img-0.jpegwww.alp-federation.ru ↗

2. Состав и обеспечение группы

Sporowa grupa, która dokonała traversu, składała się ze sportowców-alpinistów 1. kategorii sportowej z zbiórki MGS DSO "Trud", przeprowadzonej na bazie obozu alpinistycznego "Bezengi":

  1. Saratow Yu.S. — kierownik grupy,
  2. Beda A.G.,
  3. Golubkov B.S.,
  4. Daruga V.K.

Trzech uczestników grupy miało doświadczenie w zdobywaniu szczytów w warunkach rejonu Bezengi w poprzednich sezonach. Wszyscy uczestnicy przeszli wspólną trening przed obozem i wykonali treningowe wejścia:

  • 3B — Ułłu-Auz-Baszi
  • 4B — Główna Dżangi-tau przez północne żebro

kat. sł. w sezonie 1964 roku.

Grupa była w pełni zaopatrzona w żywność na 8 dni i dysponowała następującym sprzętem:

  1. Namiot "Pamirka" — 1 szt.
  2. Liny główne 12 mm — 2×40 m,
  3. Lina pomocnicza — 40 m,
  4. Haczyki skalne — 12 szt.,
  5. Haczyki lodowe — 8 szt.,
  6. Karabinki — 12 szt.,
  7. Młotki skalne — 2 szt.,
  8. Repsznur — 15 m,
  9. Woreki śpiąkowe puchowe — 4 komplety,
  10. Kostiumy puchowe — 4 komplety,
  11. Palnik "Febus" i 4 l benzyny.

Do sygnalizacji alarmowej i wskazania miejsca pobytu grupa posiadała rakietnicę z zapasem rakiet.

3. Opis trasy wejścia

1 dzień — 17 lipca 1964 r. Wyjście z a/l "Bezengi" o 5:00. Drogą do Misseieskoszu, potem zjazd na lodowiec Ułłu-Çiran (Bezengi), a następnie prawą (orograficznie) jego stroną do miejsca połączenia Zachodniej i Wschodniej gałęzi lodowca. Tuż obok potoku podjazd na prawobrzeżną morenę Wschodniej gałęzi lodowca, a następnie znów drogą do "Austriackich" noclegów. Droga od obozu zajęła grupie 5 godz. 30 min.

O 13:00 po odpoczynku grupa kontynuowała marsz ku początkowi trasy. Najpierw droga prowadzi przez lodowiec, omijając z lewej strony szerokie szczeliny w rejonie podstawy północnego żebra Szchary i prowadzi do szerokiego śnieżno-lodowego stoku, schodzacego z cyrku pomiędzy północnym żebrem a północno-wschodnim grzebieniem wierzchołka.

Z lewej strony stok jest ograniczony:

  • lodospadem, schodzącym z "poduszki" Szchary,
  • z prawej — zrzuty lodowe, przylegające do dolnych wychodni skalnych północnego żebra.

Grupa:

  • Weszła na 250–300 m po środkowej części śnieżno-lodowego stoku (na rakach, w wiązce),
  • Przeprowadziła trawers w prawo,
  • Wyszła do śnieżnej kotliny ponad zrzutami.

Droga od "Austriackich" noclegów zajęła 4 godz. W kotlinie, pod osłoną lodowej ścianki, zorganizowano biwak. Do 17:00 pogoda się popsuła, zaczął padać deszcz, który następnie przeszedł w śnieżyce.

2 dzień — 18 lipca 1964 r. Podczas gdy jedna wiązka zwija biwak, druga obrabia 50-metrowy odcinek śnieżno-lodowego stoku, torując drogę do początku skalnej półki na wschodniej stronie żebra. Półka o długości 60–80 m jest pokonywana ze ubezpieczeniem przez skalne haczyki (2 szt.) i występy i wyprowadza na szeroki śnieżno-lodowy stok, przechodzący wyżej w żleb.

Ze względu na to, że długość odcinków lodowych w związku z warunkami pogodowymi okazała się niewielka (lód i skały pokryte warstwą śniegu o wystarczającej grubości), okazało się, że łatwiej jest je pokonać z wykuwaniem stopni, niż zakładać raki. To znacznie przyspieszyło tempo ruchu wiązek.

Po wyjściu w śnieżno-lodowy żleb, wiązki nieustannie współdziałały i:

  • Przeszły najpierw prosto w górę 50 m wzdłuż granicy skał i lodu, organizując asekurację przez występy na skałach;
  • Wykonały trawers na 20 m w prawo na głazy skalnej wyspy, położonej w środkowej części "krawata";
  • Weszły po skałach na 30–40 m w górę;
  • Wykonały trawers w prawo na 40 m przez lodowy żleb na żebro, ograniczające żleb z prawej strony.

Asekuracja była prowadzona ze skał przez haczyki i lodowe haczyki w żlebie. Do 8:00 grupa zebrała się na skałach, wychodząc szczęśliwie spod zagrożenia ewentualnym spadającymi odłamkami skalnymi.

Po skałach w górę 150 m, i grupa wychodzi spod skalnej ścianki — miejsca połączenia wszystkich kontrforsów żebra. W dolnej części ścianki skały są zalane lodem, w górnej części — przewieszone. Ten odcinek!

Zdjęcie 1: Górny odcinek Północnego żebra Głównej Szchary.

Odcinek o długości 20 m jest pokonywany z asekuracją na haczykach (4 haki). Powyżej ścianki w górę idzie wyraźnie widoczny grzebień. Ze względu na to, że do zaplanowanego miejsca noclegu — placu w 300 m po grzebieniu ponad przewieszoną ścianką — grupa podchodzi wcześnie, o 14:00, a jeszcze jest zapas dziennego światła, ruch jest kontynuowany dalej.

  • Od placu 80 m po skałach.
  • Następnie 50 m śnieżnego stoku i po gładkich ośnieżonych skałach — podjazd na żółty wznos grzebienia.
  • Jeszcze 50 m śnieżnego grzebienia, u nasady następnego wznosu żółtych skał grzebienia.
  • Z lewej strony, 3 m poniżej grzebienia — plac.

Ponieważ dalej w ciągu najbliższych 3–4 godzin placów nie widać, grupa o 15:00 zatrzymuje się na nocleg. W ciągu całego dnia pogoda nadal była dobra, jednak pod wieczór, jak zwykle, ścianę zasnuwają chmury i pada śnieg.

3 dzień — 19 lipca 1964 r. 4:00. Z miejsca noclegu wiązki na zmianę przechodzą po wcześniej obrabianej drodze:

  • Najpierw 25–30 m po skalnym żlebie,
  • Następnie po szczelinie na plac.

Z prawej strony placu 6–8 m podjazd po kominie, utworzonym przez odłamany od grzebienia kamień. Wyjście z komina na lewo na śnieżną gładką pochyłą płytę (haczyki). Dalej 30 m po szerokim śnieżnym grzebieniu do skalnej ścianki, którą omija się z lewej. Jeszcze 120–150 m po zaśnieżonych skałach, i grupa podchodzi do silnie porozcinanych stromych ścian. Tu po płytach poniżej ścian następuje trawers w lewo, na lewą stronę grzebienia, następnie po poziomej zalanej naciekającym lodem półce.img-2.jpeg

Zdjęcie 2: Odcinek trawersu od Głównej do Zachodniej Szchary.

(Haczyki, lód trzeba odrąbywać) — trzeba przejść wzdłuż wschodniej krawędzi ściany i po ściance 4–5 m wejść na pochyłą płytę ponad półką. W górę idzie zalanym lodem skalnym żlebem, który jest pokonywany z kukaniem stopni:

  • Najpierw 15 m w górę,
  • Następnie w lewo 10 m na ostre skały silnie porozcinanego grzebienia.

Odcinek wymaga uważnego ruchu, gdyż w żlebie asekuracja jest utrudniona — do wbicia skalnych haczyków wstępnie trzeba odnaleźć i oczyścić z lodu szczeliny. Ostry skalny grzebień przechodzi w stok z zaśnieżonymi skałami, a następnie następuje 350–400 m skalnego grzebienia z żandarmami.

Przeszedłszy skalny odcinek, grupa wychodzi na poziomą łukowatą śnieżną przełączkę 40–50 m, którą pokonuje z dokładną asekuracją przez lodórb. Z przełączki na zachód zwisają 2–3-metrowe śnieżne karnisy.

Z przełączki:

  • 150 m podjazdu po stromym, pokrytym głębokim sypkim śniegiem stoku na grzebień,
  • Następnie 40 m po grzebieniu,
  • Jeszcze 100–120 m po zaśnieżonych skałach,
  • I po lodowym żlebie (10–12 m, haczyki) grupa wychodzi ku zrzutom zwisającego lodowca.

Jeszcze jest duży zapas dziennego światła — 5–6 godz., niebo jest zachmurzone, zimno, a zrzut w dobrym stanie — postanowiono ruszyć dalej.

Z placu na grzebieniu:

  • Najpierw wychodzimy w górę,
  • Następnie w lewo po skalnym, zalewanym lodem, żlebie pomiędzy krawędzią skalnej płyty, urywającej się pionowo w dół, a lodowymi ścianami zrzutu (haczyki).

Z lewej strony zrzuty są ograniczone skalnym żlebem:

  • Trzeba przekroczyć żleb — 30 m,
  • I następnie wejść z lewej strony jego w górę — 60–80 m.

Pogoda gwałtownie się psuje, pada silny śnieg, jednak do możliwego miejsca noclegu jeszcze zostało 400–500 m.

img-3.jpeg

Zdjęcie 3: Odcinek trawersu od Zachodniej Szchary do "piły".

Po śnieżnym stoku (głęboki sypki śnieg), przeplatającym się ze skalnymi wysepkami, grupa przechodzi 150–200 m w górę i po skalnym żlebie wchodzi na śnieżny grzebień kontrforsu, przylegającego z lewej do północnego żebra. Po 80 m żebro upiera się w śnieżno-firnowy przedwierzchołkowy stok. O 17:00, odrąbałszy część grzebienia, grupa rozstawiła namiot i zatrzymała się na nocleg.

4 dzień — 20 lipca 1964 r. Wyjście o 6:00. Pogoda jest pogodna, a na wysokości około 5000 m temperatura poniżej 0°C. Śnieżno-firnowy stok grupa pokonuje w 2 godz. 30 min i wychodzi na wschodni grzebień Głównej Szchary w 50 m na lewo od wierzchołka. W dolinach od strony Swanetii leżą chmury, wieje silny porywisty wiatr. Z kopca na skałach na południe od wierzchołka wyjęto kartkę grupy Czechosłowackiej, która weszła na Szcharę po północnym żebru w 1962 r. Pozostawiwszy swoją kartkę i włożywszy raki, grupa rozpoczyna trawers ściany w kierunku Dżangi-tau. O 11:00, wcześniej niż zazwyczaj, pogoda zaczyna się psuć, od południa nadciągają i zasnuwają ścianę chmury, zaczyna padać śnieg, nasila się wiatr. Śnieg zalepia ochronne okulary, widoczność czasami zmniejsza się do 20 m, a charakter oświetlenia jest taki, że miejscami z trudem kontroluje się położenie uczestników na grzebieniu. To wszystko znacznie utrudnia ruch wiązek, jednak na całym odcinku grzebienia od Głównej do Zachodniej wierzchołka nie ma żadnych odpowiednich miejsc dla organizacji biwaku, i grupa jest zmuszona kontynuować ruch, kierując się głównie po linii oderwania karniszy i stosując

img-4.jpeg

Zdjęcie 4: "Piła" Szchary (do ostatniego "żandarma").

ciągłą asekurację przez lodórb. Potężne karnisze, zwisające z grzebienia na północ, ogólnie mówiąc, są charakterystyczną cechą całej Bezengijskiej ściany.

  • Z południowej strony ich śnieżna powierzchnia w większości obledujeła do tego stopnia, że ruch na rakach jest utrudniony, i trzeba kuć stopnie.
  • Wyjście na bardziej płaską część karnisa jest niebezpieczne, gdyż ona zwykle jest położona ponad linią oderwania.

Jednak najbardziej skomplikowanymi odcinkami na tym odcinku marszruty są odcinki ostrych grzebieni. Ich ogólna długość jest stosunkowo niewielka (180–200 m), ale przejście nożowatego grzebienia wymaga znacznego napięcia psychicznego, szczególnej uważności i dokładnej asekuracji. Szczególnie trudne jest zadanie idącego z przodu. Musi on ostrożnie, sprawdzając każdy krok, w sypkim śniegu wydeptywać wąską — na rozmiar stopy — ścieżkę, nie mając przy tym możliwości podeprzeć się na lodórb.

Jak tylko grupa doszła do odcinka szerokiego grzebienia, postanowiono rozbić biwak. Wydeptawszy w ciągu 2 godz. plac w sypkim śniegu grzebienia, grupa o 17:00 zatrzymała się na nocztą.

5 dzień — 21 lipca 1964 r. W nocy się wypogodziło, a od rana — słoneczna, wietrzna pogoda.

Wyruszywszy z noclegu o 6:00, wiązki, zmieniając się na zmianę, kontynuowały trawers. Weszły na śnieżno-firnowy wznos grzebienia, uczestnicy zobaczyli Zachodni wierzchołek. Zjazd na przełączkę przed wierzchołkiem kończy się lodowym stromym serakiem, po południowej krawędzi którego został zorganizowany sportowy zjazd na przełączkę (30 m).

img-5.jpeg

Zdjęcie 5: Odcinek Zachodniej Szchary i "piły" z ostatniego żandarma "piły".

Do wierzchołka prowadzi łagodny śnieżno-firnowy grzebień z karnisami, różnica wysokości — około 200 m.

Przy wyjściu z grzebienia na wierzchołkową wieżę trzeba pokonać:

  • dziesięciometrowy odcinek stromego (do 70°) lodowego stoku;
  • stopnie;
  • haczyki.

Z wierzchołka zdjęto kartkę grupy LGS DSO "Trud", która dokonała trawersu ściany w 1960 r.

Po zjeździe z wierzchołka:

  • nowy podjazd na śnieżno-lodowy "żandarm" (po wysokości niewiele niższy od Zachodniego wierzchołka);
  • następnie następuje 150 m śnieżno-lodowego grzebienia;
  • dalej zjazd na 300 m po stromym śnieżnym stoku, przechodzącym w zaśnieżony skalny grzebień.

Po skalnym "żandarmerie" grupa zjeżdża z przełączki 25 m w dół na szerokie śnieżne płaskowyż, położone na północ od grzebienia. Czas — 13:00. Z południa znów nadciągnęły chmury, i widoczność skróciła się do 30–50 m. Równy płaskowyż jest dobrze osłonięty od wiatru, grupa zatrzymuje się na nocleg.

6 dzień — 22 lipca 1964 r. Wyjście o 4:00. Z przodu odcinek "piły" Szchary — skalne, pokryte lodem i śniegiem, "żandarmy" grzebienia. Ruch wiązek jest naprzemienny, z asekuracją, zazwyczaj za występy i przez lodórb.

Z przedostatniego "żandarma":

  • 80 m stromego zjazdu po oblodzonych skałach (sportowo);
  • dalej — do ostatniego "żandarma" prowadzi ostry łukowaty grzebień z 10–15-metrowymi karnisami.

Południowy stok grzebienia urywa się prawie pionowo, a śnieżna pionowa nóżka karnisa jest tak cienka, że nawet prześwituje. Dróg obejścia nie ma, i 10-metrowy odcinek grzebienia trzeba przejść bardzo ostrożnie, gdyż przy wykuwaniu stopnia można zniszczyć ściankę karnisa, przebić go na wylot.

Grzebień wyprowadza w szeroką śnieżną kotlinę przed skałami ostatniego "żandarma" piły, który leży już w północno-wschodnim grzebieniu piku Sz. Rustaweli. Jest on pokonywany prosto w лоб. "Żandarm" kończy się pionową skalną ścianką, zjazd z której grupa wykonała po podwójnej linie (swobodny dulfer) i wyszła na ostrą śnieżno-lodową przełączkę.

Pozostawiwszy sakwy za przełączką, grupa po północno-wschodnim grzebieniu weszła na wierzchołek piku Rustaweli. Zdjęto kartkę grupy Gruzińskiego Klubu Alpinistycznego, która w 1959 r. dokonała trawersu ściany od Gestoli do Szchary.

Zjazd z wierzchołka drogą podjazdu, następnie następuje trawers północnych i północno-wschodnich stoków piku Rustaweli po zaśnieżonych sypkich, miejscami oblodzonych skałach — i wiązki wychodzą na szeroki płaskowyż pomiędzy pikiem Rustaweli a Wschodnim wierzchołkiem Dżangi-tau.

Śnieg na wschodnim stoku Dżangi-tau jeszcze nie stwardniał, grupa szybko nabiera wysokości i w ciągu 1 godz. wchodzi na 300 m. Tylko w górnej części stoku — ostatnie 100 m — śnieg zmienia się w lód, ale używając wysepek skał i wykuwawszy kilka stopni, grupa wychodzi na północno-wschodni grzebień.

Pozostawiwszy sakwy, po 30 min wiązki wychodzą na wierzchołek — 13:00. Zdjęto kartkę grupy LGS DSO "Trud", która dokonała wejścia na wierzchołek w tym roku.

Zjazd z wierzchołka po północno-wschodnim grzebieniu jest rozpoczęty o 14:00. Pierwsza część drogi — łagodny, ale ostry śnieżny grzebień. Wschodnie łagodne stoki jego pod wpływem słońca zmiękły na głębokość 20 cm, a pod tą warstwą leży stwardniały twardy śnieg, w który z trudem wbija się lodórb. Dlatego cały odcinek trzeba przejść naprzemiennie z ciągłą asekuracją przez lodórb.

Po górnych noclegach (w miejscu ostrego załamania grzebienia) zaczyna się skalny odcinek, na którym ruch wiązek przyspiesza, gdyż silnie porozcinany grzebień z dużą ilością występów pozwala poruszać się jednocześnie, zarzucając linę za występy.

Zjazd w żlebie ku placom u początku wschodniego kontrforsu sposobem sportowym — 80 m. O 18:00 w związku z zapadnięciem zmroku grupa przerwała zjazd i zatrzymała się na nocleg.

Przez cały czas trawersu pierwszy cały dzień — 22 lipca — pogoda była doskonała.

7 dzień — 23 lipca 1964 r. Wyruszywszy o 7:00 z miejsca biwaku, grupa w ciągu 2 godz. 30 min zjechała na płaskowyż po wschodnim kontrforsie, następnie przeszła lodospad pod podstawą północno-wschodniego żebra i o 13:00 powróciła do obozu.

4. Wnioski

W sumie trawers wierzchołków Bezengijskiej ściany od Szchary do Dżangi-tau przebiegał zgodnie z opracowanym planem i został dokonany przez grupę dokładnie w wyznaczonym terminie. Dokładne opracowanie marszruty wejścia, dobra fizyczna i techniczna przygotowanie alpinistów, właściwy dobór sprzętu i żywności miały wpływ na to, że wejście nie wpłynęło znacząco na stan zdrowia, i uczestnicy trawersu powrócili do obozu w dobrej formie fizycznej i psychicznej.

Kier. gr.: Saratow

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz