
O TRAWERSIE WIERZCHOŁKÓW
DAŁAR — DÓJNYASZKA — ZAMEK
- wejście na Dалар po zachodniej ścianie
- na Dvojnjaška po „kancie”
- pierwsze przejście
Lipiec — sierpień 1968 r.
Spis treści
- Wstęp. Krótka charakterystyka okolicy. .................... 1
- Zabroszenie i wywiad ......................................... 5
- Plan taktyczny trawersu ................................. 6
- Kompletowanie grupy szturmowej ........................... 11
- Przemieszczanie się na trasie według dni; zdjęcia i schematy trasy. ...... 13
- Tabela podstawowych charakterystyk trasy ................... 39
- Schemat profilowy trasy ................................. 42
- Charakterystyka uczestników i fotografia zespołu. .......... 43
- Grupa pomocnicza, jej skład i zadania ................ 45
- Dodatki ................................................ 47
Wstęp. Krótka charakterystyka okolicy.
W 1967 roku my, grupa rostowskich alpinistów towarzystwa „Lokomotiw”, byliśmy w Uzwunkole. Okolica ta położona jest na południowy zachód od Elbrusu i charakteryzuje się dobrą, stabilną pogodą, łagodniejszym klimatem i mniejszym zlodowaceniem niż centralne rejony Kaukazu, choć należy zauważyć, że częste deszcze, śnieżyce, burze w sezonach 1967–1968 rok sprowadziły na nic wszystkie zalety tego regionu w porównaniu z Centralnym Kaukazem. Większość tras wierzchołków uzunkolskich — skalne, przy czym skały są lite i wyróżniają się dużym stopniem trudności. Wysokość wierzchołków jest stosunkowo niewielka: do 4000 m. W tym roku udało nam się wejść na wierzchołek Dołomiti paść trawers wierzchołka Dvojnjaška. Z tych tras roztaczała się majestatyczna panorama groźnych ścian Dалар i Dvojnjaški, które nie mogły pozostawić spokojnym serca alpinisty i, naturalnie, przyciągnęły naszą uwagę. Szczególnie uderzył i przyciągnął nas swoją dumną pięknością i niedostępnym widokiem tak zwany „kant” Dvojnjaški. Przyciągały do „kantu” również te legendy i plotki, ta fama, która krążyła w Uzwunkole o próbach zdobycia go. Tak na przykład, wycofała się w stronę po półkach grupa Jakowina, która zamierzała przejść „kant”, nie poszła na niego również grupa K.P. Rotstajewa podczas dokonywania przez nich trawersu podkowy kikczinekolskiej. Nawiasem mówiąc, opisując ten trawers, K. Rotstajew zauważył, że „wspinaczka po „kancie” choć i kusząca, ale bardzo trudna, całkiem nadawałaby się na wniosek techniczny…” („Pokonane wierzchołki 1961–1964 r.”, str. 153).
Obok Dvojnjaški, jak wiadomo, wznosi się piękny Dалар, najtrudniejsze trasy którego nie potrzebują rekomendacji. Na Dалаrze również była ściana, której jeszcze nikt nie przeszedł; widok jej budził szacunek i wywoływał chęć zmierzenia się z nią siłami. I, oczywiście, nie można było nie zatrzymać uwagi na wierzchołku Zamek — bardzo oryginalnym wierzchołku, próbującym spierać się o piękno ze swoimi sławnymi sąsiadami: Dvojnjašką i Dаларem. Tak powstawał pomysł trawersu z pierwszym przejściem dwóch ścian: zachodniej ściany Dалар i „kantu” Dvojnjaški. Przyciągały, oprócz wszystkiego, ogólna harmonia, piękno i logiczność trasy.
Dlatego zrozumiałe jest, z jakim entuzjazmem zostało przyjęte oświadczenie B.D. Aptekмана, naszego mentora i starszego towarzysza, o konieczności dokonania latem 1968 r. wyżej wymienionego trawersu. Znaleźliśmy fotografie „kantu” i zachodniej ściany Dалар. Teraz one mocno zajęły miejsce na naszych biurkach. Rozpoczęła się gorączkowa przygotowanie…
Mapa — schemat trawersu wierzchołków
- DАŁAR — DVOJNJASZKA — ZAMEK  


Zachodnia ściana Dалар

DVOJNJASZKA 448 TERYTORII 097/53 DАŁARA
Tego samego dnia zeszliśmy z powrotem na przełączkę i ułożyliśmy zapasy w schronie. Następnego dnia — 22 lipca — przy dość złej pogodzie zeszliśmy z przełączki, przeszliśmy przez przełęcz Dалар i tego samego dnia byliśmy w a/l „Uzwunkol”.
Plan taktyczny trawersu
Plan taktyczny trawersu został wypracowany przez zespół wraz z trenerem G.M. Masłowem jeszcze zimą, i plan ten stał się w zasadzie tą podstawą, na której budowane były wszystkie wstępne przedsięwzięcia organizacyjne, cała przygotowanie do przyszłego przejścia obmyślanego szlaku.
Przez nas było zaplanowane na czwarty dzień pracy, nie licząc dnia podejść, wejść na wierzchołek Dалар, dzień poświęcić na przejście grani od wierzchołka Dалар do przełączki między wierzchołkami Dалар i Zachodnia Dvojnjaška — podejście pod „kant”. Następnie miało się użyć dnia na obróbce „kantu” i na następny dzień wyjść na „kant” całą grupą, aby w ciągu dwóch dni wejść na wierzchołek Zachodnia Dvojnjaška. Na przejście odcinka trasy od wierzchołka Zachodnia Dvojnjaška do wierzchołka Zamek i dalej do obozu wyznaczono trzy dni. Na niepogodę „zaplanowaliśmy” cztery dni. Razem, według naszych obliczeń, trawers miał zająć 11 dni chodzących.
Przyjechawszy do a/l „Uzwunkol”, dowiedzieliśmy się, że grupa alpinistów obozowiska w liczbie czterech osób przeszła zachodnią ścianę wierzchołka Dалар w ciągu 3 dni chodzących. Biorąc pod uwagę, że nasza grupa składała się z sześciu osób, liczyliśmy, że przejdziemy ścianę o jeden dzień dłużej.
W procesie wejścia w plan taktyczny zespołu zostały wprowadzone pewne poprawki. Wynikiem skoordynowanego działania grupy i nieco lepszego stanu trasy w porównaniu z tym, jaki był podczas przechodzenia ściany przez grupę a/l „Uzwunkol”, stało się to, że nasz zespół przeszedł ścianę Dалар nie w ciągu czterech, a w ciągu 3 dni. Oprócz tego, w wyniku ostrego pogorszenia pogody nie udało nam się następnego dnia po obróbce „kantu” wyjść na jego przejście, i cała grupa przeszła już obrobiony „kant” dopiero po 5-dniowej odsiadce. Przejście „kantu” zajęło 1 dzień.
To nieco zmieniło miejsce planowanej następnej noclegu, i zamiast noclegu na przełączce między wierzchołkiem Zachodnia Dvojnjaška i wierzchołkiem Wschodnia Dvojnjaška zanocowaliśmy na wierzchołku Zachodnia Dvojnjaška.
Dalsze przemieszczanie się odpowiadało w dokładności obmyślanemu z góry grafikowi. W sumie, jak i było przewidziane planem, trawers zajął u nas 11 dni chodzących.
Prawie pełne zbiegnięcie się realnego przejścia trasy z wcześniej opracowanym planem taktycznym potwierdziło jego prawidłowość i bardzo ułatwiło wykonanie postawionego zadania, ponieważ cała organizacja i przygotowanie trawersu prowadzona była, naturalnie, całkowicie z uwzględnieniem przejścia trasy przez zespół zgodnie z danym planem.
Taktyka zespołu była następująca:
- Z minimalnym ciężarem szybko przejść zachodni wyjście z wierzchołka Dалар i podejść do przełączki między wierzchołkami Dалар i Dvojnjaška.
- Obróbka „kantu”, ewentualnie z zatrzymaniem się na 1–2 dni pod „kantem” z powodu dużej trudności jego lub w razie niepogody.
- Następnie, ponownie, w miarę możliwości, odciążeni, przejść pozostałą część trawersu.
Zgodnie z tym rozwiązywane były również kwestie organizacyjne przygotowania do trawersu.
Został wybrany minimalny zestaw sprzętu, zapewniający normalne, bezpieczne przejście ściany Dалар. Oprócz zwykłych haków, na ścianę wzięliśmy:
- 30 haków szlamburowych;
- 4 szlamburow;
- 1 platformę;
- 5 trzy stopniowych drabinek.
Waga racji żywnościowych na 1 człowieka na dzień wynosiła 960 g (patrz racja nr 1). Biorąc pod uwagę rzeźbę ściany i warunki naturalne okolicy, wzięliśmy 3 „здарки” i puchowe kostiumy. Śpiwory i namiot postanowiliśmy nie brać.
Niewielka waga plecaków i wystarczająca ilość niezbędnego sprzętu pozwoliła dość szybko przejść tę część trasy.
Na przełączkę między wierzchołkami Dалар i Dvojnjaška „zabrosowaliśmy” „pamirke”, około 60 zwykłych i 270 szlamburowych haków, 4 platformy i 10 drabinek (2–3-stopniowych + 1 5-metrową). Oprócz tego, tamże było 8 l benzyny i duża ilość produktów.
Część produktów (patrz racja nr 2) była przeznaczona do wyżywienia zespołu podczas pobytu na „barku” przed „kantem”.
Inna część (patrz racja nr 3) miała być użyta podczas przechodzenia „kantu” i dalej do końca trawersu.
Duża ilość „zabroszonych” produktów i benzyny bardzo się nam przydała, ponieważ niepogoda zatrzymała zespół przed „kantem” na 4 dni. Racja nr 3 i 3 l benzyny pozostawały u nas jako zapas nieprzemyślany i zostały użyte przez nas w procesie kontynuacji trawersu po zakończeniu niepogody.
Tamże na przełączce u nas były przygotowane do przejścia „kantu”:
- dwie 90-metrowe liny główne;
- jedna 90-metrowa lina pomocnicza.
Za pomocą 90-metrowych liny głównej i pomocniczej udało nam się dwa razy wyciągać plecaki od razu na 85–90 m, co zmniejszyło liczbę „przesiadek” i skróciło czas wyciągania.
W dalszym ciągu podczas zjazdów:
- z wierzchołka Wschodnia Dvojnjaška;
- z wierzchołka Zamek
posiadanie „zbędnych” lin znacznie przyspieszyło nasze przemieszczanie.
Zjazd ułatwiały również stosowanie tak zwanych „ósemek”, które znacznie upraszczały proces zjazdu i pomagały oszczędzać siły.
Dla bardziej bezpiecznego i szybkiego wyciągania plecaków na każdy z nich został nawiązany repik łączący pierścień i ramiączka, tak że proces przyłączania liny do plecaka sprowadzał się do zaczepienia karabinka do repika. Dla szybkiego rozpoznawania plecaków zostały one ponumerowane farbą olejną na zaworach, odpowiednio od nr 1 do nr 6.
Do wbijania haków szlamburowych używaliśmy szlamburow, połączonych z „gruszą”, pozwalających wydmuchać otwór w ścianie, nie wyjmując szlamburow.
W sumie, organizacja wyżywienia i przygotowanie sprzętu odpowiadały trudności trasy. Wszystko było zrobione z dużym zapasem wytrzymałości i z uwzględnieniem najróżniejszych wariantów, które mogły powstać w procesie trawersu.
Uważamy również, że wybrana przez nas taktyka przejścia trasy całkowicie się usprawiedliwiła i przyczyniła się do pomyślnego zakończenia trawersu nawet pomimo bardzo niekorzystnych warunków meteorologicznych.
W uzupełnieniu do tego, co zostało powiedziane, można zauważyć, że trasa charakteryzuje się obecnością dużej liczby szczelin, odpowiednich do wbijania haków; przy czym najczęściej stosuje się haki poziome długości 8–10 cm. Grupa a/l „Uzwunkol” wbiła na zachodniej ścianie wierzchołka Dалар około dziesięciu haków szlamburowych, tak że grupie, idącej na ścianę w pierwszej połowie lipca, kiedy skały są jeszcze częściowo pokryte lodem, konieczne jest posiadanie pewnej liczby haków szlamburowych.
Należy zauważyć, że na całym przebiegu zachodniej ściany wierzchołka Dалар nie ma gdzie rozbić namiotu, chyba że na wierzchołku „trójkąta”, gdzie trzeba jeszcze budować platformę (nie licząc, oczywiście, ogromnej przedbaszowej półki). Ale grupa w 4–6 osób może znaleźć wystarczająco platform do spania w „здарках”.
Na „kancie” nie można zorganizować nawet siedzącej noclegu. Potrzebne są hamaki lub platformy. Na grani zaś między wierzchołkami Dалар i Dvojnjaška, a także między wierzchołkami Dvojnjaška i Zamek miejsc dla namiotów jest stosunkowo dużo.
Na zakończenie można powiedzieć, że w sumie trawers stał się dla nas poważnym sprawdzianem i próbą całej naszej wieloletniej alpinistycznej przygotowania. Trudność trasy, jej piękno, wszystkie przeszkody, które musieliśmy pokonać, sprawiły nam ogromną satysfakcję, i jesteśmy szczęśliwi, że nasz zespół poradził sobie ze wszystkimi trudnościami technicznymi i innymi, szczęśliwi, że nie minęły bez śladu te wiele lat, które poświęciliśmy naszemu ulubionemu sportowi — alpinizmowi.
Plan taktyczny
Dokonania trawersu wierzchołków Dалар — Dvojnjaška — Zamek, zgłoszonego na mistrzostwo ZSRR na najlepsze wejście przez zespół Dorrady „Lokomotiw” SKZD.

W wniosku grupa szturmowa wyglądała następująco:
- Arciszewski J.J. — kapitan zespołu.
- Wałow I.F. — zastępca kapitana.
- Aptekman B.D.
- Kuzniecow W.G.
- Matwiejew A.A.
- Riepin W.D.
Wszyscy sześciu członków zespołu dobrze znali się nawzajem, wielokrotnie chodzili w jednej lince, a czterech pierwszych dokonali razem prawie wszystkich swoich wejść, począwszy od 1960 r.
Niestety, Riepin W.D. nie mógł w tym roku pojechać w góry, ponieważ musiał się przygotowywać do wstąpienia na aspiranturę.
Postanowiwszy, że na ten trawers bardziej niezawodnie iść w szóstkę i biorąc pod uwagę dostępność pełnowartościowego zapasu, wprowadziliśmy do grupy szturmowej Wołkowa R.P., wykonującego w sezonie 1968 r. normy kandydata na mistrza sportu. To, że z trzech osób zapasowego składu do grupy szturmowej został wprowadzony właśnie Wołkow R.P., tłumaczy się jego świetną formą sportową i wysokimi cechami moralno-wolowymi, które on przejawiał we wspólnym wejściu sezonu 1968 r.
Dany skład grupy szturmowej, zarówno ilościowo, jak i jakościowo, usprawiedliwił się, choć „próba” była prowadzona na dość wysokim poziomie technicznym i w bardzo trudnych warunkach meteorologicznych.
Tak więc, grupa szturmowa ostatecznie wyglądała następująco:
- ARCISZEWSKI J.J. — kapitan zespołu
- WAŁOW I.F. — zastępca kapitana
- APTEKMAN B.D.
- KUZNIECOW W.G.
- MATWIEJEW A.A.
- WOŁKOW R.P.
Podczas trawersu było kilka kombinacji linek, w zależności od zadań, które stały przed zespołem w ten lub inny dzień, a także od stanu fizycznego i morale każdego uczestnika w procesie trawersu.
W zasadzie grupa pracowała następującymi trzema linkami:
- WAŁOW — ARCISZEWSKI
- WOŁKOW — APTEKMAN
- KUZNIECÓW — MATWIEJEW.
Każda linka pracowała, mniej więcej, trzecią część pierwszego i prawie każdemu przyszło iść ostatnim — wybijać kliny. Podczas zjazdów — sportowych i „дюльферов”, — których było dość dużo, uznaliśmy za celowe nie zmieniać ostatniego. Był nim Wołkow R.P., który doskonale poradził sobie z tym jednak ciężkim, szczególnie w taką pogodę, zadaniem, jak przedłużanie lin po zjeździe.
Dobre koleżeńskie stosunki, jasna praca i wystarczająco szybkie posuwanie się grupy w trudnych warunkach meteorologicznych potwierdziły prawidłowość doboru linek i najbardziej celowe wykorzystanie każdej linki w każdym konkretnym przypadku. Ale oto cała wstępna praca została zakończona — i zespół jest gotów do wyjścia.
Zbliża się ta próba, do której uporczywie i wytrwale przygotowywaliśmy się cały rok. Będzie nas sześciu — twarzą w twarz ze wszystkimi trudnościami i niebezpieczeństwami trasy.
To:
- trenerzy DSz miasta B.D. Aptekman i I.F. Wałow;
- fizyk, aspirant Kuzniecow W.G.;
- inżynierowie-aparaturzyści R.P. Wołkow i J.J. Arciszewski;
- chemik, kandydat nauk chemicznych, A.A. Matwiejew.
Ludzie różnych wieków i różnych zawodów, których połączyły razem miłość do gór, wieloletnie wspólne zajęcia alpinizmem.
24 lipca
Wreszcie doczekaliśmy się tego dnia. Rok intensywnej przygotowania, wytrwałych treningów, rok codziennych myśli o trawersie, intensywne zajęcia z techniką skalną, treningowe wejścia, wyjścia dla zabroszek i wywiadu — wszystko, co robiliśmy i co wykonywaliśmy dla tego, aby w jeden z takich dni wyjść na trasę; nie przechodząc której, nie mieć nam spokoju, — wszystko to jest za nami. Dotrzymane są wszystkie formalności. Wydaje się, że nic nie zostało zapomniane. Szybciej naprzód. Dziś na nocleg, a jutro na ścianę. Znajomym już szlakiem docieramy w ciągu 5 godz do noclegu pod ścianą, jeszcze raz oglądamy ją w lornetce, omawiamy możliwe warianty trasy i kładziemy się spać.
25 lipca
Wstawaliśmy wcześnie, szybko się ubraliśmy, zjedliśmy śniadanie, starannie przygotowane przez chłopców z grupy pomocniczej, i o 4:00 pierwsza linka WAŁOW — ARCISZEWSKI wyszła z biwaku w kierunku ściany. Droga do ściany zajęła 45 min. Dwie inne linki wyszły 20 min po wyjściu pierwszej.
Wejście średniej trudności rozpoczęło się dosłownie z pierwszych metrów. Droga była widoczna na 20–40 m w przód, i posuwaliśmy się w górę, wyznaczając sobie za punkt orientacyjny obniżenie „trójkąta”. Odchylenie od wyobrażonej prostej, łączącej podstawę „trójkąta” z początkiem trasy, nie przekraczało, chyba, 65–70 m.
Pierwsze 4 liny nie wywołały szczególnych trudności, ponieważ tylko w jednym miejscu napotkała ściankę, dla pokonania której trzeba było podsadzać się nawzajem. Następnie poszedł dość stromy odcinek — rozpadlina wysokości około 10 m, pokonanie której wymagało niemałych wysiłków. Plecaki wyciągaliśmy.
Zaraz po tym — bardzo trudny odcinek wyszlifowanych skał w prawo do góry. Na końcu — wygodna półka do wyciągania plecaków. Pierwsza dwójka przeszła to miejsce o 10:00.
Dalsza droga do podstawy „trójkąta” reprezentowała sobą przemianę odcinków średniej trudności z dość trudnymi ściankami, na które trzeba było wyciągać plecaki.
O 14:00 pierwsza linka wyszła pod podstawę „trójkąta”. Tutaj po raz pierwszy pozwoliliśmy sobie odpocząć i przekąsić, ponieważ zobaczyliśmy, że na razie wszystko idzie nieźle i grupa wyprzedza planowany grafik.
Po półce u podstawy „trójkąta” poszliśmy linę w lewo i podeszliśmy do wyszlifowanych skał, po całej powierzchni których płynęła woda. Obecność wody jeszcze bardziej skomplikowała i tak niełatwe pokonanie odcinka. W tym miejscu pierwszemu przyszło prowadzić drugiego, i tylko przy tym udało mu się złapać za coś w rodzaju zaczepki.
Jeszcze około dziesięciu metrów bardzo trudnego wspinania doprowadziło do bardziej rozczłonkowanych skał, na których stała się możliwa organizacja asekuracji i wyciągania plecaków.
Stąd:
- 1,5 liny trudnego wspinania doprowadziły do stromej półki wierzchołka „trójkąta”, na której było coś w rodzaju miejsca odpowiedniego do noclegu.
Cała droga od podstawy ściany do wierzchołka „trójkąta” — 9 lin — zajęła 16 godz. Spaliśmy siedząc w „здарках”.
26 lipca
Nie bardzo luksusowy biwak pozwolił wstać wcześniej, dlatego już o 6:00 grupa poszła dalej. Pierwsze 1,5 liny przeszliśmy po zasypanej śniegiem półce z asekuracją hakową. Następnie do pokonania następnych 5 m trzeba było zdjąć plecak, ponieważ napotkała wąska półeczka z przewieszającym się okapem i zimną wodą z góry.
Nawiasem mówiąc, cała dalsza droga w ciągu 1,5–2 godz szła dosłownie pod wodą, która lała się z dachu „bastionu”. Po półeczce nachylne płyty (10 m) wyprowadziły pod ścianę „bastionu”, skąd było widać ukośną półkę, idącą w prawo do góry. Mnóstwo żywych kamieni, stromość i monolityczność ścian znacznie utrudniły jej przejście.
W końcu, jeszcze lina trudnego wspinania — i grupa wychodzi na półkę przed wierzchołkiem wieży. Przejście 5 lin od wierzchołka „trójkąta” do półki zajęło 6 godz. Nieco osuszywszy się i odpocząwszy, poszliśmy do wierzchołkowej wieży i nie bez trudności znaleźliśmy dalszą drogę. W tym celu musieliśmy obejrzeć wszystkie możliwe warianty w granicach 2–3 lin.
Jakkolwiek kusząca była możliwość wygodnie przenocować na szerokiej półce pod wieżą, my, naturalnie, postanowiliśmy iść dalej.
Pierwsza lina okazała się bardzo trudna. Druga — nie łatwiejsza. Po raz pierwszy na tej trasie użyliśmy drabinek. Na końcu drugiej liny zobaczyliśmy półkę, którą można było obrócić na miejsce noclegu. Postanowiliśmy zatrzymać się. Wyciągnęliśmy plecaki i zaczęliśmy urządzać biwak, co zajęło 2 godz. Podczas gdy jedni przygotowywali platformę i gotowali jedzenie, dwójka Wołkow — Kuzniecow zdążyła zawiesić 3 kolejne liny.
27 lipca
Wstawaliśmy wcześnie. Po zawieszonych wczoraj linach szybko podnieśliśmy się do skośnej półki, idącej w lewo do góry. Widok półki dość imponujący, ale dostępność wystarczającej liczby zaczepów w pewnym stopniu kompensuje jej psychologiczny nacisk. Po półce — ze 15 metrów wspinania średniej trudności, po czym wychodzimy na grań.
Niewielki lej, i nasza droga pokrywa się z trasą 3B kat. skł., po której wychodzimy na wierzchołek Dалар. O 9:30 cały zespół był na wierzchołku Dалар. Pogoda była doskonała, i pozwoliliśmy sobie na luksus odpoczynku na wierzchołku przez 1,5 godz.
Zjeżdżać nam wypadło po kontrforsie trasy 4A kat. skł. Drogę znaleźliśmy bez trudu i po:
- dwóch linach wspinania;
- dwóch „дюльферах”
wyszliśmy na stosunkowo niewysoką ścianę z masą półeczek, po których, poruszając się jednocześnie, zeszliśmy na przedwieżową półkę i po niej wyszliśmy na grań trasy 5A kat. skł., prowadzącej do przełączki między wierzchołkami Dалар i Dvojnjaška. Grań lekki. W ciągu 1,5–2 godz podeszliśmy do 80-metrowej ścianki, na której zorganizowaliśmy 2 zjazdy „дюльфером”.
W dalszym ciągu na grani napotkała jeszcze jedna ścianka wysokości 25–30 m. Reszta drogi szła po nieskomplikowanych zniszczonych skałach. Zastawiliśmy na bardzo wygodnych, w porównaniu z poprzednimi, platformach, w dwóch linach od przełączki. Pogoda przez wszystkie te dni była dobra, tak że noclegi w „здарках” dawały możliwość odpocząć i odzyskać siły.
28 lipca
Rano w ciągu godziny zeszliśmy na przełączkę. Bardzo było nam miło spotkać chłopców z grupy pomocniczej. Nieco odpocząwszy, dwójka Wałow — Arciszewski, wziąwszy minimum sprzętu i prawie wszystkie liny, poszła obrabiać drogę na „bark” „kantu”.
Po pierwszych trzech linach — niezbyt trudnych skałach i śniegu — podeszliśmy do ściany, na której rozpoczęliśmy wspinaczkę na „bark”. Pierwsze 2 liny bardzo trudne. Tutaj zostawiliśmy „poręcze” dla pozostałych członków grupy. Z drobiazgową asekuracją hakową wychodzimy po mokrych, „wyszczerbionych” skałach na wąską półkę, idącą w lewo, i tam nieco się rozstawiamy.
Po półce:
- 2 liny do „barka”.
Tego samego dnia przeszliśmy jeszcze linę pod podstawę „kantu”, przyjrzeliśmy mu się, obmyśliliśmy plan działań na jutro i wróciliśmy na „bark”. Tutaj urządziliśmy namiot i, dzięki bezpośredniej widoczności, dogadaliśmy się z pozostałymi na przełączce członkami grupy, że oni jutro z rana podejdą ze wszystkim pozostałym sprzętem i produktami do miejsca biwaku pierwszej dwójki.
29 lipca
Już w nocy pogoda zaczęła się psuć, i nie zdołaliśmy wyjść na obróbkę „kantu” o 6:00, jak zamierzaliśmy. Dopiero o 7:00, kiedy pogoda zdawała się poprawiać, dwójka Wałow — Arciszewski wyszła do „roboty”. Pierwsze liny bardzo trudne.
Pozioma półka:
- wąska;
- z przewieszającym się okapem;
- następnie gładka pionowa ścianka.
Przejście ścianki wymagało:
- zastosowania haków szlamburowych;
- zastosowania drabinek;
- zajęło 3 godz.
Po odpoczynku w postaci wspinania średniej trudności (20 m) — 2 liny trudne, miejscami bardzo trudne. Duża stromość — 80–85°, obecność 5-metrowego okapu i trudność skał wymagały na przejście tych dwóch lin 5 godz.
Oprócz dwóch lin, które łączyły dwójkę, pierwszy ciągnął za sobą koniec 90-metrowej liny, która następnie została jako „poręcze”. W miarę posuwania się w górę 90-metrowa lina była wyciągana i mocowana na hakach, mniej więcej, co 10–15 m.
Pogoda psuła się, i o 15:00 zaczęła się burza. Trzeba było, zabezpieczywszy linę, pilnie schodzić w dół. Droga w dół zajęła około 2 godz.
W namiocie na „barku” już zebrali się wszyscy pozostali członkowie zespołu, i my, przedyskutowawszy plany działań następnego dnia, mocno zasnęliśmy pod wycie wiatru i stukanie rzadkich kropel deszczu po namiocie.
30 lipca
Rano pogoda była taka sama, jak i w poprzedni dzień. Kontynuujemy obróbkę „kantu”. W razie poprawy pogody całą grupą wyjdziemy na „kant”. Ale pogoda nie poprawiała się, i my, aby nie ryzykować, postanowiliśmy przełożyć wyjście grupy na następny dzień.
Tymczasem dwójka Wołkow — Aptekman kontynuowała obróbkę. Przyszło im się jeszcze trudniej niż poprzedniej dwójce, ponieważ trasa stała się jeszcze trudniejsza. Okap szedł za okapem, i dopiero o 16:00, to znaczy po 10-godzinnej pracy, oni doszli do wierzchołka Zachodniej Dvojnjaški.

PRZEJŚCIE PÓŁKI PRZY PODNIESIENIU SIĘ DO „KANTU”
To było wielką radością dla nas wszystkich i nieco zmniejszyło napięcie oczekiwania rezultatu „walki” z „kantem”. Pogoda zaczęła się gwałtownie psuć, i dwóch naszych towarzyszy zanocowało na wierzchołku. Ponieważ taki wariant był przez nas przewidziany wcześniej, oni wzięli ze sobą:
- śpiwór;
- puchowe kostiumy;
- kawę we flaszkach;
- trochę jedzenia.
31 lipca
Ranek nie przyniósł radości. Mgła, śnieg, burza — wszystkie warianty niepogody zwaliły się na nas. Nasza przednia dwójka w bardzo ciężkich warunkach zeszła na „bark”, po czym my znacznie spokojniej odbieraliśmy dalsze kaprysy niepogody.
Sytuacja rozwinęła się następująco: na „kancie” od miejsc noclegowych do wierzchołka zawieszone są liny, pogoda okropna, u nas wystarczająca ilość produktów i benzyny, a także ogromne pragnienie zwycięstwa nad „kantem”.
Cały dzień szedł śnieg. Wiatr.
1 sierpnia Śnieg, mgła, kasza, burza.
2 sierpnia Śnieg, mgła, śnieg.
3 sierpnia Śnieg, śnieg, śnieg.
4 sierpnia Od godziny 12:00 wyjrzało słońce. Szybko wyrzucamy na zewnątrz mokre rzeczy, przygotowujemy się do wyjścia.
5 sierpnia
Przyroda okazała miłosierdzie. Dzień doskonały. Szybko pakujemy się i wychodzimy. Pierwsza dwójka Wałow — Arciszewski idzie do półeczki, na której kończy się 90-metrowa lina i tam wyciąga drugą liną tej samej długości plecaki, które przed tym w swoją kolejność wyciągnęła druga dwójka Kuzniecow — Matwiejew na pierwsze 40 m „kantu”.
Wyciągnąwszy plecaki, pierwsza dwójka idzie wyżej — na prewyszchołek, a druga dwójka podchodzi do plecaków, i proces wyciągania powtarza się na następnych 90 m. Wydłużenie dokonuje się za pomocą repika takiej samej długości.
W tym czasie trzecia dwójka Wołkow — Aptekman wyciąga haki i zdejmuje liny.
Do 20:00 cały zespół jest na wierzchołku. ![img-9.jpeg]({"0": {"width": 1230, "height": 2244, "format
Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz