Przejdź do treści

Bez tytułu

img-0.jpeg

Orografia i zlodowacenie

Szczyt Maksyma Gorkiego (wysokość 6050 m) jest bez wątpienia jedną z najbardziej technicznie trudnych wierzchołków rozległego kraju górskiego Tienszan. Ten piękny szczyt wznosi się nad środkową częścią pasma Stalina, na wschód za grzbietem znajduje się szczyt Czapajewa (6371 m), a na zachód, za ostrym obniżeniem grzbietu, wznosi się szczyt N. Krupskiej (5900 m) — wciąż niezdobyty wierzchołek.

Szczyt Maksyma Gorkiego ma formę gigantycznego trapezu, ostro wzniesionego ponad linię grzbietu. Grzbiet wierzchołkowy ciągnie się z zachodu na wschód na prawie 2 km, najwyższy punkt leży we wschodniej części, wznosząc się nad grzbietem o 150–170 m.

W kierunku lodowca Jonyłczek Południowy schodzą 3 boczne grzbiety: — południowo-wschodni; — południowy; — południowo-zachodni.

Przy czym w swojej dolnej części te grzbiety z kolei rozgałęziają się na szereg skalnych grzbietów, mocno przetworzonych przez lód, dlatego mają liczne skalne ściany. Południowo-wschodni i południowy grzbiet na wysokości około 5900 m łączą się i dalej krótkim grzbietem łączą się z wierzchołkową kopułą. Wszystkie grzbiety są ostre i z reguły zwieńczone są dużymi nawiszami, zwisającymi na wschód. Południowo-zachodni grzbiet ciągnie się mniej więcej do wysokości 5500–5600 m, gdzie przechodzi w strome żebro.

Na wschód szczyt opada 1,5 km ścianą w wielokilometrowy cyrk lodowca Czapajewa. Między południowo-wschodnim i południowym grzbietem znajduje się kar z lodowcem Karatasz.

Na południowym stoku szczytu utworzył się jeszcze większy kar, mający klasycznie wyrażone karkowe kocioł. Przez jego próg, tworząc duży lodospad, schodzi lodowiec Maksyma Gorkiego. Południowa ściana szczytu osiąga wysokość nie mniejszą niż 1500 m. Wreszcie, między szczytem M. Gorkiego i N. Krupskiej znajduje się jeszcze jeden kar, który przeciął grzbiet silniej niż inne, dlatego w jego górnych partiach występuje duże obniżenie grzbietu do 5400–5500 m, jednak nie może ono służyć jako przełęcz, ponieważ od południa i północy ma zupełnie pionowe ściany o wysokości ponad 200 m.

Wszystkie opisane lodowce boczne należą do dorzecza lodowca Jonyłczek Południowy. Północna strona szczytu Maksyma Gorkiego jest znacznie mniej zbadana niż południowa, ze względu na trudno dostępny lodowiec Rezniczenko (Jonyłczek Północny).

Poniżej przytaczane krótkie informacje zostały uzyskane w wyniku wejść alpinistów Kazachskiego Klubu na szczyty Bajankoł i Siemionowa, skąd udało się obejrzeć górne partie lodowca Rezniczenko i północną stronę szczytu Gorkiego.

Północna strona szczytu M. Gorkiego jest jeszcze bardziej groźna niż południowa — gigantyczny skalny urwisko, na którym prawie nie utrzymuje się śnieg, ciągnie się od wierzchołkowego grzbietu w cyrk lodowca Jonyłczek Południowy. Ta ściana jest zupełnie niedostępna. Od zachodniego ramienia szczytu odchodzi na północ strome żebro, niżej przekształcające się w grzbiet, rozdzielający lodowiec M. Gorkiego i N. Krupskiej.

Schemat orografii i trasy na szczyt M. Gorkiego (6050 m) ekspedycji Kazachskiego Klubu latem 1959 r. Schemat sporządził M. Grudzinski.

img-1.jpeg

Historia badań

Imię wielkiego radzieckiego pisarza Maksyma Gorkiego zostało nadane szczytowi przez kierownika Ukraińskiej Ekspedycji M.T. Pogrebeckiego w 1930 r. Od tego czasu do 1959 r. nie było próby zdobycia szczytu, ponieważ dzikie, „ostrze” grzbiety odstraszały alpinistów.

Podczas ekspedycji w rejon szczytu Zwycięstwa w 1955 i 1956 r. alpiniści Kazachstanu szczegółowo rozpoznali trasę na szczyt Gorkiego. Po przeprowadzeniu w 1957 r. treningowego zbiórki w rejonie Bajankoł, gdzie zostali przygotowani młodzi wybitni alpiniści, postanowiono w 1959 r. zorganizować wejście na szczyt Gorkiego. W tej ekspedycji, zorganizowanej przez Kazachski Klub Alpinistów i Turystów, wziął udział Kirgiski Związek Sportowy.

Opis wejścia

Grupa sportowa połączonej ekspedycji — Kazachskiego Klubu Alpinistów i Turystów oraz Kirgiskiego Związku Sportowego — w okresie od 1 do 9 sierpnia 1959 r.

W składzie:

  1. Cwerkunow W.S. — kierownik grupy, mistrz sportu ZSRR
  2. Usionow U. — z-ca kierownika grupy, mistrz sportu ZSRR
  3. Sawuchin W.W. — uczestnik, 1. kategoria sportowa
  4. Jeropunow A.N. — 2. kategoria sportowa
  5. Dengnik O.M. — 2. kategoria sportowa
  6. Marjaszew A.N. — 1. kategoria sportowa
  7. Wododochow A.A. — uczestnik, 2. kategoria sportowa
  8. Kudjerin S.D. — 2. kategoria sportowa
  9. Kukliczew B.R. — 3. kategoria sportowa
  10. Krasilnikow B.W. — 2. kategoria sportowa
  11. Kirejew G.P. — 2. kategoria sportowa
  12. Tagabergenow M. — 2. kategoria sportowa

Uczestnicy grupy sportowej wyszli 1 sierpnia z bazy 4030 m na lodowiec Jonyłczek Południowy w kierunku północno-wschodniego żlebu, wyprowadzającego na południowy grzbiet szczytu M. Gorkiego.

Do 19:00, pokonując po drodze lodowiec Jonyłczek, przecięty korytami, a także środkową i główną morenę boczną, alpiniści wyszli do podstawy wspomnianego wcześniej żlebu, gdzie i zatrzymali się na nocleg.

2 sierpnia. Wyjście o 7:00.

Żleb na początku jest usypiskowy, z łupkowych skał, o nachyleniu 40°. Stopniowo nachylenie się zwiększa. Z wysokości 4300 m nachylenie zwiększa się do 50° i droga prowadzi przez śnieżny zsyp. Pokonywany jest szereg skalnych wysp na 2–3 liny, każda ze skał średniej trudności. Na wysokości 4600 m nachylenie osiąga 60–65°, śnieg prawie nie trzyma się na lodowym podłożu i trzeba rąbać stopnie. Przed wyjściem na grzbiet przechodzi się skalny odcinek (3 liny). Skały średniej trudności. Po skałach wychodzi się do początku śnieżno-lodowej poduszki. Droga prowadzi przez lodowy stok o nachyleniu 65° (1 lina). Na wyjściu trzeba przerąbywać nawisy. Ten odcinek przechodzi się z rąbaniem stopni. Na całej długości trasy śnieżne nawisy zwisają na wschód.

Od początku śnieżno-lodowej poduszki prowadzi południowy grzbiet o nachyleniu 50°, który na zachód opada pionowo, a na wschód — nawisami.

Po 2 linach nachylenie się zwiększa do 60°, następnie nachylenie zmniejsza się do 50° i znów jest podjazd na 1 linę o nachyleniu do 70°.

Śnieg jest sypki, trzyma się bardzo słabo, ponieważ leży na lodowym podłożu.

Po 3 linach nachylenie się zmniejsza do 50°. Następnie następuje znów podjazd o nachyleniu do 60° (1 lina), na którym pokonuje się lodowy urwisko. Trzeba iść w rakach. Śnieg jest sypki i zupełnie nie trzyma.

Pogoda szybko się pogarsza. Pada śnieg. W mgle wychodzi się na bardziej łagodną poduszkę, gdzie o 13:00 zaczyna się kopać jaskinię. Wysokość 5150 m. Pod wieczór podnosi się plecaki do tej jaskini. O 19:00 wszyscy są na miejscu.

4 sierpnia. Pogoda nieważna — odpoczywamy. Pada śnieg. Naszło mgła. Wieje zachodni wiatr.

5 sierpnia. Pogoda znów nie dopisuje. Zachmurzenie, zimno, napadało dużo śniegu, wieje. Prawdziwa zima. Ruszyliśmy o 9:00.

Bezpośrednio od jaskini do góry prowadzi śnieżno-lodowy stok, o nachyleniu 50° (1).

Następnie nachylenie się zmniejsza do 50° (2 liny). Pokonuje się lodową szczelinę o szerokości 2 m. Nachylenie się zwiększa przed szczeliną do 60°. Po szczelinie — wyjście na śnieżno-lodowy stok o nachyleniu 70° (1 lina) — przechodzi się z rąbaniem stopni. Wychodzi się na ostry grzbiet, opadający na obie strony urwiskami o nachyleniu 60° (1 lina).

Dalej nachylenie się zmniejsza do 45° i znów jest podjazd na 1,5 liny o nachyleniu do 70°.

Na prawo w kierunku na wschód zwisają niebezpieczne nawisy. Śnieg jest luźny i sypki, zupełnie nie trzyma. Na lewo opadają śnieżno-lodowe urwiska ze skalnymi występami co 30–40 m.

Z zachodu znów nadciąga niepogoda. Wszystko zasnuwa się ponurymi i ciężkimi chmurami. Nansena już założył czapkę z chmur.

Dalej jest przełęcz, zmniejsza się nachylenie do 30–35° (2 liny). Pokonuje się zamknięte lodowe szczeliny i lodowy stok o nachyleniu 70° (1 lina) z rąbaniem stopni. Na wyjściu nachylenie osiąga 80–85°. Ten podjazd kończy się kopulastym nawisem, dogodnym dla biwaku.

Po 2 linach zaczyna się nowy śnieżno-lodowy podjazd o nachyleniu do 75°. Tu kopie się jaskinię (5300 m). Cztery osoby kontynuują obróbkę trasy dalej. Pokonuje się lodowe szczeliny, podjazd zajmuje 2,5 liny (1 lina przechodzi się z rąbaniem stopni). Podczas ruchu od śnieżnej jaskini na wysokości 5300 m i do podstawy skał trasa prowadzi po grzbiecie z stromymi podjazdami i nawisami. Trzeba iść bardzo ostrożnie, znacznie w lewo od kursu. Linię oderwania nawisu nie zawsze przy słabej widoczności można określić. Na lewo opada ściana ze skalnymi występami. Żeby nie iść wzdłuż krawędzi ściany, uczestnicy wejścia kilkukrotnie wychodzili na bardziej łagodny odcinek — krawędź nawisu — i od jednego lodowego podjazdu do drugiego szli po niebezpiecznych odcinkach. W rezultacie 2 upadki z nawisu. W dalszej części grupa wzięła pod uwagę to niebezpieczeństwo i poruszała się znacznie w lewo (po drodze).

O 12:00 zaczyna padać śnieg, widoczność się zmniejsza, wiatr jest zachodni.

Na wyjściu podjazd ma nachylenie do 85°. Na prawo zwisają ogromne nawisy.

Dalej na 1 linę grzbiet ma nachylenie do 70°. Z lewej strony występują wygładzone skałki. Podjazd jest skomplikowany i niebezpieczny. Sypki śnieg niepewnie leży na lodzie.

Dalej następuje przełęcz na 0,5 liny o nachyleniu 30°. Droga cały czas prowadzi po stromym stoku z lewej strony od nawisu.

Następuje nieduży podjazd 10 m, o nachyleniu 40°, po czym grzbiet na 2 linach ma nachylenie do 70°. Na prawo są nawisy, na lewo — urwiska.

Widoczność jest bardzo słaba, pada kasza, silny wiatr. O 18:30 wracamy z powrotem do jaskini. Zabezpieczono 6 lin. Pogoda zepsuła się ostatecznie. Wycie wiatr. Szaleje zamieć śnieżna.

6 sierpnia. Pobudka o 6:00. Silna zamieć przygruntowa. Wiatr z zachodu. Mróz. Niebo w szerokich przerwach. Wierzchołek M. Gorkiego skryty w chmurach.

W dole na lodowcu wszystkie moreny są pokryte śniegiem. Nastąpiło ochłodzenie. Sprzęt oblodzony. Przechodzimy obrabiany odcinek po zawieszonych linach.

Zaczynają się strome 70–75° podjazdy z nawisami na wschód i skalnymi urwiskami na zachód. Szybko nadciąga niepogoda. Przechodzimy odcinek w 2 linach z nachyleniem na wyjściu do 80° z rąbaniem stopni.

Dalej: — nachylenie się zmniejsza do 60°; — zaczyna się wyjście na ogromny śnieżny nawisy, tak zwaną „lwia grzywę”, o nachyleniu do 70% (2 liny).

Po czym następuje ostra przełączka, podwodząca do skalnego podjazdu o nachyleniu 80°, pokrytego lodem.

Wysokość 5500 m. Silna niepogoda zmusza grupę do przerwania obróbki i zejścia do jaskini 5300 m.

Równocześnie została dokonana dodatkowa zrzutka benzyny z jaskini 5150 m do jaskini 5300 m.

7 sierpnia. Pobudka o 5:30. Na wszystkich wierzchołkach ogromne śnieżne flagi. Szaleje zamieć przygruntowa. Wszystko wiruje. W nocy padał śnieg. Bierzemy ze sobą:

— ciepłe rzeczy; — śpiwory.

Trasa do 5500 m jest już obrobiona. Z zachodu idą ciemne chmury. Nansen jest zamknięty. Wczorajsze ślady zamieciony świeżym śniegiem.

Bardzo zimno. Kostnie nogi. Liny oblodzone i nie gną się. Jak i w poprzednie dni, cały czas dudnią lawiny ze stoków. Po naprężonych linach przechodzimy do tak zwanej „lowej grzywy”.

Pogoda się psuje. Naszła mgła, śnieg, wiatr, widoczność się zmniejszyła.

Po „lowej grzywie” przechodzimy ostrą lodową przełączkę i podnosimy się na pierwszą rdzawą skałę o nachyleniu 80° (1 lina).

Skały są wygładzone, pokryte lodową skorupą. Trzeba odłupywać lód i, wykorzystując najdrobniejsze zaczepy i skalne haki, ostrożnie podnosić się do góry. Na lewo opadają urwiska, na prawo zwisają nawisy. Iść jest trudno i bardzo niebezpiecznie.

Pokonujemy szereg szczelin między stromymi skałami i śnieżnymi nawisami.

Po półlinie następuje nieduży przehyb i znów jest podjazd o nachyleniu do 75° na 1,5 liny, z pokonywaniem lodowych przepaści.

Wszystkie lodowe odcinki podjazdu przechodzą się z rąbaniem stopni. Po tym podjeździe nachylenie się zmniejsza do 50°. Są skalne występy dla ubezpieczenia i poręczowania. Droga prowadzi po grzbiecie. Cały czas na prawo zwisają ogromne nawisy, na lewo — urwiska.

Po 1,5 liny śnieżno-lodowego stoku o nachyleniu 70–75° jest jeszcze skalny występ, dogodny dla ubezpieczenia.

Śnieg leży bardzo niepewnie, na skalno-lodowym podłożu. Dalej następuje jeszcze 3 przehyby o ogólnej długości 2,5 liny, o nachyleniu do 70° każdy.

Do przełęczy i na początku podjazdu śnieg jest bardzo luźny, i cały czas trzeba robić transzeje.

Na występach za każdym razem jest rąbany stopień.

Następnie następuje jeszcze podjazd o nachyleniu 60° (1,5 liny) ze skalnymi występami. Skały są oblodzona, występów nie mają, ubezpieczenie jest bardzo niewiarygodne.

Niepogoda nieubłaganie ściga grupę. Cały czas mgła, kłujący śnieg, zimny zachodni wiatr.

Po śnieżno-lodowym grzbiecie o nachyleniu 70° podnosimy się na 4 liny w kierunku wierzchołka tak zwanego „skalnego ogona”. Podjazd odbywa się z rąbaniem stopni i wbiciem haków. Na wyjściu tego podjazdu nachylenie się zwiększa do 80–85%. Przy tym przechodzi się skalną ścianę, stanowiącą wygładzoną skałę, oblodzona, o nachyleniu 80° (1 lina) i potem nie mającą zaczepów.

Przechodzi się z ogromnym napięciem. Już się ściemnia, a miejsca na nocleg, jak nie było na całej długości trasy od jaskini 5300 m, tak i nie widać przed sobą, chociaż według danych z rekonesansu tutaj za skalnym żandarmem miało być dogodne miejsce na biwak.

Grupa wychodzi po skalnej ścianie na ostry skalny grzebień, wiodący na prawo do skalnego żandarma. Grzebień ma ogólne nachylenie podjazdu 60–70° (1 lina) i przechodzi się nim „wierchem”.

Dalej ten grzebień uпирается w skalny żandarm, który obchodzi się z lewej strony z opuszczeniem po skalnej ścianie na 3 m do lodowego żlebu, po którym odbywa się dalszy podjazd. Żleb ma nachylenie 75° i przechodzi się go z rąbaniem stopni (1 lina). Z żlebu wychodzi się na ostry grzebień z nawiszami śnieżnymi na wschód.

Od grzebienia zaczyna się podjazd nieco w lewo do góry po lodowej ścianie o nachyleniu 80° z rąbaniem stopni.

Tak przechodzi się jeszcze półtorej liny. Już zupełnie ściemniało, i wszystkie nadzieje na dogodny nocleg wyczerpały się. Grupa lokuje się w 3 miejscach: — Pierwsza dwójka wykuwa niszę w lodzie mniej więcej na wysokości 5750 m; — Druga dwójka lokuje się 60 m niżej; — Jeszcze niżej lokuje się pozostała grupa.

Zabijając haki i zabezpieczając siebie i plecaki uczestników szturmu, napinamy na siebie śpiwory. Tak, w półsiedzącym położeniu, spędza się noc. Pod nogami świecą przepaście do 2 km, a w górze wznoszą się pionowe ściany.

8 sierpnia. Noc minęła szczęśliwie. Wiatr był niezbyt silny, śniegu napadało niedużo.

Z nadejściem świtu grupa zaczęła swoją pracę. Niebo znów zachodzi chmurami. Słońce jest schowane. Zachodni wiatr wciąż się wzmaga.

Następuje podjazd jeszcze na 1 linę po lodowej ścianie o nachyleniu 80° z rąbaniem stopni. Po czym grupa wychodzi na nieduży przehyb i zaczyna podjazd w prawo do góry po śnieżno-lodowym stoku o nachyleniu do 70° (1,5 liny).

W górnej części przerąbuje się pięciometrowy nawisy. Dalej następują 3 podjazdy o ogólnym nachyleniu 60° (2 liny), śnieg jest luźny, świeży, trzyma bardzo słabo.

Dalej podjazd odbywa się po śnieżno-lodowej ścianie o nachyleniu 70–75° (3 liny), wychodzącej na południowe ramię szczytu M. Gorkiego, o wysokości 5900 m.

Czas 14:00, pogoda gwałtownie się pogarsza. Chmury zakrywają wierzchołek. Silny wiatr i kłujący śnieg oślepiają i przeszkadzają w dalszym ruchu naprzód. Widoczność jest słaba. Na zachodzie wszystko ściemniało. Na rozkaz kierowników grupy, w związku z nadejściem niepogody, szturm został przerwany. Grupa o 14:30 rozpoczęła schodzenie.

Od miejsca, osiągniętego przez grupę, do głównego wierzchołka szczytu M. Gorkiego o wysokości 6050 m prowadzi szeroki śnieżny grzbiet o ogólnym nachyleniu 30–35°, z ogromnymi nawiszami, zwisającymi na wschód. Przy dobrej pogodzie ta droga może być przebyta w ciągu 4–5 godzin.

Grupa zeszła do jaskini 5300 m o 19:00. Schodzenie odbywało się w warunkach najsilniejszej niepogody, bardzo słabej widoczności i było wyjątkowo trudne i niebezpieczne.

Lodowe urwiska i ciągłe śnieżne nawisy zmuszały grupę do poruszania się bardzo ostrożnie. Odzież i sprzęt oblodziały. Twarze pokryły się lodową skorupą i zwisającymi soplami.

O 21:00 dano zieloną racę, ponieważ radio łączność zawiodła. Z bazy otrzymano odpowiedź.

9 sierpnia. Niepogoda trwała całą noc. Silna zamieć śnieżna nie pozwala nawet wyjść z jaskini. W południe wiatr staje się cichszy. O 14:30 grupa zaczyna schodzić.

Zamieć śnieżna nie pozwala patrzeć przed siebie. Od kłującego śniegu i wiatru spuchły powieki, i bolą oczy. Cały czas trzeba się przymykać. Śnieg przenika wszędzie — za kołnierz, za pazuchę, w rękawy — i nieprzyjemnie chłodzi. Ciągła „mgła” zupełnie skrywa trasę schodzenia. Trzeba iść prawie na wyczucie, nisko pochylając się ku powierzchni, żeby cośkolwiek dostrzec.

Często organizuje się zeskoki za pomocą wyrywającego się lodoruba. Oto wreszcie i jaskinię 5150 m, gdzie robimy nieduży odpoczynek. Pogoda się nie zmienia, decydujemy się schodzić dalej. Zamieć śnieżna jest tak silna, że idący z tyłu już nie widzą śladów idących naprzód. Widoczności nie ma. Dwójki, nadrywając się, starając się przekrzyczeć wiatr, przekazują sobie sygnały dźwiękiem.

Jeszcze kilka zeskoków, i grupa podchodzi do drugiego noclegu. Miejsca są całkowicie zasypane śniegiem i prawie niezauważalne. — Organizuje się zejście do żlebu po linach. Około 17:00 pojawiły się przerwy w chmurach, mgła zaczęła się rozpraszać i widoczność poprawiła się, ale już za godzinę znów wszystko zasnuło i posypała kasza. O 20:30 grupa dotarła do bazy.

Mając niejednokrotne doświadczenie wysokościowych i najwyższej kategorii trudności wejść, grupa określa, że ten wariant wejścia na ramię szczytu M. Gorkiego (5900 m) po południowym grzbiecie jest maksymalnie skomplikowany i niebezpieczny i, biorąc pod uwagę:

  1. wysokość;
  2. długość trasy;
  3. czas pracy w warunkach wysokości;
  4. techniczną trudność (lodową, skalną, śnieżną) na dużej wysokości;
  5. wyjątkową niebezpieczność (stromość podjazdu do 85°, trasa prawie nieprzerwanie prowadzi po nawisach);
  6. brak wystarczającej ilości miejsc dla wiarygodnego ubezpieczenia;
  7. brak dogodnych miejsc dla organizacji noclegu na wysokości od 5300 do 5900 m;
  8. oddalenie rejonu wejścia i skomplikowane warunki meteorologiczne, uważa, że ta trasa może być zakwalifikowana jako 5B kat. sł.

Opis został sporządzony: W. Cwerkunowem (rozdział „Opis wejścia”) i M. Grudzinskim (rozdziały: „Orografia i zlodowacenie” i „Historia badań”).

Zdjęcia: B. Kukliczewa, M. Grudzinskiego, U. Usienowa.

Z oryginałem zgodnie — 25 listopada 1960 r. M. Grudzinski.

img-2.jpeg img-3.jpeg Podejście do szczytu M. Gorkiego przez lodowiec Jonyłczek.

Schemat trasy wejścia na szczyt M. Gorkiego (pasmo Stalina, Tienszan) w okresie od 1 do 9 sierpnia 1959 r.

img-4.jpeg img-5.jpeg

Przeddzień 2-go podjazdu (5400 m).

img-6.jpeg

Południowo-wschodni grzbiet szczytu Gorkiego, wysokość 5500–5600 m.

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz