149

Klasa technicznie skomplikowanych wejść

Sprawozdanie

O wejściu na szczyt "Swobodnaja Korėja" prawą częścią północnej ściany, zgłoszonym do Mistrzostw CS DSO "Trud" w alpinizmie w sezonie 1974

Drużyna Krasnojarskiego Krajowego Rady DSO "Trud" Lipiec 1974 roku

Kapitan drużyny (B. Bagaev) KRASNOJARSK — 1974 r. img-0.jpeg img-1.jpeg www.alpfederation.ru ↗

Opis przebiegu trasy

5 lipca o 6:30 grupa szturmowa w pełnym składzie i grupy interakcji opuściły obóz "Ała-Arcza" na górne noclegi Ak-Saj i o 18:00 były na mieście.

6–7 lipca poświęcono na ostateczne przygotowania. Rozkładano ładunek do plecaków, przeglądano sprzęt i zapasy żywnościowe po raz ostatni. Postanowiono zabrać 4 plecaki, aby 1. łączka była wolna.

Również przeglądano trasę przez lornetkę, wyznaczając:

  • miejsca przebiegu poszczególnych odcinków;
  • miejsca noclegów.

6 lipca pogoda była zła — przez cały dzień padał mokry śnieg. 7 lipca pogoda poprawiła się, ale nieznacznie. Dopiero pod koniec dnia i w nocy się rozpogodziło. Postanowiono wyruszyć 8 lipca rano.

O 5:00 pobudka. Śniadanie przygotowali troskliwi towarzysze. Ostatnie słowa, uściski dłoni, życzenia dobrej pogody. O 8:30 grupa szturmowa wyszła z obozu na lodowcu korony w kierunku trasy. Pogoda dobra. Przez lodowiec i podjazd do bergshrundy przeszli spokojnie. Śnieżny stok 40–45° (R0–R1). Przed siebie łączka — Boris Bagaev — Walerij Bezzubkin. Walera przeszedł bergshrund i na przednich zębach lodowego stoku aż do skał wystających z lodu. Dla asekuracji wbijano haczyki lodowe, które w tym miejscu trzymają bardzo pewnie. Dojście do skał, Walera zorganizował poręczowanie, po którym zaczęli się wspinać pozostali uczestnicy. Z tego miejsca praktycznie zaczyna się ściana. Dalej idzie Boris. Ściana zaczyna się niezbyt stromymi skałami średniej trudności, o nachyleniu 40–45°. Skały pokryte śniegiem, który trzeba rozgrzebywać.

Wiele żywych kamieni. Boris porusza się ostrożnie, aby nie zrzucić kamieni na towarzyszy. Dla asekuracji używa haków skalnych. Następnie stromość wzrasta do 85–90°. Trzeba przejść wąski 1–1,5 m, bardzo stromy lodowy żleb, po którym zaczyna się niewyraźnie zaznaczony komin. Asekuracja przez haki, głównie ceownikowe i kombinowane (patrz foto 1 i 2).

I dzień. 8 lipca 1974 r.

Trasa ruchu R4–R8

R8

Odcinek zaczyna się szerokim lodowo-skalnym kominem, stromość 90°, długość 25 m. Następnie wyjście z komina w lewo na śliskie, oblodzonymi w postaci stopni skały, stromość 80–85°, 25 m. Następnie trawers w prawo 10 m na skalną półkę. Od niej po lodowym grzbiecie prosto w górę 20 m do 1. noclegu. Bardzo skomplikowane.

R6–R7

Wąski komin z naciekającym lodem, 90°, 40 m. Bardzo skomplikowane. Wyprowadza na wąską skalną półkę. Trawers po półce w prawo, następnie zejście pod przewieszony karniz i wyjście w szeroki lodowo-skalny żleb (R6–R7).

R5

Lodowy stok 85°, 20 m. Wyprowadzający w wąski komin.

R4

Niewielka skalna półka.

W jednym miejscu Boris zawiesza drabinkę i wychodzi na niewielką półkę, gdzie można się zebrać. Tu podchodzą pozostali chłopcy. Przebyto 40 m od początku skał. A w sumie od śniegu 3,5 liny lub 140 m — to góra pierwszego piętra skał. Dalej zaczyna się komin z naciekającym lodem. Stromość 85–90°. Trudne wspinanie. Wbite 5 skalnych i jeden lodowy hak w skałę. Przez 40 m komin się kończy długą, ale bardzo wąską skalną półką. Na początku półki można się zebrać dwóm-trzem osobom. Organizuje się asekurację. Boris przyjmuje Walerę Bezzubkina. Pozostali chłopcy podchodzą, używając "abałazów". Plecaki są wyciągane. Dalej zaczyna się kluczowe miejsce pierwszego dnia. Bardzo trudny trawers w prawo. Najpierw po wąskiej skalnej półce 7–8 m, następnie zejście z niej na stromą (85°) lodową ścianę (lodowa ściana opiera się o przewieszony karniz) i po niej jeszcze 8–10 m w prawo. Haków lodowych nie można wbijać, gdyż lód się osypuje i pod nim widać kamienie. Trzeba rąbać stopnie i asekurować się przez skalne haki i pętle. Po trawersie ostro w górę idzie szeroki komin, zalanym naciekającym lodem (R6–R8).

Aby lina dobrze cofała się, Boris przyjmuje na specjalnie przygotowanym przez siebie na rogu lodowym placu Walerija. Wspinanie w kominie jest bardzo skomplikowane z powodu stromości skał 85–90° i lodu, który wypełnia wszystkie skały. Godzina 14:00. Pogoda zaczyna się psuć. Dwie godziny pracy, i Boris, po przejściu komina, wychodzi na półkę, od której w górę idzie stromy 65–70° lodowy grzbiet. Na półkę podchodzą towarzysze. Plecaki trzeba wyciągać. Całkowita długość odcinka 60 m. Następnie jeszcze godzinna praca na lodowym grzbiecie, który wyprowadza na wąską, ale bezpieczną półkę na początku ściany trzeciego piętra skał. Tu można zorganizować bivy (patrz rys. 1 i foto 3, 4).

Godzina 17:00. Pogoda całkiem się popsuła. Zrobiło się zimno. Pada śnieg. Zaczynamy przygotowywać plac, a łączka — Jurij Sapożnikow i Wołodia Kokaŕow poszli opracowywać skały trzeciego piętra. img-2.jpeg

Po dwóch godzinach pracy zbudowano plac, gdzie można zawiesić przy ścianie namiot i urządzić w nim siedzący bivy.

Gdy stawialiśmy namiot, nasz doktor, jak my nazywamy Walę Poramanowa, przygotowała herbatę, trzymając palnik na kolanach.

Wieszamy namiot. Wracają chłopcy. Z dołu podciągnięto jedną linę. Ledwo wciskamy się do namiotu. Jeden i tak jest na zewnątrz. Jemu oddajemy wszystkie kurtki i śpiwór. Do 20:00 zjedliśmy kolację. Odpoczywamy (foto 6).

Wynik pracy 1. dnia:

  • Przebyto 7,5 liny lub 300 m ściany.
  • Czas pracy — 11 godz.
  • Prędkość przemieszczania wyniosła 27 m/godz.
  • Zastosowano haki lodowe — 5 szt.
  • Skalne — 26 szt.
  • Pętle użyto — 8 szt.
  • Przez cały dzień pierwszy pracował na podwójnej linie.
  • Dolni podchodzili po poręczach z górną asekuracją i używano "abałazów".

9 lipca. Drugi dzień. Rano pierwsza łączka — Jura Sapożnikow — Wołodia Kokaŕow wychodzi z noclegu o 8:00. Pogoda dobra.

Wczoraj Jura z Wołodią zawiesili jedną linę w kominie (R10–R11). Komin z naciekającym lodem. Skały 90° i miejscami przewieszone odcinki.

Jurze przyszło:

  • używać drabinek;
  • używać sztucznych chwytów,

żeby przebyć te 25 m komina. Bardzo technicznie trudne wspinanie. Asekurację zorganizowali przez skalne haki z użyciem pętli z liny głównej.

Po kominie trawers w górę-w prawo po płytach. Trudne wspinanie. Asekuracja przez haki. Płyty nachylone do 85°. Niewielka półeczka, gdzie mogą się zebrać 2–3 osoby. Jura przyjmuje Wołodię i zaczyna przygotowywać się do dalszego podjazdu.

Wyżej na 6–8 m jeszcze niewielka półeczka. Ale do niej trzeba przebyć przewieszony odcinek. Z ogromną ostrożnością, używając całej swojej sztuki wspinacza, Jura podchodzi na tę półkę za pomocą drabinek, wbijając przy podjeździe na 8 m — 8 haków. Tu można przyjąć plecaki.

Chłopcy podchodzą po poręczach, używając "abałazów". Wywlekliśmy plecaki. A Jura z Wołodią już opracowują następne 40 m ściany.

Dalej niby widać lodowo-śnieżny stok i dobrą półkę. Ale do tego miejsca 40 m zupełnie pionowej ściany, z przewieszonymi odcinkami (R13–R14). Ściana monolityczna z niewielką ilością szczelin i występów.

Ścianę opracowuje grupa Sapożnikowa. Pozostali chłopcy wyciągnęli na półkę plecaki i cierpliwie czekają. Sprawa posuwa się bardzo powoli. Wspinanie wyjątkowo trudne. Grupie przychodzi używać drabinek.

Po dwóch godzinach pracy Jura przechodzi ścianę. Tak! Wszystko w porządku. Na górze:

  • szeroka zasypana śniegiem półka;
  • na której można się zebrać wszystkim.

Tu podchodzą pozostali chłopcy i wciągają plecaki (foto 7, rys. 2).

Czas na przejście trzeciego piętra skalnej ściany (R9–R14) wyniósł 6 godz. Ale na półce długo przebywać nie można. Nie jest wykluczone, że spadną kamienie lub kawały lodu, które lecą z góry. Dlatego jak tylko Walera Bezzubkin i Wołodia Mit'ko podchodzą na półkę, oni natychmiast zaczynają podjazd w górę. U góry widać wyjście na kontrfor.

Przed siebie idzie Walera Bezzubkin. Walera — doskonały lodowiec, dlatego on dość szybko przechodzi 40 m lodowego stoku od półki do skalnego cypla.

Nachylenie stoku 65°. Walera wbija haki lodowe i rąbie stopnie. Na skalnym cyplu można się zebrać. Następnie trawers w lewo po takim samym lodowym stoku do skał, schodzących z kontrforsu. W dolnej części — w postaci wystających z lodu kamieni, w górnej — w postaci zniszczonych żandarmów. Skały Walera obchodzi z prawej strony (R16–R17) i wychodzi prosto na grzbiet. Dla asekuracji używane są haki lodowe. Są rąbane stopnie. Nachylenie stoku 65°. img-3.jpeg

Rysunek 2. www.alpfederation.ru ↗ img-4.jpeg

Wyciąganie plecaków

(R10–R12) Pozostali podchodzą po poręczach z górną asekuracją, używając "abałazów". Na grzbiecie można się zebrać razem, chociaż jego nachylenie — 65°.

Walera i Wołodia przygotowali dla wszystkich "pochanki" i wbili dla asekuracji haki.

Jeszcze 40 m podjazdu. 20 m po lodowym grzbiecie i 20 m na przezwyciężenie skalnego żandarma. Skały skomplikowane i strome. Ale przezwycięża je Walera z powodzeniem (R17–R18).

Na żandarmerze można zorganizować nocleg, nawet leżący dla wszystkich. Ale trzeba dobrze popracować. To nikogo nie odstrasza, i po 1 godz. 30 min plac jest gotów. Miejsce bezpieczne. Latające z góry kamienie nie mogą dotrzeć do żandarma, ponieważ on stoi na kontrforcie.

Dla asekuracji przeciągamy przez namiot linę, i wszyscy się do niej przyczepiamy, oczywiście w sześcioro w namiocie to nie raj, ale cóż — urządzamy się "waletem". Wszyscy, ogólnie, są zadowoleni. O 20:00 — odpoczywamy.

Wynik II dnia:

  • Przebyto: 260 m.
  • Godzin pracy: 10 godz.
  • Prędkość przemieszczania: 26 m/godz.
  • Wbity haków: skalnych — 37 szt., lodowych — 19 szt.
  • Pierwszy poruszał się na podwójnej linie.
  • Plecaki wyciągano — 100 m.

III dzień — 10 lipca

Pierwsza łączka — Mit'ko — Bezzubkin wychodzi z noclegu o 8:00. Pogoda jest dobra. Trasa ruchu zupełnie jasna — po stromym lodowym kontrforcie.

Z lewej i prawej strony od niego strome lodowe żleby, po których idzie zrzut śniegu, kamieni i lodu z górnej części ściany.

Pierwszy idzie Wołodia Mit'ko. Grzbiet bardzo stromy — do 65° i wąski. Na lodzie leży cienka warstwa suchego śniegu. Śnieg zupełnie nie trzyma, a tylko komplikuje ruch, napychając się do kotów. Wołodia porusza się do niewielkiego skalnego cypla 40 m i dalej do żandarma jeszcze 40 m. Na cyplu organizuje pośredni punkt. Przyjmuje Walerę Bezzubkina. Wspólnie oni organizują poręczowanie i punkt asekuracji dla Wołodii Mit'ko, który idzie w górę do żandarma i dla tych, którzy będą podchodzić z dołu. Wołodia stale rąbie stopnie. Wszyscy są bardzo uważni, gdyż lód, który Wołodia odłupuje, leci w dół na towarzyszy.

Po przejściu jeszcze 40 m, Wołodia wychodzi na żandarma (R18–R20). Tu podchodzą pozostali. Plac dobry, można wszystkim siedzieć, zdjąć plecaki, podczas gdy Wołodia opracowuje trasę dalej.

Dla górnej części ściany charakterystyczne jest to, że po 80–100 m lodowego grzbietu stoi żandarm, na którym bardzo dobrze można organizować punkty asekuracji i odpoczynku. Ale dla bardziej wygodnego posuwania się naprzód trzeba używać lin długości nie 40, a 50 m. Nam przychodzi się przedłużać liny, aby pierwszy mógł dojść do dobrego miejsca i zorganizować asekurację. Dobrze, że mamy 6 lin. Następne 90 m dają się Wołodii i pozostałym uczestnikom bardziej ciężko. Lód zrobił się bardziej stromy, i, widocznie, kumuluje się zmęczenie. Plecaki na tym odcinku trzeba było wyciągać. W końcu wszyscy wyszli na żandarma. I znowu — plac, gdzie można wszystkim posiedzieć, odpocząć (foto 8).

A wyżej — znowu żandarm i stromy lód. W tego żandarma nie da się wbić. Postanawiamy ominąć z prawej:

  • najpierw trawers 10 m do krawędzi żandarma po stromym lodzie;
  • następnie 40 m w górę na żandarma po skałach i lodzie o stromości 70°.

Wołodia spędzi na przejściu tego odcinka prawie 2 godz. Stosuje skalne i lodowe haki. Pozostali podchodzą po poręczach bez plecaków. Plecaki wyciągają.

Na żandarmerze można urządzić nocleg. Po 2-godzinnej pracy zbudowano dość przyzwoity plac. Można stawiać namiot. To trzecia nocleg na ścianie.

Przed nami do grzbietu jeszcze, według naszych przykiadek, — dzień pracy.

Wynik pracy za III dzień:

  • Przebyto — 5,5 liny — 220 m.
  • Godzin pracy — 9 godz.
  • Prędkość przemieszczania — 24 m/godz.
  • Wbity haków: skalnych — 4 szt., lodowych — 18 szt.
  • Pierwszy poruszał się na podwójnej linie.
  • Plecaki wyciągano — 120 m.
  • Pogoda była dobra.

IV dzień. 11 lipca

Wyjście o 8:00. Pogoda dobra. Na przód wychodzi łączka — Wołodia Kokaŕow — Walera Bezzubkin. Wołodia zaczyna omijać stojącego przed nim jeszcze jednego żandarma z prawej strony po lodowym stoku, z wrosły mi kamieniami. Nachylenie stoku 65° i miejscami dochodzi do 80°.

Przez dwa dni my już przywykliśmy do jednolitości trasy po kontrforcie. Cały czas bardzo stromy lód i zmieniające się nawzajem żandarmy, na które trzeba wychodzić!

Dobrze, że prawie zawsze przez 40–50 m można spotkać dobre miejsce dla asekuracji i przyjęcia towarzyszy.

Wspinanie wyjątkowo trudne. Trzeba być maksymalnie ostrożnym i w sensie bezpieczeństwa własnego, i bezpieczeństwa towarzyszy, aby nie zrzucić na nich kamieni.

Tak oto posuwa się w górę, rąbiąc stopnie, używając lodowych i skalnych haków.

Po 40 m Wołodia wyszedł na żandarma, zorganizował asekurację i przyjął Walerę.

Pozostali podeszli po poręczach.

Dalej trawers w prawo pod skałami po kamieniach, oblodzonymi. Stok stromy — 70°. Wołodia przechodzi 40 m i przyjmuje Walerę. Miejsce takie, że można jako tako stanąć dwóm ludziom. Dlatego Walera wypuszcza dalej Wołodię, a potem przyjmuje Borisa Bagaeva.

W ten sposób przychodzi się przyjmować i pozostałych. Jeden idzie w górę, drugiego przyjmują z dołu.

Gdy Wołodia przechodzi następne 40 m. Trzeba czekać na tej półeczce 2 godz. W końcu Wołodia przeszedł jeszcze 40 m. Nie ma gdzie się zebrać. Wołodia wyrąbuje w lodzie "pochankę" i przyjmuje Walentyna Poramanowa. Pozostali stoją po jednym, po dwóch ludziach niżej.

Grzbiet już blisko, zostało 40 m lodowego stoku i ostatnia ściana 30–40 m do grzbietu (R25–R27). Na przód wychodzi Walentin. Wołodia dobrze popracował i już usiadł. Stok do grzbietowego pasa nie bardzo stromy i zasypany śniegiem. Prawda śnieg trzyma słabo, ale przejść można bez rąbania stopni. Pod skałami nie ma gdzie się zebrać. Jako tako przycupnęło dwóch ludzi.

Walentin zaczyna opracowywać zupełnie pionowy wewnętrzny zaklin, który wyprowadza na grzbiet. Do akcji idą drabinki. Chwytów bardzo mało. Cały zaklin Walentin przechodzi na drabinkach. Ale oto on już na grzbiecie, słyszymy jego radosny krzyk.

Stopniowo podchodzą pozostali:

  • wyciągają się plecaki;
  • przyjmujemy ostatniego — Jurę Sapożnikowa.

WSZYSTKO! Jesteśmy na grzbiecie. Godzina 14:00. Pogoda doskonała (foto 8, rys. 3).

Usłyszawszy nasze okrzyki, podchodzą chłopcy z grupy interakcji. Oni już zrobili wierzchołek i czekają na nas niżej po grzbiecie. Odpocząwszy, zostawiamy chłopcom plecaki, a sami idziemy na wierzchołek. Ten odcinek trasy 1B znany nam już z poprzednich wejść. Za 2 godz. jesteśmy na wierzchołku! A za godzinę pijemy herbatę w namiocie u chłopców. WSZYSTKO! To zwycięstwo! img-5.jpeg

Wyniki IV dnia:

  • Przebyto ściany: 200 m.
  • Prędkość przemieszczania: 28 m/godz.
  • Wbity haków: skalnych — 37 szt., lodowych — 14 szt.
  • Plecaki wyciągano na 30 m.
  • Pierwszy szedł na podwójnej linie.

Tabela podstawowych charakterystyk trasy wejścia

  • Różnica wysokości trasy: 1100 m.
  • Długość trasy: 1440 m.
  • Stromość trasy ściany: 65–70°.
  • Wyciąganie plecaków: 370 m.
  • Godzin pracy: 40 godz.

Ogólna ocena działań uczestników drużyny

Podczas przebywania trasy wszyscy członkowie drużyny pokazali się tylko z dobrej strony. Fizyczna i moralna podготовка uczestników bardzo dobra. Technicznie skomplikowane odcinki praktycznie są przechodzone przez pierwszych przez każdego z członków drużyny, i nie ma uwag do nikogo. Techniką asekuracji wszyscy władają dobrze i wykonują wszystkie wymagania bezpieczeństwa z pełną odpowiedzialnością.

Za ważność tego przedsięwzięcia uważamy, że drużynie pod siłę są i bardziej skomplikowane wejścia.

Kapitan drużyny B. Bagaev Trener drużyny W. Bezzubkin

img-6.jpeg

Przebyte odcinkiDługość (m)Średnia stromość odcinkaCharakter ukształtowania terenuWedług trudności technicznejWedług sposobu ich przebycia i asekuracjiWedług warunków pogodowychCzas od startu do biwaku/ wyjściaCzas pracy (godz.)Wbite haki: skalneWbite haki: lodoweWarunki nocleguWaga dziennego racji żywnościowych
1R0–R18045°Śnieżny stok, luźny śniegNieskomplikowaneRównocześnie stopniedobra6:301:30
2R1–R22065°Bergshrund, śnieżny mostŚredniej trudnościNa zmianę stopniedobra0:301
3R2–R34060°Lodowy stokPowyżej średniej trudnościRąbanie stopni, przednie zęby hakidobra1:002
4R3–R46060°Śnieżno-lodowy stok z wystającymi kamieniamiŚredniej trudnościRąbanie stopni, asekuracja przez pętledobra1:004
5R4–R54075°Skalny reliefPowyżej średniej trudnościWspinanie po poręczach "abałazy"dobra1:004
6R5–R64085°Kamienie z lodemTrudneWspinanie z drabinki, poręcze, wyciąganie plecakówdobra1:3051
7R6–R72065°Skalne półki, trawers w prawoTrudneHaki, poręczedobra1:004
8R7–R86085°Szeroki komin, wypełniony lodemBardzo trudneDrabinki, haki, poręcze, plecaki wyciąganewiatr, mgła2:3091
9R8–R94065°Lód, stok z kamieniamiTrudnePrzednie zęby, hakiwiatr, mgła17:001:004Siadaczka na skalnej półce600 g
W sumie za 1. dzień:380Średnia prędkość: 34 m/godz11:00265
10R9–R10865°Lodowy stokSkomplikowaneNa zmianę poręczedobra8:000:30pętle, 2 szt.
11R10–R112590°Kamienie z lodemBardzo trudne technicznieNa zmianę drabinki, plecaki wyciąganedobra2:0018
12R11–R121085°Trawers, skalne płytySkomplikowaneNa zmianę swobodne wspinaniedobra0:302
13R12–R13890°Skały przewieszoneBardzo skomplikowaneNa zmianę z podciąganiemdobra1:006
14R13–R144090°Skały miejscami przewieszoneBardzo skomplikowaneNa zmianę drabinki, podciąganie, plecaki wyciąganedobra2:009
15R14–R154065°Lodowy stokSkomplikowaneRąbanie stopni, przednie zębywiatr, mgła1:004
16R15–R164065°Lodowy stokSkomplikowaneRąbanie stopni, przednie zęby, na zmianęwiatr, mgła1:005
17R16–R175065°Lodowy stok, trawersSkomplikowaneRąbanie stopni, przednie zęby, na zmianęwiatr, mgła1:006

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz