Przejdź do treści

Bez tytułu

Sprawozdanie

Z trawersu szczytów Akademii Komunistycznej — „6045 m” — Garmo, wykonanego przez drużynę Sił Zbrojnych w 1972 r. (Północno-Zachodni Pamir)

Przegląd historyczno-geograficzny i charakterystyka regionu

W 1928 r. uczestnik Pamirskiej Ekspedycji Akademii Nauk ZSRR, topograf I.G. Dorofiejew, po raz pierwszy przemierzył pasmo Akademii Nauk z wschodu na zachód i odkrył duży lodowiec, wpadający do doliny Wanč. Lodowiec otrzymał imię Towarzystwa Geograficznego. Długość lodowca została określona na 18 km. Lodowiec jest położony w górnym biegu doliny rzeki Wanč. W rejonie przełęczy Kaszal-ajak zdaje się łączyć z Lodowcem Fedczenko. Jednak główne odnogi lodowca RGO rozpoczynają się od:

  • południowych stoków szczytu Garmo, jednego z głównych ośrodków zlodowacenia północno-zachodniego Pamiro-Ałaju;
  • południowo-zachodnich stoków szczytu Komunistycznej Akademii.

Od południa lodowiec RGO otrzymuje duży dopływ — lodowiec Krasnoarmiejec. Szczegółowe badanie lodowca RGO zostało przeprowadzone w 1948 r. przez kompleksową ekspedycję geograficzną Uniwersytetu Moskiewskiego. Całkowita długość lodowca od stoków Garmo i Komaкадемии została określona na 21 km. Szerokość — około 1 km.

Nad lodowcem RGO dominują dwa wysokie szczyty:

  • Pik Garmo;
  • Pik Komunistycznej Akademii.

I jeśli Pik Garmo od dawna przyciągał uwagę geografów i alpinistów, miał swoją lokalną nazwę, to Pik Komunistycznej Akademii otrzymał swoją nazwę dopiero w 1928 r., gdy przeprowadzano ekspedycję pod kierownictwem niestrudzonego badacza Pamiro-Ałaju N.W. Krylenko.

Przez wiele lat oba te szczyty przyciągały uwagę alpinistów, ale trudność wejścia na te szczyty wielokrotnie powstrzymywała sportowców. I teraz, w przededniu 50-lecia alpinizmu radzieckiego, kiedy setki sportowców wspięło się na Pik Komunizmu, kiedy szczyty Zwycięstwa i Chan-Tengri zostały zdobyte przez wiele dziesiątków lodowych wspinaczy, wejścia na Piki Komaakademii i Garmo nadal stanowią pojedyncze przypadki.

Po raz pierwszy alpinisci wspięli się na Pik Garmo w 1948 r., i należy oddać hołd męstwu A. Bagrówowi, W. Iwanowowi, W. Muchinowi, A. Iwanowowi, I. Dajbogowi, A. Gożewowi i W. Gusiewowi, którzy 30 sierpnia stanęli na tym szczycie. Wejście zostało dokonane z lodowca Wawiłow po północnym żebrze, ścieżką, którą marzył przejść N.W. Krylenko. Wejście na Pik Garmo było największym osiągnięciem radzieckiego alpinizmu. Dziewięć obozów musieli rozbić wspinacze podczas podchodzenia na szczyt.

Po 9 latach, w 1957 r., gruzińscy alpiniści z powodzeniem wytyczyli nowy szlak na Pik Garmo z doliny Wanč, wchodząc po zachodniej odnodze lodowca RGO.

W 1962 r. po trasie pierwszych zdobywców z lodowca Wawiłow na szczyt weszła grupa radziecko-brytyjskich wspinaczy. Niestety, podczas schodzenia 2 brytyjscy alpiniści zginęli.

I wreszcie, w 1969 r. alpiniści po raz czwarty weszli na Pik Garmo również z lodowca Wawiłow, ale nową, trudniejszą trasą. Byli to leningradzcy alpiniści pod kierownictwem Ю. Kuźmina.

Historia wejść na Pik Komunistycznej Akademii jest jeszcze krótsza. Pierwszą poważną próbę zdobycia tego pięknego szczytu Pamiro-Ałaju, bardzo przypominającego Ušbę, podjęli w 1962 r. uzbeccy alpiniści pod kierownictwem mistrza sportu ZSRR Zilnibekowa. Trasa została wybrana po południowo-wschodnim żebrze. Powyżej 5300 m alpiniści nie zdołali się wspiąć. Niepogoda i trudność trasy nie pozwoliły im zdobyć szczytu.

I dopiero w 1965 r. uzbeccy alpiniści zrealizowali swoje dawne marzenie. Grupa pod kierownictwem Pjanьkowa pomyślnie dokończyła to, co wcześniej planowali. Południowo-wschodnie żebro południowego wierzchołka Piku Komaakademii zostało zdobyte.

Drugie przejście Piku Komaakademii zostało pomyślnie wykonane w 1971 r. przez drużynę Sił Zbrojnych pod kierownictwem mistrza sportu ZSRR międzynarodowej klasy А. Bitnogo. Drużyna dokonała niezwykle trudnego wejścia na południowy wierzchołek po południowej ścianie, następnie weszła na północny wierzchołek i zeszła na lodowiec RGO po stromym północno-zachodnim żebrze. Trasa została należycie oceniona jako 6B kategoryczności.

Rozpoznanie nowych tras, przeprowadzone przez ekspedycję armijnych alpinistów, posłużyło jako podstawa do pracy ekspedycji Sił Zbrojnych w 1972 r. Rozpoznanie pokazało, że na Pik Komaakademii całkiem realne jest wejście po południowo-zachodniej ścianie bezpośrednio z lodowca RGO.

Jak to często bywa, jeden pomysł rodzi inny. Pojawiła się bardziej śmiała, na pierwszy rzut oka mało prawdopodobna myśl — o połączeniu w jedno dwie groźne szczyty, to znaczy:

  • połączenie wejścia po ścianie na Pik Komaakademii;
  • z dalszym trawersem Piku Garmo.

Przy tym wschodnie żebro Piku Garmo stanowiło chyba najbardziej skomplikowaną trasę ze wszystkich nieprzejdźanych na ten szczyt.

Długo debatowano na sekcji tę kwestię. Wątpliwość była jedna — czy wystarczy sił do rozwiązania takiego sportowego zadania. Zostali zaangażowani praktycznie wszyscy najlepsi alpiniści Sił Zbrojnych, którzy wielokrotnie dawali się poznać w trudnych wejściach na Kaukazie i na Pamiro-Ałaju.

Pomysł trawersu zachwycił prawie wszystkich, i chyba najbardziej — jedną ze swoich stron: techniczną trudnością. Niestabilność pogody przy tym nie zawsze była brana pod uwagę.

Kilka słów o niewłaściwej orientacji tras, które zostały pokonane do 1972 r. na Pik Komaakademii.

Pik Komaakademii ma dwa wierzchołki:

  • północny, o wysokości 6439 m;
  • południowy — 6370 m (według naszej oceny).

Między wierzchołkami znajduje się przełączka, której wysokość jest szacowana na 6230 m (również według naszej oceny). Wierzchołki są ściśle zorientowane z północy na południe.

Od południowego wierzchołka w kierunku stacji meteo na lodowcu Fedczenko odchodzi strome południowo-wschodnie żebro, po którym dokonano pierwszego wejścia na południowy wierzchołek w 1965 r.

O tym, że żebro jest południowo-wschodnie, jest mowa w artykule W. Elьnikova, А. Pjanьkowa i G. Krukowskiego „Szturm sześciotysięczników pasma Akademii Nauk” na str. 65, 71 i 72 (patrz „Podbite szczyty” 1965–1967).

A w oficjalnej klasyfikacji szczytów ta trasa jest wskazana jako północno-wschodnia ściana. Ten błąd pociągnął za sobą inny. Kolejni zdobywcy w 1971 r. nazwali swoją trasę po południowej ścianie południowo-wschodnią i również oficjalnie wpisali do klasyfikacyjnej tabeli.

Na podstawie tak zorientowanych tras i w 1972 r. wnioski zostały złożone z już istniejącą niewłaściwą orientacją.

W wyniku ekspedycji tego roku i pokonanych tras należy skierować orientację wcześniej pokonanych tras w 1965 i 1971 r. na:

  • trasę z 1965 r. uważać tak, jak ją uważali pierwsi zdobywcy — Pik Komaakademii po południowo-wschodnim żebrze;
  • trasę z 1971 r. uważać Pik Komaakademii po południowej ścianie.

Przejście armijnymi alpinistami tras na Pik Komaakademii po południowo-zachodniej ścianie odpowiada jej rzeczywistej orientacji.img-0.jpeg

Mapa rejonu wejścia

img-1.jpeg

Wierzchołek Północny

Wierzchołek Południowy

img-2.jpeg

Panorama trawersu

img-3.jpeg img-4.jpeg

Dolna część trasy po południowo-zachodniej ścianie Piku Komaakademii.

  1. Ponieważ długość trawersu wynosiła nie mniej niż 10 km, a jego trudność nie budziła wątpliwości, to grupa szturmowa została określona w 8 osób z maksymalnie możliwym rozłożeniem doświadczonych alpinistów w zespołach. Z tego samego powodu zostali włączeni „wysokściowcy”:
    • Niekrasow;
    • Starosielec;
    • Achwlediani;
    • Cziepiga.
  2. Przejście południowo-zachodniej ściany Piku Komaakademii planowano w nieco zwolnionym tempie w celu zachowania sił przy dalszym trawersie masywu Piku Garmo.
  3. Na przełączce 5500 m po zejściu z wierzchołka Komaakademii zaplanowano półdniowy odpoczynek.
  4. Przy wyjściu na trasę planowano wstępne przetarcie 200 metrów dolnej części ściany.
  5. Ponieważ wejście na północny grzbiet Piku „6045 m” od przełączki 5500 m idzie z wschodniej strony po lodowo-śnieżnym stoku, to czas wejścia planowano na drugą połowę dnia.
  6. Namioty na wschodnim żebrze Piku Garmo planowano rozbijać na najmniej stromych odcinkach „poduszkach”.
  7. Zejście z Piku Garmo miało być przeprowadzone po południowym żebrze — trasą wejścia grupy gruzińskich alpinistów w 1957 r. podczas trawersu ściany Darwazskiej.
  8. W razie konieczności zejścia podczas trawersu były przewidziane 2 warianty: a) po zejściu z Piku Komaakademii z przełączki 5500 m na lodowiec RGO; b) po zejściu z Piku 6045 m z przełączki 5700 m na lodowiec RGO.
  9. Podczas trawersu na odcinku wejścia na Pik Komaakademii po południowo-zachodniej ścianie drużyna współpracowała z drużyną Matiuszyna — stała wizualna i głosowa łączność, a także łączność radiowa i sygnały rakietowe. Przy dalszym trawersie współpraca z grupą pomocniczą Bandurowskiego, która znajdowała się najpierw w obozie nr 2, a potem w obozie nr 1.
  10. Dane o ruchu drużyny były przekazywane drogą radiową z obozu nr 1 do bazy i dalej do miasta Osz.

Na radzie trenerskiej 2 sierpnia zostały ostatecznie zatwierdzone skład grupy szturmowej. Z podstawowego składu, zgłoszonego do mistrzostw, w klasie trawersów nie przybyli na zbiór Diemczenko А.S., Sarkisow L. Uczestnik drużyny Iwanow G. nie został dopuszczony przez lekarza zbiórki z powodu choroby. Dlatego z rezerwowego składu zostali włączeni uczestnicy: Achwlediani G., Nemsicweridze N. i Cziepiga W. W ten sposób drużyna wyszła na trawers w składzie 8 osób:

  1. Niekrasow W.P. — mistrz sportu ZSRR międzynarodowej klasy.
  2. Starosielec E.W. — mistrz sportu ZSRR.
  3. Waraniaн G.G. — mistrz sportu ZSRR.
  4. Maslennikow A.S. — kandydat na mistrza sportu ZSRR.
  5. Achwlediani G.D. — kandydat na mistrza sportu ZSRR.
  6. Baranow W.A. — kandydat na mistrza sportu ZSRR.
  7. Cziepiga W.K. — kandydat na mistrza sportu ZSRR.
  8. Nemsicweridze N.W. — kandydat na mistrza sportu ZSRR.

Wszyscy uczestnicy mieli wspólne doświadczenie wspinaczkowe zarówno w sezonie 1972 r., jak i w poprzednich sezonach. Wszyscy uczestnicy są mistrzami WS w sezonach 1970–1971, a Niekrasow i Starosielec — wielokrotnymi medalistami mistrzostw ZSRR.

3 sierpnia. Oboz bazowy — obóz szturmowy nr 1. Ruch początkowo szlakiem po lewym (orograficznie) brzegu lodowca RGO, następnie przejście w lewo i po centrum lodowca do obozu nr 1. Lodowiec jest bardzo spokojny. Czas przejścia — 6 godz.

4 sierpnia. Wejście z obozu nr 1 do obozu nr 2. W obozie nr 1 pozostaje grupa obserwacyjna pod kierownictwem Gałaktionowa. W składzie grupy — radiotelegrafista. Wejście idzie po lewym (orograficznie) brzegu lodowca RGO. Lodospady są obchodzone po przetartych wcześniej skalnych ścianach. Po 2 lodospadzie — skręt w prawo w śnieżny żleb i po nim wyjście na 3 terasę lodowca. Obchód po skałach zajął 3 godz. W sumie na wejście do obozu nr 2 zostało poświęcone — 7 godz.

5 sierpnia. Wejście o 5:00. Wyjście o 7:00. W obozie zostaje grupa Bandurowskiego. Do góry wychodzą 2 drużyny — 12 osób. 8 osób na trawers, 4 osoby po południowo-zachodniej ścianie na Pik Komaakademii. Od obozu nr 2 ruch idzie w prawo po stromym śnieżnym stoku w kierunku ściany. Pod początek trasy drużyny podchodzą o 10:00. Rozstawiono namioty. Odległość między biwakami drużyn wynosi około 500 m.

Do 15:00 prowadzono obserwację reżimu ściany. W ciągu dnia były silne kamieniste osuwiska i lawiny. Miło było zobaczyć, że trasa wejścia, którą wytyczyliśmy, jest zupełnie bezpieczna. O 15:00 para Starosielec–Niemsicweridze wyszła na przetarcie dolnej części ściany (dolnego trójkąta). Za 5 godz. zostały przetarte odcinki R3–R9. Szczególnie trudne okazały się R6 i R8, a także pokonanie brzegowego pęknięcia lodowca. R8 reprezentuje pionową ścianę — wewnętrzny kąt z zatyczką u góry. W dalszym ciągu ten odcinek był przechodzony bez plecaków z ich późniejszym wyciąganiem. Nocy padał śnieg z deszczem.

6 sierpnia. Z rana mgła i deszcz. Widoczność 8–10 m. 7 sierpnia. Pogoda się nie zmieniła. Drugi dzień na biwaku pod ścianą. 8 sierpnia. Pogoda nieco się poprawiła. Przyjmuje się decyzję o dostarczeniu dodatkowo benzyny i produktów żywnościowych z obozu nr 2 na wypadek, gdyby niepogoda jeszcze się przedłużyła. Czwórka Maslennikow, Cziepiga, Baranow i Waraniaн w ciągu dnia wykonują to zadanie. 9 sierpnia. Z rana pogoda się poprawia. Widoczność zwiększa się, niewielki śnieg. Wyjście z miejsca biwaku o 8:00. Za 4 godz. zostały pokonane przetarte 5 sierpnia odcinki. Skały są zaśnieżone, w wielu miejscach oblodzone. Tempo ruchu jest niezbyt wysokie. Po śnieżnym żebrze (R10) podchodzimy do śnieżno-lodowego żlebu. To jest niebezpieczny odcinek. Po żlebie możliwe są nie tylko lawiny, ale i kamieniste osuwiska. Za 3 dni niepogody śnieg grubą warstwą pokrył wszystko wokół. Szerokość żlebu wynosi 40 m, stromość około 60°. Twarda kotewna asekuracja, zarówno na skalnych, jak i na lodowych hakach. Ciągła obserwacja górnych partii. Trasa w dolnych partiach ściany idzie po lewej krawędzi trójkąta. Wierzchołkiem tego trójkąta jest charakterystyczny turn — charakterystyczna część, która przypomina „uszy zająca”. To właśnie do tych „uszu” trzeba wyjść, ale to jeszcze bardzo i bardzo wysoko. Na razie ścieżka idzie po gładkich płytach (R14), dalej dwa charakterystyczne turny na śnieżno-skalnym żebrze i znowu trudne, strome płyty. Wychodzimy na strome żebro ze śnieżnymi nawiszami. Nad żebrem stoi pionowa gładka ściana, po prawej stronie pionowy spad. Po lewej stronie wąska półka, która idzie wzdłuż dolnej części ściany. Oczywiście, tu właśnie trzeba szukać ścieżki wejścia. Już wieczór. Żebro jest bardzo wąskie. Namiotów nie ma gdzie rozstawić. Ścinamy nawis i urządzamy się na siedzącej noclegu. Bardzo trudny dzień. Dużo „kotewnej” roboty. Za dzień pokonano 13 lin. Wstajemy na biwak o 22:00. Dzień pracy — 12 godz. Wieczorem o 20:30 sesja łączności radiowej z grupą Matiuszyna i sygnalizacja rakietami z grupą Bandurowskiego i z 1 obozem. Matiuszyn przekazał, że jego drużyna wychodzi na szturm jutro rano.

10 sierpnia. Z rana czekali na słońce. Osuszyli sprzęt i namioty. Wyszli z miejsca biwaku o 10:00. Trudne wspinanie po wąskiej półce, następnie w lewo 5 m po ledwo widocznej półce i po ściance 4 m — wyjście na półkę o szerokości 0,5 m. Te odcinki bardzo dobrze przechodzi mistrz sportu Waraniaн. Następnie do niego dołącza jeden z najlepszych wspinaczy po skałach Nemsicweridze, i obaj, ubezpieczając się nawzajem, świetnie pokonują 20-metrową ścianę z naciekowym lodem. Haki są używane jako punkty podparcia. Nad ścianą na bardzo małej półce organizuje się „punkt odbiorczy” dla plecaków. Rozpoczyna się trudne wyciąganie plecaków z miejsca noclegu na samą górę ściany. Cały ten odcinek wymagał około 5 godz. pracy.

Dalsza ścieżka idzie po skalnym żebrze, gdzie skalne ścianki przeplatają się z płytami i ze stromymi odcinkami. Najbardziej trudne odcinki — R29 i R30.

Pod wieczór drużyna wychodzi spod turnu „uszy”, który wprost wisi ścianą nad trasą. Wszystkie odcinki są tak strome, że nie ma gdzie rozstawić namiotów. Pod turnem znaleźliśmy dwie półki, na których można było siedzieć, i urządziliśmy biwak po 4 osoby.

  • Druga siedząca nocleg.
  • Z góry wiedzieliśmy, że do wierzchołka trójkąta z noclegami będzie słabo, ale liczyliśmy, że nieco szybciej przejdziemy dolną część ściany.
  • Wyjść na wierzchołek turnu przeszkodziła ściana, która zabrała zbyt dużo czasu.
  • Za dzień pokonaliśmy około 11 lin.
  • Dzień pracy — 10 godz.

O 9:00 rano widzieliśmy wyjście z miejsca biwaku grupy Matiuszyna. Wieczorem była z nim łączność radiowa. Przekazali, że bardzo trudna trasa w dolnej części ściany. Grupa Bandurowskiego podeszła do ściany i rozbiła biwak, obserwując za obiema grupami szturmowymi. Nocleg był bardzo niewygodny i zimny. Spaliśmy bardzo źle.

11 sierpnia. Wyjście z miejsca biwaku o 10:00. Próba obejścia turnu z prawej strony okazała się bezskuteczna. Ścieżce zagrodziła drogę zupełnie pionowa ściana, która przechodzi w lodowy stok. Bezpośrednio w górze ściana ma ujemny kąt nachylenia. W lewo odchodzi stroma półka z naciekowym lodem. Twarda kotewna asekuracja. Półka wyprowadza do lodowo-skalnego żlebu. Stromość wynosi nie mniej niż 70° (R33). Ten odcinek bardzo dobrze pokonał Maslennikow. Przeszedł bez plecaka, w rakach z użyciem skalnych i lodowych haków. Żleb wyprowadza na sam wierzchołek „turnu”, wąskie skalne żebro, które jest pokonywane „wierchem”. Skalne żebro przechodzi w śnieżne żebro. Stromość gwałtownie spada do 45°, a następnie do 40°. Daje się odczuć zmęczenie po 2 siedzących noclegach. Przyjmuje się decyzję o rozbiciu biwaku wcześniej niż zwykle, tym bardziej że miejsce na biwak jest po prostu znakomite. Za dzień pokonano 6 lin. Dzień pracy — 7 godz. Grupa Matiuszyna idzie w zasięgu wzroku równolegle. Oddziela nas głęboki żleb, który idzie po całej ścianie od samego lodowca. Po tym żlebie idą główne lawiny i kamieniste osuwiska.

12 sierpnia. Za noc bardzo dobrze odpoczywaliśmy. Rano postanowiliśmy zrobić późne wyjście, osuszając sprzęt i namioty. Wyszliśmy z miejsca biwaku o 12:00. Bezpośrednio w górę od noclegu — skalne żebro ze stromymi skałami. Ruch po lewej części żebra. Charakterystyczny turn w górnej części żebra jest obchodzony z lewej strony. Tym odcinkiem kończy się dolna część ściany, która okazała się trudniejsza, niż przypuszczaliśmy. Do samego turnu „uszy” nie było ani jednej platformy dla rozbicia namiotu. To okoliczność należy uwzględnić kolejnym zdobywcom.

Środkowa część ściany jest mniej stroma i reprezentuje sobą śnieżno-lodowe stoki szerokiego żlebu, który zaczyna się na lewo od przełączki (bliżej północnego wierzchołka). W prawo u góry widać czarne ściany górnej części ściany (wierzchołkowa baszta). Od miejsca noclegu ruch idzie wprost w górę po śnieżnym żebrze (R37), następnie zaczynamy przecinać stromy śnieżno-lodowy stok (żleb) pod kątem 45–50° (w prawo w górę). Żleb jest w bardzo dobrym stanie. Na każdą linę używamy po 1 lodowym haku. Przez 4 liny ruchu dochodzimy do czarnych skał. Pierwsze 40 m idą po stromym skalnym żebrze, następnie ruch po półce w lewo — w górę aż do małego śnieżnego grzebienia, po którym wychodzimy na niezbyt stromą śnieżną przełączkę. Przełączka uпира się w pionową skalną ścianę. Dobre miejsce na biwak. Za dzień pokonano 11 lin. Dzień pracy — 8 godz.

13 sierpnia. Wysokość około 5500 m. Nocleg na śniegu. Dość zimno. Przed nami wierzchołkowa baszta, a dokładniej górna część ściany. Wyjście z miejsca biwaku o 13:00. Ściana nad biwakiem robi dość groźne img-6.jpeg img-7.jpeg

Wejście po śnieżnym żebrze R34–R35. Wrażenie.

Niekrasow przechodzi pierwsze czterdzieści metrów bez plecaka:

  • Najpierw 5 metrów w górę;
  • następnie w lewo 5 m;
  • dalej w prawo do wewnętrznego kąta.

Kąt jest pionowy, na wysokość około 15 m. Jest przechodzony najpierw wprost w górę, następnie przejście na lewą ścianę — trudne wspinanie, sztuczne punkty podparcia i wyjście na stromą skalną „ostrze”, która wyprowadza na małą platformę (R42).

Drugie czterdzieści metrów ściany pewnie przechodzi Baranow:

  • Najpierw ruch po wąziutkiej półce w prawo–w górę;
  • następnie wewnętrzny kąt;
  • dalej w lewo po skalnych płytach.

Wyjście na półkę. Od półki znowu wewnętrzny kąt o stromości około 70°. Długość przełączki — 60 m. Przełączka znowu wyprowadza na skalną ścianę.

Znowu Niekrasow przechodzi ten skalny odcinek. Stromość 80°. Skalne ścianki przeplatają się z wewnętrznym kątem (R46). Ściana kończy się 20-metrową skalną półką. Następnie idzie 5-metrowa pionowa ścianka. Dalej w lewo — 5-metrowa półka i potem — skalne płyty, które podwodzą do skalnego żlebu.

Żleb jest bardzo stromy i skomplikowany. Jego bardzo dobrze przechodzi Waraniaн. Górna część żlebu kończy się sąsiednią przełączką, łagodną i bardzo wygodną do biwaku. Za dzień pokonano 8 lin. Dzień pracy — 9 godz. Cały dzień — skomplikowane wspinanie po skałach. Z prawej strony od nas — głęboki żleb, nad żlebem — wierzchołkowa baszta. Grupa Matiuszyna również podeszła pod wierzchołkową basztę. Oni są po drugiej stronie żlebu. Nawiązaliśmy z nimi łączność głosową. Matiuszyn przekazał, że samopoczucie grupy jest dobre.

Na miejscu biwaku ustawiliśmy kontrolny turn.

14 sierpnia. Wyjście z miejsca biwaku o 10:00. Najpierw wejście wprost po ściance — 5 m, następnie w prawo po płycie (twarda kotewna asekuracja), dalej w lewo — jeszcze skalna ścianka i wyjście na śnieżno-skalne żebro. Po żebrze podchodzimy do nawieszających skał. „Turn” jest obchodzony z lewej strony po stromym skalnym występie z lodem. Bardzo trudny odcinek (R56), z którym z powodzeniem radzi sobie Cziepiga w spokojnym, akademickim stylu. Po obejściu „turnu” ruch wprost w górę po stromych, zbutwiałych skałach, pokrytych śniegiem. Wychodzimy na śnieżne żebro. Stromość spada do 40°. Po śnieżnym żebrze podchodzimy pod wierzchołkową basztę. Rozpoczynamy wejście po skałach wierzchołkowej baszty. Najpierw po żlebie, następnie w prawo–w górę — wyjście na półkę (R61). Rozbicie biwaku. Siedem dni pracy na ścianie. Daje się odczuć zmęczenie u członków drużyny. Daje się również odczuć wysokość — około 6000 m. Benzyna na wyczerpaniu, z prowiantem jest lepiej. Do wierzchołka zostało niedużo. Drugi dzień wieje silny wiatr. Za dzień pokonano 12 lin. Godzin marszu — 8 godz.

15 sierpnia. Z rana silny wiatr. Wyjście z miejsca biwaku o 12:00. Pierwsze 30 m wprost w górę od biwaku po skalnym żebrze, następnie na półkę w prawo. Dalej ścieżka img-8.jpeg

Wierzchołkowy grzbiet Południowego wierzchołka R69–R70.

idzie w lewo–w górę po skalnym grzebieniu, zarośniętym śniegiem. Grzebień wyprowadza na półkę. Od półki ruch po skałach wprost w górę aż do pionowej ściany. Ściana jest trawersowana w lewo–w górę z twardą kotewną asekuracją. Dalej — trudne wspinanie po skalnej 80° ścianie, która wyprowadza na szeroką półkę, biegnącą od przełączki do południowego żebra na wysokości przełączki. Poruszamy się w lewo po półce w kierunku przełączki (80 m) i podchodzimy do skalno-śnieżnego żlebu. Nieskomplikowane wejście, i drużyna wyszła na przełączkę między Południowym i Północnym wierzchołkiem. Teraz można uznać, że praktycznie ściana została zdobyta. Na wierzchołek idzie nieskomplikowany grzbiet. Przełączka reprezentuje sobą śnieżne pole. Po raz pierwszy za tydzień zdjęto plecaki, i można, zrezygnowawszy z liny, swobodnie chodzić po dużym placu. Na przełączkę wyszliśmy o 20:30. Za dzień pokonano 10 lin. Dzień pracy — 8,5 godz.

16 sierpnia. Słońce oświetliło biwak wcześnie, ponieważ przełączka jest zorientowana na stronę wschodnią. Wyjście z miejsca biwaku o 9:30. Wysokość przełączki według naszej oceny wynosi około 6250 m. Bez plecaków poruszanie się idzie dość szybko. Od przełączki do turnu na południowym wierzchołku jest w sumie 8 lin, przy czym 5 po grzebieniu. Drużyna wyszła na wierzchołek przez 2 godz. 30 min, o 12:00. Z turnu wyjęliśmy kartkę od zeszłorocznych zdobywców — drużyny img-9.jpeg

Północny wierzchołek Piku Komaakademii, widok z przełączki.

WS pod kierownictwem Bitnogo. Nie jest bez znaczenia zauważyć, że kartka leżała dokładnie 1 rok, od 16 sierpnia 1971 r.

Zejście do przełączki zajęło 1,5 godz. Po odpoczynku i zwinięciu biwaku drużyna rozpoczęła wejście na północny wierzchołek. Trasa idzie również bezpośrednio po żebrze. W dolnej części żebro jest bardzo proste, następnie staje się bardziej skomplikowane, i główną trudnością jest pokonanie 80-metrowej skalnej ściany przed wyjściem na wierzchołkowy grzbiet. Długość wejścia na północny wierzchołek — około 10 lin. Czas wejścia — około 4 godz. Na wierzchołek drużyna wyszła o 19:00.

O 19:15 rozpoczęto zejście po północno-zachodnim żebrze. Ścieżka zejścia jest nam znana z opisu zeszłego roku. Co więcej, w naszej drużynie idzie zdobywca zeszłego roku — Starosielec. Biwak postanowiono rozbić w lodowej niecce, która znajduje się w 40 min zejścia. O 20:00 podeszliśmy do niecki. Rzeczywiście, miejsce jak gdyby specjalnie przygotowane do noclegu: bezwietrznie, bezpiecznie i równo. Z północnego wierzchołka zdjęto kartkę grupy Bandurowskiego, która weszła na ten wierzchołek z przełączki 5500 m. W tym czasie, kiedy drużyna wyszła na północny wierzchołek, na południowym wierzchołku zobaczyliśmy grupę Matiuszyna, która schodziła na przełączkę. Przykład pełnej współpracy i ubezpieczenia. Nawiązaliśmy z nimi łączność głosową. Za dzień dokonano wejścia na oba wierzchołki. Dzień pracy — 10,5 godz.

img-10.jpeg

Północno-zachodnie żebro Piku Komaakademii (ścieżka zejścia z Północnego wierzchołka, po prawej stronie — Południowy wierzchołek).

17 sierpnia. Wyjście z miejsca biwaku o 11:00. Rano dokładnie zbadaliśmy trasę dalszego trawersu. Stąd wszystko widać jak na dłoni. Bardzo groźne wrażenie robi Pik Garmo. Jeszcze raz rozważamy miejsca noclegów. Zejście na przełączkę 5500 m jest dość skomplikowane:

  • 4 liny zejścia zostały wykonane po pionowych ścianach;
  • na żebrze jest dużo lodowych odcinków;
  • przy zejściu zostało wbitych 12 skalnych i lodowych haków.

Zejście było ułatwione w danym przypadku tym, że były widoczne ślady wejścia i zejścia grupy Bandurowskiego. O 17:00 drużyna zeszła na dolny punkt całego trawersu — przełączkę 5500 m. Pół godziny później zeszła grupa Matiuszyna. Ciepło pogratulowaliśmy

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz