Paszport wejścia
dokonanego w Mistrzostwach ZSRR w alpinizmie 1975 r.
Klasa wejścia: wysokogórsko-techniczna. Rejon wejścia: Centralny Pamir, lodowiec Biwaczny. Trasa wejścia: szczyt Achmadi Donisza (6665 m) przez południową ścianę. Charakterystyka wejścia: różnica wysokości 2300 m, średnie nachylenie 73°, długość odcinków trudnych 1610 m (nachylenie 81°). Liczba wbitych haków: skalnych — 357, lodowych — 13, sztyftowych — 2. Liczba godzin marszu — 90,5 godz. Liczba noclegów — 10 (bez dnia obróbki), w tym: leżących — 4 (wszystkie w jednym miejscu — oczekiwanie na poprawę pogody), siedzących — 6. Dodatkowo, dwa noclegi leżące na wierzchołku — oczekiwanie na poprawę pogody. Nazwa drużyny: Drużyna Leningradzkiego Komitetu Miejskiego ds. Kultury Fizycznej i Sportu. Skład drużyny:
- Solonnikow Wiktor Aleksandrowicz — MS, kapitan, trener
- Graczew Andriej Borisowicz — MS, uczestnik
- Borzow Jurij Wiaczesławowicz — MS, uczestnik
- Wikulin Stanisław Aleksandrowicz — MS, uczestnik
- Smirnow Aleksiej Aleksandrowicz — KMS, uczestnik
- Rekeda Anatolij Aleksandrowicz — KMS, uczestnik
Czas wejścia od 17 do 31 sierpnia 1975 r. Miejsce zajęte przez drużynę:

Widok na górną część południowo-zachodniej ściany szczytu Achmadi Donisza (zdjęcie wykonane z drogi zejścia).

Zdjęcie 1. Szczyt Achmadi Donisza (6665 m). Południowa ściana.

Zdjęcie 2. Szczyt Achmadi Donisza (6665 m). Południowa ściana. — droga drużyny "Burewiestnika", 1974 r. — droga drużyny SAKA Ałma-Ata, 1975 r. — droga drużyny Leningradzkiego Komitetu Sportowego. — punkty kontrolne.
Krótki opis warunków wejściowych w rejonie lodowca Biwacznego
Warunki wejściowe w rejonie lodowca Biwacznego charakteryzują się zniszczeniem skał, obecnością lodu i śniegu na odcinkach skalnych, dużymi wahaniami temperatur między dniem a nocą, okresami złej pogody ze śnieżycami i zamieciami. Cykle złej pogody zwykle trwają 3–4 dni, przy czym możliwe jest obniżenie temperatury do –20 °C i więcej. Większość szczytów w tym rejonie ma wysokość powyżej 6000 m. Zdobycia takich szczytów, jak szczyt Achmadi Donisza (6665 m), wymaga doświadczenia w wejściach wysokogórskich i odpowiedniego przygotowania grupy do pracy na dużych wysokościach w trudnych warunkach. Z niektórych szczytów, w tym również ze szczytu Achmadi Donisza, nie ma prostej drogi zejścia, co dodatkowo komplikuje wejście. Wejście w tym rejonie jest organizacyjnie złożonym przedsięwzięciem, przeprowadzanym w warunkach ekspedycyjnych. Podejście pod trasy, w szczególności pod południową ścianę szczytu Achmadi Donisza, wymaga wielogodzinnych przejść po spękanych lodowcach, lodospadach, rumowiskach, pokonywania śnieżnych stoków, szczelin itp.
Przygotowanie drużyny i treningowe wyjścia
Drużyna w zgłoszonym składzie pracuje już od wielu lat. Cykl przygotowań jest całoroczny. W tym roku, przygotowując się do przejścia ściany szczytu Achmadi Donisza, drużyna przeprowadziła zbiór w Krymskich Górach, wykonując szereg skomplikowanych wejść.
W rejonie lodowca Biwacznego drużyna rozpoczęła pracę 5 sierpnia 1975 r. Przeprowadzono następujące etapy przygotowań:
- 6–7 sierpnia: pierwsze treningowe wyjście i wstępna obserwacja trasy;
- 8–10 sierpnia: wejścia na szczyty o 3B i 5A kat. sł.;
- 12–14 sierpnia: instalacja obozu pod trasą, obserwacja i ostateczny wybór trasy wejściowej.
Wyniki obserwacji ściany i ostateczny wybór trasy wejściowej
Celem obserwacji trasy było ustalenie dróg i trybu spadania kamieni.
Na zdjęciu 3 zaznaczono główne drogi spadania kamieni, przy czym pionowo zakreskowane są obszary, gdzie kamienie spadają z interwałem 1–1,5 godziny, a pionowo i poziomo — z interwałem 10–15 minut.
Początek aktywnych spadków kamieni odnosi się do 9:00–10:00 rano. Aktywny okres trwa do 18:00–19:00.
W tabeli 1 przedstawiono średnie odstępy czasu między spadkami kamieni dla różnych punktów trasy, oznaczonych literami:
- а
- в
- с
- д na zdjęciu 3.
Tabela 1
| Odcinki trasy | 20:00–8:00 | 8:00–11:00 | 11:00–16:00 | 16:00–20:00 |
|---|---|---|---|---|
| а | 1 godz. | 0,5 godz. | 10 min | 0,5 godz. |
| в | - | 1,5 godz. | 1 godz. 40 min | 1,5 godz. |
| с | - | - | 2 godz. | - |
| д | - | - | 2–3 godz. | - |
Biorąc pod uwagę wyniki przeprowadzonej obserwacji, zdecydowano o wyborze początku trasy po prawej, nieproстреливаемой kamieniami części centralnego "kontrforsu", a nie powtarzaniu obiektywnie niebezpiecznej w dolnej części trasy drużyny wojskowej.

Zdjęcie 3. Szczyt Achmadi Donisza (6665 m). Południowa ściana. Drogi spadania kamieni. Legenda: — droga wejścia — trasa drużyny SAWO 1975 r. — trasa drużyny "Burewiestnika" 1974 r.

Podejście pod centralną część ściany odbywa się poprzez gwałtowne skręcenie w lewo od końca "kontrforsu" w najmniej kamienio-dangerous część "pasa", przy czym odcinek ten przechodzi się rano lub wieczorem. Środkowa część ściany jest pokonywana przez "bastion", nie zbaczając w stronę żlebów. Planowana trasa jest pokazana na zdjęciu 4.
Jak wynika ze schematu spadania kamieni, przy rozsądnym wyborze czasu przejścia poszczególnych odcinków ("в", "д") trasa jest praktycznie bezpieczna.
Na ścianie zaznaczono umowne punkty orientacyjne i odcinki (patrz zdjęcie 3):
- Dolna część — "łapa"
- "pas"
- "ptak"
- "Bastion"
- "Lustro"
Skład drużyny według zgłoszenia i grupa szturmowa
Według zgłoszenia skład drużyny do wejścia na szczyt Achmadi Donisza: kapitan i trener — Solonnikow Wiktor Aleksandrowicz; uczestnicy:
- Wasiliew B.
- Graczew A.
- Solonnikow Wład.
- Czunowkin G.
- Posiesor L.
- Łazariew W.
- Borzow J.
- Wikulin S.
- Smirnow A.
- Rekeda A.
- Orłow B.
- Szałygin J.
Skład grupy szturmowej został określony w liczbie sześciu osób. Słonnikow Wiktor Aleksandrowicz — kapitan, MS. Uczestnicy:
- Graczew Andriej Borisowicz, MS
- Borzow Jurij Wiaczesławowicz, MS
- Wikulin Stanisław Aleksandrowicz, MS
- Smirnow Aleksiej Aleksandrowicz, KMS
- Rekeda Anatolij Aleksandrowicz, KMS.
W skład grupy obserwacyjnej weszli: kierownik ekspedycji Czupowkin G.A., MS;
- Zubakow W.G., MS
- Wołkow W., 1. sp. разряд
- Maragin W., 1. sp. разряд
- Fiedosow A., 1. sp. разряд.
Taktyka i plan przejścia trasy
Zostało zaplanowane przejście ściany w ciągu pięciu godzin marszu z wstępną obróbką dolnej części trasy. Przy tym planowano noclegi:
- na górze skalnej "łapy"
- u podnóża skalnego "bastionu" ("na ptaku") — dwukrotnie
- na górze skalnego bastionu
- na górnej części "lustra"
- na wierzchołku (patrz mapa trasy i zdjęcie 4).
Być może, że dodatkowy nocleg będzie w środkowej części skalnej "łapy".
Właśnie taki wariant przejścia trasy się zrealizował, jednak okrutna pogoda zmusiła drużynę do trzykrotnego oczekiwania na poprawę pogody na górze skalnej "łapy". Górną część trasy udało się przejść w ciągu dwóch dni (zamiast jednego) w warunkach zamieci i silnego mrozu (zdjęcie 4). W ten sposób, w rzeczywistości, trasa wymagała siedmiu godzin marszu i jednego dnia wstępnej obróbki.
Planowane przejście trasy zakładało ruch z prędkością 300–400 m na dzień. Jest to możliwe, jeśli nie będzie konieczności wyciągania plecaków lub będzie to ograniczone do minimum. Rozumieliśmy, że zastosowanie zwykłego wariantu wyciągania plecaków na 80 m nie jest możliwe z powodu silnego zniszczenia skał.
Zdecydowano:
- Zmniejszyć wagę plecaków do minimum.
- Stosować wyciąganie plecaków tylko w wyjątkowych przypadkach na krótkich odcinkach.
W celu zmniejszenia wagi plecaków wybrano skład grupy — sześć osób. Pierwszy na całej trasie poruszał się bez plecaka.
O ile to możliwe, uczestnicy grupy poruszali się w gąsienicach. To prawda, że w związku z warunkami pogodowymi w środkowej i górnej części trasy ten rodzaj obuwia musiał być używany tylko epizodycznie. Na odcinku płaskich skał między skalną łapą a

Zdjęcie 4. Szczyt Achmadi Donisza (6665 m). Δ — zaplanowane punkty noclegów, — noclegi na trasie, punkty kontrolne.
Bastionem ("pas"), który w ciągu dnia jest ostrzeliwany kamieniami, zastosowano wstępną obróbkę, co pozwoliło przejść ten odcinek szybko i w bezpiecznym czasie. Wstępna obróbka była również stosowana w górnej części ściany (przy przejściu "lustra"), ponieważ na tym odcinku trasy praktycznie niemożliwe jest zorganizowanie wygodnego noclegu (nawet siedzącego) i za jeden dzień należy przejść znaczny odcinek (ponad 400 m).
W celu zapewnienia wysokiego tempa przejścia trasy przewidziano zmianę osoby idącej przodem. Wszystkie przedsięwzięcia dotyczące porządku przemieszczania się na trasie, współdziałania, a także plan przejścia ściany zostały w zasadniczej części wykonane.
Opis wejścia według dni
Pierwszy dzień — 16 sierpnia 1975 r. Grupa w składzie:
- Solonnikow Wikt.
- Graczew A.
- Borzow J.
- Wikulin S.
- Smirnow A.
- Rekeda A.
wyszła z obozu podstawowego i o 17:00 dotarła do obozu pod południową ścianą szczytu Achmadi Donisza.
Drugi dzień — 17 sierpnia 1975 r. Trójka Graczew A., Borzow J. i Rekeda A., zabrawszy wszystkie 300 m liny i "żelazo", o 8:00 wyruszyła na obróbkę trasy. Już pierwsze metry po skale sprawiają znaczne trudności, trzeba używać haków jako punktów oparcia (odc. R0–R1, zdjęcie 8). Na drugim odcinku liny występują przewieszające się fragmenty. Droga wyprowadza pod ogromny karниз. Tutaj, na niewielką półkę, trzeba będzie wyciągać plecaki. To pierwszy punkt kontrolny (rys. odc. R1–R2). Dalej — trawers i w górę po pionowych płytach. Te 160 m wymagają ponad 5 godzin pracy, a chłopaki idą na lekko, w gąsienicach. W górę prowadzą bardziej łagodne (75°) zasypane piaskiem skały. Wspinaczka jest bardzo napięta, nie widać zaczepów. Nogi i ręce z trudem znajdują oparcie pod warstwą piasku. Trzeba długo szukać szczelin do wbicia niezawodnych haków. W końcu "piaszczysty pas" zostaje pokonany. W górę prowadzi wewnętrzny kąt. Skały są mocne, ale w górnej części kąta — ogromna kamienna "korek" i na niej sterta "żywych" kamieni. Trzeba być bardzo ostrożnym. Ponad wewnętrznym kątem — lekko przewieszająca się ścianka, po której wije się cienka szczelina. Droga prowadzi w górę po drabinkach (odc. R5–R6) i dalej — znów zasypane piaskiem "miękkie" skały. Zaczepy często rozsypują się w rękach. Ruch w górę jest powolny. 300 m zostaje pokonane do 20:00. Wszystkie liny są zawieszone, ale nie została pokonana nawet połowa "łapy". Najwyraźniej, jutro nie uda się wyjść na górę "łapy", trzeba będzie zorganizować siedzący nocleg gdzieś pośrodku. Na drodze nie było nigdzie lodu ani śniegu, więc wodę będziemy nieśli ze sobą. Za 12 godzin marszu pokonano 300 m trasy, wbito 52 haki skalne. Pogoda przez cały dzień była pochmurna i należy oczekiwać dalszego pogorszenia. Za to ściana "działa" znacznie mniej intensywnie niż zwykle. To prawda, że nasza trasa nie jest w ogóle ostrzeliwana, ale mimo wszystko przyjemniej, gdy nie ma łoskotu spadających kamieni obok.
Trzeci dzień — 18 sierpnia 1975 r. Wychodzimy o 7:00 i zaczynamy ruch po obrabianych odcinkach. Na odcinkach R0–R3, R4–R6 trzeba wyciągać plecaki. Ich waga jest niewielka (wszystkich plecaków jest 5) — po 7–8 kg, ale i tak wyciąganie

Zdjęcie 5. Profil trasy wejściowej.

Zdjęcie 6. Dolna część trasy.
jest szybsze. Wszyscy idą w gąsienicach. Tempo jest dość wysokie i do 12:00 obrabiane odcinki są pokonane. Dalej w górę prowadzi pas łagodnych (70°) żółtych skał; znów na zaczepach jest piasek, a zaczepy nie są mocne. To bardzo nieprzyjemny odcinek, szczególnie dla pierwszego. On jakby "pływa" po tym piasku, szukając niewidocznych punktów oparcia (odc. R7–R8). Tak 100 m. Następnie bardziej strome i mocne skały, choć "żywych" kamieni jest bardzo dużo. Przechodzimy wewnętrzny kąt, ściankę. Dalej karниз — przechodzi się po drabinkach; po gładkiej płycie podchodzimy do szerokiego komina, długiego na 10 m (odc. R9–R10). Wyżej, pod nawieszeniem, skręcamy w prawo i znów w górę przez niewielki karниз. Teraz w górę prowadzi prawie pionowa ścianka z miękkimi, kruszącymi się zaczepami (odc. R10–R11). Jeszcze 60 m po płytach z "żywymi" kamieniami i tutaj, na niewielkiej półce, mamy siedzący nocleg. Już 21:00. Długi dzień roboczy — 14 godzin marszu — dobiegł końca. Wbito 37 haków skalnych, pokonano 580 m od początku trasy (w tym 300 m obrabianych dzień wcześniej). Do wierzchołka "łapy" pozostało jeszcze 200 m. Z przyniesionego ze sobą lodu udaje się zrobić niewielką ilość herbaty. Jutro trzeba będzie zacząć pracę bez wody. O 20:00 była łączność z obserwatorami, zresztą oni i tak nas jeszcze widzą. Nocleg siedzący, w różnych miejscach, ale urządziliśmy się nieźle, można odpocząć. Cały dzień było pochmurno, ale poruszać się można, skały są suche.
Czwarty dzień — 19 sierpnia 1975 r. Wychodzimy o 10:00. Rano wyglądało na to, że będzie słońce, ale potem wszystko znów się zachmurzyło. Na przedzie pracuje dwójka Borzow–Rekeda. Nieskomplikowana, zniszczona ścianka (odc. R12–R13) i dalej długi, szeroki wewnętrzny kąt. Skały są mocne, ale strome, a zaczepów niewiele (odc. R13–R14). W górnej części kąta — karниз. Trawersujemy w prawo i znów w górę prowadzi wewnętrzny kąt. Tutaj jest dużo "żywych" kamieni, a skała jest łamliwa (odc. R15–R16). Trzeba wszędzie iść z plecakami. W końcu, po stromych płytach z "żywymi" kamieniami (odc. R16–R17) wychodzimy na wierzchołek "łapy". 17:00. Pokonano 200 m. Wbito 28 haków skalnych.
Na samym wierzchołku "łapy" był nocleg drużyny wojskowej — w tym miejscu przecinamy ich trasę. Nocleg również urządzamy na "ładzie", ale nieco niżej, ponieważ ich miejsce jest ostrzeliwane kamieniami. Trzeba się trochę natrudzić, ale za to namioty stają w pełni.
Podczas budowania noclegu dwójka Graczew–Solonnikow obrabia dalszą drogę przez "pas".
Wieczór i ściana jest dość spokojna, tylko po samych żlebach (odcinki "а" na zdjęciu 3) od czasu do czasu lecą kamienie. Za 3 godziny udaje się zawiesić 200 m lin. Skały nie są strome — 67–75°, droga prowadzi po wewnętrznym kącie, następnie po mokrych płytach z niewielkimi nawieszającymi się fragmentami (odc. R17–R20).
Jeszcze 80 m zalanych skał i stromość wzrasta. W górę prowadzą:
- szczelina,
- niewielki karниз.
Przed nami, za 40 metрами, znajduje się nawieszający się pas. Jest on niezawodnie chroniony przed kamieniami. Dwójka schodzi. Przy obróbce na 200 m wbito 21 haków skalnych. Nastrój jest bojowy. Wszyscy rążą się do działania. Na następny dzień trzeba dojść do "ptaka", a to jeszcze 250–300 m. Łączność z obserwatorami jest doskonała. Ściana jest prosto nad nami; wydaje się, że нависает, wygląda bardzo mocno i zastraszająco (zdjęcie 7).

Zdjęcie 7. Środkowa część trasy ("bastion").
Piąty dzień — 20 sierpnia 1975 r. Rano budzimy się od silnego wiatru. Po namiocie bębni grad. O wyruszeniu nie może być mowy. Pod wieczór spadło 20 cm śniegu. Jest zimno (od –15 do –20 °C). Wyżywienie jest ograniczone — po 180 g na osobę dziennie. Ratuje suszone mięso. Na ścianę jest straszno patrzeć. Naszych lin nie widać — wszystko jest zalepione śniegiem (zdjęcie 7A).
Szósty dzień — 21 sierpnia 1975 r. Rano jest pochmurno, ale śniegu nie ma. O 11:00 wychodzimy. Liny są zlodowacone. Skały są ze śniegiem i lodem. Pierwsi idący przechodzą ponad 100 m powyżej obrabianych lin. Zaczepów nie widać — wszystko jest pod śniegiem, a stromość wynosi 67–85°, a dużo jest "żywych" kamieni. Najpierw ścianka, potem omijanie karниза po mikroskopijnych zaczepach (odc. R22–R23, R23–R24). Rozpoczyna się zamieć. Na najbliższych 100–150 m nie ma żadnych platform. Nawet półki dla urządzania siedzącego noclegu nie ma. Dobrze, że dolne liny jeszcze nie są zdjęte. Szybko schodzimy na poprzedni nocleg. Teraz mamy zawieszone 300 m lin — to wszystko, co mamy. Pokonano 100 m w ciągu 4 godzin, wbito 17 haków. Wszyscy są porządnie zmoczeni. Obserwatorzy przekazują, że prognoza nie jest najlepsza: zachmurzenie, śnieg.
Siódmy dzień — 22 sierpnia 1975 r. Ciągle pada śnieg. Przewiewamy. Dobrze, że nocleg jest leżący. Pod wieczór się rozpogodzi. Ściana jest biała. Wyżywienie 180 g na osobę dziennie.

Zdjęcie 7A. Środkowa część trasy po opadach śniegu.
Ósmy dzień — 23 sierpnia 1975 r. Rano wreszcie jest słońce. Wszystko lśni. O 10:00 zaczynamy podnoszenie się po zlodowaconych linach. Cierpimy, ale śnieg topnieje szybko. Do 13:00 obrabiane odcinki są pokonane.
Jest już dzień, a ściana nadal "milczy" — wszystko jest skute lodem i śniegiem. Jest zimno, choć na słońcu śnieg szybko topnieje. Idziemy w wibramach — w gąsienicach jest zbyt zimno.
W górę prowadzą zlodowacone płyty, następnie wypełniony "żywymi" kamieniami wewnętrzny kąt (odc. R24–R25). Trzeba wyciągać plecaki, przy tym lecą kamienie, ale w bok. Wewnętrzny kąt, przechodzący w komin, wyprowadza pod potężny karниз.
Pod karнизem — dość nieprzyjemny trawers do prowadzącego w górę nawieszającego się komina (odc. R25–R26, R26–R27, rys. 2, zdjęcie 22). Używane są haki jako punkty oparcia, drabinki, plecaki są wyciągane.
Dalej bardziej łagodne płyty 70° (odc. R27–R28) i znów stroma ścianka, przy czym skały to są pionowo wznoszące się sterty "żywych" kamieni. To bardzo trudna i napięta wspinaczka. Znalezienie miejsca dla wbicia niezawodnego haka to duży problem. Pierwszy zakłada gąsienice. Nogi marzną. Ruch jest powolny. Jeszcze niewielka ścianka, pionowy komin (odc. R29–R30) i przed nami pionowy odcinek lodu. Zakręca się śrubowy hak, podbija się stopnie i oto już pierwsi są na stromym śnieżno-lodowym grzbiecie — to ogon "ptaka".
Głębokie zmierzch, 21:00. W lodzie wyrąbuje się niewielkie platformy — siedzące noclegi. Na skałach urządzamy drugi punkt kontrolny.
Za 11 godzin marszu pokonano 300 m powyżej obrabianych odcinków. Wbito 39 haków skalnych i 1 lodowy. Napięty dzień dobiegł końca. Nie niebo jest czyste, mróz przekracza –20 °C. Nad nami — pionowe skały "bastionu", a nad

Rys. 2. Początek "bastionu" (do "ptaka").

Rys. 3. "Bastion" (w górnej części, nad nami, widoczny jest górny fragment "lustra" — pozornie gładkiej i nawieszającej się górnej ściany). Według długości, pokonaliśmy prawie połowę trasy. Po łączności nie było wiadomości. Nocleg nie jest zbyt wygodny i odpoczynek nie jest najlepszy.
Dziewiąty dzień — 24 sierpnia 1975 r. Wychodzimy o 9:00. Słońce. Pierwszy idzie na raczkach. Lód nie jest zbyt skomplikowany, ubezpieczenie przez haki lodowe. Przez 80 m zaczynają się skały. Borzow zmienia Graczowa.
- Po wilgotnych płytach, skałach z lodem, ruch w lewo w górę 40 m (odc. R31–R32).
- Dalej w górę prowadzi zalany lodem pionowy wewnętrzny kąt, soply. Haki są używane jako punkty oparcia (odc. R32–R33).
- Przed nami nawieszająca się ścianka, zakłada się gąsienice. Trzeba wieszać drabinki.
- Na górze sterta "żywych" kamieni i dalej pionowy wewnętrzny kąt (odc. R34–R35).
- Wspinaczka nawet w gąsienicach jest bardzo skomplikowana technicznie: zaczepy są małe, trafiają się nawieszające się fragmenty.
- Poruszamy się jeden nad drugim. Skała jest zawodna.
- Trzeba iść z plecakami i wyciągać je po 10–15 m.
- W niektórych miejscach trzeba poruszać się po swobodnie zwisającej linie.
- Po odcinku płyt (odc. R35–R36) trafiamy do wypełnionego lodem wewnętrznego kąta (odc. R36–R37).
- Niewielki trawers po lodzie z podbiciem stopni i po szerokim wewnętrznym kącie ze śniegiem, lodem i "żywymi" kamieniami wychodzimy na grań w górnej części kontrforsu.
Tutaj, w kamieniach, wyrąbujemy siedzący nocleg, urządzamy trzeci punkt kontrolny i obrabiamy trasę dalej. Podczas budowania noclegu trójka Wikulin, Graczew, Borzow przechodzi jeszcze 190 m i zawiesza liny.
- Przed nami 400 m pionowej ściany — tam nie ma gdzie nocować.
- Ten odcinek trzeba przejść jutro, a dziś jak najwięcej obrobić.
- Ponad noclegiem 80 m po stromych płytach w górę. Trafiają się nawieszające się fragmenty.
- Dalej ścianę przecina karниз. Udaje się go obejść z lewej — trawers pod karнизem 40 m (odc. R39–R40).
- I w górę po zewnętrznym kącie jeszcze 40 m. Skały z małymi zaczepami, prawie pionowe (odc. R40–R41).
- Obrabiający idą w gąsienicach.
- Przed nami szczelina, zalana lodem — po niej 20 m w górę na raczkach z hakami lodowymi (3 szt., odc. R41–R42).
Na obróbkę zużyto 4 godziny, a w sumie w ciągu dnia — 11 godzin marszu. Pokonano 280 m i jeszcze obrabiano 190 m. Wbito 59 haków skalnych i 3 lodowe. Przeszły skały "bastionu", obrabiana jest część "lustra". Dzień jest bardzo napięty i chłopaki są mocno zmęczeni. Wyczerpują również siedzące noclegi. Łączność z obserwatorami jest doskonała — oni przenieśli się do obozu podstawowego i obserwują nas przez lunetę.
Dziesiąty dzień — 25 sierpnia 1975 r. Wychodzimy wcześnie, o 7:00. Dziś trzeba spróbować wyjść na górę "lustra". Nastawiamy się bojowo. Przechodzimy obrabiane odcinki do 10:00. Na odcinku R39–R40 wyciągane są plecaki. Po kominie lodowym — wygładzony, pionowy wewnętrzny kąt (odc. R42–R43, zdjęcie 30). Trzeba zakładać gąsienice, używać drabinek, plecaki są wyciągane. Uczestnicy idą po swobodnie zwisającej linie. Dalej pionowa ścianka. Trawers po małych zaczepach w prawo ponad nawieszającym się pasem. To psychologicznie bardzo nieprzyjemnie; pod nogami, półtora kilometra w dół, jest lodowiec. Teraz w górę. Skały są pionowe i złożone z warstwowych miękkich skał — to jakby warstwowy placek. Zaczepy

Rys. 6. Górna część "lustra".
łamają się, haki trzymają słabo. Tak 40 m (odc. R44–R45). Wyżej — karниз i nawieszająca się ścianka, używane są drabinki, plecaki są wyciągane (odc. R45–R46, zdjęcie). Przed nami w prawo — ścianka i nawieszający się wewnętrzny kąt — znów drabinki i wyciąganie plecaków. Wbito jeden hak sztyftowy (odc. R47–R48, zdjęcie 31–32). Już 15:00, a do wierzchołka "lustra" jeszcze daleko. W górę w prawo prowadzi szczelina między główną ścianą a ogromną odłamaną głazem (odc. R48–R49), a dalej najpierw nawieszający się wewnętrzny kąt. Tutaj znów trzeba wbić hak sztyftowy (odc. R49–R50). Ściana staje się bardziej łagodna, za to jeszcze więcej "żywych" kamieni.
Po szerokim wewnętrznym kącie nabieramy ponad 70 m i jeszcze przez 40–50 m stromych, zniszczonych skał osiągamy wreszcie wierzchołek "lustra". Zmierzcha się. 21:00. Urządzamy nocleg. Udaje się zbudować półleżący. W górę prowadzi zniszczony kontrfors. Jutro spróbujemy wyjść na wierzchołek.
Za dzień, 14 godzin marszu, pokonano 550 m (w tym obrabiane dzień wcześniej 190 m). Wbito:
- 60 haków skalnych,
- 2 haki sztyftowe.
To najbardziej trudny i napięty dzień wejścia. Dalej, mamy nadzieję, będzie łatwiej.
Jedenasty dzień — 26 sierpnia 1975 r. Wychodzimy o 10:00. Jest pochmurno. Po nieskomplikowanych, zniszczonych skałach i śniegu nabieramy 80 m. Rozpoczyna się śnieżyca, podnosi się wiatr. Widoczność 50–
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz