Przejdź do treści

Bez tytułu

Paszport

  1. Klasa — wspinaczki zimowej
  2. Centralny Tienszan, grzbiet Tengri-Tag
  3. Pik Chan-Tengri południowo-zachodnim zboczem
  4. Proponowane pierwsze wejście w warunkach zimowych 6A
  5. Przewyższenie: 2800 m (od połączenia lodowców Semenowskiego i J.Inylczek)

Średnie nachylenie głównej części trasy — 45° (od przełęczy pomiędzy wierzchołkami Czapajewa i Chan-Tengri do wierzchołka Chan-Tengri 5800–6995 m)

  1. Wbitych haków: skalnych — 6 szt., lodowych — 4 szt.

Użyto wcześniej wbitych haków i nie wyciągnięto — 12 szt.

  1. Godzin marszu zespołu: 28 h i 4 dni
  2. Biwaki: 2 w śnieżno-lodowej jaskini na 7 osób
  3. Kierownik: Suwiga Władimir Iwanowicz, MSМК

uczestnicy:

  • Chriszczaty Walerij Nikołajewicz, MSМК
  • Moisejew Jurij Michajłowicz, MSМК
  • Diedij Wiktor Ulianowicz, MSМК
  • Sawin Aleksandr Borisowicz, MSМК
  • Ismetow Malik Makżanowicz, КМС
  • Putincew Igor Jurjewicz, КМС
  1. Trener: Iljinski Jerwand Tichonowicz — ZTR ZSRR, ZMS
  2. Wyjście na trasę: 6 lutego 1992 r.

Na wierzchołek: 8 lutego 1992 r. Powrót: 9 lutego 1992 r.

  1. Organizacja — Ministerstwo Turystyki Kazachstanuimg-0.jpeg — droga przebyta przez zespół po południowo-zachodnim zboczu (M-T Pogriebieckiego) — M-T Romanowa — M-T Swiridenko

Przygotowania do wejścia

Do 1992 r. wszystkie siedmiotysięczniki na terenie WNP zostały zdobyte. Niezdobytym pozostał jedynie pik Chan-Tengri — piąty pod względem wysokości szczyt WNP o wysokości 6995 m (chociaż według ostatnich pomiarów — 7010 m). Była próba zdobycia tego szczytu podjęta przez lennigradzkich alpinistów w styczniu–lutym 1991 r., ale nie zakończyła się ona sukcesem. Namiot rozstawiony przez nich na wysokości 6400 m został w nocy porwany przez huraganowy wiatr, i musieli się wycofać. Zespół reprezentacji Kazachstanu zdecydował spróbować swoich sił w zdobyciu tego szczytu. Większość członków reprezentacji doskonale zdawała sobie sprawę, z czym przyjdzie się zmierzyć podczas wspinaczki na tę górę.

Chan-Tengri jest oddalony od p. Pobiedy o 1,5–2 dziesiątki km na północ i wyraźnie dominuje wysokością nad okolicznymi szczytami. Niezwykle niskie temperatury, huraganowe wiatry, grożące zrzuceniem ludzi z grani, stawiają przed uczestnikami wspinaczki swoje wymagania. Najprostsze letnie trasy na siedmiotysięczniki zimą stają się czasami nieprzezwyciężoną przeszkodą.

Dziś to wciąż "strefa", wymagająca od wchodzących:

  • dobrej formy fizycznej,
  • mistrzostwa,
  • doświadczenia,
  • właściwych działań taktycznych.

W historii zimowych wejść wysokościowych w alpinizmie krajowym była to szósta udana wyprawa na siedmiotysięczniki i pierwsza na zimowy Chan-Tengri.

Większość członków zespołu miała doświadczenie w wysokościowych zimowych wejściach:

  • Suwiga W.:

    • W 1986 r. w składzie reprezentacji ZSRR dokonał wejścia na pik Komunizmu od północy.
    • Uczestniczył w zimowym wejściu na Pik Pobiedy w 1990 r., osiągnął wysokość 7000 m; wejście nie zostało ukończone z powodu gwałtownie pogarszających się warunków meteorologicznych.
    • Ma za sobą wejścia w Himalajach na ośmiotysięczniki:
      • Kanczendzonga (8586 m) — dwukrotnie, główny wierzchołek.
      • Yalung Kang (8505 m).
      • Dhaulagiri (8167 m) — zachodnią ścianą.
    • Wszystkie wejścia zostały dokonane bez użycia tlenu.

img-1.jpeg [11] — wejście na główny wierzchołek [7-7] — wejście na wierzchołek uczestnika wyprawy

  • Chriszczaty W.:

    • Wejścia wysokościowe:
      • 1986 r. — pik Komunizmu od północy.
      • 1988 r. — pik Lenina od północy.
      • 1990 r. — Pik Pobiedy od północy.
    • Wejścia himalajskie:
      • 1982 r. — Everest południowo-zachodnim zboczem (z użyciem tlenu).
      • 1989 r. — Kanczendzonga (8586 m, główna), Yalung Kang (8505 m), Środkowa (8482 m) — bez tlenu.
      • 1991 r. — Dhaulagiri (8167 m) — bez tlenu.
  • Moisejew J.:

    • 1986 r. Pik Komunizmu od północy, 1988 r. Pik Lenina od północy, 1990 r. Pik Pobiedy od północy do 7000 m.
    • Wejścia w Himalajach: 1988 r. Pik Dhaulagiri (8167 m) południowo-zachodnią granią, 1989 r. Pik Kanczendzonga Główna (8586 m), 1991 r. Dhaulagiri (8167 m) zachodnią ścianą.
    • Wszystkie wejścia bez tlenu.
  • Diedij W.:

    • 1988 r. Pik Lenina od północy, 1990 r. Pik Pobiedy od północy do 6000 m.
    • W Himalajach: 1989 r. Kanczendzonga Główna (8586 m) bez tlenu i Yalung-Kang (8505 m).
  • Sawin A. — zimowych wejść wysokościowych nie miał. Ale ponad dziesięć letnich, a także wejście zachodnią ścianą na Pik Dhaulagiri bez tlenu, dało mu prawo do udziału w zimowym wejściu na Pik Chan-Tengri.

Ismetow M. — nie miał doświadczenia w zimowych wejściach wysokościowych. W sezonie 1991 dokonał wejść na wszystkie pięć najwyższych szczytów WNP. Przy czym wejście na Pik Pobiedy z lodowca Zwiezdoczka na wierzchołek i z powrotem zostało dokonane przez niego z jednym noclegiem, a wejście na Pik Chan-Tengri z lodowca J.Inylczek na wierzchołek i z powrotem — w czasie jednego dnia.

Putincew I. — również po raz pierwszy uczestniczył w zimowym wejściu wysokościowym. Ma w swoim dorobku szereg letnich wejść na siedmiotysięczniki. W jego aktywach są:

  • Pik Pobiedy,
  • Pik Chan-Tengri,
  • Pik Lenina,
  • Pik Komunizmu.

Ostatnich trzech, choć nie miało wcześniej zimowych wejść wysokościowych, ale doświadczenie letnich i selekcja sportowa w trudnych warunkach zgrupowania w Czimbulaku, pozwoliło im godnie zająć miejsce wśród przyszłych zdobywców szczytu.

Nas nieco zaniepokoiło "Położenie o zimowych mistrzostwach WNP w alpinizmie". Widocznie, przy opracowywaniu "Położenia o zimowych mistrzostwach" nie uwzględniono możliwości zimowego wejścia wysokościowego, i liczbę uczestników zespołu ograniczono do sześciu.

Reprezentacja Kazachstanu zaraz po zimowym wejściu na Pik Pobiedy w 1990 r. planowała wejście na zimowy Pik Chan-Tengri na 1992 r.

Zimą 1991 r. reprezentacja nie mogła wyjechać na Centralny Tienszan, gdyż główne siły zespołu były zaangażowane w wejściu zachodnią ścianą na Pik Dhaulagiri.

Prowadząc przygotowania przez Pobedi i Chan-Tengri w ciągu tych dwóch lat, zespół nie przypuszczał, że wejście może być zgłoszone na mistrzostwa kraju.

Wejście planowano w większym składzie, ale żeby jakoś wpisać się w ramy "Położenia", rada trenerów była zmuszona ograniczyć liczbę uczestników do ośmiu.

W celu zapewnienia bezpieczeństwa wejścia wysokościowego w trudnych warunkach meteorologicznych wymagany jest dopuszczenie większej liczby wchodzących. Potwierdza to doświadczenie wejść w okresie zimowym i samej drużyny:

  • W 1974 r. przy próbie wejścia na Pik Lenina uczestnikom udało się przeżyć tylko dzięki temu, że było ich 10 osób, i grupa zdołała sprowadzić w dół w warunkach silnej niepogody dwóch członków zespołu, którzy utracili możliwość samodzielnego poruszania się.
  • Z doświadczenia reprezentacji ZSRR 1986 r. na Piku Komunizmu: zespół ratunkowy złożony z sześciu osób pracował w nocy na zboczu, a czterech było rozstawionych na zboczu, zapewniając niezawodny kontakt ratowników z jaskinią.
  • Coś podobnego miało miejsce na Piku Lenina zimą 1988 r., i na Piku Pobiedy 1990 r.

Mając już pewne doświadczenie w zimowych wejściach wysokościowych, zespół Kazachstanu planował dopuścić do wejścia na Pik Chan-Tengri osiem osób, ale aklimatyzacyjne wyjście wniosło swoje poprawki — jeden z uczestników zachorował, i lekarz zespołu nie zarekomendował mu udziału w wejściu.

Uczestnicy zespołu całorocznie trenują. Wykorzystując wyjątkowe warunki Ałma-Aty (bliskość gór, tras alpinistycznych), dokonują wejść w dni wolne od pracy. Przed wyjazdem ekspedycji w rejon zostały przeprowadzone dziesięciodniowe сборы sportowe w Czimbulaku, na których uczestnicy dokonali po 4–5 wejść.

Ponieważ, wychodząc z przesłanek taktycznych i z doświadczenia lennigradzkiej ekspedycji 1991 r. (patrz "Działania taktyczne zespołu"), zakładano, że jak najszybciej uda się przezwyciężyć południowo-zachodnią grań Piku Chan-Tengri do wierzchołka i z powrotem, w celu przygotowania uczestników zbiórki w Czimbulaku zaproponowano, by codziennie robić po 2,5 km przewyższenia:

  • 1,5 km przed obiadem (jak правило, wejście na wierzchołek Amangeldy);
  • do 1 km po obiedzie (lub kilka wejść po stoku według odmierzonej trasy, lub spacer do Mynżyłków).

Lekarz zbiórki A. Borisow codziennie prowadził obserwacje nad спортсменами, chroniąc przed przeciążeniem.

Bliskozasięgowa łączność zespół — obóz bazowy była utrzymywana za pomocą radiostacji UKF "Kaktus". Godziny łączności:

  • 8:45
  • 13:45
  • 16:45
  • 18:45

Dalekozasięgowa łączność obóz bazowy — Ałma-Ata była utrzymywana za pomocą radiostacji KF. Godziny łączności:

  • 9:00
  • 14:00
  • 17:00
  • 20:00

Działania taktyczne zespołu

Opierając się na swoim doświadczeniu i na doświadczeniu zimowych wejść innych grup, zespół określił podstawowe trudności, z którymi, być może, przyjdzie się zmierzyć na skłonach Piku Chan-Tengri:

  1. Siarczysty mróz
  2. Huraganowe wiatry
  3. Krótki dzień
  4. Niepożądany biwak powyżej 6000 m
  5. Szybkie przejście południowo-zachodniej grani Piku Chan-Tengri z wysokości 5800 m na wierzchołek i z powrotem

Większość członków zespołu, dokonując w zimie 1990 r. wejścia na Pik Pobiedy, w pełni zdawała sobie sprawę z tych trudności. W odróżnieniu od Piku Pobiedy, gdzie zdobywca jest osłonięty masywem wierzchołka od bezpośredniego oddziaływania południowo-zachodnich wiatrów, ogromna piramida Chan-Tengri, począwszy od wysokości 6100 m, jest zupełnie otwarta i południowo-zachodnia grań tego szczytu "twarzą" spotyka wszystkie masy powietrza. Huraganowy wiatr zmiata z grani cały śnieg, "wylizując" lód do połysku.

Wykopać śnieżną jaskinię powyżej 6000 m nie ma żadnej możliwości. Rozstawić namiot na biwak powyżej tej wysokości w warunkach niepogody, której trudno przewidzieć w ciągu najbliższych 2–3 godzin, to znaczy z góry skazać się na porażkę. A następstwa takiej nocy mogą być najbardziej nieprzewidywalne.

Do rozwiązania problemu zimowego wejścia na Pik Chan-Tengri można było liczyć tylko na maksymalnie szybkie wejście, tzn. w ciągu dnia:

  • z przełęczy 5800 m (gdzie została wykopana jaskinia)
  • wejść na wierzchołek
  • i wrócić na przełęcz.

Latem, mając dobrą aklimatyzację, takie wejście nie jest już problemem.

Zespół, wykorzystując dobrą znajomość rejonu, swoje doświadczenie poprzednich zimowych wejść wysokościowych i doświadczenie nieudanej próby zimowego szturmu Chan-Tengri w 1991 r. lennigradczyków, opracował następujący plan taktyczny szturmu wierzchołka, dzieląc go na dwa etapy:

  • uzyskanie aklimatyzacji
  • szturm wierzchołka

Uzyskanie aklimatyzacji

1 dzień. Wyjście na połączenie lodowców J.Inylczek i Semenowskiego (4200 m).

2 dzień. Wejście do wysokości 5200–5300 m i organizacja obozu w pęknięciach i rozłamach lodowca Semenowskiego. Możliwe, że nawet uda się wykopać tam śnieżną jaskinię.

3 dzień. Wyjście na przełęcz pomiędzy pikami Chan-Tengri i Czapajewa do wysokości 5800 m i, nie wychodząc na samą przełęcz, wykopać śnieżną jaskinię. Na samej przełęczy wykopać jaskinię ze względu na brak śniegu (przyczyna — silne wiatry), najprawdopodobniej, się nie uda.

Jeśli pozwoli czas, to spacer w górę południowo-zachodnią granią, choćby do wysokości 6000 m.

4 dzień. Rano wyjść po południowo-zachodniej grani jak najwyżej i tego samego dnia wrócić na połączenie lodowców J.Inylczek i Semenowskiego. Przy sprzyjających warunkach śnieżnych rejonu i, choćby, zadowalającej pogodzie, możliwe, że uda się wrócić do obozu bazowego.

5 dzień. Powrót do obozu bazowego. 6 i 7 dzień. Pełne dni odpoczynku w ogrzewanym namiocie obozu bazowego, wzmożone odżywianie.

Etap szturmu wierzchołka

8 dzień. W drugiej połowie dnia wyjście na połączenie lodowców J.Inylczek i Semenowskiego.

9 dzień. Wczesne wyjście i przejście pod przełęcz do jaskini na 5800 m.

10 dzień. Decydujący dzień szturmu. Biorąc pod uwagę krótki dzień, wczesne wyjście. Przejście południowo-zachodniej grani do wierzchołka i powrót na przełęcz (5800 m).

11 dzień. Powrót do obozu bazowego.

12 dzień. Rezerwa na wypadek niepogody.

31 stycznia zespół przystąpił do realizacji pierwszego etapy — uzyskania aklimatyzacji. W południe wyszedł z obozu bazowego, rozłożonego na zlodowaceniu lodowców Zwiezdoczka i J.Inylczek, w kierunku lodowca Semenowskiego. Po 5 godzinach marszu po głębokim śniegu zanocował w namiotach na zlodowaceniu lodowców J.Inylczek i Semenowskiego.

1 lutego. W namiotach — na suficie, na ścianach, na rzeczach gruba warstwa puszystego śnieżnego kondensatu. Ale, pomimo tego, wyszli o 8:00. W porze obiadowej dotarli do wysokości 5300 m. Poprzeczny lodospad zagrodził drogę. Dopiero pod wieczór udało się znaleźć przejście. Po obiedzie ze skłonów piku Czapajewa oderwał się potężny lodospad. Przechwycił lodowiec Semenowskiego w pięciuset metrach poniżej pęknięć naszego lodospadu, i lodowa masa uderzyła w skłon piku Chan-Tengri.

2 lutego. Bardzo zimno. Kondensatu od oddechu jest dziś jeszcze więcej niż wczoraj. Wiatr wewnątrz wąwozów często ma lokalny kierunek, różniący się od ogólnego zachodniego ukierunkowania. I dziś wieje nam prosto w twarz od strony przełęczy.

Miejscami:

  • rozległe głębokie zaspy śnieżne,
  • wyлизалный wiatrem zbity śnieg i lód.

Często — szerokie otwarte szczeliny. Przechodząc lodospad, zawiesiliśmy dwie liny poręczowe. Godzinę po południu podeszliśmy do przełęczy i wykopaliśmy jaskinię.

Tego samego dnia przeszliśmy południowo-zachodnią granią piku Chan-Tengri do wysokości, mniej więcej, 6100 m. Cały dzień w atmosferze mgły, zimno, ale zachodni wiatr średniej siły. Południowo-zachodnia grań jest całkowicie oczyszczona z wiatru ze śniegu.

Rano 3 lutego pogoda nieco się poprawiła, ale zrobiło się chłodniej. Jeszcze raz podeszliśmy do wysokości 6100 m i skierowaliśmy się w dół, do obozu bazowego, by do południa zdążyć przeskoczyć niebezpieczne ze względu na lodospady miejsce. Nasze ślady zamieciono, i nawet przy przekraczaniu lodowca J.Inylczek musieliśmy je znowu tratować. O 17:00 przyszliśmy do obozu bazowego.

Dwa i pół dnia odpoczynku w podwójnym, ogrzewanym piecykiem, namiocie, przywróciły nam siły. 6 lutego zespół przystąpił do realizacji drugiego etapu planu taktycznego. Po obiedzie siedmiu uczestników szturmu wyruszyło do połączenia lodowców J.Inylczek i Semenowskiego (4200 m). Już to, że zamiast 5 godzin w pierwszym wyjściu, teraz na ten sam przejście zużyto około trzech, mówiło o nabytej aklimatyzacji i dawało nadzieję na sukces.

7 lutego wyszli o 7:00. Bardzo zimno. Od strony przełęczy czasem napływają ostre podmuchy wiatru. Kończyny lekko marzną, nieraz trzeba wymachiwać nogami, by przywrócić krążenie krwi. Po wytyczonych linach w lodospadzie szybko idziemy w górę, i o 14:00 wszyscy zbierają się w jaskini pod przełęczą na wysokości 5800 m.

8 lutego wyjście o 6:00. Ponad godzinę zespół pracował przy włączonych latarkach kieszonkowych. Na przełęczy bardzo zimno. Rzeczy są maksymalnie odciążone, z ekwipunku tam:

  • napełniony benzyną prymus
  • półlitrowa puszka z benzyną
  • namiot
  • dwa młotki
  • 10 skalnych i 5 lodowych haków
  • minimum zapasowych produktów

Dwie 45-metrowe liny są użyte w wiązaniu. Kilogram po 2,5 kg publicznego ładunku ma każdy na plecach.

Z wysokości 6300 m wiatr się wzmaga. Część lin, rozwieszonych przez międzynarodowe obozy alpinistyczne, została porwana przez wiatr za grań. Nie mamy czasu na ich wyciąganie. Te, które pozostały na trasie, są mocno przetarte i wyrobione przez skalne występy przez potężne wiatry. Używać ich można tylko do przytrzymania. Wraz ze wzrostem wysokości wiatr coraz bardziej się wzmagał, coraz bardziej się dawał odczuć, krępował ruchy, zaostrzał mróz.

Na końcu południowo-zachodniej grani na wysokości 6700 m, przed skośnym trawersem w szeroki żleb, leży ciało W.Piatiletowa — jednego z uczestników grupy turystycznej z Pietropawłowska-Kazachstanskiego. Umarł on w sierpniu 1991 r. podczas schodzenia z wierzchołka.

Przedwierzchołkowy wznos — bardzo zbity, prawie w stanie lodu firn.

Około 14:00 cały zespół osiągnął wierzchołek. Aparat fotograficzny, znajdujący się pod pludrem i szalikiem, w górnej kieszeni kurtki, zamarzł, i po pierwszym zdjęciu na wierzchołku akumulator przestał działać.

Huraganowy porywisty zachodni wiatr nie pozwolił:

  • dłużej pozostać na wierzchołku;
  • w pełni wpisać do zapiski wszystkich, którzy weszli.

Akumulatory radiostacji zamarzły, i w krótkim meldunku udało się przekazać, że zespół jest na wierzchołku, wszystko w porządku, zaczynamy schodzenie.

Zejdziemy z wierzchołka, zespół wyszedł spod bezpośredniego uderzenia wiatru. Ale jeśli przy wejściu wiatr wiał głównie w plecy i tylko jego skośne odbite strumienie uderzały w twarz, to podczas schodzenia z wierzchołka uczestnicy spotkali się z nim twarzą w twarz.

Lodowate strumienie:

  • wdzierały się pod kaptury puchowych kurtek,
  • przenikały przez wełniane, brezentowe i неопреновые rękawice,
  • szczególnie, pomimo masek, cierpiały twarze.

Na skłonach wiatr nieco osłabł, ale nieraz jego potężne, szkwałem nadciągające podmuchy groziły strąceniem wiązań z grani. Kiedy zespół, w gęstniejącym zmierzchu, zszedł do jaskini, twarze wielu uczestników nosiły ślady mrozu.

Podczas schodzenia, mijając Piatiletowa, próbowaliśmy podnieść jego ciało na najbliższy płaskowyż i chociaż trochę, jakoś je owijać, ale trup przymarzł do skał, i nasze próby oderwania go do niczego nie doprowadziły.

Krótka długość dnia nie pozwoliła nam dłużej się zatrzymać przy trupie, i my, po daremnych próbach oderwać go od skał, musieliśmy kontynuować schodzenie.

Następnego dnia, 9 lutego, zespół, po obiedzie, przyszedł do obozu bazowego, a 10 lutego pod wieczór przybył do lotniska w Ałma-Acie w Burunday.

Tabela produktów żywnościowych i opału

1. Słone mięso1,0 kg
2. Cukier2,0 kg
3. Herbata0,2 kg
4. Suchary2,0 kg
5. Sól0,2 kg
6. Świeże mięso0,7 kg
7. Świeży kurczak1,0 kg
8. Produkty liofilizowane0,6 kg
9. Masło0,5 kg
10. Orzechy0,7 kg
11. Mieszanka wysokokaloryczna0,7 kg
12. Ryż0,7 kg
13. Kasza gryczana0,5 kg
Razem:10,8 kg

img-2.jpeg

1

Opis trasy po odcinkach

Odcinek R0–R1. Skalna grań. Ruch prowadzi nieco na prawo po zboczu. Nieskomplikowane lażenie skalne. Często w żlebach, na pochyłych półkach zbity śnieg lub lód. Górna część skośnego trawersu na lewo w górę do dużego żlebu, trawers po płytach. Na płytach lód i zbity śnieg, lekko przyprószone śniegiem.

Górna część skośnego trawersu na lewo w górę do dużego żlebu:

  • Trawers po płytach;
  • Na płytach — lód i zbity śnieg, lekko przyprószone śniegiem.

Odcinek R1–R2. Szeroki rynnowaty żleb. W dolnej części — skalna ścianka 8–10 m. Na skałach — zbity śnieg i lód. W żlebie — zbity śnieg. W górnej jego trzeciej części — lód o głębokości do 40 cm, leżący na zbittym śniegu.

Z żlebu:

  • trawers w prawo w górę na śnieżno-lodowy grań
  • następnie skalny odcinek 40–50 m.

Odcinek R2–R3. Stromy lodo-śnieżny stok, wyprowadzający na lodową grań, prowadzący do wierzchołka.

Ze względu na brak ogólnego zdjęcia lodowca Semenowskiego nie można poglądowo pokazać jeszcze dwóch odcinków, mających znaczenie z technicznego punktu widzenia:

  1. W górnej części rozłamów lodospadu na wysokości około 5300 m przy pokonywaniu lodowych szczelin lodowca trzeba było zawiesić dwie liny na stromych — do 50° odcinkach lodu.
  2. Przy wyjściu na samą przełęcz (5800 m) od bergszruntu 40 m do 50° nachylenia — odcinek lodowy.img-3.jpeg

Fotografia techniczna trasy

img-4.jpeg

img-5.jpeg

img-6.jpeg

Zdjęcie 1. Przejście pod lodospadem (5200 m)

Footnotes

  1. www.alpfederation.ru ↗

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz