Sprawozdanie
O przeprowadzonej wspinaczce
NA PIERWSZEŃSTWO ZSRR W ALPINIZMIE 1970 r. DRUŻYNY OBOZU ALPINIŚCIECKIEGO „CEJ” CS DSO „TRUD” na szczyt CZANCZACHI-CHOCH (4420 m) trasą: północna ściana (północno-wschodnia ściana centralnego bastionu) (PIERWOSZEZDOBYCIE)
Kapitan drużyny GRIGOREŃKO-PRIGODA J.I.

Lista drużyny

| № | Nazwisko, imię, patronim | Rok ur. | Kategoria | Miejsce pracy i stanowisko | Part. | Narodowość | Adres domowy | a/Najlepsze wejście i rok jego dokonania; b/Najlepsze wejście z ostatnich 2 lat |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| Data | R-odcinki | Średnie nachylenie odcinka, ° | Długość odcinka, m | Charakter reliefu | Trudność techniczna | Sposób pokonania i asekuracji | Warunki pogodowe | Czas biwaku |
| ---- | :-------- | :-------------------------- | :------------------------------: | :------------------- | :----------------------- | :------------------------------------- | :----------------- | :------------------------ |
| 23.07 | R1 | 100 | 4 | Nawis | Trudny | Drabinki | Dobra | 19:00 |
| R2 | 50 | 45 | Śnieżno-lodowy | Prosty | Rąbanie lodoruhem | – | ||
| R3 | 60–70 | 60 | Skały, kąt wewnętrzny | Średni | Wspinaczka | – | ||
| R4 | 85 | 6 | Skały, ściana | Trudny | Wspinaczka | – | ||
| R5 | 85–85 | 35 | Skały, ściana | Bardzo trudny | Drabinki | – | ||
| R6 | 100 | 15 | Gzyms | Bardzo trudny | Drabinki | – | ||
| R7 | 80–90 | 70 | Skały, ściana | Bardzo trudny | Wspinaczka | – | ||
| 24.07 | R8 | 45 | 50 | Półka, skały | Prosty | Wspinaczka | Dobra | 18:00 |
| R9 | 60 | 70 | – | Średniej kat. złoż. | Wspinaczka | Śnieg, 16:00 | ||
| 25.07 | R10 | 30 | 65 | Śnieżno-lodowy grzbiet | Prosty | – | Mgła od 13:00, śnieg | 15:00 |
| R11 | 70–80 | 60 | Kąt wewnętrzny | Średniej i trudnej kat. złoż. | Wspinaczka | – | ||
| R12 | 100 | 4 | Daszek | Trudny | Drabinki | – | ||
| R13 | 45 | 10 | Skalna półka | Prosty | Wspinaczka | – | ||
| 26.07 | Przejście na śnieżno-lodowy grzbiet R15 | Śnieg, krupy, 10:00 | 14:00 | |||||
| 27.07 | R16 | 70 | 15 | Skalne bloki | Trudny | Wspinaczka | Śnieg, krupy, 18:00 | 9:00 |
| R17 | 90–95 | 20 | Monolit, szczelina | Trudny | Wspinaczka | – | ||
| R18 | 85–95 | 20 | Monolit | Bardzo trudny | Przejście wahadłem, wspinaczka | – | ||
| R19 | 60–70 | 50 | Kąt wewnętrzny | Trudny | Wspinaczka | – | ||
| R20 | 75–80 | 65 | Kąt wewnętrzny, oblodzony | Bardzo trudny | Wspinaczka | – | ||
| 28.07 | R21 | 60–70 | 50 | Ścianka z półkami | Średniej kat. złoż. | Wspinaczka | Śnieg od 13:00 | 15:00 |
| R22 | 80–100 | 30 | Ściana, gzyms | Bardzo trudny | Drabinki | – | ||
| R23 | 70 | 20 | Ścianki | Śr. trudn. | Wspinaczka | – | ||
| R24 | 60 | 20 | Grzbiet | Prosty | Wspinaczka | – | ||
| 29.07 | Cały dzień od nocy zamieć, przejście do odcinka R19 | Zamieć | 15:00 | |||||
| 30.07 | R25 | 40–50 | 50 | Ściana średniej trudności | Wspinaczka | Śnieg, krupy, skały i lina oblodzona | Śnieg, krupy, 7:00 | 19:00 |
| 31.07 | R26 | 20–30 | 250 | Skały, łatwe i oblodzone | Śr. trudn. | Wspinaczka, dobra | Wyjście na szczyt, 12:00 | 9:00 |

Kolejność pokonywania trasy. Opis trasy
- 19 lipca 1970 r. — drużyna wyszła z obozu alpinistycznego „CEJ” i wróciła do chaty pod szczytem Nikołajewa. Pogoda była zła i dalej w ten dzień nie poszli.
- 20 lipca — przez przełęcz Chicanc przeszli do północnego kotła lodowca CEJ pod ścianę szczytu Czanczachi-Choch, przenieśli cały ładunek i wrócili do chaty ze względu na złą pogodę.
- 21 lipca — przeszli pod ścianę i urządzili obóz.
- 22 lipca — dzień obserwacji trasy. Pogoda dobra — słonecznie.
- 23 lipca — dzień obróbki.
Całą trasę dla wygody rozważania można podzielić na trzy odcinki: I, II, III. Wszystkie odcinki są takiej samej długości — 300 m.
- odcinek I — skalny „trójkąt” u podstawy bastionu.
- odcinek II — środkowa część ściany bastionu, rozczłonkowana trzema wąskimi półkami.
- odcinek III — ściana górnej części bastionu.
odcinek I — skalny trójkąt u podstawy bastionu reprezentuje pionowe ściany z nawieszonymi odcinkami. Z lewej strony trójkąt jest ograniczony żlebami z usypiskami z centralnego śnieżnego pola. U góry po prawej stronie trójkąt jest ograniczony długą wąską półką, spadającą śnieżnym polem pod prawym bastionem. U prawego dolnego końca półki znajduje się skalny wysp: po prawej stronie wyspy — początek trasy na prawy bastion, po lewej — początek trasy centralnego bastionu (Popowa). W środkowej części podstawy trójkąta widoczne są skały z półkami, prowadzącymi w lewo ku górze, i to jest początek trasy (zdjęcie).
Trasa zaczyna się od pokonania szlaku; tego lata okazał się on skomplikowany i trzeba było wyrąbać w nawieszonej krawędzi dziurę (zdjęcie). Następnie ruch prosto w górę po śnieżno-lodowym stoku (R2) na skały. Pierwsze 50 m skał prowadzi w górę nieco w lewo (R3) (zdjęcie 3.5); skały niezbyt trudne, dużo małych półek, i po 6 m prowadzą do nawieszonych skał — dalej prostych dróg nie ma. Odcinek kończy się wąską poziomą półką, przechodzącą po prawej stronie w balkon (zostawiono kontrolny kopiec jako drogowskaz na trasie). Na jakieś 6 m przed tą półką znajduje się plac, gdzie można zostawić plecaki do wyciągnięcia.
Zdjęcie 5. Początek trasy. Odcinki R1, R2, R3, R4.
Tu można zostawić plecaki do wyciągnięcia.

Z balkonu — skomplikowany trawers w prawo (R4); ściana monolityczna, prawie nie ma chwytów i prowadzi do ostrego kąta wewnętrznego, po którym trzeba się wspinać w górę — wspinaczka bardzo trudna (R5), wymaga użycia drabinek, trafiają się odcinki z nawieszonymi częściami. Kąt wewnętrzny doprowadza pod gzyms, mający poziome i pionowe szczeliny (R6). W prawo odchodzą gładkie ściany, pod gzymsem znajduje się przyzwoita półeczka, na którą marmurem można ściągać plecaki.
Od tej półki widać u góry nieco w lewo wierzchołek trójkąta. Kierunek trzeba utrzymać ku niemu, z wyjściem na półkę nieco na prawo od wierzchołka trójkąta. Skały monolityczne, jest gdzie wbijać haki. Ściana (R7) wyprowadza w górną część długiej śnieżnej półki. Na tym skończyła się obróbka trasy.
Obróbka zajęła dwóm parom, pracującym na zmianę, 15 godz. (od 4:00 do 19:00). Według lin jest to 5 × 50 m. Na płaskowyż do namiotów ostatnia para wróciła o 20:00 24 lipca.
- O 4:00 wyszli na trasę.
- Przejście trawersem zajęło 8 godz.
- O 12:00 wyszli na półkę i wkrótce znaleźli jakieś 50 m w lewo po półce (R8) wygodne i, co najważniejsze, bezpieczne miejsce na urządzenie biwaku — tu pozostawiono 2-gi kontrolny kopiec.
- Jedna para, po przekąsce, przystąpiła do dalszej obróbki, przeszli po ścianie, łączącej długą śnieżną półkę z szeroką śnieżną półką, mającą po prawej stronie 1-szy śnieżny grzebień (R9) — 70 m.
- Skały miejscami strome, można po nich chodzić w prawo–lewo, są niezbyt trudne przejścia.
- O 16:00 pogoda zepsuła się — zaczął padać mokry śnieg.
- O 18:00 wszyscy zebrali się na biwaku — nocleg leżący na pod.
II odcinek
25 lipca — wyszli do dalszej obróbki trasy. Pogoda nie obiecywała być dobra. Biwaku nie zdjęli. Po obrobionych linach wyszli na śnieg (R10) i następnie do kąta wewnętrznego.
Między kątem wewnętrznym a grzbietem bastionu idzie ściana, rozczłonkowana trzema wąskimi półkami:
- trzecia półka po prawej stronie ma 2-gi śnieżny grzebień;
- grzebień wąski i stromy;
- na nim można urządzić wygodny biwak.
Grzebień znajduje się nieco z boku od bezpośredniej drogi w górę, ale niewielkie zboczenie w prawo uzasadnia się wygodą biwaku. Tu usytuowany jest punkt kontrolny trasy Popowa, my też tu zostawiliśmy zwitek z zapiską.
Odcinek do R15. Ściany między półkami przechodzą się swobodną wspinaczką, miejscami trafiają się trudne kawałki wspinaczki. Kierunek ruchu jest bardzo wyraźny. Wyszedłszy o 7:00 z namiotu, pracując dwiema parami, do 13:30 wyszli na 2-gi śnieżny grzebień i zaczęli szykować plac. Przy dobrej pogodzie zamierzali się tu przeniknąć; ale pogoda gwałtownie się popsuła i zostaliśmy na noclegu na dawnym biwaku.
26 lipca — pogoda zła, zdjęli biwak i zaczęli przechodzić na 2-gi śnieżny grzebień. O 10:00 pogoda zrobiła się całkiem zła. Do 14:00 wyszli na grzebień i urządzili biwak. Przygotowanie biwaku zajęło około 2 godz. Platforma była leżąca, ale ze ścian sypią się krupy i trzeba często wychodzić i oczyszczać platformę.
27 lipca — od grzebienia przez 10–15 m droga Popowa odchodzi w dół w prawo, widać to dopiero po dwudziestu metrach; nasza droga idzie w lewo w górę. Prostego przejścia w lewo nie ma — ściana monolityczna, w postaci bloków dachówkowego ułożenia. Możliwe, że przy dobrej pogodzie można będzie zrobić przejście w lewo bardzo trudną wspinaczką.
Nam wypadło:
- wspiąć się w górę po ścianie z pionową szczeliną (R16 i R17), 35 m;
- następnie dwudziestometrowym wahadłem przejść w lewo (R18).
Punkt kontrolny (do miejsca, które z boku wygląda jak półka) — to duże skalne bloki. Dalszy ruch idzie po lewej ścianie bastionu po kącie wewnętrznym (R19), miejscami oblodzonym (115 m). Na nocleg wróciliśmy na grzebień.
28 lipca — następnie trzeba przejść ściankę (R21), która doprowadza do 30-metrowej ściany z gzymsem (R22). Właśnie gzymsem kończy się skomplikowana ściana bastionu. Dalej — niezbyt trudne wyjście na grzbiet. Z obróbki wróciliśmy późno i zostaliśmy na dawnym biwaku.
29 lipca — cały dzień zamieć, ale wyszliśmy i posunęliśmy się ku R19. Pracować jest bardzo trudno, gdyż skały i liny pokryte są grubą warstwą lodu, zaciski trzymają słabo, liny ciężkie, przez karabiny nie idą. Na półce (R19) urządzili biwak.
30 lipca — pogoda taka sama zła i prześwitów nie widać, ale ponieważ liny wiszą już prawie na grzbiecie, wyszli i zaczęli pracować. Pracujemy wolno, gdyż pracować jest trudno, bardzo dużo uwagi trzeba poświęcać organizacji bezpieczeństwa. Do 17:00 przeszli przełęcz ściany bastionu, zebrali zbędny ładunek w jeden plecak (4 lince, karabiny, haki), wezwali na łączność obserwatorów, oni wyszli pod ścianę, słyszymy przez radio ich radosny okrzyk, że plecak wylądował prosto u nich.
Po przełęczy ściany droga na grzbiet niezbyt trudna, ale w tym roku była trudna. O 19:00 wyszliśmy na grzbiet i zaczęliśmy szykować biwak. Do 20:00 siedzący biwak był gotowy. Pod wieczór ostro ochłodziło się i wypogodziło.
31 lipca — pogoda dobra — słonecznie, zimno. Grzbiet, który znamy jako łatwy (chodziliśmy go w 1965 r. po prawym bastionie), obecnie cały pokryty suchym, sypkim śniegiem i sopelkami, dlatego wymagał od nas poważnej pracy. O 12:00 wyszliśmy na szczyt.
Droga zejścia była nam znana:
- ze szczytu po grzbiecie na iglicę 50 m;
- następnie 20 m sportowego zjazdu;
- jeszcze po grzbiecie ze 100 m;
- następnie w prawo po skalnych grzebieniach na płaskowyż pod przełęczą Cej–Tbiliza.
Na płaskowyż zeszliśmy o 18:00 i zatrzymaliśmy się na nocleg.
1 sierpnia przez przełęcz Cej–Tbiliza i przeł. Chicanc wróciliśmy o 17:00 do alplagru „CEJ”. Z płaskowyżu na płaskowyż zużyto 87 godzin marszowych. Zakuto 215 haków z uwzględnieniem zejścia i przejścia przez przeł. Cej–Tbiliza.
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz