Paszport wspinaczki
- Region: Centralny Tienszan, lodowiec Południowy Inylczek
- Nazwa szczytu: Pik Zwycięstwa, nazwa drogi — Zwycięstwo Główne przez w. Ważi Pszaweli z przełęczy Dzikia
- Kategoria trudności — 5B
Charakter drogi: kombinowany
- Różnica wysokości na trasie: 3000 m
Długość trasy: Długość odcinków: Średnie nachylenie głównej części trasy:
- Liczba haków pozostawionych na trasie: ogółem; w tym szlamбурów. Liczba haków wykorzystanych na trasie: szlambury stacjonarne; w tym ITO.
- Czas przejścia drużyny: 8 dni
- W duecie: Grigoriew Michaił Giennadjewicz, MS. Nikitin Andriej Borisowicz, KMS.
- Trener: Stiepanow Igor Wasiljewicz, MS
- Wyruszyli na trasę: 9:00, 17 sierpnia 2003 r. Doszli na wierzchołek: 14:30, 21 sierpnia 2003 r. Powrócili do BŁ: 21:00, 24 sierpnia 2003 r.
Na następnej stronie znajduje się ogólne zdjęcie szczytu z naniesioną trasą.

Ogólny schemat masywu p. Zwycięstwa z przylegającymi trasami

Wykres wejścia

Działania taktyczne zespołu
Drużyna przybyła do Majda-Adyr 25 lipca 2003 r. W celu wstępnej aklimatyzacji postanowili udać się do bazy na l. Ju.Inylczek pieszo. Przejście zajęło 4 dni. Wieczorem 29 lipca szczęśliwie dotarli do bazy.
Pierwszy aklimatyzacyjny wypad odbył się na przełęczy między p. Czapajewa i Chan-Tengri. Jako drugi aklimatyzacyjny wypad zorganizowano wejście na Chan-Tengri.
Biorąc pod uwagę doświadczenie zdobyte podczas poprzednich wyjść, dueci trzymali się następującego harmonogramu wspinaczki:
-
16 sierpnia — o 12:00 wyjście spod trasy na noclegi 4400 m. Obok noclegu spotkali dwóch wędrujących turystów górskich z podmiejskiego g. Dmitrowa. Podczas gdy rozbijali namiot, usłyszeli krzyki o pomoc — jeden z turystów wpadł do szczeliny. Trzeba było prowadzić akcję ratunkową, a potem ubierać, karmić i układać do snu — na wycieczkę nie wzięli ze sobą nic, a wysyłać ich w dół wieczorem bez liny było niebezpiecznie.
-
17 sierpnia — o 9:00, wyprosiwszy "nieproszonych gości", ruszają na trasę. Przyzwoitą ścieżką o 17:00 dochodzą do 5800 m. Tam już drugi dzień stoi namiot z duecie Duńczyków — zrobili dzień odpoczynku — jednemu boli głowa. W dół idą ratownicy z Merabem oraz Hiszpanką Marią, a po kolejnych paru godzinach Dima Komarow z Baskiem.
-
18 sierpnia — wyszli o 8:00, wyprzedzili Duńczyków i spotkali zawracających z powodu wiatru W. Panasiuka ze Szwajcarem. Silny wiatr. Duńczycy również zawracają. O 16:00 dochodzą do noclegu pod "trójkątem" i decydują się tu przenocować.
-
19 sierpnia — w nocy z powodu silnego wiatru rozerwało kieszenie do mocowania łuków namiotu. Trzeba było zdjąć wszystkie łuki i spać w namiocie jak w worku. Rano reperują namiot i wychodzą około 11:00. O 16:00 wchodzą na W.Pszaweli i, po przejściu nieco przez grzbiet, decydują się zatrzymać.
-
20 sierpnia — wyszli o 9:00. Grzbiet aż do "garbu wielbłąda" w niezłym stanie, a sam "garb" okazał się dla nich najtrudniejszym technicznie odcinkiem trasy. Z powodu dużego gzymsu trawersowanie "garbu" odbywa się po dość stromym stoku, a słońce w zenicie doprowadziło śnieg do stanu, gdy zaczynał blokować raki. Wywalanie śniegu z raków musieli robić na każdym kroku. O 14:00 podeszli do "obeliskiem" i zobaczyli schodzącą ku nim z wierzchołka grupę z 8 osób pod przewodnictwem Gleba Sokołowa. Rozbili namiot i przygotowali herbatę dla podchodzących. Chłopaki powiedzieli, że są już 12 dzień na trasie, a planowali zmieścić się w 10. Podzielili się kostkami i glukozą. Wieczorem jeszcze raz reperowali namiot.
-
21 sierpnia — wyszli o 8:30. Widoczność 150–200 m, silny wiatr oraz zamieć. Gdzieś o 11:00 zostawili na grzbiecie plecak z radiostacją, nadaremnie licząc na to, że wrócą do niego przed dzienną łącznością. Widoczność cały czas malała i w rejonie wierzchołka wynosiła 10–15 m. Na następnym "garbie" pomyśleli, że to wierzchołek — lecz nie było turni. Poszli dalej i po półgodzinie doszli do wierzchołka. Z turni wystawał jakiś dziennik. Do tego czasu pogoda ostatecznie się popsuła: wiał silny wiatr i nie było najmniejszej ochoty spisywać swoją notatkę lub wyjmować notatki Sokołowa. Zawrócili. O 17:00 wrócili do swojego namiotu przy "obelisku". Zamieć nasiliła się wokół namiotu, a wokół utworzyły się zaspy.
-
22 sierpnia — Zamieć ustała o 10:00. Namiot znalazł się w centrum równej okrągłej jamy o głębokości około półtora metra. Wyszli o 10:30. W godzinę ciężkiej drogi zatrzymali się, aby zrobić przegląd i wyrzucić zbędne rzeczy. Wyrzucili część żelastwa, termos, jeszcze inne drobiazgi, pozostawiając sobie 15 m liny. O 18:00, nie dochodząc do swojego poprzedniego noclegu obok W.Pszaweli, zatrzymali się na nocleg.
-
23 sierpnia — Z rana kontynuowali zejście. Wyszedłszy na W.Pszaweli, zobaczyli, że prosto w dół zejść nie da rady przez duży nawis. Trzeba było schodzić dalej przez grzbiet, a potem ostrożnie trawersować po stoku do tyłu, starając się nie podcinać stoku. Na szczęście lawina zeszła poniżej ich śladów. Z powodu tego manewru ich trener Stiepanow I.W., który miał obserwować przez lornetkę ich zejście z W.Pszaweli z bazy, ich nie zobaczył i nieco się zaniepokoił. Około 17:00 zatrzymali się na nocleg na wysokości 6400 m.
-
24 sierpnia — Wyszli o 8:00. O 15:30 spotkali grupę wsparcia na lodowcu Zwiezdoczka i o 21:00 byli w bazie. Jedyne zdjęcie z trasy zrobione schodzącemu w dół Dimię Komarowowi na wysokości 5800 metrów.
Zob. (http://www.mountain.ru/world_mounts/tien-shan/2003/Pobeda_Komarov/ ↗)

9 listopada 2003 r.
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz