Opis trasy: Travers grzbietów Pietra I i Akademii Nauk na odcinku szczyt Parasziutistów – szczyt Achmadi Donisza

Grupa II kompleksowej ekspedycji „Buriewiestnik”.

Pamir, 1968 rok, sierpień.

Opis
traversu grzbietów Pietra I i Akademii Nauk na odcinku, obejmującym szczyt Parasziutistów – Pamierskie Firnowoje płaskowyż – szczyt Komunizmu – szczyt 6701 m – szczyt Izwiestija – szczyt K. Cetkin – szczyt A. Donisza.
I. Krótka charakterystyka geograficzna regionu
Grzbiety Pietra I i Akademii Nauk znajdują się w Północno-Zachodnim Pamirze. Ich połączenie – szczyt Komunizmu – to najwyższy szczyt ZSRR. Grzbiety, z których pierwszy rozciąga się w kierunku równoleżnikowym, a drugi – w kierunku południkowym, w swojej centralnej części przylegają do szczytu Komunizmu i charakteryzują się potężnym zlodowaceniem i dużą wysokością wierzchołków. Badanie grzbietów Pietra I i Akademii Nauk, które odgrywają ważną rolę w kształtowaniu warunków klimatycznych Pamiru i okolicznych regionów, w bilansie wodnym Amu-Darii, ma ogromne znaczenie.
Pierwsze informacje o regionie pochodzą z ubiegłego stulecia (W.F. Oszanin, 1878 r.). Podstawowe badania zostały przeprowadzone znacznie później (Korżeniewski N.L., 1905 r.), P.I. Biessedin, 1923 r., Ju.W. Wal'ter i Moskwin, 1933, 1936 r., E. Abałakow, 1948 r., A. Letawiet, 1949 r., E.W. Timaszew, 1948–1949 r.).
II. Przegląd regionu alpinistycznego
Początek alpinistycznego podboju regionu sięga 1933 r., kiedy to uczestnik Tadżyckiej ekspedycji kompleksowej E. Abałakow uwieńczył wysiłki dużego zespołu wspinaniem się na szczyt Stalina na Wschodzie. W dalszym ciągu cała seria ekspedycji alpinistycznych (na szczyt E. Korżeniewskiej, szczyt Stalina (szczyt Komunizmu), szczyty Moskwa, Leningrad, Izwiestij, Woroszyłowa (A. Donisza)) szczegółowo zbadała cechy regionu, zdobyła wszystkie najważniejsze szczyty i utorowała drogę na szczyt Komunizmu z niemal wszystkich stron, z wyjątkiem północy.
Wkład w podbój szczytów regionu wnieśli alpiniści „Buriewiestnika”, „Spartaka”, „Truda”, „Lokomotiwu”, uzbeccy alpiniści, Gruziński Klub Alpinistyczny i inni. Ale północna część regionu ze względu na swoją trudno dostępność okazała się najmniej zbadana. Począwszy od 1966 r., przez trzy lata, przybywali tu alpiniści „Buriewiestnika” na lodowce Fortambek, Wal'tera, Moskwin, Traube. Przeszli oni trzy nowe trasy na szczyt E. Korżeniewskiej i utorowali drogę na Pamierski Firnow płaskowyż.
W 1966 r. alpiniści „Buriewiestnika” przystąpili do przygotowań traversu dwóch siedmiotysięczników – szczytu Komunizmu i E. Korżeniewskiej, położonych stosunkowo blisko siebie (odległość w linii prostej około 13 km). Jednak brak lotnictwa wysokościowego nie pozwolił na wykonanie niektórych punktów opracowanego w Moskwie planu taktycznego, i przeprowadzenie traversu trzeba było odłożyć do 1968 r.
W sierpniu 1968 r. uczestnicy II kompleksowej ekspedycji pamirskiej SDSO „Buriewiestnik” przebyli główny odcinek wyżej wymienionej trasy, obejmujący wchodzenie na szczyt Parasziutistów (zachodnia krawędź Pamierskiego Firnowego płaskowyżu) po żebrze Buriewiestnika z lodowca Fortambek, przejście Pamierskiego Firnowego płaskowyżu (12 km długości na wysokości bliskiej 6000 m), wejście na szczyt Komunizmu (7495 m) z płaskowyżu przez zachodnie ramię szczytu, zdobycie szczytu 6701 m, szczytu Izwiestija (6840 m), szczytu K. Cetkin (6680 m), szczytu A. Donisza (6666 m) i zejście z ostatniego po zachodnim grzbiecie na lodowiec Wal'tera. Całe wejście zostało wykonane w ciągu 15 dni (z obozu do obozu, bez uwzględnienia dni przygotowania i obróbki trasy).
Travers przeszła grupa w składzie:
| K.K. Kuźmin | ZMS | Moskwa | — trener |
| B.P. Soustin | MS | Tomsk | — uczestnik |
| J.K. Zacharow | KMS | Moskwa | — uczestnik |
| N.D. Cziorny | KMS | Moskwa | — uczestnik |
| G.I. Sergiewnin | KMS | Moskwa | — uczestnik |
| W.M. Bożukow | MS | Moskwa | — kierownik |
Zakończyć travers wejściem na szczyt E. Korżeniewskiej grupie nie udało się w związku z tragiczną śmiercią uczestnika ekspedycji W.A. Sułojewa, który zmarł na zachodnim ramieniu szczytu Komunizmu na wysokości 7000 m.

III. Charakterystyka przebytej trasy, przygotowanie, taktyka wejścia
Podstawową cechą traversu, decydującą o jego trudności i znaczeniu sportowym, jest duża wysokość szczytów i długość wysoko położonych grzbietów. Istotne było również to, że znaczna część trasy nie była wcześniej przemierzona przez człowieka.
Szczyty, które zostały zdobyte podczas traversu:
- szczyt Parasziutistów 6000 m
- szczyt Komunizmu 7495 m
- szczyt 50-lecia Komsomołu 6701 m
- szczyt Izwiestija 6840 m
- szczyt K. Cetkin 6680 m
- szczyt A. Donisza, zachodnie ramię 6600 m
Długość i wysokość trasy charakteryzują się następującymi danymi (Tabela I):
Tabela I
| Wysokość | Długość | Uwagi |
|---|---|---|
| od 7000 m do 7495 m | około 6,0 km | z czego – 2,75 km – zostały przebyty po raz pierwszy |
| od 6500 m do 7000 m | 9,5 km | z czego – 8,5 km – zostały przebyty po raz pierwszy |
| 6000 m – 6500 m | 2,5 km | |
| 5000 m – 6000 m | 10,0 km | |
| 3500 m – 5000 m | 29 km | 28 km – po lodowcach |
Suma wzniesień (bez uwzględnienia mikroreliefu) – 4575 m.
- Przez długość rozumie się tu rzut trasy na płaszczyznę poziomą.
Trasa charakteryzuje się dużą zaśnieżonością, znacznym zlodowaceniem i słabą wytrzymałością skał grzbietowych, zbudowanych z łuszczących się łupków metamorficznych. Przygotowanie i trajektoria zostały przeprowadzone w kilku kierunkach:
- Badanie regionu, rekonesans odcinków – z wykorzystaniem nowoczesnych środków lotnictwa.
- Badanie regionu, rekonesans odcinków – z wykorzystaniem nowoczesnych środków lotnictwa.
- Ogólna fizyczna przygotowanie i hartowanie uczestników było prowadzone według ogólnie przyjętej metodyki, przez cały rok.
- Przygotowanie lekkiego sprzętu i inwentarza – z zastosowaniem:
- nowoczesnych materiałów syntetycznych,
- lekkich stopów,
- nowych modeli i konstrukcji.
Dużą pomoc w tym etapie alpinistom okazali lotnicy w/ch 55523, pracownicy-modelarze, konstruktorzy, krawcy i robotnicy I eksperymentalnej fabryki obuwia sportowego (dyrektor Pachomow W.W.), kombinatu szwalniczo-dziewiarskiego (dyrektor Niefiodow N.G.), naukowo-badawczego instytutu urządzeń automatycznych (dyrektor Tkaczew F.E.).
Opracowane próbki obniżyły wagę sprzętu o 30–40% w porównaniu ze standardowym, przy tym wyróżniały się lepszymi właściwościami termicznymi, odpornością na wiatr i wilgoć, elegancją wykończenia.
Podstawowe elementy taktyki traversu, opracowane w wyniku trzyletnich przygotowań i mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa, polegały na następujących działaniach:
- Organizacja pośrednich baz zaopatrzenia i paliwa na Pamierskim Firnowym płaskowyżu i na przełęczy Aj-Dżilga poprzez desantowanie z użyciem spadochronów.
- Wyjście na trasę dużą grupą z ostatecznym ustaleniem składu grupy traversu w momencie wejścia na szczyt Komunizmu na podstawie analizy obiektywnych danych o stanie zdrowia sportowców w tym momencie.
- Biorąc pod uwagę „maratońską” długość traversu, planowano następujący rozkład sił: bardzo spokojne tempo przy wchodzeniu na szczyt Komunizmu, wzmożone odżywianie; dalszy intensywny ruch po trasie z długim odpoczynkiem na biwakach.
- Wstępna aklimatyzacja uczestników poprzez wejście na szczyt wysokości 7000 m, po prostej technicznie trasie, z następującym dobrym wypoczynkiem przed głównym wejściem.
- Dopuszczenie do końcowej części traversu – szczytu E. Korżeniewskiej – na podstawie wyników badania lekarskiego po dniu odpoczynku na przełęczy Aj-Dżilga.
- Zastosowanie lekkiego, termicznego sprzętu, namiotów, plecaków, oszczędność benzyny poprzez użycie autoklawów i szybko przygotowywanych wysokokalorycznych produktów.
- Zastosowanie do celów łączności i sygnalizacji termitowych zapałek „Sygnał”.
- Współdziałanie z grupami II kompleksowej ekspedycji, które dokonały wejścia na szczyt Komunizmu i szczyt E. Korżeniewskiej.
- Obecność w grupie zestawu leków i narzędzi, w tym strzykawek do wstrzyknięć domięśniowych i dożylnych.
IV. Przeprowadzenie traversu
a) Wstępna aklimatyzacja
Wyjście na wysokość 5000 m – 17 lipca. Wyjście na wysokość 6000 m – 20 lipca. Wejście na szczyt Lenina (7134 m) – 24 lipca – 6 sierpnia. Odpoczynek w m. Fergana – 4–14 sierpnia.
b) Organizacja bazy głównej i baz pośrednich
- Zrzut głównych ładunków traversu na lodowiec Fortambek, polana „Buriewiestnika” – wysokość 4060 m, za pomocą helikoptera Mi-4 Frunzeńskiej Oddzielnej Grupy Lotniczej; pilot A. Panfirow w towarzystwie W. Sułojewa. Przeprowadzono 3 sierpnia 1968 r.
- Przeniesienie grupy przedniej na lodowiec Fortambek i organizacja bazy siłami grupy pomocniczej na przeł. Aj-Dżilga – 8–9 sierpnia 1968 r.
- Wyjście grupy w składzie 8 osób pod kierownictwem B. Soustina na Pamierski Firnow płaskowyż w celu odbioru ładunków desantowanych z helikoptera Mi-4 na spadochronach – 11 sierpnia 1968 r.
- Zrzut ładunków na płaskowyż – 15 sierpnia 1968 r.
C. Wejście
Dzień 1. 15 sierpnia 1968 r.
Z obozu na polanie „Buriewiestnika” wyszło 17 osób – 10 osób pod kierownictwem Ju. Skrłatowa i W. Maksimowa, zarzuciło plecaki wkrótce po śniadaniu, siódemka pod kierownictwem W. Bożukowa wyszła po wiadomości z płaskowyżu o pełnym sukcesie desantowania ładunków na spadochronach z pokładu helikoptera Mi-4. To było po obiedzie, o 16:15.
Trzema przejściami dotarliśmy do noclegu z 1966 r. na żebrze Buriewiestnika i o 19:55 rozbiliśmy biwak. Wysokość według altimetru W. Sułojewa – 4650 m. Przebyty lodowiec i osypiska dolnej części żebra.
Dzień 2. 16 sierpnia 1968 r.
- Wstanie o 6:30.
- Wyjście o 9:30.
- Rozbiliśmy biwak o 15:20, po przejściu dość trudnego lodowo-skalnego odcinka grzbietu, w tym skalnej wieży z odcinkami wspinaczki średniej trudności.
Ruch w większości na przemian, ubezpieczenie przez występy i haki. Wysokość biwaku 5200 m.
Dzień 3. 17 sierpnia 1968 r.
Wstanie o 7:00, wyjście o 8:25. Ciepło – wschód słońca o 7:10 zza grzbietu szczytu Kirowa. Cicho. Nastrój doskonały. Przechodzimy:
- strome śnieżno-lodowe stoki,
- skalisty grzbiet
i o 12:15 wychodzimy na szczyt Parasziutistów – wysokość według altimetru 5800 m.
Przebyty przez te trzy dni grzbiet został przez nas w zeszłym roku oceniony na 5 kat. trudn. Z tą oceną zgodziła się również komisja kwalifikacyjna federacji.
Przechodząc po Pamierskim Firnowym płaskowyżu, robiliśmy pomiary wysokości w charakterystycznych punktach. Oto wyniki:
- 12:15 — szczyt Parasziutistów, najbardziej wysunięta na zachód część Pamierskiego Firnowego płaskowyżu — 5800 m
- 13:00 — najniższy punkt pod szczytem Leningrad — 5690 m
- 13:20 — wzniesienie pod szczytem Leningrad — 5720 m
- 13:45 — w pobliżu szczytu Kroszka — 5730 m
Tu zatrzymaliśmy się na obiad – żeby zjeść i odpocząć. Od gorących promieni słonecznych schowaliśmy się w namiocie, położyliśmy się, wyszliśmy. Droga po płaskowyżu, gdy jest pokryty gęstym śniegiem, jest bardzo prosta.
Dzień 4. 18 sierpnia 1968 r.
Wstawaliśmy o 7:00. Zrobiliśmy przegląd zapasów. Rozdaliśmy ładunki całej ekspedycji. Niesiemy aparaturę filmową – około 15 kg dodatkowego ciężaru.
Wyszliśmy, po 30 minutach przebyliśmy szczelinę, przecinającą drogę na początku wchodzenia po stoku zachodniego ramienia. Śnieg trudny, ale nam pomagają ślady grupy Maksimowa, która wyszła na trasę dwie godziny wcześniej od nas. Dotarliśmy do zrzutu zrobionego przez B. Soustina na wysokość 6080 m. Stąd zobaczyliśmy, że schodzi grupa D. Skurłatowa. Wiedzie ich W. Szałaturkin. Z grupy W. Maksimowa zeszli do nich, okazuje się, lekarz A. Szindiajkin i A. Malikow. Dlatego zmniejszona grupa W. Maksimowa prawie nic z naszego zrzutu nie wzięła i nie mogła nam pomóc w przenoszeniu ładunków. Trzeba było:
- odesłać aparaturę filmową w dół;
- przemyśleć zapasy żywnościowe z uwzględnieniem uzupełnienia ze zrzutu na wysokości 6080 m.
Tu, przy zrzucie, zdecydujemy się na obiad. Ruszyliśmy stąd o 15:35. Odpoczywaliśmy o 16:05 na wysokości 6220 m. Dalej harmonogram ruchu:
- 16:45 — wysokość 6300 m
- 17:33 — 6410 m
- 18:25 — 6520 m
O 19:00 rozbiliśmy biwak na wysokości 6630 m. Przebyliśmy w tym dniu prosty technicznie, ale dość stromy odcinek śnieżny z rzadko wystającymi, silnie zniszczonymi skałami. Ruch równoczesny.
Dzień 5. 19 sierpnia 1968 r.
Rano altimetr pokazuje 6640 m, to znaczy za noc „weszliśmy” na 10 m. Z rana:
- zaparzyliśmy herbatę,
- kaszę,
- na przekąskę — czarna ikra.
Wyjście o 11:30 — czekamy, aż ruszy W. Maksimow. Przerwa o 11:50 — 6710 m.
- 12:55 — 6790 m
- 13:40 — 6840 m
- 14:25 — 6910 m
Przechodzimy stromy lodowo-śnieżny grzbiet, czasem skały, lekko obsypane śniegiem. Ruch częściej równoczesny, pojedyncze odcinki — na przemian. Ubezpieczenie przez lodołap. Na butach — raki. Na wierzchołku ramienia, w jego górnym punkcie, altimetr pokazuje 7020 m. Czas — 16:20.
Przeszliśmy po śnieżnych falach ramienia w kierunku szczytu i o 17:25 rozbiliśmy biwak pod ścianą szczytu.
Dzień 6. 20 sierpnia 1968 r.
Przeprowadzony przez B. Soustina rano przegląd lekarski uczestników wejścia pokazał, że u W. Sułojewa i W. Maksimowa jest zaczerwienienie gardła — oznaka choroby. Pomiar temperatury u W. Sułojewa dał 37,3°. Stało się jasne, że ryzykować i iść na travers nie można. W. Maksimow, pomimo znacznego procentu utraty głosu i nie najlepszego samopoczucia w poprzednim dniu, uważał, że będzie mógł wejść na szczyt Komunizmu. W. Sułojew chciał początkowo iść na wierzchołek w składzie grupy Maksimowa, ale na radę K.K. Kuźmina — „nie nadwerężysz serca, a ty przecież sportowiec, narciarz” — zdecydował się pozostać na biwaku w oczekiwaniu na schodzącą z góry i znajdującą się w dwóch godzinach marszu grupę alpinistów. Ze składu kandydatów na travers trzeba było wyeliminować Gienę Kuroczkina, który przez dłuższy czas cierpiał na rozstrój żołądka i całkiem zasadnie obawiał się komplikacji na długim traversie.
Zamiast wyeliminowanych do traversu został dołączony W. Koczietow, młody i doświadczony taternik, mistrz sportu z Frunze.
12:30 — ogniwo za ogniwem alpiniści schodzili na stromy lodowy stok. Raki na butach, gęsty śnieg, zapewniający niezawodne ubezpieczenie — grupy posuwają się dość rączo, pomimo wielkiej wysokości.
Na grzbiecie — huraganowy wiatr ze wschodu. Zimno, napada od czasu do czasu mgła. Plecaki traversantów zostały pozostawione na wysokości około 7300 m.
Grzbiet wierzchołkowy — skalne i śnieżno-lodowe odcinki — przechodzi się częściej z ubezpieczeniem na przemian. Na szczyt weszliśmy o 17:30. Wicher, zimno, choć słonecznie. Fotografowanie, ustawienie kopca — skromna kupa kamieni, pozostawiona przez poprzednią grupę jako kopiec, wydała nam się niewystarczająco majestatyczna. Odłupiliśmy płytę o długości około 1,2 m i ustawiliśmy ją pionowo na podstawie z dużych i średniej wielkości kamieni.
Dzień 7. 21 sierpnia 1968 r.
Zejście przeprowadzaliśmy maksymalnie ostrożnie i o 19:30 byliśmy przy plecakach. Zeszliśmy po grzbiecie jeszcze 100 m i zaночевали. Wysokość 7250 m.
Wyszliśmy z biwaku o 10:00 i do 13:15 zeszliśmy do przełęczy 6500 pod szczytem 6701 m. Droga biegła po skalnym grzbiecie, schodzącym stromo w dół ku północy. Na wschodniej stronie grzbiet wieńczyły śnieżne karniźy, przy ruchu trzymaliśmy się skalnej części grzbietu. Ruch z reguły równoczesny. Śnieg ubity przez wiatry i tylko czasem zapadałeś się po kolano. Najbardziej stromy odcinek — do 45° — długości około 150 m przeszliśmy na przemian z ubezpieczeniem przez skały. Ten odcinek znajduje się w miejscu ostrego załamania grzbietu na wysokości 7200 m.
Odpoczynek na przełęczy. Stąd travers wkracza w decydującą fazę — zejść z grzbietu będzie bardzo i bardzo trudno. Jeszcze raz sprawdzamy swoje siły. W przód można iść tylko pod warunkiem doskonałego samopoczucia i głębokiej wiary w to, że sił wystarczy jeszcze na 7–10 dni drogi po wczytanych wierzchołkach o wysokości 6600–6800 m. Okazało się, że Vladimir Koczietow „nie czuje się jak zwykle przy zejściu z siedmiotysięcznika – siły nie przybywa, a ubywa. Nie ma pewności, że za dzień lub dwa nie stanie się balastem. Lepiej schodzić”. Zejść z Woldią zgodził się Jura Kołokolnikow. Szkoda było bardzo rozstawać się z chłopakami, szczególnie z Jurą Kołokolnikowem. Silny, wolicjonalny sportowiec, skromny i uważny, bardzo nam się podobał. Myśleliśmy, że jego obecność umocni grupę.
Ale — ostatnie uściski dłoni, dwójka schodzi w dół na płaskowyż, szóstka — w górę, na skalisty grzbiet, wiodący na wierzchołek szczytu 6701 m. Wspinaczka średniej trudności, raczej prosta. Ruch na przemian, ubezpieczenie — przez występy. Po około 1 godz. 30 min wyszliśmy na wierzchołek. Ogniwo Kołokolnikow – Koczietow w tym czasie przebyło traversem na wschodni grzbiet i rozpoczęło schodzenie.
W turze na wierzchołku — kartka grupy D. Borodkina, która weszła na szczyt 6701 m i po wschodnim grzbiecie. Wkładamy do tura proporczyk KC Komsomołu. Kolektyw alpinistów kompleksowej ekspedycji „Buriewiestnik” ku czci jubileuszu Komsomołu Lenina nazywa szczyt 6701 m szczytem 50-lecia Komsomołu. Schodzimy — na północ. Na 100 m po łagodnym śnieżnym stoku — urywają się 30-metrowym skalnym progiem na północny wschód. Wyczekiwałem, aż się rozwieje mgła, wybieramy trasę. Zostają wbite trzy haki w skały, wykorzystany występ — zorganizowane jest schodzenie po linie. Trzy metry płyta, pionowy komin 10–12 m, zaśnieżona skalna ścianka 3–4 m i po bardzo stromym lodowym stoku schodzimy w dół — w prawo. Trzy liny przechodzą z dokładnym hakowym ubezpieczeniem, pierwsza z nich — na przednich zębach raków z użyciem dzioba ajzbajla i lodowego haka. Na biwak stanęliśmy o 10:00, w muldzie po południowo-wschodniej stronie grzbietu, wysokość — 6600 m.
Dzień 8. 22 sierpnia 1968 r.
Silny wiatr północny 10–12 m/s — zamiecie śnieżne, widzialność 300–500 m, temperatura minus 20–25 °C. Wyjście z noclegu po grzbiecie. Z prawej strony w stronę lodowca Bicznącznego — ogromne karniźy, w stronę l. Moskwin — stok o nachyleniu 25–40°, przechodzący w skalne urwiska. Śnieg tu głęboki, w niektórych miejscach — po pas. Zamieć śnieżna zaciera ślady w ciągu pół minuty. Ruch z ubezpieczeniem na przemian. Przewodnicy i ogniwa często się zmieniają. Od noclegu do skał ruch trwał około 2–2,5 godz.
Skalisty grzbiet średniej trudności, silnie zaśnieżony i zlodowaciały; na północny zachód urywa się pionowymi ścianami ku stromym śnieżnym stokom (stromizna ponad 30–35°), na południe — śnieżnymi karniźami od 1 do 10 m. Niektóre karniźy łatwo się rozpadają przy uderzeniach lodołapem, gdyż leżą na ostrym grzbiecie.
Ruch po skalnym grzbiecie z ubezpieczeniem hakowym i przez występy, w większości po stronie północnej, czasem po samym grzbiecie. Na pierwszy filar grzbietu został założony sportowy podjazd.
Ruch po grzbiecie zajmuje 4–5 godz., wbito 10 haków w skały. Średnie nachylenie grzbietu 70–75°, pojedyncze ścianki do 80° długości 10–20 m.
Przed wyjściem na śnieżny stok — nieduży (7–8 m) komin, niezbyt trudny, ale niebezpieczny, gdyż kamienie leżą na śniegu, a z prawej strony karniź, którego granice trudno określić.
Dalej travers stoku po śniegu o nachyleniu do 30°, deski przeplatane z miękkim świeżym śniegiem. Ruch po śniegu 40–50 min. Nocleg przy dwóch dużych kamieniach w muldzie. Widzialność spadła do 10–100 m…
Dzień 9. 23 sierpnia 1968 r.
Wiatr ten sam, pada śnieg. Widzialność 200–300 m. Bardzo zimno. Ruch po śnieżnym grzbiecie z ubezpieczeniem na przemian przez lodołapy. Czasem śnieg bardzo głęboki, sięgający po pas. Odcinki świeżego śniegu przeplatają się ze zmiennym śniegiem i śnieżnymi deskami. Nachylenie 20–25°, ruch traversem po stoku. Po 4–5 godz. nocleg przed skalnym grzbietem szczytu Izwiestija, nie dochodząc 80–100 m do samego wierzchołka, przy dużym kamieniu na grzbiecie. Mocno marzną nogi.
Dzień 10. 24 sierpnia 1968 r.
Bardzo silny wiatr północny, od rana nie pada śnieg, ale zamiecie śnieżne. Zrobiliśmy próbę podejścia do tura, znajdującego się na wierzchołku szczytu Izwiestija. Jednak z powodu przemarznięcia nóg i rąk wspinaczka po silnie zaśnieżonym skalnym grzbiecie była niedopuszczalnie niebezpieczna, po 2 godz. wróciliśmy do namiotu, nie dochodząc do tura. Zbudowaliśmy tur na grzbiecie obok namiotu.
Dalsza droga — wyszliśmy o 13:00 — biegła po łagodnym północno-zachodnim śnieżnym stoku pod skalną wieżą wierzchołka. Przy zejściu do muldy silnie wypaczone śnieżne deski na skraju muldy wprawiły się w ruch: dwustronna lawina — do muldy („nasza”) i na zewnętrzną, otwartą stronę stoku — porwała pierwsze ogniwo. Wszystko skończyło się szczęśliwie.
Przy badaniu śnieżnych stoków grupa ustaliła, że prawie wszystkie są lawiniaste w wyniku periodycznych opadów śniegu. Trzeba było iść dalej po górnej części śnieżnych pól, przylegającej do skał, przecinając lodowe i skalne ścianki, z hakowym ubezpieczeniem. W sumie przy przechodzeniu stoków szczytu Izwiestija przy zejściu wbito 12 haków. Czas ruchu od szczytu Izwiestija do grzbietu, wiodącego ku szczytowi K. Cetkin, zajął około 4–5 godz. Grzbiet, wiodący ku szczytowi K. Cetkin, ma ten sam charakter, co i poprzedni, ale znacznie bardziej stromy, bardziej lawiniasty. W niektórych miejscach — bardzo gęsty zlodowaciały śnieg i ogromne, dzwoniące deski. W prawo, na południowy wschód, zwisają ogromne karniźy ze świeżego i starego gęstego śniegu.
Nocleg urządzamy w muldzie przy ogromnym kamieniu na wysokości poprzedniego noclegu — 6700 m. W sumie w tym dniu było 7,5 godz. pracy.
Dzień 11. 25 sierpnia 1968 r.
Wiatr nadal silny, ale śnieg nie pada, zachmurzenie. Ruch po grzbiecie w dół traversem, średnie nachylenie grzbietu (10–15°). Grzbiet odchodzi od szczytu Izwiestija na północny-północny wschód; z prawej — ogromne karniźy, z lewej — stoki przechodzą w lodoślady, u dołu — ogromne lodospady. Same stoki grzbietu są lawiniaste, leżą śnieżne deski. Ubezpieczenie przez skalne wysepki — hakowe i przez występy, ruch bardzo ostrożny, dużymi krokami, żeby nie podciać stoku.
Z wielkim napięciem psychicznym przechodzone są ostatnie 300 m przed najniższym punktem grzbietu między szczytami Izwiestija i K. Cetkin — tu stok jest czysto śnieżny, skalnych wysepek nie ma, i przejście grzbietu jest szczególnie niebezpieczne.
Zejście na przełęcz — lodowe (45–50°) na przednich zębach raków z hakowym ubezpieczeniem z traversem w prawo w dół, długość tego odcinka 2 liny. Zejście na przełęcz zajmuje około 3 godz. Wejście na szczyt K. Cetkin odbywa się po „kędzierzawym” skalnym grzbiecie ze śnieżnymi stokami z lewej. Ruch cały czas po skałach z ubezpieczeniem przez haki i występy. Skały średniej trudności, nadal w dolnej części grzbietu śnieg lawiniasty. Wierzchołek o wysokości 6680 m zbudowany jest z ogromnych kamieni-wież. Wierzchołkowa wieża jest zwieńczona dużym nawiewem — karniźem w prawo.
Wejście od przełęczy do wierzchołka trwa 3–3,5 godz. Nocleg z powodu złej widzialności drogi dalej — prosto na wierzchołku, w muldzie po stronie zachodniej. W sumie w tym dniu wbito 10 haków.
Dzień 12. 26 sierpnia 1968 r.
Wyjście o 9:30. Z muldy wejście na wierzchołek, skąd po bardzo stromym (do 45°) stoku 2 liny schodzenia na grzbiet, odchodzący ku szczytowi A. Donisza. Ruch z ubezpieczeniem na przemian. Dalej droga biegnie po szerokim śnieżnym grzbiecie — bardzo prosto i spokojnie. Śnieg zapada się na 25–30 cm, tylko czasem przy przecięciu „desek” — po kolano. Gdzieś w połowie drogi od wierzchołka do przełęczy — skalny masyw, od którego grzbiet się zwęża i stromo opada w dół, ku przełęczy.
Budowę początkowego odcinka tego grzbietu widać przy zejściu ze szczytu Komunizmu: zwisające na południowy wschód śnieżno-lodowe karniźy z wysięgiem do 10–15 m. Z bliska struktura karniźa praktycznie nie jest widoczna. Idziemy w odległości 25–30 m od krawędzi karniźa. Z lewej — stromy stok, kończący się załomem i kilometrowymi urwiskami. Nachylenie grzbietu w kierunku ruchu 25°, w kierunku stoku (15–20°). Śnieg gęsty z pojedynczymi śnieżnymi zaстругами, słabo związanymi z podłożem. Większą część tego odcinka idziemy z ubezpieczeniem na przemian przez lodołap.
Po 400–500 m drogi po grzbiecie — pojedyncze skalne występy. Tu iść jest łatwiej — niezawodne ubezpieczenie. Jeszcze 250–300 m, i grzbiet opada stromo w dół. Skalno-lodowy zawał 35–40 m. Z górnym ubezpieczeniem przez skalny występ obchodzimy go z lewej strony po wystającej krawędzi śnieżnego nawisу. Dalej znów monotonny śnieżny grzbiet z zębami karni
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz