7.28
Republikański Klub Alpinistów i Turyistów
Sprawozdanie
- O PIERWSZYM PRZEJŚCIU AKSAYSKIEGO PODKOWA PRZEZ GRUPĘ ALPINISTÓW REJONU KLUBU ALPINIŚCI
- (1–8 marca 1959 r.)
1959 r. m. Ałma-Ata
Orografia rejonu Aksayskiej podkowy
Od pasma Zailijskiego Ałatau w kierunku północnym odchodzi potężny Kaszkalński grzbiet od szczytu Tur (4720 m). Pierwsze 2 km ten grzbiet rozdziela lodowce:
- Kaszkalński (dorzecze prawego dopływu rzeki Kaszkal),
- Sznytnikowa (wschodni dopływ lewego Aksaja).
W wierzchołku im. W. Gorbunowa (4200 m) Kaszkalński grzbiet ostro skręca na zachód i rozgałęzia się, tworząc cyrk lodowca Mira. Po 800 m od rozgałęzienia nad grzbietem wznosi się piękna skalna wieża — szczyt Mira (4300 m), w którym grzbiet rozdziela się ponownie. Główny grzbiet ciągnie się na północ. Znajduje się w nim 5 skalnych szczytów o wysokości 4200–4000 m. Ostatni z tych szczytów ma formę skalnego obelisku — charakteryzuje się brakiem zlodowacenia. Po nim Kaszkalński grzbiet obniża się do przełęczy prowadzącej z doliny Lewego Aksaja do źródeł rzeki Kyrgauły.
W szczycie im. W. Gorbunowa Kaszkalński grzbiet rozgałęzia się. Północne, krótkie ramię (6–7 km) oddziela zachodni dopływ Lewego Aksaja od wschodniego. Ten grzbiet ma trzy skalne, wieżowate szczyty i nosi na sobie wyraźne ślady działalności lodowcowej.
Południową granicę cyrku wschodniego dopływu Lewego Aksaja stanowi silnie zlodowaciały odcinek pasma Zailijskiego Ałatau od szczytu Tur do bocznego odnogi. W środkowej części tego odcinka leży śnieżny szczyt Sznytnikowa.
Na wschód od szczytu (14) w kierunku północnym odchodzi odnoga o długości około 8 km, rozdzielająca dorzecza Lewego i Średniego Aksaja. Na początku ma zlodowacenie, a w środkowej części — piękny szczyt w kształcie rogu „Bogdan Chmielnicki”.
Dolina rzeki Aksaj:
- Nie ma stromych zakrętów,
- Rozciąga się w kierunku południkowym,
- Jest dość szeroka,
- Ma dobrze zachowane terasy nadbrzeżne, które są dogodnym miejscem dla dróg i ścieżek.
Szczegółowa orografia rejonu jest przedstawiona w sprawozdaniu z ekspedycji sportowo-badawczej do źródeł rzeki Aksaj z 1954 r. (Gruzdinski).
Krótki przegląd historyczny
Pomimo bliskości i dostępności doliny rzeki Aksaj do Ałma-Aty, jest ona słabo zagospodarowana pod względem alpinistycznym.
Po raz pierwszy alpinisci odwiedzili dolinę Aksaja w 1932 roku, gdy G. Biełogłazow i A. Bergin wspięli się na wysokość 4200 m w poszukiwaniu zaznaczonej na mapach topograficznych wysokości 5346 m (szczyt Dżołpak) i, jak podają, upewnili się, że w pobliżu nie ma wyższych szczytów. Kilka lat później w tym rejonie przebywali moskwiani z grupy profesora Niemyckiego, również poszukujący Dżołpaka, ale wspinając się na szczyt „Tur” (4720 m).
W 1949 r. grupa „Lokomotiw” zdobyła kilka szczytów Aksaja. Zdobyty przez nich szczyt Dżołpak, jak podają, ma wysokość 4960 m.
Tak sprzeczne dane skłoniły grupę alpinistów z Republikańskiego Klubu i Kazachskiego Instytutu Górniczo-Metalurgicznego pod kierownictwem W. Szypiło i M. Gruzdinskiego do nowego zbadania rejonu. Grupa ta wykonała znaczną pracę, wyjaśniając prawdziwy układ orograficzny rejonu i zdobywając 6 szczytów. Doszli do wniosku, że w górnym biegu Aksaja nie ma szczytów sięgających powyżej 4400 m.
Pierwsi zdobywcy

Lista pierwszych wejść w rejonie, w tym trawersu:
- Na szczyt №1 — 4 marca 1959 r.: Studeńin, Wododochow, Kukliczow, Brege da
- Na szczyt №2 — «–»
- Na szczyt №3 — 5 marca 1959 r.: Studeńin, Wododochow, Kukliczow, Brege da
- Na szczyt №4 — 5 marca 1959 r.: Studeńin, Wododochow
- Na szczyt №5 — 6 marca 1959 r.: Studeńin, Wododochow
- Na szczyt №6 — maj 1954 r.: Gruzdinski
- Na szczyty №7, №8 — 1958 r.: Grupa wojskowych topografów
- Na szczyt №9 — 7 marca 1959 r.: Studeńin, Wododochow
- Na szczyt №10
- Trawers podkowy 4–7 marca 1959 r.: Studeńin, Wododochow
Trawers podkowy 4–7 marca 1959 r.

Zadanie naszej grupy w składzie 8 osób:
- Kulemin M. S. — 1-sza kategoria sportowa, kierownik 1-szej grupy
- Marjaszew A. N. — 1-sza kategoria sportowa, uczestnik 1-szej grupy
- Studeńin B. A. — 2-ga kategoria sportowa, kierownik 2-giej grupy
- Wododochow A. A. — 2-ga kategoria sportowa, uczestnik
- Kukliczow W. — 3-cia kategoria sportowa, uczestnik
- Brege da M. S. — 2-ga kategoria sportowa, uczestnik
- Ciołowachin W. R. — 3-cia kategoria sportowa, starszy obserwator
- Bołotow R. W. — 3-cia kategoria sportowa, obserwator
Zadanie polegało na trawersie Aksayskiej podkowy i na wyjaśnieniu schematu orograficznego rejonu.
W południe 1 marca 1959 r. grupa wyjechała samochodem z Ałma-Aty, dojechała do domu wypoczynkowego „Aksaj” i poszła na południe drogą do leśnego fortu, gdzie zatrzymała się na nocleg.
Wczesnym rankiem następnego dnia poszli dalej. Przez 5–7 kilometrów szli pieszo ścieżką, a następnie wstawili na narty. Śniegu było bardzo dużo. Nawet na nartach często zapadali się po kolana i wyżej. Tego dnia udało im się dojść do końca strefy leśnej i przenocować. 3 marca przeszli całą pozostałą drogę przez głęboki i mokry świeżo spadły śnieg do podnóża szczytu №1. Na morenie rozbili bardzo wygodne biwak, gdzie:
- przejrzeli cały szlak wspinaczkowy,
- wyznaczyli punkty obserwacyjne za wspinaczką,
- przygotowali się do wyjścia na trasę.
Wczesnym rankiem 4 marca po lekkim śniadaniu wyszli na trasę. Pogoda była pogodna. Na początku droga prowadziła przez boczną morenę z bardzo głębokim śniegiem, potem przez osuwisko do skał szczytu №1.
Osuwisko:
- było drobne,
- przysypane od góry śniegiem.
Idący tą drogą było łatwo.
Biwak na końcu strefy leśnej
Widok ze szczytu №4 na szczyt №8 „40 lat WLKSM”.
Szczególną ostrożność należy zachować tylko przy przekraczaniu niewielkich, słabo zaznaczonych żlebów, zasypanych śniegiem. Dalej podjazd idzie przez zniszczone, lekkie, a potem i średnio trudne skały. Spotykane niewielkie filary są stosunkowo łatwo obchodzone z lewej, rzadziej z prawej strony. Wyjście pod przedwierzchołkową wieżę jest przez średnie i trudne (dwa odcinki po 7–10 m) skały. Podjazd na wierzchołkową wieżę wykonujemy prosto „w twarz” przez średnie i trudne (10 m) skały.
Podjazd na szczyt №1, naszym zdaniem, nie jest trudniejszy niż 2B kat. sł. Wierzchołkowe skały są mocno zniszczone. Południowe i południowo-zachodnie stoki pokryte są drobnym i średnim osuwiskiem. Zejście z pierwszego szczytu wykonujemy prosto na południe granią. Skały są lekkie i tylko czasami średnio trudne. Niewielkie „filar-y” są obchodzone z prawej strony, a ostatni 7–8-metrowy — z lewej po średnich skałach. Dalej idą „filar-y” duże i małe, które są łatwo zdobywane „w twarz”.
Największy „filar” jest pokonywany w następujący sposób:
- na początku należy iść „w twarz”,
- a w najwyższej jego części (1/3 wysokości) — obejść z lewej po średnich skałach.
Między szczytami №1 i №2 wznosi się duży dwugarbny „filar”, przypominający szczyt. Podjazd i zejście z tego „filara” odbywa się po monolitycznych skałach (alaskityczne granity) średniej trudności. Wszystkie przełęcze między „filar-ami” pokryte są drobnym i średnim osuwiskiem.
Podjazd na szczyt №2 wykonujemy na początku po lekkiej skalistej grani. Ostatnie 100 m podjazdu wykonujemy po średnich i trudnych (30 m) skałach z dokładnym zabezpieczeniem. Dalej idzie śnieżny stok z kilkoma stromymi wzniesieniami, prowadzącymi na szczyt №2. Długość tego odcinka drogi wynosi 300–350 m.
Zejście ze szczytu №2 wykonujemy po lekkich skałach z osuwiskiem. Następnie trzy niewielkie „filar-y” są łatwo obchodzone z prawej strony, a jeden jest łatwo brany „w twarz”. Zejście z ostatniego „filara” jest wykonywane w lewo — na przełęcz.
Podjazd z przełęczy rozpoczyna się, trzymając się dużego (30 m) pęknięcia (patrz rys. №1), długości 7 m, dalej po trudnych skałach wychodzimy na grań. Do samego szczytu idą najpierw średnie (10–15 m) skały, a potem lekkie, które są przechodzone bez pomocy rąk.
Tur na szczycie №3 jest złożony nieco na południe od najwyższego punktu, ponieważ na samym szczycie są bardzo niewygodne ostre kamienie, na których trudno postawić tur.
Zjeżdżamy ze szczytu №3 po silnie zniszczonej, niezbyt trudnej grani. Następnie idzie 200-metrowy przepaść. Zejście na początku po średnich, a potem po trudnych skałach z dwoma 30-metrowymi zjazdami. Skały od góry są silnie wietrzone, a w pobliżu przełęczy — monolityczne (ortoklazowe granity). Przełęcz jest krótka, mocno zasnieżona.
Charakterystyczną cechą tego odcinka drogi i dalej aż do szczytu Mira jest następujące:
- szczyty i przedwierzchołki są zbudowane z silnie zniszczonych skał, bardzo łatwo dostępnych;
- odcinki skał bezpośrednio przylegające do krótkich przełęczy są zbliżone do pionu;
- uchwytów widać z daleka dużo, ale wykorzystać je jest bardzo trudno, ponieważ są to niewielkie półki, nachylone w stronę idącego.
Podjazd z przełęczy wykonujemy po średnich i trudnych skałach z użyciem haków (trzeba wbijać 3–4 haki), pod niewielką wieżę, obchodzimy ją z prawej po średnich skałach i wychodzimy na szczyt №4. Szczyt jest reprezentowany przez silnie zniszczone skały.
Zejście idzie po:
- słabo nachylonym,
- silnie zniszczonym skalistym grzbiecie.
Na szczycie №5
Podjazd na szczyt Mira (widok z wysokiego filara)
Za nim następuje 1150-metrowy przepaść. Zejście na początku po średnich, a ostatnie 40–50 m po trudnych monolitycznych skałach ze zjazdem. Na skałach są, co prawda bardzo rzadkie, półki dla grupy. Najlepiej przechodzić tę trasę niedużą, ruchomą grupą.
Przełęcz jest niewielka, ale wygodna do odpoczynku. Podjazd na następny szczyt zaczyna się po silnie zaśnieżonych średnich skałach do grani. Wieża jest łatwo obchodzona z lewej po średnich skałach.
Zejście do następnego (120 m) przepaści na początku po średnich skałach, a potem po trudnych ze zjazdem na jedną linę i z wahadłem (20 m). Ostatnie 30 m przed przełęczą są zupełnie pionowe i niebezpieczne do przejścia ze zjazdem. Trzeba obchodzić z prawej strony po średnich skałach, tracąc 100 m wysokości.
Podjazd na przełęcz wykonujemy po szerokim, bardzo stromym żlebie. Podjazd na szczyt №5 — najtrudniejszy odcinek trawersu. Pierwsze 30–32 m do wygodnej dla grupy półki są zupełnie pionowe. Uchwytów jest bardzo dużo, ale korzystać można tylko z bardzo niewielu, ponieważ pozostałe są reprezentowane przez niewielkie gładkie półki, nachylone w stronę idącego.
Tutaj trzeba:
- Wbić przynajmniej 8 haków (pęknięć do tego jest wystarczająco).
- Iść nawet z lekkim ruksakiem tutaj jest niemożliwe.
- Ruksaki najlepiej jest wyciągać na wyżej wymienioną półkę: trzeba je przyczepiać do osobno wystającego „zęba” (Rys. №2).
Po tej półce trzeba się udać w prawo, ponieważ bezpośrednio nad półką wiszą pionowe ściany o wysokości 5–7 m (ze szlamburami niemożliwe jest wspinanie się prosto w górę). Droga w prawo po pochyłej na półce jest prosta, ale po niej — 5–7 m pionowych ścian, pierwsze 2–2,5 m z których są z niewielkim nawisem. Przechodzić trzeba w rejonie niewielkiego kąta, gdzie jest kilka nieznacznych podpor dla nóg. Tutaj wbiliśmy (na długości 5–7 m) 6 haków dla zapewnienia bezpieczeństwa ruchu i dla stworzenia dodatkowych punktów oparcia.
Dalej idą średnie skały (około 100 m), prowadzące pod dużą wieżę. Wieżę przechodzimy po systemie niewielkich, ale — przy dobrej pogodzie — zupełnie wystarczających dla grupy, półek:
- Na początku po półce idziemy w prawo w górę na 5 m;
- Potem w lewo (10–12 m);
- I w twarz po pionowych, ale z dobrymi uchwytami, wąskich półkach (3 m) — i wychodzimy na grań, reprezentowaną przez silnie zniszczone lekkie skały.
Całkowity podjazd z przełęczy — według długości 170–180 m, a nabór wysokości — 100–220 m. Na podjazd z przełęczy do szczytu №5 zużyto więcej niż 5 godzin.
Zejście ze szczytu №5:
- Na szlamburze po silnie zniszczonym szerokim grzbiecie;
- Potem 60 m (2 liny) po średnich skałach;
- Ostatnie 35 m — po stromym (70–75°) żlebie wypełnionym śniegiem (śnieg trzyma się tylko w ujemnych formach mikrorzeźby) — przeszliśmy sposobem sportowym.
Dalej następuje 20-metrowa wygodna przełęcz. Podjazd z przełęczy:
- Po średnich skałach (30 m);
- Po trudnych skałach (30 m, z wbiciem 5 haków) — wychodzimy na lekki, silnie zniszczony grzbiet.
Na grzbiecie jest bardzo dużo dużych gładkich kamieni w kształcie równoległościanów o wysokości od 2 do 15 m. Są one obchodzone:
- Na początku z lewej strony;
- A po niewielkiej przełęczy — z prawej po lodowo-śnieżnym stoku o nachyleniu do 65°, trzymając się skał. Tutaj wbito 2 lody-haki.
Wyjście na pierwszy filar — po śniegu i średnich skałach (40–45 m).
Dalej:
- Niewielki zjazd po stromych kamieniach i śniegu;
- Potem 70–80-metrowy podjazd po stromym, słabo zaznaczonym śnieżnym półeczole;
- Potem 20-metrowy podjazd po średnich skałach — i wychodzimy do
Szczyt Czekra (z lewej) i główna w. Koszewoja

Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz