img-0.jpeg

Moskiewska Miejska Rada DSO „Spartak”

img-1.jpeg

Pik Bastilia po zachodnim kontrforsu i kancie północnej ściany (pierwsze wejście)

5B kat. sł.

Kapitan zespołu mistrz sportu Pissułow D.B. Trenerzy zespołu:

  • mistrz sportu międzynarodowej klasy Kovtunenko V.D.
  • mistrz sportu Martynovskiy A.A.

1975 r.

Sche­mat re­gio­nu.

img-2.jpeg

I. Krót­ki geo­gra­ficz­ny opis re­gio­nu

Szczyt Bastilia (5400 m) położony jest w niewielkim odro­gu grzbietu Akademii Nauk, roz­dziela­ją­cym baseny lodowców Miedwied­zij i Abduk­tor Cen­tral­nego Pami­ru.

Terytorialnie:

  • Ta­dzicka SRR
  • Gór­no-Bada­ch­szan­ska ob­last au­to­no­micz­na
  • Ra­jon Wach­ski

Strome pół­noc­ne ścia­ny piku Bastilia są ob­my­wa­ne przez gór­ne od­cinki lodowca Miedwied­ziego. Po­zo­stałe zbo­cza są ła­god­ne, sta­no­wiąc fir­no­we ob­szary le­wego do­pły­wu lodowca Fied­czen­ko.

Z za­cho­du, wzdłuż rzeki Abduk­tor aż do osiedla geologów Dalnij ciąg­nie się do­bry pas­żer­ski szlak, dlate­go re­jon Van­cza w obec­nych cza­sach jest ła­two do­stęp­ny zarów­no od stro­ny m. Choro­ga Ta­dzickiej SRR, jak i od m. Osz Kir­giz­skiej SRR.

Na roz­wi­dl­ce do­lin Ab­du­ka­tor i Geo­gra­ficz­nego to­wa­rzy­stwa znaj­du­je się funk­cjo­nu­ją­cy już dru­gim ro­kiem na­metowy obóz „Wysot­nik”.

Prawie wszyst­kie szczy­ty re­jo­nu są zło­żo­ne z sil­nie znisz­czo­nych łup­ków i pia­skow­ców, mie­jsca­mi ze śla­da­mi dzia­łal­no­ści wulkan­icz­nej (gra­ni­ty, kra­ni­ty, tufy). Klimat w re­jo­nie jest do­ść sta­bil­ny, jed­nak ostry róż­nice do­bowej tem­pe­ra­tu­ry (od +20 °C w cią­gu dnia do −10 °C wie­czo­rem) zna­cz­nie utrud­nia­ją wej­ścia na szczy­ty po­wy­żej 5 tys. m.

W aspek­cie spor­towym re­jon Van­cza jest bar­dzo cie­kaw­ym. Tu­taj są ta­kie zna­ne szczy­ty, jak:

  • pik Re­wo­lu­cji,
  • pik Kom­un­ist­ycz­nej Aka­de­mii,
  • pik 26-ti Ba­kin­skich Ko­mis­sa­ro­w.

I praw­do­po­dob­nie właś­nie faktem ist­nie­nia tych po­pu­lar­nych szczy­tów, przy­cią­ga­ją­cych uwagę wie­lu al­pi­nist­ycz­nych eks­pe­dy­cji, tłu­ma­czy się to, że w re­jo­nie jest bar­dzo du­żo gór, na szczy­ty któ­rych jesz­cze nie wkro­czy­ła sto­pa czło­wie­ka. Na przy­kład, w cy­rzu, za­słu­żo­nym so­bie złą sławą swo­imi ru­cha­mi lodow­ca Mied­wie­dzia, nie ma ani jed­nego po­ko­nanego szczy­tu.

II. Skład gru­py. Or­ga­ni­za­cyj­ne i tak­tycz­ne pla­ny. Sprzęt.

Zespół, któ­ry do­ko­nał wej­ścia, wcho­dził w skład szko­le­nia MGS DSO „Spartak”, pro­wa­dzo­nych na ba­zie o/środ­ka „Wos­chod­nik”. W jego skład wesz­li:

  • m.s. Pisku­łow D. — ka­pi­tan
  • Bie­pki­row W. — 1-sza kat. spor­t.
  • Iwa­now N. — 1-sza kat. spor­t.
  • Ko­row­kin O. — KMS

Uczest­ni­cy gru­py już wie­lo­krot­nie cho­dzą w gó­rach ra­zem i mają do­świad­cze­nie wy­soko­ści­o­wych i lo­dow­co­wych wejść (p. Chan-Ten­ri, p. En­gel­sa, Dalar Bliź­nia­ki itd.).

Do wej­ścia ta­kiej trud­no­ści ze­spół go­to­wał się przez cały rok. Dłu­gotrwałe bie­gi prze­szko­dowe, we­wnątrz­sza­chow­ni­co­we wej­ścia w Carii­nie i po ska­łach w Doł­go­pru­dnem po­zwo­li­ły człon­kom ze­spo­łu szyb­ko zdo­być do­brej for­my spor­to­wej. W ma­ju od­był się zbiór na ba­zie o/środ­ka „Dug­bo­” dla uczest­ni­ków ze­spo­łu, pod­czas któ­rego by­ły od­ro­bio­ne nie­któ­re tech­niczne mo­men­ty:

  • opra­co­wa­no no­we spe­cjal­ne urzą­dze­nia;
  • wy­ko­na­no tre­nin­gowe wej­ścia.

Ba­zo­wy obóz eks­pe­dy­cji MGS DSO „Spartak” zna­jo­do­wał się w le­wym (o­ro­gra­ficz­nie) kar­ma­nie mo­re­ny lodow­ca Mied­wie­dzia. W czte­rech–pię­ciu go­dzi­nach szla­ku po lodow­cu, na nie­wiel­kiej mo­ren­nej wy­sep­ce roz­bi­to sztur­mo­wy obóz, z któ­rego pro­wa­dzo­no ob­ser­wa­cje za wy­bra­nym mar­szru­tem.

Tak­ty­ka sztur­mu była budo­wa­na na pod­sta­wie kon­kret­nych warun­ków, ja­kie wy­stą­pi­ły do mo­men­tu roz­po­czę­cia wej­ścia, z uwzględ­nie­niem:

  • wej­ścia pier­wo­tnego,
  • trud­no­ści,
  • wy­so­ko­ści i dłu­go­ści mar­szru­tu,
  • sił i sta­nu ze­spo­łu,
  • za­opa­trze­nia w sprzę­t,
  • roz­po­zna­nia i wstęp­nej przy­go­tow­ki mar­szru­tu,
  • po­go­dy,
  • współ­dzia­ła­nia z grupą ob­ser­wa­to­rów.

Przy tym pod­sta­wową uwagę zwró­co­no na bez­pie­czeń­stwo prze­by­cia mar­szru­tu.

Przed wej­ściem prze­pro­wa­dzo­no rekonesans ścież­ki spusz­cze­nia (lo­do­pad prze­łę­czy Ab­duk­tor I).

Pod­czas wej­ścia:

  • wszyst­kie naj­trud­niej­sze od­cinki były przej­ściem bez ple­ca­ków.
  • pierw­szy szedł te od­cinki w ob­cią­żo­nych wi­bra­mach.
  • waga każ­de­go ple­ca­ka wy­no­si­ła 18 kg.
  • wy­biór pro­duk­tów był ka­lo­rycz­ny, z ob­li­cze­nia 600 g dzien­nie na oso­bę.

Sprzęt ze­spo­łu:

  • krajowy: spe­cjal­ny i sta­ty­stycz­ny.
  • im­por­to­wy: wib­ra­my, ra­chy i li­ny.
  • wszyst­kie hak­si­ęgi były zgod­ne z nor­ma­mi wy­trzy­ma­ło­ści, przy­ję­ty­mi w re­kom­men­da­cji Fede­ra­cji Al­pi­niz­mu ZSRR.
  • Sprzęt na 95 % był spe­cjal­nie wy­pro­du­ko­wa­ny z za­sto­so­wa­niem lek­kich stopów, wy­trzy­ma­łych nie­prze­du­wa­nych ma­te­ria­łów, no­wych form i mo­de­li.

Środ­ki ostroż­no­ści:

  • prze­miesz­cza­nie się na podwój­nej li­nie na trud­nych od­cinkach.
  • uży­wa­nie heł­mów.
  • róż­no­rod­ny asor­ty­ment hak­sięg.
  • wy­raź­ny plan łą­czno­ści i syg­na­li­za­cji.
  • ob­ser­wa­cje z ba­zo­we­go obo­zu.
  • obec­ność wy­kwa­li­fi­ko­wa­nej po­moc­ni­czej gru­py.

Li­sta sprzę­tu

  1. Na­met „Pamir­ka” 3,75 kg
  2. Pal­ni­czek „Fob­us” za­pra­wio­ny 1,5 kr
  3. Ben­zyn 2 fla­gi po 2 l — 5 kr
  4. Ka­stru­la 2 l — 1,2 kr
  5. Ap­tecz­ka — 0,5 kr
  6. Ra­chy 4 pa­ry (spec­za­mó­wie­nie) — 2 kr
  7. Młot­ki ska­lne 3 szt. — 36 kr
  8. Haki lo­dowe (ty­tan) 10 sztuk — 1 kr
  9. Haki pół­bu­rów­kowe i plat­num­bu­ri (nie były uży­te)
  • 2 kg. Haki ska­lne (ty­tan) 40 szt. — 2 kg. Le­dow­ni­ce 6 szt. (spec­za­mó­wie­nie) — 0,6 kg. Ra­ke­ty z ra­ke­ci­cą — 0,4 kg. Blok-ham. — 0,4 kg. Ra­pi­ra "Wi­tal­ka" — 0,4 kg. La­tern­ka, świe­ce — 0,3 kg. A­pa­ra­ty fo­to 2 szt. — 2 kg. Re­psznur ∅ 5 mm 40 m — 1 kg. Li­na głów­na ∅ 10 mm (pej­lon) 2 × 40 — 5 kg. ∅ 9 mm (ka­pro­no­we) 1 × 80 — 4 kg. Ka­ra­bin­ki WCS­PS 8 szt. × 0,17 — 1,6 kg. ty­ta­no­we 20 szt. × 0,1 — 2 kg. stopu alu­mi­nio­we­go 10 szt. × 0,07 — 0,7 kg.

39,85

Roz­po­zna­wcze wyj­ścia

W okre­sie przy­go­towaw­czym przed wej­ściem na pik Bastilia ze­spół wy­ko­nał kil­ka roz­po­zna­wczych wyjść. Uwzględ­nia­jąc, że w ba­se­nie lodow­ca Mied­wie­dzia do tej po­ry nie zro­bio­no ani jed­ne­go wej­ścia i w związ­ku z tym pra­wie zu­peł­nie bra­ku­je in­for­ma­cji o cha­rak­te­rze mar­szru­tów na Bastilię, o ścież­kach wej­ścio­wych i zej­ścio­wych, zde­cy­do­wa­li­śmy prze­pro­wa­dzić roz­po­zna­nie dwu­ma grupami:

  • Pierw­sza grup­pa w skła­dzie prze­wod­ni­czą­cego wej­ścia Yu. Pissu­ło­wa i człon­ka ze­spo­łu V. Bieshki­ro­wa po­win­na była roz­po­znać przej­ście od obo­zu ba­zo­we­go po lodow­cu Mied­wie­dzia do piku Bastilia, roz­bić tam na­met, wy­brać wa­riant wej­ścia i ob­ro­bić dol­ną część mar­szru­tu.
  • Dru­g­ga dwój­ka w skła­dzie kan­dy­da­ta na m.s. V. Gin­zbur­ga i pierw­sz­ro­dzin­ni­ka L. Ka­ra­gu­by wy­szła na roz­po­zna­nie moż­li­wych ścieżek zej­ścia.

Wcze­śnie rano 22 lip­ca cz­te­rech al­pi­ni­stów: Pissu­łow — Bash­ki­row i Gin­zburg — Ka­ra­gu­ba wy­szli z obo­zu ba­zo­we­go u koń­ca ję­zy­ka l. Mied­wie­dzia. Pró­ba prze­ścia po le­wej (o­ro­gra­ficz­nie) mo­re­nie lodow­ca nie uda­ła się. Trze­ba było wro­cić na lodow­iec i, prze­cho­dząc przez poto­ki lo­dow­co­wej wo­dy, wyjść na śro­dek lodow­ca. Ścież­ka oka­za­ła się dogod­na: prak­tycz­nie zu­peł­ny brak szcze­lin, nie­strome grzbie­ty lodu, prze­rwy mo­ren. Gdzieś tam wy­ku­wa­li stop­nie i po 2-ch go­dzi­nach szli jesz­cze.

Nie­spo­dzie­wa­nie zza za­krę­tu lodow­ca wy­łoni­ła się wresz­cie Bastilia i jej czar­na dw­u­ki­lo­me­t­ro­wa, pra­wie pio­no­wa pół­noc­na ścia­na. O stromiź­nie ścia­ny świad­czy­ło pra­wie zu­peł­ne bra­ku śnie­gu na niej, mimo nie­daw­nych opa­dów. Na ostat­nim od­cinku lodow­ca przed ścia­ną trze­ba było zwią­zać się ze wzglę­du na ob­fi­tość szcze­lin. Jesz­cze po go­dzi­nie marszu stali bez­po­śred­nio pod ścia­ną na rów­nym płask­ko­wi­sku lodow­ca.

Roz­biw­szy na­met na wy­sep­kach środ­ko­wej mo­ro­ny, dwój­ki roz­eszły się w różne stro­ny: Pissu­łow — Bash­ki­row — ku ścia­nie, a Gin­zburg — Ka­ra­gu­ba — ku lo­do­pa­do­wi, któ­ry od razu wy­glą­dał na im­po­nu­ją­co i bu­dził wąt­pli­wo­ści co do moż­li­wo­ści prze­ścia po nim.

Wybór mar­szru­tu nie za­jął dużo cza­su, gdyż od razu ca­ła le­wa część ścia­ny zo­sta­ła od­rzu­co­na ze wzglę­du na bar­dzo czę­ste spa­da­nie ka­mie­ni. Za to z pra­wej stro­ny przez kontr­for­s pół­noc­nej ścia­ny, a na­stęp­nie przez jej kant prze­glą­dał się bar­dzo lo­gicz­ny, ład­ny i sto­sun­ko­wo bez­piecz­ny mar­szrut. Roz­po­czął się on od lo­dow­ca (3500 m) i wy­cho­dził pro­sto na wierz­choł­ko­wą punkt piku (5400 m), czyli pra­wie dwa ki­lo­me­t­ry stro­mych skał z nie­wiel­ką ilo­ścią lo­dow­co­wych od­cinków.

Szcze­gó­ły mar­szru­tu:

  • z le­wej stro­ny mar­szru­tu roz­po­stiera się pio­no­wa, kamie­ni­sto­nie­bez­piecz­na pół­noc­na ścia­na,
  • z pra­wej stro­ny ogra­ni­cza go stromy lo­dowy żleb, prze­strze­li­wa­ny odłam­ka­mi lodu i ka­mie­niami,
  • z do­łu pro­ble­ma­tycz­na wy­glą­da­ła śred­nia część kontr­for­su aż do wy­jścia na kant,
  • ze wzglę­du na duże od­da­le­nie (oko­ło 2 km w pion­ie) nie było do końca ja­sne prze­by­cie wierz­choł­ko­wej ba­sz­ty.

W po­zo­sta­łym cza­sie dwój­ka Pissu­łow — Bash­ki­row za­czę­ła ob­rób­kę wyj­ścia pod la­winowy stoż­kiem, z któ­re­go roz­po­czął się mar­szrut. Tu lodow­iec jest tak po­szar­pa­ny, że trze­ba było za­sto­so­wać wyż­szą lo­dową tech­nikę z la­za­niem po pra­wie pio­no­wych lo­dow­co­wych ścia­nach. Po za­mar­ke­ro­wa­niu ob­ro­bio­ne­go szla­ku dwój­ka wró­ci­ła do na­me­tu, gdzie spo­tka­ła wro­ci­w­szą z roz­po­zna­nia lo­do­pa­du gru­pę Gin­zbur­ga. Oni po­wie­dzie­li, że prze­jście przez śro­dek lo­do­pa­du i przez le­wą (o­ro­gra­ficz­nie) część jest nie­moż­li­we ze wzglę­du na czę­ste lo­dow­co­we za­wa­ły. Po­zo­sta­wa­ła tylko pra­wa część, po któ­rej zde­cy­do­wa­no się spusz­czać.

23 lip­ca Pissu­łow — Bash­ki­row wy­szli na dal­sze ob­ro­bi­enie, a Gin­zburg — Ka­ra­gu­ba ra­zem z po­zo­sta­ły­mi człon­ka­mi wej­ścia i tre­ne­ra­mi eks­pe­dy­cji opet wy­szli na roz­po­zna­nie spusz­cze­nia. Pod wie­czór wszyst­kie przy­go­tow­ki do sztur­mu by­ły ukoń­czo­ne:

  • ob­ro­bio­no lo­dow­co­wy ku­luar,
  • przy­go­to­wa­no wyj­ście na ska­ły.

Oka­za­ło się, że nie­za­leż­nie od duże­j stromi­zny mar­szrut jest do­syć roz­bi­ty.

Zde­cy­do­wa­no, że osta­tecz­ny szlak spusz­cze­nia bę­dzie usta­lony przez człon­ków wej­ścia na wierz­choł­ku, gdyż wscho­dzi gre­bień Bastilii za­sła­niał dol­ną część spusz­cze­nia na gór­ne pły­to­pla­to l. Mied­wie­dzia. Z te­go pły­to­pla­to zde­cy­do­wa­no spusz­czać się pra­wą czę­ścią lo­do­pa­du z wy­jściem w jego śred­niej czę­ści na ska­l­ny skłon.

Gru­pa za­mie­rza­ła przejść mar­szrut z 3–4 no­ców­ka­mi.

Opis wej­ścia na p. Bastilię po za­chod­nim kontr­gre­bie­niu i kancie pół­noc­nej ścia­ny

Od­cinek R0–R1

Mar­szrut roz­po­czyna się w gór­nych czę­ściach sil­nie po­szar­pa­ne­go ję­zy­ka lodow­ca Mied­wie­dzia. Wej­ście po śnież­no-lo­dow­co­wym la­wi­no­wym stoż­ku ku szcze­li­nie ku­lu­aru mię­dzy p. Be­stilią a ma­syw­nem, utwo­rzo­nym, zgo­dnie z ma­pą, przez p. 5422. Ruch na ra­chach z za­sto­so­wa­niem kro­cze­wo­wej lo­dow­co­wej asek­ku­ra­cji. Ze wzglę­du na nie­bez­pie­czeń­stwo lo­dow­co­wych za­wa­łów ten od­cinek jest re­ko­men­do­wa­ny do przej­ścia w go­dzi­nach po­ran­nych.

Od­cinek I–2

W wą­skiej czę­ści szcze­liny — tra­wers w le­wo (40 m) przez la­wi­no­wy ni­ski aż do wyj­ścia na ska­l­ny kontr­for­s.

Od­cinek 2–3

Wy­jście na ska­ły i da­lej w górę po pra­wej czę­ści kontr­for­su. Ska­ły tu­taj są mo­no­lit­ne, ci­stą­jąc od roz­pa­da­ją­cych się po­rod lo­dow­co­wy­mi za­wa­ła­mi.

Od­cinek 3–4

Ruch pro­sto w górę po roz­bi­tych ska­łach kontr­for­su. La­za­nie śred­niej trud­no­ści (60 m). Z każ­dym kro­kiem po­ja­wia się co­raz to wię­cej „ży­wych” ka­mie­ni. Stro­miź­na stop­nio­wo zwięk­sza się. Asek­ku­ra­cja hako­wa.

Od­cinek 4–5

Tra­wers w pra­wo–w górę po nie­wy­raź­nie wy­ra­żo­nym roz­bi­tym po­la­nie (30 m).

Od­cinek 5–6

40 m — wej­ście w górę po stro­mych trud­nych ska­łach. Bar­dzo mało szcze­lin dla za­uf­nej hako­wej asek­ku­ra­cji, co sil­nie utrud­nia prze­miesz­cza­nie się. Wcią­ga­nie ple­ca­ków.

Od­cinek R6–R7

Prze­by­cie 6-me­tro­we­go pa­ska sil­nie roz­bi­tych skał wy­ma­ga mak­sy­mal­nej ostroż­no­ści.

Od­cinek R7–R8

15 m — stro­my ska­l­ny żleb. La­za­nie śred­niej trud­no­ści. Od­cinek R8–R9. Ła­two la­za­nie po nie­stro­mym (30°) od­cinku kontr­for­su o dłu­go­ści 60 m, pro­wa­dzą­cym do sze­ro­kiej po­la­ny z plamą śnie­gu. Ze wzglę­du na ob­fi­tość „ży­wych” ka­mie­ni ruch wy­ma­ga jed­nak okre­slo­nej ostroż­no­ści.

Od­cinek R9–R10

Z po­la­ny, od­cho­dząc w pra­wo — w górę na sil­nie roz­bi­te ska­ły (ase­ku­ra­cja hak­się­gowa!), wej­ście na ostry gre­bień kontr­for­su (5 li­ny).

Od­cinek 10–II

Po gre­bie­niu kontr­for­su wej­ście w górę aż do po­cząt­ku wą­skie­go i stro­mie­go śnież­no-lo­dow­co­we­go ku­lu­aru z poto­kiem („pier­wsze ra­mie­nie”). Tu­taj jest miejs­ce na no­ców­kę. Od obo­zu ba­zo­we­go na l. Mied­wie­dzia do „pierw­sze­go ra­mie­nia” — 9 go­dzin. Śred­nia stro­miź­na wy­no­si oko­ło 55°.

Od­cinek II–12.

Prze­kra­cza­jąc ku­luar w dol­nej jego czę­ści — wej­ście na le­wy (w kie­run­ku mar­szru­tu) kontr­for­s, two­rzący ścia­nę ku­lu­aru.

Od­cinek 12–13

Wej­ście po 60­-me­tro­wej ścia­nie na gre­bień z do­kład­ną hak­się­gową asek­ku­ra­cją, zwłasz­cza w cen­tral­nej, na­wis­łej czę­ści ścia­ny, któ­ra jest omi­ja­na z le­wej stro­ny (w kie­run­ku mar­szru­tu).

Od­cinek R3–R4

Po ostrym krań­cu kontr­for­su, zło­żo­nym z da­chow­ko­ob­raź­nych płyt, w górę 3 li­ny aż do pły­ty z sil­nie „roz­ła­ma­nych” skał. Da­lej wej­ście po pła­cie, gdzie bar­dzo trud­no zna­leźć miej­sce dla pew­nej prze­ci­w­dzia­łającej asek­ku­ra­cji.

Od­cinek R4–R5

Omi­ja­jąc pio­no­wy wzlot kontr­for­su z pra­wej stro­ny, wyj­ście w górę po ścia­nie w stro­my we­wnętrz­ny kąt, zło­żo­ny z wą­skich pio­no­wo sto­ją­cych bloków. Wej­ście po ką­cie z do­kład­ną wy­trzy­ma­łą asek­ku­ra­cją z wyj­ściem na ko­pu­ło­ob­raź­ne ska­ły, przy­po­mi­na­ją­ce pa­nicz­ry żół­wia. Wcią­ga­nie ple­ca­ków.

Od­cinek I5–I6

Tra­wers w pra­wo po szcze­li­nie — wyj­ście pod na­wis­ły we­wnętrz­ny kąt o wy­so­ko­ści 40 m, zło­żo­ny z mo­no­lit­nych żół­tych płyt.

Od­cinek I6–I7

Wej­ście pro­sto w górę 10 m po we­wnętrz­nym ką­cie. Wcią­ga­nie ple­ca­ków.

Od­cinek I7–I8

Tra­wers w le­wo — w górę po na­chy­lo­nej po­la­nie i po niej ku 3-me­tro­wej mo­no­lit­nej pio­no­wej ścia­nie.

Od­cinek R18–R19

Po 3-me­tro­wej ścia­nie wyj­ście pio­no­wo w górę w 20-me­tro­wy stro­my ka­min, w któ­rym ruch wy­ma­ga duże­j ostroż­no­ści ze wzglę­du na roz­bi­te ska­ły.

Od­cinek R19–R20

Ka­min wy­pro­wa­dza na roz­bi­ty gre­bień, po któ­rym — 4 li­ny aż do wznio­sło­ści, gdzie może się ze­brać ca­ła gru­pa.

Od­cinek R20–R21

Wznio­słość sta­no­wi 60­-cio met­ro­wy od­cinek mo­krych skał ze śnie­giem. On pro­wa­dzo­ny jest na „dru­gie ra­mie­nie” kontr­for­su. Od pierw­sze­go do dru­gie­go ra­mie­nia 8 go­dzin pra­cy, śred­nia stro­miź­na 60°. Na ra­mie­niu — śnież­ny kar­niz, po roz­ku­ciu pod­stawy któ­re­go na ska­łach moż­na zro­bić miej­sce na no­ców­kę.

Od­cinek R21–R22

Stąd ścież­ka idzie w górę (60 m) po stro­mym śnież­no-lo­dow­co­wym gre­bie­niu ku ska­łom, wy­sta­ją­cym z le­wej stro­ny (w kie­run­ku mar­szru­tu) lodu i śnie­gu. Asek­ku­ra­cja przez lo­dow­nik i na­stęp­nie przez lo­dowy hak — wyj­ście na za­szronio­ne ska­ły.

Od­cinek R22–R23

Ła­two wej­ście po ska­łach z prze­jściem w sze­ro­ki śnież­no-lo­dow­co­wy ku­luar z śnież­nym ni­skim, przy­po­mi­na­ją­cy bia­ły krawat w śred­niej czę­ści mar­szru­tu. Z pra­wej stro­ny po­zo­sta­ją lo­dow­co­we zrzu­ty nad wą­skim ska­l­nym gre­beń­kiem, dzie­lą­cym gór­ną część po­ko­na­ne­go dłu­gie­go ku­lu­aru ze śnie­giem.

Od­cinek 23–24

Wej­ście po gra­nicy skał i śnie­gu na stromą da­chow­ko­ob­raź­ną grzę­dę skał, two­rzą­cych kant ścia­ny.

Od­cinek 24–25

Stro­miź­na stop­nio­wo zwięk­sza się, grzę­da zwę­ża się i prze­cho­dzi w ostry pio­no­wy w obie stro­ny gre­bień (stro­miź­na gre­be­nia 70°), urwa­ny w le­wo ścia­ną, a w pra­wo — stro­mymi ska­ła­mi na ku­luar ze ldem i śnie­giem. Ruch — grzbie­tem po kan­cie, oczy­sz­cza­jąc ścież­kę z wy­sta­ją­cych wą­skich i ostrych roz­pa­da­ją­cych się płyt, 150 m z do­kład­ną hak­się­gową asek­ku­ra­cją ku gór­ne­mu kątowi ścia­ny, któ­ry prze­cho­dzi w stro­me ska­ły wierz­choł­ko­wej ba­sz­ty.

Od­cinek R25–R26

Wej­ście 25 m po gra­nicy skał i stro­mie­go lo­dow­co­we­go żle­bu. Dla asek­ku­ra­cji są uży­te ska­l­ne haki.

Od­cinek R26–R27

Wej­ście w le­wo — w górę 10 m po ska­l­nym we­wnętrz­nym ką­cie. W dol­nej czę­ści we­wnętrz­nie­go ką­ta:

  • brud­ny, mo­kry lód,
  • za­syp­ny pia­skiem.

Trud­ne la­za­nie, wy­cią­ga­nie ple­ca­ków.

Od­cinek 27–28

Bar­dzo trud­ny od­cinek (3 m) przez za­tyk w we­wnętrz­nym ką­cie (jest przej­ściem z za­sto­so­wa­niem dra­bin) i 10­-cio met­ro­wy od­cinek stro­mych gład­kich skał wy­pro­wa­dza na na­chy­lo­ną po­la­nę, mają­cą for­my pa­nicz­ry. Na po­la­nie może się ze­brać ca­ła gru­pa, jed­nak po­la­na jest nie­przy­dat­na do no­ców­

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz