Federacja Alpinizmu ZSRR Doniecka Sekcja Alpinizmu

img-0.jpeg

Sprawozdanie

grupy uczestników Donieckiej Alpiniady na południowo-zachodnim Pamirze dotyczące traversu masywu szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy – szczyt Engelsa o orientacyjnej 5–6 kategorii trudności z pierwszoprawszem zachodniej ściany szczytu 40-lecia Komsomołu Ukrainy, wykonanego na mistrzostwo USRR w alpinizmie w 1967 r. w klasie traversów.

m. Donieck, 1967 rok

1. Położenie geograficzne i charakterystyka sportowa

Rejon szczytów Marksa i Engelsa znajduje się w granicach Górno-Badachszańskiego Obwodu Autonomicznego Tadżyckiej SRR, na południowo-zachodnim Pamirze, w obrębie współrzędnych geograficznych: 37°02′–37°06′ szerokości północnej i 72°29′–72°32′ długości wschodniej. Alpinisci zaczęli go podbijać stosunkowo niedawno, w porównaniu z innymi regionami Pamiru i Tienszanu. Dopiero w 1954 roku dotarła tu ekspedycja Gruzińskiego Klubu Alpinistycznego. Oni jako pierwsi dokonali wejść na szereg szczytów w regionie, w tym na najwyższy punkt – szczyt Karola Marksa (6726 m) od południa (z lodowca Wschodni Niszgar), a także na trzeci co do wysokości szczyt – szczyt Fryderyka Engelsa (6510 m) od południa (z lodowca Kisztu – Dżerob).

Wysoki (ponad 6000 m) grzbiet od szczytu Leningradzkiego Państwowego Uniwersytetu do szczytu Marksa opada na wschód w dolinę Zughwand ciągłą, prawie pionową ścianą, o długości około 8 km. A północno-wschodnie ściany szczytów Marksa i Engelsa (na prawo od ścieżki Kustowskiego, za zakrętem ściany) mogą wzbudzić podziw swoją niedostępnością u każdego mistrza wspinaczki ścianowej. Dlatego, w związku z niedawnym wprowadzeniem do mistrzostw ZSRR towarzystw i resortów w alpinizmie nowej klasy – wyczynów wysokościowych o wysokim stopniu trudności technicznej, ten region stał się bardzo popularny i jeszcze długo będzie obiektem pielgrzymek wielu grup alpinistycznych.

W 1964 roku odbyła się tutaj alpiniada CS DOS „Spartak”, a w 1965 roku – Kabardo-Bałkarska Alpiniada. Te wydarzenia alpinistyczne wytyczyły „złote” (najlepsze w sezonie) trasy o międzynarodowej (6) kategorii złożoności:

  • po północno-wschodniej ścianie szczytu Engelsa;
  • travers szczytów Engelsa i Marksa z podjazdiem na szczyt Engelsa po północnym grzebieniu;
  • po wschodniej ścianie szczytu Tadżykistan (6565 m).

Ponadto, do 1967 r. zostało tu pokonanych jeszcze kilka interesujących tras: nie sklasyfikowany, ale niewątpliwie wart oceny 5B kat. złoż. podjazd na szczyt Engelsa po południowo-wschodnim grzebieniu; wejście na szczyt Engelsa z przełęczy Zughwand (5B kat. złoż.); wejście 5B kat. złoż. na szczyt Tadżykistan z lodowca Zachodni Dridż (trasa grupy S.M. Sawwona). Wart uwagi jest również śnieżno-lodowy szlak 5A kat. złoż. na szczyt Marksa ze wschodu, z przełęczy Zughwand. A jeszcze więcej tras, najróżniejszych, czeka na swoich zdobywców.

Przy obecnym rozwoju transportu dotarcie w ten rejon nie wydaje się być szczególnie skomplikowane. Jednak, ze względu na kapryśną pogodę w zachodnich odnogach Pamiru, a także dlatego, że istnieje tzw. „okno” rużańskie (wąskie wąwóz pod m. Rużan), lot z Duszanbe do Chorogu często jest przekładany na nieokreślony czas. Dlatego z Duszanbe do Chorogu zazwyczaj znacznie szybciej można dostać się zwykłą ciężarówką. Po 400-kilometrowej podróży przez wiele odgałęzień do Chorogu, droga od Chorogu do kistłagu Langar-Kiszt (nieco ponad 200 km) po dość równej i szerokiej dolinie rzeki Piandż, wzdłuż granicy z Afganistanem, nie wydaje się być uciążliwa.

W Langarze bardzo ciepło przyjęli nas pogranicznicy. Na posterunku przydzielili nam oddzielny domek jako naszą bazę przeładunkową. Naczelnik posterunku pomógł skontaktować się z lokalną ludnością w celu wynajęcia wierzchowego karawanu mułów, ponieważ do planowanego obozu bazowego trzeba było jeszcze się wspiąć, biorąc pod uwagę ładunek, 5–6 godzin.

Bazowy obóz Donieckiej Alpiniady na południowo-zachodnim Pamirze znajdował się w górnej części doliny Kiszty-Dżerob, która wpada do doliny Piandżu w kistłagu Langar-Kiszt. U oznaczenia 4100 m, w przybliżeniu 3 km od końca jęzora lodowca, morena czołowa przegradza poprzecznie dolinę Kiszty-Dżerob, dlatego z nanosów powstał tam duży równy plac. Na tym placu zatrzymały się również ekspedycja CS „Spartaka” w 1964 r. i Kabardo-Bałkarska Alpiniada w 1965 r.

Warunki do organizacji obozu bazowego są tutaj znakomite:

  • pełne bezpieczeństwo;
  • karawan wierzchowy dociera do samego obozu;
  • równe place pod namioty;
  • czysta woda pitna.

W 1967 roku, oprócz Donieckiej Alpiniady, tutaj również rozbili obóz:

  • uczestnicy Odesskiej Alpiniady;
  • alpiniada MGS DSO „Spartak”.

Dolina Kiszty-Dżerob jest rozciągnięta w kierunku submeridionalnym na 20 km, z północnego-północnego-zachodu na południowy-południowy-wschód. Zachodni brzeg doliny jest prawie na całej długości stromy, urwisty, wschodni – łagodny, usypiskowy. Dolina jest zamknięta masywem szczytu Engelsa i szczytu 40-lecia Komsomołu Ukrainy.

W geologicznym sensie dno doliny Kiszty-Dżerob i jej brzegi na wysokość 4600–5400 m (według oznaczeń bezwzględnych) zbudowane są z najstarszych prekambryjskich skał typu gnejsów o ciemnoszarym kolorze z różnymi odcieniami, mocnych i gęstych.

Górna część grzbietów zbudowana jest z:

  • skał magmowych o składzie granitoidowym (zachodni brzeg doliny);
  • jasnoszarych, czasem białych, marmurzystych skał metamorficznych (wschodni brzeg doliny i masyw szczyt Engelsa – szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy).

Skały metamorficzne górnego pasa są bardziej miękkie i łatwiej ulegają wietrzeniu.

W całej górnej części doliny Kiszty-Dżerob wyraźnie widoczna jest linia kontaktu między dolną serią prekambryjskich gnejsów a górną serią skał magmowych i metamorficznych. A na masywie szczyt Engelsa – szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy i na masywie Lietuva (wschodni brzeg doliny), ponadto, dobrze widoczne są w górnej części warstwy białych marmurów o miąższości do 30–40 m.

Lodowiec Kiszty-Dżerob jest stosunkowo niewielki (długość około 8 km) i równy, nieznaczny lodospad występuje tylko przy podjeździe na przełęcz Nispar, w północno-wschodniej części lodowca. Lodowiec jest zamknięty, grubość górnej, „luźnej” części pokrywy śnieżnej wynosi 15–20 cm. Kahlspuren prawie nie występuje, seraki również są rzadkie. Podobnie wyglądają również lodowiec Zughwand w górnej części.

Wschodni grzbiet doliny Kiszty-Dżerob został pokonany prawie całkowicie. Wszystkie mniej lub bardziej znaczące szczyty tutaj zostały zdobyte i sklasyfikowane: masyw Lietuva (szczyty 5806, 6000, 6080, 6090 i 6141 m), szczyt Tbiliskiego Uniwersytetu Państwowego (6141), masyw Czerlenisa i Danilajtisa. Tymczasem, w zachodnim grzebieniu zdobyty został tylko najbliższy przełęczy Bezymiannyj (5200 m) szczyt „5491”. A szczyty w bardzo poszarpanym grzebieniu między szczytem „5491” a szczytem Moskiewskiej Prawdy (6075 m) i dalej do szczytu Pamięci Ofiar Tetnuld (5746 m) nie tylko nie zostały zdobyte, ale nawet nie mają nazwy. Wschodnie stoki grzbietu między szczytem Moskiewskiej Prawdy a szczytem Pamięci Ofiar Tetnuld, opadające prawie pionowo na lodowiec Kiszty-Dżerob, wyglądają bardzo efektownie i niewątpliwie każda trasa poprowadzona tutaj zasługuje na ocenę najwyższej kategorii złożoności.

2. Wyjścia rozpoznawcze

Bazowy obóz Donieckiej Alpiniady na południowo-zachodnim Pamirze został rozbity 22 czerwca 1967 r. Po jego uporządkowaniu, począwszy od 24 czerwca, uczestnicy alpiniady odbywają szereg wyjść zapoznawczych, aklimatyzacyjnych i treningowych.

Zostały przerzucone zapasy i sprzęt do obozu szturmowego na wschodniej (orograficznie lewej) morenie bocznej lodowca Kiszty-Dżerob, na wysokość około 4500 m, gdzie na niewielkiej zielonej polanie były dogodne miejsca na noclegi. Podjęto wyjście rozpoznawczo-aklimatyzacyjne w górę lodowca Kiszty-Dżerob, gdzie rozbito tymczasowy obóz. Stąd wspięliśmy się na przełęcze:

  • Bezymiannyj (5200 m);
  • Nispar (5350 m).

w celu przeglądu okolicy i wstępnego zapoznania się z pobliskimi szczytami. Podczas przerzutu zapasów i sprzętu do obozu szturmowego na przełęczy Zughwand (5500 m), gdzie w tym celu została wykopana śnieżna pieczara, rozeznano górę doliny i lodowca Zughwand.

Wszyscy uczestnicy alpiniady w różnych grupach odbyli treningowe wejścia na bezimienne szczyty o wysokości 5000–5200 m, wznoszące się bezpośrednio nad obozem bazowym, zarówno we wschodnim, jak i zachodnim grzbiecie wododziałowym doliny Kiszty-Dżerob, po nie sklasyfikowanych trasach o przybliżonej 2–3 kat. złoż.

Podczas tych wyjść rozpoznawano i badano możliwe drogi wejścia na najbardziej interesujące szczyty regionu, tym bardziej że w dyspozycji ekspedycji były trzy lornetki. W celu wzięcia udziału w mistrzostwach Ukrainy rada trenerska Donieckiej Alpiniady wytypowała dwie bardzo interesujące i wystarczająco skomplikowane trasy:

  • w klasie wyczynów wysokościowych o wysokim stopniu trudności technicznej – na szczyt Pamięci Ofiar Tetnuld po nieprzeprawdzonym wschodnim grzebieniu;
  • w klasie traversów – travers masywu szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy – szczyt Engelsa.

3. Krótki opis warunków wspinaczki

Południowo-zachodni Pamir charakteryzuje się bardzo stabilną dobrą pogodą. Potwierdziło się to podczas naszego pobytu w dolinie Kiszty-Dżerob. Przez 43 dni (od 22 czerwca do 3 sierpnia) w obozie bazowym tylko 2–3 razy była pochmurna pogoda, zazwyczaj na bardzo krótki czas (2–3 godziny). I nawet wtedy zachmurzenie było lekkie i nie występowały opady. „Na górze” grupy czasami wpadały w pasmo chmur, kiedy gwałtownie pogarszała się widoczność i padał niewielki śnieg. Czasami podczas wspinaczki występowały silne wiatry. Ale ogólnie warunki pogodowe były zupełnie zadowalające:

  • zdecydowana większość wspinaczek odbywała się przy pogodnej pogodzie;
  • niepogoda nie zepsuła nam ani jednej wspinaczki.

Takie same komunikaty czytaliśmy w sprawozdaniach wszystkich poprzednich ekspedycji w ten region, dlatego nie spodziewaliśmy się żadnych niespodzianek ze strony pogody i nie myliliśmy się.

Biorąc pod uwagę, że zachodnia ściana szczytu 40-lecia Komsomołu Ukrainy kończyła się śnieżnym stokiem, liczyliśmy na możliwość występowania wody, a może i lodu nalotowego na skałach. I sama ściana jest jak „warstwowy placek”. Składa się z trzech pasm skalnych, przedzielonych stromymi śnieżnymi stokami. Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że ściana znajduje się na dość dużej wysokości (5500–6000 m) i jest zachodnim stokiem, oświetlanym słońcem dopiero w drugiej połowie dnia, to byliśmy prawie pewni, że napotkamy na drodze skalne odcinki z lodem nalotowym. Ale ze względu na stopień budowy ściany i liczne skalne nawis i okapy, obejrzenie takich odcinków podczas badania trasy nie było możliwe.

Lekarz Donieckiej Alpiniady bardzo skrupulatnie podchodził do swoich obowiązków. Z sześciu kandydatów do grupy szturmowej:

  • trzech odrzucił ze względu na stan zdrowia lub występowanie pierwszych objawów zmęczenia po poprzednich wspinaczkach. Ale jeśli lekarz wypuszczał kogoś na wspinaczkę, to można było być pewnym, że taki uczestnik ma nie tylko doskonałe samopoczucie, ale i stan moralno-wolicjonalny w najlepszym porządku.

Wybór sprzętu w naszej ekspedycji był taki, że pozwalał na odbywanie wspinaczek o dowolnym stopniu trudności. Oprócz tego, że cały nasz sprzęt był starannie sprawdzany i testowany w poprzednich latach, zdążyliśmy go już sprawdzić i tutaj, na południowo-zachodnim Pamirze, w wystarczająco poważnych wspinaczkach.

4. Plan organizacyjny i taktyczny wspinaczki

Szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy (6200 m) i szczyt Engelsa (6510 m) są rozdzielone niezbyt szeroką przełęczą bez dużego spadku wysokości i stanowią jeden masyw, zamykający dolinę Kiszty-Dżerob i oddzielony od zachodniego i wschodniego grzbietu wododziałowego przełęczami Bezymiannyj (5200 m) i Nispar (5350 m).

W sprawozdaniach pierwszych badaczy tego regionu można spotkać oba te szczyty pod wspólną nazwą szczyt Engelsa. Przy tym:

  • bezpośrednio sam szczyt Engelsa był opisywany jako Główny wierzchołek;
  • szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy – jako Zachodni lub Południowy wierzchołek.

W obecnie obowiązującej, uzupełnionej na dzień 1 czerwca 1967 r., „Klasyfikacyjnej tabeli szczytów ZSRR” sklasyfikowany jest 5–6 kat. złoż. szlak „Po zachodnim grzebieniu szczytu Engelsa z przełęczy Zughwand”.

W rzeczywistości na przełęcz Zughwand opada zachodni grzebień szczytu 40-lecia Komsomołu Ukrainy, który w górnej części staje się szeroki, niewyraźnie zaznaczony i po prawej stronie (według kierunku marszu) łagodnie przylega do niewielkiego śnieżno-lodowego płaskowyżu, zajmującego przełęcz między szczytami Engelsa i 40-lecia Komsomołu Ukrainy.

Tak więc, wspinacze po sklasyfikowanej trasie 5–6 kat. złoż.:

  • wchodzą po zachodnim grzebieniu szczytu 40-lecia Komsomołu Ukrainy;
  • gdzieś na poziomie 6000 m skręcają w lewo na przełęcz;
  • dalej na szczyt Engelsa.

Zejście według ścieżki podjazdu.

Masyw tych dwóch szczytów spodobał nam się zaraz po przybyciu do obozu bazowego i postanowiliśmy dokonać jego traversu na mistrzostwo Ukrainy. Najbardziej dostępną drogą na masyw jest wyżej wymieniona sklasyfikowana trasa 5B kat. złoż. Jednak odbycie podjazdu i zejścia tą samą trasą, która jest technicznie najtrudniejszą częścią trasy, byłoby sprzeczne z samą ideą traversu. Dlatego trzeba było wytyczyć nową drogę podjazdu na masyw. Została ona wybrana podczas wyjścia w celu przerzutu zapasów i sprzętu do obozu szturmowego na przełęczy Zughwand, a przy okazji wspinaczki na szczyt Marksa i Engelsa z przełęczy Zughwand – była badana i dopracowywana.

Zachodni stok szczytu 40-lecia Komsomołu Ukrainy wygląda następująco. Na prawo od wyżej wymienionego grzebienia, po którym przebiega trasa 5B kat. złoż., prowadzi szeroki rozmyty żleb, a raczej nawet cała rozgałęziona system pojedynczych żlebów. A jeszcze bardziej na prawo zaczyna się wielostopniowa zachodnia ściana, we wielu miejscach przerwana pionowymi ryńami. U góry ściana kończy się stromym śnieżnym stokiem, przypominającym skarpę dachu, biegnącym aż do samego wierzchołkowego grzbietu i południowego grzbietu, opadającego na przełęcz Bezymiannyj. Z prawej części wierzchołkowego grzbietu i z południowego grzbietu śnieg (a czasem i kamienie) leci po skarpie prosto na ścianę. Tak więc, wspinanie się w tej części ściany oznaczałoby lekceważenie podstawowymi zasadami bezpieczeństwa.

Jednak w odległości około 500 m od żlebu, gdzie w ścianie wyraźnie widoczny jest pionowy uskok, od górnej krawędzi ściany odchodzi słabo zaznaczone żebro, biegnące diagonalnie przez skarpę od prawej – stromo w górę – w lewo, w kierunku wierzchołkowego grzbietu. I to żebro osłania od góry część ściany u pionowego uskoku. Właśnie po tym osłoniętym od góry odcinku postanowiliśmy przejść przez ścianę, a konkretnie przez jej trzeci skalny pas – najbardziej skomplikowany i potężny. A dwa pierwsze skalne pasy lepiej było pokonywać w odległości 50–60 m na lewo od prawie pionowej linii uskoku.

Do pokonania odcinków planowano użyć haków szlambrskich, tym bardziej że:

  • środkowy skalny pas (widoczne to było z dołu) składał się z marmuru, który łatwo podda się szlambrzeniu;
  • pozostałe dwa pasy reprezentowane są przez skały metamorficzne, które są znacznie łatwiejsze do fizycznego zniszczenia niż skały magmowe;
  • uczestnicy grupy szturmowej już wielokrotnie z powodzeniem stosowali szlambrzenie do pokonania skomplikowanych odcinków skalnych.

W momencie naszego wyjścia na travers masywu szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy – szczyt Engelsa, na szczyt Engelsa po trasie 5B kat. złoż. wchodziło już kilka grup z trzech ekspedycji (naszej, odeskiej i MGS DSO „Spartak”). Dlatego wiedzieliśmy, że przy dobrym tempie ruchu:

  • w ciągu jednego dnia świetlnego całkiem możliwe jest dokonanie podjazdu z przełęczy Zughwand na przełęcz między szczytami 40-lecia Komsomołu Ukrainy i Engelsa;
  • w ciągu jednego dnia świetlnego całkiem możliwe jest zejście z przełęczy na lodowiec Zughwand.

Wszystkie pozostałe drogi na masyw, co było dobrze widać z dołu, są znacznie bardziej skomplikowane i długotrwałe zarówno dla podjazdu, jak i zejścia. Biorąc to pod uwagę, postanowiliśmy zjeżdżać po trasie 5B kat. złoż.

Podjazd z renczami od obozu bazowego na przełęcz Zughwand zajmuje 14–16 godzin, co wielokrotnie sprawdziliśmy na własnym doświadczeniu. Odwrotna droga bez specjalnego trudu może być przebyta w 7–8 godzin.

Tak więc, plan taktyczny traversu masywu szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy – szczyt Engelsa był następujący:

  • 23 lipca 1967 r. – grupa szturmowa wraz ze wszystkimi uczestnikami Donieckiej Alpiniady wchodzi do obozu szturmowego „4500”, na wschodnią morenę lodowca Kiszty-Dżerob.
  • Stąd nasi młodsi towarzysze oddzielnymi grupami pod ogólnym kierownictwem mistrza sportu ZSRR Boczarowa W.N. odbywają szereg kwalifikacyjnych wspinaczek na szczyty: szczyt Tbiliskiego Uniwersytetu Państwowego, szczyty Czerlönisa i Danilajtisa.
  • 24 lipca – grupa szturmowa idzie przez przełęcz Bezymiannyj pod zachodnią ścianę szczytu 40-lecia Komsomołu Ukrainy.
  • 25–26 lipca – zostaje pokonana zachodnia ściana z wyjściem na południowy grzebień szczytu 40-lecia Komsomołu Ukrainy.
  • 27 lipca – travers szczytów 40-lecia Komsomołu Ukrainy i Engelsa i zejście na przełęcz między nimi.
  • 28 lipca – zejście po trasie 5B kat. złoż. na przełęcz Zughwand.
  • 29 lipca – powrót do obozu bazowego.

Podczas szturmu prawie bez zmian wykonaliśmy planowany plan taktyczny, z wyjątkiem tego, że udało nam się w ciągu jednego dnia świetlnego dokonać traversu szczytów 40-lecia Komsomołu Ukrainy i Engelsa i zejść do obozu szturmowego na przełęcz Zughwand.

Zabezpieczenie naszej grupy szturmowej, jak zostało postanowione na wspólnym posiedzeniu kierownictwa wszystkich trzech alpiniad, odbywa się poprzez współdziałanie z grupami innych ekspedycji. W momencie naszego wyjścia na trasę, na przełęczy Zughwand, skąd dobrze widać zarówno zachodnie stoki szczytów 40-lecia Komsomołu Ukrainy i Engelsa, jak i wschodnie stoki szczytów Marksa, Nikoładze i „6183”, znajdowały się dwie grupy pomocnicze:

  • Moskiewianie, obserwujący grupę W. Kawunienko, która dokonała na mistrzostwo ZSRR traversu szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy – szczyt Engelsa – szczyt Marksa – szczyt Nikoładze – szczyt „6183”. 25–26 lipca oni sami dokonali wejścia na szczyt Engelsa (5B kat. złoż.), a 27 lipca zeszli do obozu bazowego;
  • Grupa odesska, która wyszła na współdziałanie z grupą Lifszica, dokonującą na mistrzostwo Ukrainy traversu szczyt Engelsa – szczyt Marksa. 26–27 lipca oni weszli po tej samej trasie. 28 lipca czwórka odessan pod kierownictwem Popowa zeszła na przełęcz Zughwand i pozostała tam w oczekiwaniu na grupę Lifszica.

W związku z tym, że Moskiewianie 27 lipca opuścili przełęcz Zughwand, 28-go tam mieli się przenieść nasi obserwatorzy pod kierownictwem W. Boczarowa z obozu szturmowego „4500”. Oni mieli czekać na naszą grupę szturmową, a po tym dokonać wejścia na szczyt Engelsa po trasie 5B kat. złoż.

Tak więc, cały czas znajdowaliśmy się pod obserwacją dwóch grup pomocniczych.

5. Skład grupy szturmowej

Według wstępnych planów, grupa szturmowa miała się składać z czterech osób. Ale przed planowanym terminem wspinaczki zachorował i został odesłany w dół Aleksiejenko A.A. Zastąpić go kimś innym było trudno, ponieważ najbardziej prawdopodobni kandydaci – Żelobotkin P.I. i Zalutaew L.P. – według opinii lekarza byli zmęczeni po poprzednich wspinaczkach i przed tak skomplikowaną i odpowiedzialną trasą potrzebowali długiego odpoczynku. A włączenie do grupy szturmowej jednego z pomocników oznaczałoby złamanie planów sportowego doskonalenia alpiniady. Dlatego na szturm zdecydowaliśmy się wyjść w trójkę. Kierownikiem wspinaczki został zatwierdzony Polakowski O.I. W skład grupy szturmowej weszli:

  1. Poliakowski Oleg Iwanowicz – 1936 r. ur., Polak, członek KPZR, KM, staż alpinistyczny 13 lat, górnik-geolog. Miasto Artiomowsk, obwód doniecki, ul. Artioma, nr 40, kw. 47.
  2. Rusanoff Wiktor Nikołajewicz – 1938 r. ur., Rosjanin, bezpartyjny, MS, staż alpinistyczny 12 lat, technik górniczy. Miasto Donieck-58, ul. Rewolucjonistów, 91.
  3. Siwtsow Wieniamin Grigoriewicz – 1933 r. ur., Rosjanin, bezpartyjny, MS, staż alpinistyczny 17 lat, radiotechnik. Miasto Donieck-30, ul. Fakultetska, 3, kw. 8.

6. Opis i przebieg trasy

23 lipca grupa szturmowa w składzie całej Donieckiej Alpiniady wyszła do obozu szturmowego „4500”. Obóz bazowy na ten czas opustoszał.

24 lipca o 8:00 wyszliśmy z obozu szturmowego „4500” w kierunku przełęczy Bezymiannyj i dalej do początku trasy (R1). Droga podjazdu nie przedstawia specjalnej trudności technicznej. Na całej trasie jest tylko jedno trudne miejsce – 30 m stromego (50°) śnieżnego stoku z przełęczy Bezymiannyj w stronę doliny Zughwand. Ale ponieważ codziennie przez przełęcz musieli przechodzić obserwatorzy i uczestnicy alpiniady MGS DSO „Spartak”, to w tym miejscu zawiesili oni poręcz.

Na przełęcz Zughwand nie było potrzeby wchodzić. Rozbiliśmy namiot prosto pod trasą o 17:00. Jeszcze raz przyjrzeliśmy się trasie po ścianie. Utwardziliśmy ślady do najdogodniejszego miejsca przejścia przez bergschrund, który ciągnie się od przełęczy Zughwand do przełęczy Bezymiannyj wzdłuż całego zachodniego stoku szczytu 40-lecia Komsomołu Ukrainy. Przejścia przez bergschrund nie dokonaliśmy, ponieważ górna jego krawędź wisi nad dolną o 1,5–2 m, i jutro po zmarzniętym śniegu będzie to łatwiej zrobić.

25 lipca 1967 r. o 6:00 ruszamy z noclegu. Łańcuch wygląda następująco: Poliakowski – Siwtsow – Rusanoff. Poliakowski staje na barkach Siwtsowa i wspina się na górną krawędź bergschrund (R2).

img-2.jpeg img-3.jpeg

Schematyczny rysunek drogi podjazdu na szczyt Engelsa przez szczyt 40-lecia Komsomołu Ukrainy z podjazdem po zachodniej ścianie. Widok ze stoku szczytu 6350 (z zachodu). — — — Droga podjazdu zespołu — . — Najprostsza droga / droga Sniegirewa / ∆ – Biwaki.

Pozostali wchodzą na „zaciskach” po przymocowanej linie. Do pierwszego skalnego pasa wchodzimy nieco skośnie w lewo po niezbyt stromym (40°) śnieżnym stoku (R3). Śnieg trzyma doskonale, idziemy jednocześnie.

Pierwszy skalny pas. Na przedzie idzie Poliakowski. 30 m po trudnych, wygładzonych skałach (R4) i w prawo ukazuje się wyjście na górę po słabo zaznaczonych półkach (R5). Liny akurat wystarczają, aby się przytrzymać na górnej krawędzi skalnego pasa. Do następnego skalnego pasa 30 m po stromym (50°) śnieżnym stoku (R6), ale śnieg jeszcze dobrze trzyma.

Drugi skalny pas pod względem stromości jest jakby kontynuacją śnieżnego stoku. I nawet kolorem prawie nie różni się od śniegu: po pierwsze, jest reprezentowany przez biały marmur, a po drugie, skały od góry pokryte są cienką warstwą mleczno-białego lodu nalotowego. Na skos w lewo odchodzi szczelina, zauważalna tylko dlatego, że jej brzegi są nieco zaokrąglone. W głąb natomiast ona od razu się zamyka, i tylko dzięki temu, że nasze haki są tytanowe, udaje się je zakładać w ten ślad szczeliny.

Prawie przy każdym kroku, wbijając hak, Rusanoff przeszedł taką drogę lażenia, a dalej i ta szczelina się skończyła. Na skos w prawo – w górę prowadził zaokrąglony, wygładzony pagórek. Dłubiąc w lodzie, a czasami i w kamieniu, można było się posuwać naprzód, ale dla bezpieczeństwa częściej trzeba było wbijać haki szlambrskie. Taka droga lażenia jest warta wielu.

Ale oto i górna krawędź drugiego skalnego pasa (R7). Rusanoff stoi na dużej pochyłej platformie. Przyjmuje wszystkich.

Siedzimy, by odpocząć, zjeść obiad. Korzystając z dobrej pracy „febusa”, nawet sobie podgrzewamy herbatę.

Stąd 2 liny najkrótszą drogą w prawo po stromym (45°) śnieżnym stoku (R8) do początku podjazdu po trzecim skalnym paśmie. Ale śnieg jest już sypki, wchodzimy wolno, czasem zapadając się po kolana. Skalny relief trzeciego pasa jest bardzo skomplikowany. Średnia stromość ściany wynosi 75–80°. Ale wysokość jej z dołu trudno ocenić, ponieważ powierzchnia skał jest bardzo nierówna: dużo występów, okapów. Poliakowski wchodzi wzdłuż słabo zaznaczonego zewnętrznego załamania (R9). Skały są bardzo trudne, często wchodzą w grę drabinki. I kiedy się wydawało, że trzeba będzie przyjąć następnego uczestnika, stojąc na drabinkach, zewnętrzne załamanie się kończy niewielką, ale dość dogodną platformą. Przyjmujemy Siwtsowa, wyciągamy rencuchy, przyjmujemy Rusanoffa. Okazało się, że tutaj można całkowicie urządzić się na noc, siedząc na rencuchach. Ale jeszcze jest czas, i można spróbować urządzić się wygodniej na linie wyżej. Jeśli na górze nie będzie bardziej dogodnego noclegu, to też nie będzie źle – pozostanie na jutro lina obrabowanej drogi.

Dalej w górę prowadzi wewnętrzny kąt ze szczeliną wewnątrz. W szczelinę wkładamy palce rąk – to trochę ułatwia posuwanie się naprzód. Ale po 5 m szczelina się zwęża. To już jest ryska, w którą można wbijać haki, i tylko. Skały są bardzo trudne (R10): zaczepy tylko dla pierwszych palców, dla częstego odpoczynku trzeba zawieszać drabinki. Ale za to, kiedy zostają pokonane metry wewnętrznego kąta, nasza wytrwałość zostaje wynagrodzona – na górze duża dogodna platforma do noclegu. Jak raz na czas. Kiedy wyciągnęliśmy rencuchy i zebraliśmy się wszyscy na platformie, było 21:00. Oczyszczaliśmy platformę z kamieni i stawialiśmy namiot już w szarówce.

Tak więc, 2 liny trzeciego skalnego pasa zostały pokonane. I wszystkimi pokonanymi za dzień odcinkami trasy zostaliśmy zadowoleni.

26 lipca 1967 r. ruszyliśmy z biwaku o 9:00, ponieważ wcześniej pracować na skałach jest zbyt zimno. A stoki są trudne, i lazić w rękawicach nie sposób. Na miejscu biwaku zostawiamy kontrolny kopczyk.

Jeśli do tej pory wchodziliśmy po ścianie obok uskoku, to teraz pojawiła się możliwość przejścia w prawo przez krawędź uskoku i wspinania się po prawej stronie tego gigantycznego zewnętrznego kąta, ponieważ platforma z naszym namiotem znajdowała się właśnie na samej krawędzi uskoku. Skoro już przedstawiliśmy uskok jako ogromny zewnętrzny kąt, to jego prawa ściana od platformy na linę w górę (R11) składa się jakby z oddzielnych głazów, o wysokości 6–7 m. Wspinanie się tutaj było łatwiejsze niż na przestrzeni pierwszych dwóch lin, choć i trzeba było w dwóch miejscach wbijać haki szlambrskie i wieszać drabinki. Ale wyciąganie rencuchów było znacznie trudniejsze niż po wczorajszych względnie gładkich skałach. Tutaj rencuchy stale utykały w szczelinach między blokami, i myśmy się z nimi bawili około godziny.

Następną linę przeszliśmy znów po wewnętrznym kącie (R12). Był to głęboki wewnętrzny kąt, i miejscami w nim, jak w kominie, można było się wspinać, wykorzystując obie ściany kąta. Przejście tutaj było trudniejsze niż po blokach, ale za to łatwiejsze było wyciąganie rencuchów. Ostatnia lina ściany trzeciego skalnego pasa (R13) reprezentowała prawie pionową ścianę, ale z masą występ

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz