TERMINY PRZEJŚCIA TRASY: POCZĄ­TEK: 24 mar­ca 1992 r. ZAKOŃ­CZE­NIE: 13 sier­pnia 1992 r.

SKŁAD: PHIL THORNHILL, WIELKA BRYTANIA — SOLO.

A. Po­czą­tek mar­szru­tu. 2 godz

B. Świt.

Szyb­ko tra­wersu­ję zbo­cze po ła­twej prze­szko­dzie, aby prze­sko­czyć li­nię lo­dop­adu. Ten tra­wers zaj­mu­je nie­ca­łą 1 godz.

C. Pierw­sza tech­nicz­na trud­ność:

  • Luź­ny, nie­głęboki śnieg na ska­łach.
  • Muszę cią­gnąć ple­cak za sobą.

D. Bi­wak №1.

E. Obesz­łem głów­ną bar­rę se­ra­ków z pra­wej stro­ny, ale przed sobą wi­dzę skom­pli­ko­wa­ny berg­schrund. Omijam go, wcho­dząc na szczyt se­ra­ka pod ką­tem, omijając go. To — kat. sł. 4B (lo­do­wo-śnież­na, we­dług ssko­t­landz­kiej kla­sy­fi­ka­cji). Pró­buję cią­gnąć ple­cak za sobą, ale on wię­znie. Muszę „prze­orać” tran­szę w śnie­gu i wy­cią­gnąć go.

F. Bi­wak №2.

Cały czas tra­wersu­ję ła­twą prze­szko­dę, ale po­mię­dzy mną a przed­szczy­to­wym grze­bieniem znaj­du­je się du­ża szcze­li­na i bar­rie­ra se­ra­ków. Pod wie­czór po­go­da i wi­dy­mość pogar­sza­ją się.

G. Trud­ny berg­schrund. Ci­ęż­ki śnieg — „głęboki cu­kier”. Trze­ba dużo ko­pać. Jest za luź­ny do wspi­nacz­ki. Na­wet szpi­cel cjoe­ka­dła lo­do­ru­ba nie rat­uje. W koń­co­wym roz­ra­chun­ku z tru­dem wy­do­sta­ję się ze swo­jego wła­snego „pionu” i toru­ję so­bie dro­gę w śnie­gu do przed­szczy­to­wego grze­bienia. Mój ple­cak znowu utknął, gdy pró­bo­wa­łem cią­gnąć go za sobą. Muszę go znowu ura­to­wać, ale tym ra­zem za­bez­pie­czo­no go do sta­łej ska­ły przed­szczy­to­wego grze­bienia.

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz