Wspinaczka na pik Małyj Turist północno-zachodnim grzbietem (3B kategoria)

Z obozu podstawowego, położonego na piaszczystym terenie przed jęzorami lodowca Badaczy i lodowca Czong-Turasu, wyruszamy o 10:30. Poruszając się po terenie wzdłuż strumienia płynącego obok namiotów, podchodzimy do jęzora lodowca Czong-Turasu i zaczynamy obchodzić go z lewej strony (od północy) wzdłuż tego samego strumienia. Po lewej stronie od nas znajdują się:

  • nagromadzenia ogromnych starych moren
  • moreny leżące na martwym lodzie

Strumień ginie w kamieniach, i wychodzimy do obniżenia położonego między usypiskami zbocza grzbietu między szczytami Skalistyj i M. Turist od strony północnej oraz współczesnymi końcowymi i bocznymi morenami lodowca Badaczy od południa (brak starych moren bocznych). Po płaskim dnie doliny płynie duży strumień z przezroczystą wodą. Strumień jest płytki, i kilkakrotnie przechodzimy przez niego po kamieniach. Wkrótce strumień odchodzi w prawo, my zaś kontynuujemy ruch wzdłuż doliny.

O 12:30 wchodzimy na wał (jego górna część pokryta jest głazami kalcytu), przegradzający dolinę, i trafiamy na równy i prawie poziomy żwirowy teren o długości około 150 m i szerokości 30–50 m.

Po wejściu na następny wał (stąd można łatwo wejść na powierzchnię lodowca), trafiamy na drugi prawie poziomy teren. Teren ciągnie się na 400–500 m i kończy pod potężnym monolitnym kontrafortem schodzącym z wygięcia grzbietu przed szczytem M. Turist. Dolna część terenu jest zabagniona, z małym jeziorkiem. Do jeziorka ze zbocza szczytu Skalistyj spływają:

  • jeden duży strumień,
  • kilka słabych strumieni.

Kontrafort, schodzący z wygięcia grzbietu, wcina się w lodowiec (podobnie jak kilka innych kontrafortów położonych wyżej wzdłuż lodowca) i odchyla go ku południowi. Równocześnie „zrzuca” on boczną morenę lodowca bliżej jego środka. To tłumaczy powstanie tak dużych kotlin i brak bocznej moreny u lodowca.

Oprócz opisanego kontraforta, z grzbietu schodzi słabo wyróżniający się kontrafort w postaci skalistego, pokrytego usypiskiem grzbietu. Rozpoczyna się on pod żandarmem „Gigant”. Wysokość stromych skał „Giganta” wynosi prawdopodobnie 150–200 m, i w innym miejscu byłby on bardzo interesującym szczytem skalnym.

W kierunku NNE od żandarma „Gigant” ciągnie się grzbiet szczytu Skalistyj, z przeciwnej strony zaczyna się długi grzbiet kończący się szczytem Turist (5816 m). Grzbiet biegnie przez następujące odcinki:

  • Na początku grzbiet biegnie w kierunku R03 do wygięcia
  • Następnie w kierunku R0 do szczytu M. Turist
  • Dalej w kierunku R0W do szczytu Turist

Postanawiamy wspinać się wzdłuż strumienia płynącego przed skalistym w usypiskach kontrafortem, aby dalej wzdłuż kontraforta wyjść na grzbiet po prawej stronie (wyżej) od „Giganta”.

O 13:00 opuszczamy teren i zaczynamy nabierać wysokość. Zbocze jest strome, w wielu miejscach ponad 45°. Przejścia wykonujemy co 25–30 min, odpoczywamy najpierw po 10 min, a pod koniec wspinaczki — po 20 min. Po 2 godzinach strumień prawie zanika w kamieniach, wspinamy się po jego przedłużeniu (po mokrych kamieniach) — w korycie kamienie leżą bardziej stabilnie. Dalej okazuje się, że strumień wypływa z lewej (dolnej) strony śnieżnika leżącego u podnóża żandarma „Gigant”. Pod koniec czwartej godziny wspinaczki podchodzimy pod śnieżnik. Tutaj musimy opuścić koryto strumienia, ponieważ zaczynają nań spadać kamienie ze śnieżnika. Odbijamy w lewo pod przewieszony występ, i po odpoczynku zaczynamy obchodzić go z prawej strony (nad korytem strumienia). Zbocze ma nachylenie około 50° i składa się z drobnych ciemnobrązowych i czarnych igieł i płytek wapienia, spojonych gliną, lecz łatwo zsuwających się pod nogami. O 18:00 stoimy na prawie poziomym terenie o długości 35–40 m i szerokości od 2 m u zbocza do 4 m na dalekim końcu — ten koniec wznosi się nad zboczem (gdzie odpoczywaliśmy godzinę temu) mniej więcej o 150 m.

Ponad terenem o 20–25 m ciągnie się róg grzbietu (wklęsły ku północy — od nas). Grzbiet zbudowany jest ze skał wapiennych i ku nam opada 10-metrową stromą ścianą, utworzoną jakoby zrośniętymi pionowymi słupami, zbudowanymi z równych płyt, wskutek czego sam grzbiet przypomina bardzo efektywną piłę. Daleki koniec piły stopniowo łączy się z górnym skrzydłem śnieżnika obramowującego żandarm. Z lewej strony grzbiet uchodzi w pierwszą wieżę szczytu Skalistyj — ona wznosi się nad terenem również na 80–100 m.

Postanawiamy ruszyć po usypisku pod ścianą grzbietu i po wyjściu na śnieżnik wspiąć się na grzbiet albo po ścianie, albo po śnieżniku.

Traversujemy usypisko pod ścianą grzbietu i wychodzimy do miejsca połączenia ściany, śnieżnika i paska usypiska pod grzbietem. Lecz tu okazuje się, że to nie śnieżnik, a lód, w którego powierzchnię wmarznięte są płytki wapienia. Poruszamy się, rąbiąc stopnie, po krawędzi ściany i lodu. Po 30 m znajdujemy się na 60° ścianie w niebezpiecznej sytuacji: rąbać stopnie w lodzie nie sposób z powodu kamieni wmarzniętych w lód, skały zaś są kruche, łatwo łamią się pod ręką — nie sposób wbić w nie haka do asekuracji. Stromość lodu (przy ciężkich plecakach) pod nami sprawia, że możliwość samohamowania czekanem w razie upadku jest wątpliwa. Dlatego, chociaż do wierzchołka ściany zostało nie więcej niż 4 m, a do miejsca połączenia lodowca z grzbietem — nie więcej niż 20 m, postanawiamy wrócić. Decyzja ta była słuszna: Gawriłow idący na końcu, na drodze powrotnej oderwał się od ściany. Po zsunięciu się po lodzie (w tym miejscu był on już mniej stromy) na odległość 6–8 m, zatamował upadek czekanem.

Wkrótce staliśmy znowu na opuszczonym przez nas 2 godziny temu terenie. Namiot ustawiliśmy w środkowej części terenu, część kamieni bocznych odciągów zwisała za jego brzegi.

O 7:00 namiot był jeszcze zamknięty od słońca grzbietem, było chłodno, lecz mniej niż się spodziewaliśmy na tej wysokości. Podczas gdy przygotowywano śniadanie, Czasiow wspina się w górę po terenie, zbacza w lewo i w miejscu, gdzie jego przedłużenie przylega do grzbietu, z łatwością wchodzi po zmarzniętym usypisku na grzbiet.

Zadziwiający widok — grzbiet jest płaski! Szerokość jego wynosi od 10 do 50 m, nachylenie ku północy 5–15°. Grzbiet ciągnie się kilka metrów w dół ku żandarmowi „Gigant” z niewielkimi wahaniami wysokości.

Do żandarma grzbiet zbudowany jest z miękkich skał:

  • wapień,
  • wapień ilasty itp. z licznymi skamieniałościami 3–4 gatunków.

Dalej — aż do samego szczytu M. Turist — ciągną się pasma mocnych skał głębinnych i sypkich, spękanych wapieni.

Przy śniadaniu postanawiamy pozostawić namiot na terenie i wspinać się bez obciążenia po grzbiecie ku wierzchołkowi. Jeśli wejście będzie powolne — to nie spieszyć się ze спуском, a urządzić na grzbiecie zimową biwакację.

Do biwakowania bierzemy:

  • zapasowe swetry
  • wełniane rękawice
  • skarpetki

Wszystkie rzeczy i trochę prowiantu pakujemy do jednego plecaka.

O 8:45 opuszczamy obóz i już po 10 minutach znajdujemy się na grzbiecie. Nie zatrzymując się, szybko poruszamy się po płaszczyźnie grzbietu ku „Gigantowi” i obchodzimy go po drobnych usypiskach od strony północnej. Dalej ku wierzchołkowi ciągnie się ostry grzbiet. Wiążemy się w dwójkach.

Wyjście na grzbiet zamyka żandarm słupowatej formy. Obchodzimy go z prawej strony po stromym śniegu z asekuracją na przemian do wyjścia na poziomy śnieżny półokrąg 2 × 0,3 m, następnie w lodzie o stromości do 70° wyrąbujemy 10 stopni.

Asekuracja:

  • od dołu — przez czekan wbijany w gęsty śnieg,
  • następna — od góry przez występ.

Przezwyciężenie żandarma zajęło 45 minut.

Dalszy ruch odbywa się głównie po lewej stronie grzbietu. Po prostej wspinaczce skalnej przezwyciężamy nachyloną w lewo płytę o stromości 60° i długości 13 m, mającą dogodne dla wejścia szczeliny. Odcinek ten został pokonany w ciągu 30 minut. Asekuracja odbywała się przez występ przy położeniu asekurującego po prawej stronie na wysokości połowy płyty, następnie górna — przez ramię z zagięciem liny wokół krawędzi pod kątem nie mniejszym niż 90°. Po kilku metrach nied कठिन skalnej wchodzimy na poziomy grzbiet o długości 10 m i szerokości 1 m. Niewysoka ściana o wysokości 12 m i stromości 50°. Idziemy wzdłuż grzbietowej płyty 4 m. Z lewej strony — pionowa sosna aż do samego lodowca (400–500 m), z prawej — ściana schodkowa o ogólnej stromości 70° i spadku 300–400 m. Schodzimy na rozporach do zagłębienia i wspinamy się kominem 6 m do góry. Odcinek ten zajął 20 minut. Asekuracja — na przemian przez występy.

Na dogodnym niedużym terenie zdejmujemy ciepłe rzeczy i odpoczywamy około pół godziny (do 11:30). Tutaj zostawiamy 2 czekany.

Poruszając się niemal poziomo po szerokich (do 1,5 m) i dogodnych półkach lewego zbocza, obchodzimy 3 żandarmy. Po szerokiej gładkiej półce, pochyłej w stronę bezimiennego lodowca, wchodzimy na 20 m do dogodnych dla wspinaczki skał.

Kilka metrów wspinamy się po szczelinie — kominie, położonym w przewieszonej nad lodowcem skale, i wychodzimy na obszerny, nachylony od lodowca półokrąg. Po odpoczynku, na tarciu przechodzimy 6-metrową gładką płytę-półkę, również nachyloną od lodowca. U góry półka zwęża się i konчается.

Następny odcinek przedstawiał znaczną trudność: dwie pionowe ściany są nieco przesunięte względem siebie, wskutek czego powstała biegnąca w górę półka o szerokości od 50 do 10 cm. Długość półki 5–6 m. Ściany są gładkie, bez dobrych chwytów i bez pęknięć. Asekuracja odbywała się na podwójnej lince przez ramię z następnym zagięciem liny wokół występu pod dużym kątem. Dziewczęta przechodziły odcinek na podwójnej asekuracji. Dalsza droga biegła po równej płycie głównego grzbietu o stromości 20–30°. Dolna część płyty pokryta jest śniegiem, górna — lodem. Na odcinku lodowym o długości 15–16 m wyrąbaliśmy 35 stopni. Asekuracja najpierw przez czekan, na odcinku lodowym — 2 haki lodowe.

Bezpośrednio do lodu przylega dziesięciometrowa pionowa ściana — wejście na nią kominem. Dalszy ruch odbywał się po mniej skomplikowanych skałach grzbietu i jego prawej strony. Na końcu drogi — po półkach lewej strony, nieco pokrytych usypiskiem. Odcinek ten grzbietu zbudowany jest z kruchego, silnie zniszczonego wapienia i ma zaokrąglone zarysy.

O 14:10, przed zakrętem grzbietu w lewo, urządzamy drugi postój (do 14:30). Wody na grzbiecie nie ma — topimy trochę śniegu.

Wychodzimy na grzbiet i po nim, a gdzie indziej po półkach, z łatwością ruszamy ku zakrętowi grzbietu. Z łatwością obchodzimy z lewej zaokrąglony żandarm na zakręcie grzbietu (od niego odchodzi w dół pierwszy monolityczny kontrafort. Podstawa kontraforta — u końca „górnego” terenu). Dalszy kierunek grzbietu — południowy.

Wkrótce drogę zagradzają nam dwa monolityczne żandarmy (ze skał głębinowych). Pierwszy bez trudu obchodzimy z prawej strony: schodząc w dół na 2 m po poziomej półce, wychodzimy ku drugiemu. Z lewej — zupełnie pionowa kilkusotmetrowa ściana, z prawej — ściana z odwrotnym nachyleniem o wysokości około 12 m, niżej przechodząca w bardzo strome (około 60°) żleb.

Czasiow podejmuje próbę obejścia żandarma z boków, a następnie przelazienia przez niego (do autoasekuracji wbijany jest 1 hak), jednak zupełnie bezskutecznie: gładki, oszlifowany wiatrem sjenit nie ma ani pęknięć, ani chwytów.

Jeszcze raz próbujemy zastosować metodę obejścia żandarma ze znacznym спуском z grzbietu w dół. Podczas rozpoznania odkrywamy, że z prawej strony między 12-metrową ścianą, zbudowaną z wapieni, i sjenitowym żandarmem utworzył się komin, którego wewnętrzna ściana i cała ściana ma odwrotne nachylenie; szerokość komina — około pół metra.

Niżej komina:

  • z jednej strony (dolnej względem ogólnego kierunku grzbietu) — żleb,
  • z drugiej — dość dogodny, zastawiony głazami teren.

Jak się później okazało, komin urywa się w dole na wysokości dwóch metrów nad terenem.

Czasiow z górną asekuracją zszedł w dół i, aby mieć pewność możliwości wejścia kominem na drodze powrotnej, wspiął się ponownie do góry.

Spust kominem — drugi najtrudniejszy odcinek wejścia.

Od terenu do wyjścia na grzbiet droga była mniej skomplikowana, lecz wymagała dużego wysiłku fizycznego: szczelina w skale o długości 20 m, komin 5 m, ściana 5 m. Do asekuracji wbijane były 3 skalne haki (skały — twarde).

Za żandarmem grzbiet gwałtownie rozszerza się i przechodzi w gładką płytę, ciągnącą się aż do samego wierzchołka. Płyta utworzona jest z pokładów wapienia. Długość płyty (do miejsca, gdzie można z niej zejść) — 150 m, szerokość — od 20 do 50 m, nachylenie — 40°. Z obu stron płyta urywa się o kilkaset metrów. Powierzchniowe warstwy płyty pokryte są siecią drobnych, często niedostrzegalnych dla oka pęknięć, wskutek czego można było rozbierać ją rękami na drobne płytki: wystarczyło nią wstrząsnąć. Przy wbijaniu haka w szczelinę — jej brzegi odłupywały się i hak ponownie okazywał się na zewnątrz. Niewielkie nachylenie i powierzchniowa szorstkość płyty dawały możliwość wspinania się po niej bez pomocy rąk, lecz zorganizowanie asekuracji na niej było bardzo trudne. Płyta została pokonana czterema czterdziestometrowymi linami. Asekuracja odbywała się: pierwsza — przez krzyż, z zagięciem liny wokół występu, druga — przez sparowane hak lodowy i skalny z autoasekuracją na haku skalnym, trzecia — przez czekan wbijany w szczelinę aż do główki z autoasekuracją na haku skalnym, czwarta — przez występ. Ostatnie dwie liny pierwsze wychodziły dziewczęta w butach z podeszwami „Vibram”. Wejście na górę zostało ukończone już o zmierzchu o 20:50.

Po zjechaniu żlebом w stronę lodowca Badaczy około 25 m, trafiamy na nagromadzenia skał leżących na występie ściany. Jeden z głazów, spadłych z góry, utkwił na początku żlebu i utworzył trójkątną nieco nachyloną od urwiska platformę o rozmiarach 2,0 × 2,5 × 1,5 m. Po oczyszczeniu jej ze śniegu, okruchami kamieni zrzucanymi z góry zatykamy „dziurę w podłodze” i wykładamy wiatrochronną ściankę — nocleg gotowy!

Ubrawszy wszystko, co z nami było, i podściełając pod siebie liny, repsy i uprzęże, siadamy na korточках gęsto jeden przy drugim i zasypiamy. Po 2,5 godzinach wszyscy zamarzli — trzeba było wstawać i rozgrzewać się:

  • najpierw „biegaliśmy” na miejscu,
  • następnie „idziemy” na miejscu, szeroko wymachując rękami.

W dalszym ciągu budziliśmy się niemal co pół godziny. Co ciekawe, wszyscy budzili się od jednostajnego ochłodzenia (ogólnej utraty ciepła), a nie od ochłodzenia, dajmy na to, rąk czy nóg.

Pełny leniwy księżyc powoli wzniósł się po grzbietu szczytu Alpinist, nieco wyżej nas, spojrzał, jak marzniemy na występach, i zanurzył się za zasłonkę z chmur. Obojętne gwiazdy mrugały do nas, lecz cieplej od tego nie było.

W połowie nocy zerwał się lekki wietrzyk. W drodze z dołu porywał on leżący na występach śnieg i po wyjściu z żlebu podrzucał go ku nam.

Niemniej:

  • Jak tylko wzeszło słońce, szybko zebraliśmy się i wyleźliśmy na grzbiet w słońcu.
  • Tutaj wiatr wzmógł się, więc trzeba było około godziny, zanim ostatecznie ogrzaliśmy się.
  • Po tym z przyjemnością zajęliśmy się wspinaczką skalną.

Od miejsca zjazdu z płyty do żlebu, gdzie nocowaliśmy, do wierzchołka — kilkadziesiąt metrów niedużej wspinaczki skalnej wzdłuż krawędzi opisanej wcześniej płyty.

Wierzchołek przedstawia sobą niedużą siodłowatość między dwoma niedużymi płaskimi wzniesieniami po bokach (ku obu lodowcom). Kopiec budujemy na północnym, oprócz niego budujemy jeszcze kilka piramidek.

Spust zaczynamy o 9:00. Po płycie zjeżdżaliśmy po linie sposobem sportowym z następnym wyciągnięciem liny z pętli — zajął on 2 godziny. O 12:15 docieramy do zakrętu, odpoczywamy tutaj półtorej godziny i dalej schodzimy drogą wejścia, stosując, gdzie tylko można, sportowe zjazdy po linie. O 16:30 (po 6 godzinach „czystego” zjazdu) docieramy do zagłębienia przed żandarmem „Gigant”, i jeszcze po 2 godzinach przychodzimy do namiotów.

Zwinąwszy plecaki o 19:00, zaczynamy szybki spad wysokości po drobnych sypkich usypiskach. Poruszamy się maksymalnym tempem i już po 50 minutach docieramy do żwirowej terasy. Po odpoczynku 10 minut, idziemy w szybkim tempie ku obozowi i po półtorej godziny (o 21:10) z nаступлением ciemności docieramy do namiotów obozu podstawowego.

Wspinaczka została wykonana w ciągu trzech dni, z czego 12 godzin wejścia i 6 godzin zjazdu — na skalnym grzbiecie. Na trasie zostały wbite:

  • 10 haków skalnych
  • 4 haki lodowe

a także wyrąbane 65 stopni. Orientacyjna wysokość wierzchołka 5300–5500 m.

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz