
Wspinaczka na pik Szypka (6247 m) południowo-zachodnim żebrem

Centralnyj sowiet DOO „Zenit” 1970 r.
Krótka charakterystyka geograficzna i geologiczna rejonu pika Szypka.
Pik Szypka (6247 m) jest położony w centralnej części Pamiru, wchodzącej terytorialnie w skład Górno-Badachszańskiej Autonomicznej Obwodu Tadżyckiej SRR. Razem ze szczytami:
- pik 26 Bakijskich komisarzy (6834 m),
- pik Październikowej Rewolucji (6974 m),
- pik Komuny Paryskiej (6002 m),
pik Szypka zamyka dolinę Jazguliem-Dara, w górnym biegu której znajduje się lodowiec o tej samej nazwie o długości ponad 15 km. Na mapach geograficznych nazwa lodowca i doliny jest błędna — zamiast litery Ё jest wydrukowane E, jednak jest to lokalna nazwa i brzmi jako JAZGULIOM-DARA.
Dolina Jazguliem-Dara to niewielkie odgałęzienie od gigantycznej szczeliny — doliny Bartang. Dolina Bartang jest trudna do przebycia. Nie ma tu drogi samochodowej, a ścieżki stanowią “ulepszony” wariant jarów. Dlatego karawanowy szlak przez doliny Bartang i Jazguliem-Dara jest wysoce problematyczny.
W sensie geologicznym rejon pika Szypka reprezentuje alpejską geosynklinalną domenę. Szczyt znajduje się na styku grzbietów Jazgulińskiego i Wanczskiego, w węźle, gdzie przeplatają się równoleżnikowe i południkowe łańcuchy Pamiru. Jest zbudowany z magmowych skał górnego paleozoiku i mezozoiku:
- krystaliczne i ilaste łupki,
- wapienie,
- granity.
Wysokość linii śnieżnej jest położona na poziomie 4000–4200 m, a sam szczyt ma znaczne zlodowacenie.
Wspinaczka
15 lipca. Wyszliśmy w górę ścieżką, przekroczyliśmy w dolnej części lodowiec Jazguliem-Dara i po trawiastych zboczach, piaskach dotarliśmy pod lodowiec, wiszący ze ścian południowo-zachodnich pika Szypka.
Podczas wstępnego rozpoznania i studiowania możliwych wariantów wejścia na lodowiec miały miejsce 2 warianty drogi:
- Z prawej strony między skałami i lodowcem — po śnieżnym żlebem;
- Po stromym śniegu w środkowej części lodowca, rozrywanym przez wyjścia skał.
Podczas badania bardziej preferowany wydawał się pierwszy wariant, jednak przy bliższym zapoznaniu okazało się, że był on narażony na kamienie, idące ze stoków południowego grzbietu. Grupa wybrała drugi wariant wejścia i zorganizowała biwak pod stokami, podpierającymi środkową część lodowca.
16 lipca. Rano wejście po stromym śniegu do góry, obchodząc skalny masyw. Ubezpieczenie przez haki we fragmentach skalnych. W górnej części skalnego masywu — duży półek. Od półki — dwa liny w prawo do góry, prawie w poprzek. Pierwszy idzie w rakach, rąbie stopnie. Ubezpieczenie na drugiej linie — przez lodowy hak.
Wyjście na niewielki płaskowyż po lewej stronie lodowca (względem ruchu). Stąd znów wejście — 2–2,5 liny po stromym lodzie — i znów wyjście na płaskowyż. Na płaskowyżu — zamknięte szczeliny. Trzeba przepełzać bez plecaków po mostkach ze śniegu. Plecy podciągamy liną.
Dalej — wejście w górę w stronę prawego brzegu lodowca. Na stromych odcinkach pierwszy idzie w rakach i rąbie stopnie. Ubezpieczenie — przez haki.
O 15:00 wychodzimy na górny płaskowyż lodowca. Wyjście na grzbiet, podwodzące pod zachodni kontrafort — ogromnymi zwieszającymi się karnisami, z prawej — skalnymi ścianami. Jednak wyjście na grzbiet po stromym śniegu jest niebezpieczne — śnieg jest rozmiękczony i stok zagrożony lawiną. Organizujemy biwak. W nocy nadlatuje wiatr i od czasu do czasu po dachu namiotu stuka kasza gradowa.
17 lipca. Niepogoda. Silny wiatr. Postanowiono zaczekać. Jednak w pojawiającym się „oknie” para wychodzi obrobić trasę — określić prawdziwy stan stoku, stromość i powiesić, jeśli to możliwe, liny. Przez 2,5–3 godz. para dociera do skał, wiesza liny i schodzi na biwak.
18 lipca. Od rana pogoda jest dość dobra. Niebo jest zachmurzone z dużymi przerwami. Wychodzimy na trasę. Najpierw po mostku przez bergschrund, a potem wejście po stromym śniegu. Pozostawione przez parę liny są nie do użycia — nogi zapadają się w śniegu powyżej kolan. Potem — zmiana idącego jako pierwszy. Ubezpieczenie — przez czekany i lodowe haki, wbite w lód w wydłubanych dołkach.
W górnej, najbardziej stromej części, używane są liny, zawieszone dzień wcześniej. Ruch wzdłuż skał — po śniegu, z ubezpieczeniem przez skalne haki — jedna lina.
Ostatnie siedem–osiem metrów wyjścia na grzbiet są dość nieprzyjemne — pod cienką warstwą śniegu — stromy i twardy, jak metal, lód.
Pogoda bardzo szybko się psuje. Poszła kasza gradowa. Silne podmuchy wiatru. Widoczność zmniejszyła się do 80–100 m. Pierwsza para poszła dalej po grzbiecie, ale do wyjścia na grzbiet ostatnia wróciła. Dalej widać było ostry, jak nóż, grzbiet, widoczność zmniejszyła się do 40–50 m. Za skalnym wzniesieniem — niewielka stroma lodowa kotlina. Postanowiono w niej rąbać platformy, ponieważ istnieje ryzyko być zaskoczonym niepogodą na ostrym skalnym grzbiecie.
Około 3 godz. ciężkiej pracy czekanami. Ustawiamy namioty. W nocy niepogoda się nasila.
19 lipca. Poranek nie przyniósł zmian w pogodzie. Co więcej, wiatr się wzmógł i w porywach rzucał suchy drobny śnieg. Znów trzeba siedzieć w ukryciu. Jeśli jutro pogoda się nie poprawi, będziemy musieli nastawiać się na zejście.
20 lipca. Jednak rano jest dość cicho. Opady śniegu ustały jeszcze w nocy. O 9:00 wychodzimy w górę. Dwa pierwsze skalne masywy na grzbiecie omijamy z lewej strony
po oblodzonymi półkami. Skały średniej trudności, jednak zalane naciekowym lodem i
opylone śniegiem stanowią dość nieprzyjemne przeszkody. Dalej poszarpany grzbiet
z dużymi karnisami, kończący się ostrym wzniesieniem, tzn. grzbiet w zasadzie
przechodził w kontrafort. Wspinaczka po wzniesieniu po skałach w zasadzie średniej trudności,
na krótkich odcinkach wspinaczka złożona. Ubezpieczenie przez występy i haki. Niewielki
odcinek ostrego grzbietu z karnisami (R6–R7) i wyjście pod stromą ścianę. Prosto w górę
po ścianie, potem krótki trawers w prawo i wejście w stromy kąt wewnętrzny, ograniczony
z lewej dużej „młotowatej” skały. Wspinaczka jest napięta, komplikuje ją obecność
odłupujących się dużych cienkich kamieni. Ubezpieczenie hakowe. Przez 40 m — niewielki półka z daszkiem. Na półce mogą się zebrać nie więcej niż 3 osoby i schować pod daszkiem
przed spadającymi z góry kamieniami. Od półki znów trudna wspinaczka na około 40 m. Pierwszy idzie bez plecaka (R7–R8). Niebo jest zachmurzone chmurami. Od czasu do czasu pada śnieg. Wiatr jest słaby,
ale temperatura wyraźnie spadła. Po ścianie odcinek skalnego grzbietu, odcinek technicznie niezbyt skomplikowany,

Karnisy na grzbiecie (R4–R5), ale wymagający jasnego śledzenia linii grzbietu, aby nie wyjść na zwieszające się nad lodowcem karnisy (R8–R9). Wzniesienie stromych sypkich skał. Wspinaczka średniej trudności. Wyraźnie zachowana jest kolejność przechodzenia odcinków wzniesienia przez każdego uczestnika — dużo dużych „żywych” kamieni. Dalej poszarpany śnieżno-lodowy grzbiet z wychodniami skał. Przechodzenie grzbietu w miejscu wychodni skał jest bardzo skomplikowane, wymaga psychologicznych obciążeń przy trawersowaniu nietrwałych ścianek, opadających po obu stronach kontrofrotu ponad kilometrowymi przepaściami. Ubezpieczenie przez skalne i lodowe haki (R9–R10).
Na całej długości trasy nie spotkano ani jednego miejsca, dogodnego do organizacji biwaku z namiotami. W końcu, prawie przed nadejściem ciemności znajdujemy niewielki zaznaczony śniegiem półkę — stopniowo zanikające przedłużenie grzbietu w ścianie.
Organizujemy nocleg w następujący sposób:
- Jeden namiot ustawiamy mniej więcej stabilnie: około 2/3 jego podłogi leży na półce.
- Drugi namiot zawieszamy nad półką, tak że podłoga leży na śniegu, i w nim można siedzieć, zwieszając nogi razem z namiotem.
Włażemy do worków, organizujemy przez „podtykanie” ścianek namiotu sprzętem wolne miejsce w nim i udaje nam się ugotować zupę i herbatę. Pogoda w nocy jest mniej więcej „pokojowa”.
21 lipca. Rano bezpośrednio z półki w górę po ścianie po niewyraźnie wyrażonym kącie wewnętrznym — 40 m napiętej wspinaczki. Chwyty są zaszlamione śniegiem. W ruch idą drabinki, które są zawieszone w trzech miejscach odcinka. Ubezpieczenie przez haki (R10–R11).
Wyjście na niewielki trójkątny plac, zalanym naciekowym lodem. Mogą się zebrać nie więcej niż 3 osoby.
Z placu prosto w górę na 35-metrową ścianę. Wspinaczka trudna. Organizowane jest wyciąganie plecaków (R11–R12).

Górna część odcinka R5–R6. Po ścianie plac, nad nim zwieszająca się ściana metra 3,5–4. Znów w ruch idą drabinki, pierwszy idzie bez plecaka, pozostałych uczestników na wyjściu z ujemnego odcinka trzeba podciągać (R12–R13).
Dalej:
- Śnieżno-lodowe wzniesienie i wejście na dwie skalne ścianki ze wspinaczką średniej trudności (R13–R14).
- Pogoda się popsuła. Bardzo silny wiatr, od czasu do czasu kasza gradowa, tnąca twarz do bólu.
- W górę po bardzo wąskim, ostrym lodowo-śnieżnym grzbiecie.
- Poszczególne odcinki lodowego grzbietu (po raz pierwszy w praktyce wszystkich uczestników wspinaczki) są przechodzone siedząc na grzbiecie.
- Ubezpieczenie przez skalne i lodowe haki (R14–R15).
Po ostrym grzbiecie:
- Wejście w górę, obchodząc ścianę z prawej strony w prześwit między dwoma dużymi żandarmami.
- Skały średniej trudności, miejscami lekkie.
- Ubezpieczenie przez haki i występy.
- Między żandarmami, w śnieżno-lodowej kotlinie organizujemy biwak (R15–R16).
Pogoda definitywnie się popsuła. Wiatr jest bardzo silny, zrobiło się jeszcze zimniej.
22 lipca. Rano pogoda prawie się nie poprawiła. Jednak droga po właściwym grzbiecie do wierzchołka została obejrzana i zbadana wcześniej, i dlatego grupa wychodzi na szturm wierzchołka. Widoczność około 100 m. Sypki głęboki śnieg. I chociaż stromych odcinków jest mało, ruch jest bardzo powolny, a i wysokość — ponad 6000 m.
- Około 12:00 grupa osiągnęła wierzchołek (R16–R17).
- Około 15:00 zeszła do miejsca biwaku.
Pogoda pozostała zła. U uczestników pojawiły się pierwsze oznaki odmrożenia. Nocleg na dawnym miejscu.

23 lipca. Grupa o 9:00 rozpoczęła schodzenie po południowym grzbiecie. Wejście i zejście po tym grzbiecie (ocenionym jako 5A kat. sł.) dokonała grupa leningradzkich wspinaczy w składzie naszego zgrupowania. W poprzednim dniu przez łączność radiową otrzymaliśmy szczegółową konsultację. O 18:00 grupa zeszła z grzbietu i około 20:00 uczestnicy szturmu zeszli do bazy ekspedycji.

| № odcinków | Średnia stromość | Długość | Ze względu na charakter reliefu | Ze względu na techniczną trudność | Czas przejścia | Zakotwiczono haków | Zakotwiczono haków | Zakotwiczono haków |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| Liczba | Skalnych | Lodowych | ||||||
| I dzień — podejście | ||||||||
| II dzień | ||||||||
| R0–R1 | 45° | 80 m | W prawo po śniegu, obejście skalnego masywu w środkowej części lodowca. W lewo w górę po stromym śniegu | Stromy śnieżny stok | 0,45 godz. | 2 | — | |
| R0–R6 | 150 m | Ruch po lodospadzie do górnego płaskowyżu | Zmienność stromych lodowych wzniesień z łagodnymi stokami | 8 godz. | 2 | |||
| III dzień | ||||||||
| R1–R2 | 45–50° | 120 m | Niepogoda. Obróbka części trasy wejścia na grzbiet. | Stromy śnieżny stok na lodowej podkładce. | 3 godz. | 3 | 1 | |
| IV dzień | ||||||||
| R1–R2 | 35° (dolna), 60° (górna) | 110 m | Wejście na grzbiet po śniegu sypkim i głębokim. Ruch prosto w górę. Zagrożenie lawiną. W górnej części twardy suchy lód. | 4 godz. | 2 | |||
| R2–R3 | 10° | 50 m | Wzdłuż skalnego masywu, po śniegu w górnej części przy wyjściu na grzbiet-lód. | Dość trudno, górne 7–8 m trudno. | 1 godz. | 3 | — | |
| Organizacja biwaku | 3 godz. | 6 | 2 | |||||
| V dzień — niepogoda |


Dolna część 80-metrowej ściany (R7–R8)
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz