajmowało się robotami budowlanymi, dwóch poszło obrabiać skomplikowany skalny mocno zaśnieżony odcinek.
Odcinek 66. Wcześnie rano 2 sierpnia, pomimo silnego wiatru i porannych chłodów, wychodzimy na trasę. Na wszelki wypadek bierzemy nieduży zapas produktów, namiot, „fibus”. Wszyscy czują się dobrze. Od biwakowiska do skał prowadzi śnieżny grzebień o niewielkiej stromości.
Odcinek 67. Zaśnieżone skały z lodem stają się coraz bardziej strome. Trzy liny skomplikowanych skał. Bardzo przydały się zawieszone z wieczora liny. One stały się grube i kłujące, ale za to zapewniły niezawodność przejścia odcinka. Wiatr, chłód, chwilami słaba widoczność.

Odcinek 68. Wyszliśmy na śnieżny grzebień. Śnieg jest gęsty, stopnie dobrze się wybijają. Idziemy jednocześnie.
Odcinek 69. Stromość śnieżnego stoku wzrasta. Idziemy naprzemiennie z ubezpieczeniem przez lodórub. Śnieg jest niezawodnie spojony z lodem. Ale i tak oglądamy się: jakby co się nie stało. Idące z przodu „wiązanie” często się zmienia, czuć dużą wysokość. Siły szybko się przywracają, kiedy idziemy po śladach. Zatrzymywać się wszystkim dla wypoczynku nie trzeba.
Odcinek 70. Nieskrętny odcinek śnieżnego grzebienia prowadzi do skalnego „żandarma”.
Odcinek 71. „Żandarm” omijamy po stromym śnieżnym stoku. Wiele dogodnych i dostatecznie niezawodnych występów skalnych. Używamy ich dla ubezpieczenia.
Odcinek 72. Manewrując po systemie półek, omijamy odcinek skomplikowanych zniszczonych skał.
Odcinek 73. Skalna ścianka z zniszczonych wapiennych łupków. Stuka młotek. Nieraz przelatują drobne kamienie. One nie zdążają nabrać dużej szybkości i nie są niebezpieczne. Za to dalej w dół lecą z okropnym hukiem.
Odcinek 74. Nareszcie wychodzimy na łagodny śnieżny grzebień. Zaraz czujemy całą moc porywistego wiatru zachodniego. On tu jest pełnym panem. Pan nie chce nas wpuścić na wierzchołek: dmie na wprost, ciska nam w twarz przygorściami śnieżnej kurzawy (boląco!), zalepia okulary, utrudnia i bez tego utrudnione oddychanie. Bliskość wierzchołka dodaje nam sił. Zgięci, osłaniając twarz od wiatru, idziemy w górę.
Odcinek 75. Pogoda jest pogodna. Mróz. Po śnieżnych wzniesieniach i zniszczonych skałach wychodzimy na wierzchołek. Z wierzchołkowego płaskowyżu otwiera się kolosalna panorama gór.
Zaraz znajdujemy tur przy dwóch dużych kamieniach:
- Zapiska grupy W.P. Szypiłowa za 1954 r.
Po przestudiowaniu okolicznych występów skalnych odkrywamy jeszcze jeden tur:
- Zapiska grupy K.K. Kuźmina za 1964 r.
Przebywaliśmy na wierzchołku około dwóch godzin i, pozostawiwszy w obu turach swoje zapiski, zaczynamy schodzenie w dół po drodze podjazdu.
Trasa została przebyta w ciągu 7 dni wytężonej pracy.
Wnioski
Ekspedycja alpinistów Kazachskiego R.S. DSO „Spartak” na lodowiec Północny Ińylczek trwała jeden miesiąc.
W tym czasie uczestnicy grupy podstawowej przebyli dwie ciekawe trasy najwyższej kategorii trudności, po raz pierwszy zdobyto 2 sześciotysięczniki (piki Sadalina i 50 lat Leninskiego Komsomołu), po raz pierwszy 7 osób dwukrotnie weszło na pik Chan-Tengri.
Uczestnicy grup pomocniczych po raz pierwszy zdobyli pik Jedenastu (5437 m, wspinacze 1957 r. dotarli tylko do wschodniego, niższego wierzchołka), przebyto 6 nowych tras.
Znaleziono i wypróbowano nowy sposób podjazdu do Północnego Ińylcżeka po łatwo dostępnej dolinie rzeki Bajankoł. Trasa jest trudna, ale pozwala zaoszczędzić dużo czasu i sił.
Wszystkie te osiągnięcia są owocem wieloletnich poszukiwań i pracy naszego kolektywu.
Przedsięwzięcie zostało przeprowadzone w pełnej zgodności z zasadami przeprowadzania przedsięwzięć alpinistycznych w ZSRR bez obrażeń i niepowodzeń.
W obozie bazowym pojawiło się grypowe zachorowanie młodego uczestnika N. Chriebtowa, któremu udzielono niezbędnej pomocy, i on szybko wyzdrowiał.
Porównawszy przebytą trasę z innymi przebytymi w ostatnich latach przez naszą i inne drużyny trasami, uważamy, że trudność jej całkiem można ocenić najwyższą 6B kat. trudn.
Przedsięwzięcie dedykowane jest 50-leciu Leninskiego Komsomołu.
Za poleceniem drużyny, trener i kapitan, PМС: B. Studenin

Tabela podstawowych charakterystyk wejścia od północy na pik Chan-Tengri
Różnica wysokości trasy — 2500 m. W tym najtrudniejszych odcinków —
| Daty | № odcinków | Średnia stromość odcinków | Długość odcinka | Charakterystyka odcinków i warunków ich przebycia: Ze względu na charakter reliefu | Charakterystyka odcinków i warunków ich przebycia: Ze względu na trudność techniczną | Charakterystyka odcinków i warunków ich przebycia: Ze względu na sposób ich przebycia i ubezpieczenia | Charakterystyka odcinków i warunków ich przebycia: Ze względu na warunki pogodowe | Czas: Wychody | Czas: Zatrzymanie na biwak | Czas: Godzin marszu | Wbite haki: Skalne | Wbite haki: Lodowe | Wbite haki: Szlamburzne | Warunki noclegu | Waga dziennej racji |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 29.07 | R1 | podchody po spokojnym lodowcu do podnóża północnej ściany p. Chan-Tengri | |||||||||||||
| 1500 m | Spokojny lodowiec | Lekkie | Równoczesny marsz | Dobre | 4:00 | 13:30 | 9:30 | 1000 | |||||||
| R2 | 200 m | Śnieżno-firnowy stok | Lekkie | Dobre | |||||||||||
| R3 | 35° | 120 m | Firnowy stok | Lekkie | |||||||||||
| R4 | 45° | 60 m | Średnie | Poprzemienny marsz, ubezpieczenie przez lodórub | |||||||||||
| R5 | 50–55° | 40 m | Podjazd z żlebu na lodową ściankę | Trudne | Podjazd po linach, rąbanie stopni, wbito 2 haki | 2 | |||||||||
| R6 | 10–15° | 30 m | Śnieżna półka | Lekkie | Równoczesny marsz |
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz