Przejdź do treści

Bez tytułu

img-0.jpeg

Do Komisji Klasyfikacyjnej Federacji Alpinizmu ZSRR

Zachodnia Dwójnia przez południowo-wschodnią ścianę 5B kat. trudn. pierwsze przejście

Drużyna Krasnojarskiego "Spartaka" trener MC РОЖКОВ W.W.

WŁODARCZIK N.G. — kierownik

Członkowie drużyny:

  • ROŻKOW W.W.
  • WORONKOW D.A.
  • PRUSAKOW S.M.
  • GUDKOW W.S.
  • SAKHAROW W.N.

19–23 sierpnia 1968 r.

img-1.jpeg

ZABITO HAKÓWimg-2.jpegUczestnicy grupy szli na 40-metrowej lince, ale mieli w zapasie:

  • 80 m repitera
  • 20-metrową drabinkę, która była przeznaczona do pracy na pionowych ścianach.

Zastosowanie takiej drabinki, biorąc pod uwagę ciężką pracę przy wyciąganiu plecaków, pozwoliło zaoszczędzić wiele sił uczestnikom wspinaczki.

Zastosowano także hamulec blokowy. Buty uczestników wspinaczki — głównie buty typu "Vibram". Z sześciu tylko dwóch miało obuwie z ochraniaczami.

Opis wspinaczki i trasy

19 sierpnia 1953 r. o godz. 10:30 grupa w składzie:

  • ROŻKOW,
  • WORONKOW,
  • WŁODARCZIK,
  • PRUSAKOW,
  • SAKHAROW wyszła z a/l Uzunkol i lekko, bez plecaków, ruszyła ścieżką prowadzącą do doliny Myrd.

Przed nami w odległości 30 minut marszu szedł GUDKOW, prowadząc konia obciążonego naszymi plecakami.

Podejście wzdłuż płaskiej doliny Myrd jest piękne, ale dość długie. Postanowiliśmy więc pozwolić sobie na mały luksus — przemaszerować lekko 3 godziny wzdłuż malowniczych brzegów rzeczki Myrd do podnóża lodowca "Dalar".

Dolina jest szeroka, bardzo przyjemna w dobrą pogodę i czymś przypomina naszą "Syberię", zwłaszcza jej wschodnią część.

Grupa lekko przebyła cały szlak od obozu alpinistycznego Uzunkol do moren, gdzie łączą się lodowce "Dalar" i "Myrd", w ciągu 2 godzin. Tu, rozładowując konia, zaczynamy pełnić jego rolę.

Wydaje się, że koń całkiem słusznie zarżał, widząc nas pod plecakami.

Przecinamy jęzor moreny w dolnej części od prawej do lewej i zaczynamy powolny podjazd wzdłuż grzbietu lewej moreny lodowca Dalar.

Imponująco wygląda wierzchołek "Kirpicz". Rzeczywiście "Kirpicz". Pobrudzone pionowe ściany, czarnym ekranem zasłaniając pół nieba.

Podjazd wzdłuż grzbietu moreny zajmuje około 1,5 godziny. Przed ostatnim śnieżnym żlebem skręcamy w lewo (przed nami morena kończy się pionowymi ścianami o wysokości około 20–30 m) i po śniegu, a w górnej części po stromym trawiastymy po stromym trawiastym stoku opływamy skały.img-3.jpeg

Południowo-Wschodnia ściana wierzchołka Zachodnia Dwójnia

Ścieżka marszrutu A Biwaki

Działka 5–10 jest pokazana nieprawidłowo. Patrz następne zdjęcie.

Słońce praży bezlitośnie, pot zalewa oczy. Po podjściu po trawiastym i usypiskowym stoku u wylotu na lodowiec (drugi próg) robimy półgodzinny postój. Godzina — 16:00.

Wychodzimy na lodowiec i po jego łagodnej części zaczynamy przemieszczanie się w stronę przełęczy "Dalar". Z lewej strony, oświetlona słońcem w całym swoim majestacie, wznosi się Południowo-Zachodnia ściana wierzchołka "Dalar" — niedawno przebyta przez grupę instruktorów obozu pod kierownictwem mistrza sportu B.N. KORABLINA. Światło padające z przodu pozwala dostrzec ścianę w pełnym reliefie, zauważyć wszystkie możliwe i niemożliwe ścieżki wspinaczki. Bogata ściana! Śnieg na lodowcu rozmiękł, idzie się lekko, gdyż grubość pokrywy śnieżnej nie przekracza 15 cm. W górnej części pod przełęczą wiążemy się, wypuszczamy naprzód GUDKOWA (jest obuty w buty z ochraniaczami) i po wydeptanych stopniach ze ubezpieczeniem pokonujemy bergschrund.

Na przełęczy Dalar (około godz. 18) decydujemy się rozbić biwak. To bardziej opłacalne niż iść pod ścianę, z kilku powodów:

  • dogodne miejsca;
  • dostęp do wody;
  • możliwość łączności radiowej z obozem;
  • możliwość przygotowania posiłku przy dziennym świetle.

Pod ścianą Dwójni, a właściwie pod jej ścianami, wszystko to stawało się jeśli nie niemożliwym, to przynajmniej problematycznym. A droga do ściany po odpoczynku — nie więcej niż 30 minut.

Rozbijamy namioty, przygotowujemy kolację. WORONKOW wychodzi na łączność, ale nawiązanie jej nawet przy pomocy anteny nie udaje się. Prawdopodobnie ma na to wpływ ekran ścian "Dwójni", "Dalara" i "Trapecii".

Kolacja i o godz. 21:00, przygotowawszy na rano herbatę, kładziemy się spać.

20 sierpnia 1953 r. Wyjście z biwaku pod przełęczą Dalar o godz. 5:00. Spływ po łagodnym firnowym stoku z trawersem w lewo jest przyjemny i szybki.

W 25 minut docieramy pod wierzchołek Dwójnia i, przebywszy przez niewysoki kontrafort schodzący z południowej części Zachodniego wierzchołka, schodzimy w dół po trawiastych półkach i początku usypiskowego żlebu na południowo-wschodniej ścianie Zachodniej Dwójni. Tu, na szerokiej zielonej półce, zostawiamy jeden namiot, niewielką część prowiantu, manierkę z benzyną. Przyda się na drogę powrotną. Wyjaśniamy przy pomocy lornetki trasę. Zapisujemy, szkicujemy, fotografujemy. Urządzamy międzyczasie drugie śniadanie. Pogoda jest wspaniała. Po prostu niewiarygodne, że tydzień temu na tym właśnie wierzchołku niemiłosiernie nas biło i miotało śniegiem, wiatrem i deszczem.

Rozpoczynamy podjazd wytyczoną trasą o godz. 10:15. Na przedzie idzie dwójka:

  • WŁODARCZIK–PRUSAKOW
  • SAKHAROW–GUDKOW
  • ROŻKOW–WORONKOW

Ścieżka prowadzi ściśle w pionie na oderwany gigantyczny blok, a następnie po drugiej (jak się okazało, głównej) ścianie do wierzchołka. Około 600–700 m. Dokładniej określić nie udaje się, gdyż pionowe odcinki drugiej ściany nakładają się na siebie, a obejrzenie nawet przez lornetkę z bliskiej odległości nie daje jasnej odpowiedzi na wysokość ściany.

W każdym razie wygląda ona świetnie. Ciągły monolit z niewyraźnie zaznaczonymi łagodnymi półkami. Po stromym, skomplikowanym żlebie z szeroką gardzielą podchodzimy do podstawy czarnej ścianki, gdzie składamy pierwszy skrzynkę z kartką, na której piszemy, że tu zaczyna się trasa. Stąd w lewo wzdłuż wąskiego żlebu, w górnej części przechodzącego w komin, omijamy czarne monolity. W żlebie należy być ostrożnym:

  • Dużo luźnych kamieni.
  • Kamienie mogą spaść i z górnego komina przy nieostrożnych ruchach idącego z przodu. Idziemy wolno.

Zabito 6 haków na odcinku 30 m. Cała droga ominięcia — około 120 m. Skały w kominie są skomplikowane.

Wychodzimy na półkę, na której leży śnieg. Podjazd zajmuje 3,5 godziny.

Po śniegu na nachylonej półce podchodzimy do ściany i po niej trawersem w lewo idziemy. Zaczyna się skomplikowana praca skalna. Ciągle słychać dźwięk haków i uderzenia młotka. W grę wchodzą drabinki.

Zabito 8 haków na odcinku 20 m. Od zielonej półki w lewo i w górę po niewyraźnie zaznaczonym kącie podciągamy się pod niewielki przewieszony karnisz.

Kąt — około 60 m (10 haków, zastosowanie drabinek).

Naciąga się lina poręczowa. Szybko wychodzimy na górę i wyciągamy plecaki. Doskonale pracuje hakiem hamulcowy. Na pionowych ścianach to niezastąpiony pomocnik w takich sprawach.

Z pod karnisza przez szczelinę (bardzo skomplikowane kluczowe miejsce ściany), skierowaną w prawo, wychodzimy na niewielki plac (40 m pionowego wspinania).

Zabito 11 haków skalnych, 1 lód i 3 kliny drewniane.

Często wieszamy drabinki. Na placu składamy drugi punkt kontrolny. Nad karniszem pozostawiono drewniany klin z pętlą i 2 koki.

Z placu prosto w górę pod przewieszony karnisz i dalej w prawo 3 m. Skały typu "baranich łbów". Bardzo mało szczelin do wbijania haków. Tu potwierdziła się dokładna przygotowanie "żelaznej" części sprzętu (różnorodne haki) i specjalnie uszyty "patrontasz" na haki, który założył idący pierwszy. Haki łatwo było wyjąć z ich gniazd, dość mocno w nich tkwiły i, co najważniejsze, przy dość znacznej ilości (26 sztuk) zupełnie nie ograniczały ruchu.

Ruch jest powolny. Na przedzie idzie dwójka WŁODARCZIK–PRUSAKOW, którzy wybierają drogę wspinaczki po pionowym monolcie z rzadkimi półkami o szerokości 5–6 cm, i to jeszcze ostro nachylonymi od ściany.

W końcu oni wychodzą na szeroką, znowu nachyloną w dół i w lewo półkę, gdzie można przyjąć pozostałą czwórkę. Podnosi się dwójka ROŻKOW–WORONKOW i, zmieniając liny poręczowe, idzie po półce w prawo 30 m (haki ubezpieczające!) pod podstawę szaro-czarnej ściany z odłupanym widocznym kamieniem u góry. Ściana idzie się trawersem w prawo i w górę. Chwyty są małe, ale monolityczne. W górnej części ściany — niewielka pionowa szczelina.

Po przejściu ściany (25–30 m) wychodzimy na szeroką osypną półkę. To głowa odłupanego monolitu. Jest śnieg. Placówka jest wystarczająco duża dla noclegu. Urządzamy place i rozbijamy biwak.

Kolację przygotowujemy już w ciemności. Cała droga od początku trasy do biwaku zajęła 9,5 godziny. Zabito 68 haków. Pogoda jest doskonała. Na nocleg urządzamy się w następujący sposób:

  • Czworo: ROŻKOW, WŁODARCZIK, SAKHAROW, GUDKOW — w "pamirce" w kurtkach puchowych.
  • W postawionym na czekanie "Zdarku" — WORONKOW i PRUSAKOW w workach puchowych. Niebo jest gwiaździste. Poranek zapowiada się na dobry.

21 sierpnia 1953 r.

Podnosimy się o godz. 5:00. Przygotowujemy śniadanie i odbywamy naradę.

Jasne jest, że w jeden dzień takiej ściany nie da się przebyć. To stało się oczywiste, gdy podeszliśmy bliżej. Postanowiono nie zwijać biwaku, a przejść jak najwyżej, przygotować drogę. Mając wystarczający zapas haków i lin, a także 20-metrową drabinkę, można za dzień przebyć 200–250 m w pionie. Po gęstym śniadaniu dwójka ROŻKOW–WORONKOW, korygowana z dołu przez grupę, zaczyna obrabiać główną ścianę.

Od noclegu po nietrudnych skałach 50 m wychodzimy do podstawy śnieżnego żlebu między Zachodnim i Wschodnim wierzchołkiem. Żleb jest stromy i niebezpieczny. Często lecą kamienie i lód, oderwany od pionowych ścian obu wierzchołków.

Z osypnej półki trasa zaczyna się prosto w górę po ścianie z ujemnym kątem.

Z pleców towarzysza wbija się hak i wiesza drabinkę, ale nawet przy tym wyjście wymaga poważnego wysiłku siłowego. Następnie po kącie wychodzimy pod przewieszony karnisz (40 m — 12 haków) i spod karnisza trawers w prawo po wąskiej półce (7 m — 3 haki). Idziemy z zastosowaniem drabinek i sztucznych punktów podparcia. Część haków, niezbędnych do powtórnego przejścia grupy i zjazdu pierwszych, zostawiamy.

Po półce pod nachylonym stromym kątem (15 m — 4 haki). Po kącie trawers w prawo po wygładzonym i stromym zewnętrznym kącie i oderwanej płycie i po niej — uciążliwa siłowa wspinaczka znów w stromym kącie, po którym wychodzimy na plac, gdzie mogą się zebrać 4 osoby.

Cała ta droga, około 100 m, zajęła 4,5 godziny.

Nadchodzi dwójka PRUSAKOW–WŁODARCZIK i kontynuuje obrabianie trasy, tym bardziej że haków i karabinków jest pod dostatkiem.

Po placu prosto w górę 2 m i trawersem w prawo wychodzimy na wąską półkę, po której znowu w górę w nachylony kąt.

Skomplikowana wspinaczka, zastosowanie drabinek. Dalej po kącie pod przewieszony karnisz, który bierze się wprost.

Następnym po karniszu przeszkodą jest pionowa (90°) ściana z litego monolitu z rzadkimi i małymi szczelinami, która wyprowadza na dość dużą, ale nachyloną półkę. Cały ten odcinek — około 40 m. Zabito 25 haków. Ściana idzie się wyłącznie na drabinkach. Na półce składamy trzeci punkt kontrolny. Możliwa jest półleżąca nocleg, ale nie ma wody.

W ogóle, na ścianie (jak się później okazało), oprócz miejsca pierwszego biwaku, wody nie ma, i to należy wziąć pod uwagę następnym wspinaczom.

Od trzeciego punktu kontrolnego dwójka schodzi w dół na biwak, gdyż godzina jest już około 6 wieczorem.

Przed nami 200–250 m nieprzetartej ściany. Zejście w dół przeciąga się do 20:30, i chłopcy schodzą już w ciemności. Ratuje to, że w samym dole dwójka ROŻKOW–WORONKOW zawiesiła 20-metrową drabinkę.

W dalszym ciągu drabinka ta odegrała dobrą rolę, gdyż znacznie przyspieszyła przemieszczanie się grupy na pionowych odcinkach, gdzie idący z przodu operował zwykle z zastosowaniem 3-stopniowych drabinek.

Schodzenie kończy się w ciemności, ale latarki czołowe, którymi dysponuje grupa, pozwalają, choć i z mniejszą prędkością niż przy dziennym świetle, pracować na skałach.

Na schodzącą dwójkę czeka sytnie kolacja i w dostatku gorącej herbaty. Jemy, pijemy i kładziemy się spać. Przebyto 2/3 trasy, ale przed nami wszyscy czują najtrudniejszą pracę na pionach.

Na całej długości trasy grupa utrzymywała łączność z obozem przez dublera — wspinaczy kluba alpinistycznego Dniepropietrowska, wchodzących od północy na "Dwójnię" trasą 4B kat. trudn.

Czasem oni, już na schodzeniu, pokazywali się na tle nieba, widzieli nas, ale porozmawiać bez zastosowania radia nie udało się. Jak to się mówi: blisko łokieć, a nie ugryziesz!

22 sierpnia 1953 r.

Wstajemy wcześnie, o 3:30 — przed nami ciężki dzień, i trzeba się spieszyć. Dlaczegoś zaczyna psuć się pogoda.

Po niebie idą jak dotąd rzadkie chmury, ale wyraźnie widać, że za parę dni można oczekiwać jeśli nie śniegu, to na pewno deszczu. A moknąć na ścianie — perspektywa niezbyt wesoła.

Naprzód wychodzi znów dwójka WŁODARCZIK–PRUSAKOW. Obaj oni są obuci w buty typu "Vibram", i im łatwiej obrabiać skały.

Pozostała czwórka zaczyna powolny podjazd z wyciąganiem plecaków po obrobionej części trasy do 3-go punktu kontrolnego. Tu w pełni doceniliśmy zalety 20-metrowej drabinki. Podjazd do półki, gdzie jest złożony 3-ci punkt kontrolny, całej grupie zajął około 6 godzin.

Wodę — 4 l — niesiemy ze sobą. Jeśli nie uda się dziś wyjść na wierzchołek, trzeba będzie urządzić siedzące noclegi na półce.

Podnosząc się do niej, widzimy, że pierwsza dwójka obrobiła już około 60 m ściany i wbija haki szlambur.

Od półki trasa prowadzi:

  • w prawo po ścianie trawersem 5 m;
  • następnie prosto w górę 8 m do poziomej półki o długości 5 m.

Po półce w prawo 3 m do dużego nachylonego kąta 10 m i po nim w górę do szarej nachylonej płyty z trzema czarnymi pasami. Bardzo trudne miejsce. Podejście do szarej ściany — po hakach szlamburowych (3 haki). Od szarej ściany w lewo i w górę po stromym lewym kącie ze szczeliną (skomplikowane miejsce, drabinki) o długości 40 m, wychodzimy na dużą skalną półkę pod duży żółty karnisz (zabito 20 haków).

Z półki droga jest widoczna dwojako:

  • prosto w karnisz i dalej 60 m monolitu z zastosowaniem szlamburow — wierzchołek;
  • albo ulec w lewo na osypną półkę ostrym trawersem 40 m po wąskiej (15–20 cm) półce pod rozdwajającą się szarą ścianę na grani.

Wybieramy, po naradzie, drugi wariant, gdyż nie starczy haków szlamburowych, a i placu nie ma, a praca na drabinkach jest bardzo utrudniona. Postanawiamy spróbować drugi wariant. Na półce składamy 4-ty punkt kontrolny i idziemy po psychologicznej ściance w lewo ku podnóżu 80-metrowej szarej ściany z nietrudną wspinaczką (8 haków), wyprowadzającej na wierzchołek. Ściana kończy trasę 5A kat. trudn. na Zachodnią Dwójnię.

Godzina — 14:00. Podnosimy się na wierzchołek i decydujemy się zacząć schodzenie, nam znane, gdyż przedtem 4 osoby z grupy dokonywały trawersu "Kiczkikolskiej podkowy".

Wbrew naszym oczekiwaniom, o 11:00 stało się jasne, że pogoda psuć się nie zamierza, i teraz jest bardzo przyjemnie schodzić po ciepłych i monolitycznych skałach w promieniach zachodzącego słońca. Schodzimy dość szybko, mimo ogromnego zmęczenia. Prawdopodobnie wpływa na to podniesienie morale uczestników grupy.

O 18:00 grupa szczęśliwie zeszła na noclegi pod trasą 5A kat. trudn.

23 sierpnia 1953 r.

Rano wyjście z biwaku o 7:00 po pochyłym śnieżniku w stronę siodła między wierzchołkami "Dalar" i Dwójnia. Idziemy ostrożnie, gdyż doskonała pogoda minionego tygodnia zrobiła swoje — firn zesztywniał, na skałach i "baranich łbach" to samo — narosły sopli lodu.

O 9:00 wychodzimy na siodło, skąd łączymy się z obozem. Wszystko w porządku. Od siodła w dół na śnieżniki, następnie dwójka WORONKOW–PRUSAKOW idzie zdjąć pozostały namiot, i cała grupa idzie na przełęcz Dalar. Tu przygotowujemy obiad, pozwalamy sobie na 40 minut opalania, a następnie w dół, do obozu alpinistycznego, doliną rzeki Myrd.

Do obozu dotarliśmy o 16:00, gdzie zostaliśmy przywitani przyjaznymi twarzami przyjaciół.

Wnioski co do trasy

Trasa po południowo-wschodniej ścianie Zachodniego wierzchołka Dwójni — to logiczna i niezwykle skomplikowana trasa. Wysokość ściany — około 600 m, i większa jej część — około 400 m — jest wykonywana na pionie w 90°. Miejsc dla biwaku na ścianie praktycznie nie ma, jak i wody, co należy wziąć pod uwagę następnym wspinaczom.

Wspinaczka swobodna, za wyjątkiem ostatniej grani, nie występuje.

Stale są stosowane:

  • drabinki
  • sztuczne punkty podparcia
  • wyciąganie plecaków.

Ta droga wspinaczki po ścianie na Dwójnię wymaga specjalnie dobranego sprzętu i doskonałego opanowania wszystkich technik wspinaczki skalnej. Przy doborze "żelaznej" części sprzętu należy wziąć pod uwagę podwójną ilość haków najróżniejszego profilu, ale przede wszystkim: płaskie tytanowe haki i korby.

Grupa alpinistów Krasnojarskiego "Spartaka" uważa, że trasę należy zakwalifikować jako trasę 5B kat. trudn., i w żadnym wypadku nie może być rekomendowana jako zwykłe wejście tej kategorii dla alpinistów, nie mających wystarczającego doświadczenia w ścianowych wspinaczkach. Należy także zauważyć, że przy złych i nawet średnich warunkach pogodowych dana trasa jest praktycznie nieprzechodnia, gdyż znaczna część drogi jest wykonywana na tarciu i małych uchwytach.

Grupa przebyła całą trasę w ciągu 3 dni, 37 godzin roboczych. Zabito 170 haków i 31 klinów, bez liczenia haków pozostawionych na schodzeniu z wierzchołka trasą 5A kat. trudn.

Wysoki morale, wieloletnie zgranie uczestników grupy, przyjazne stosunki — wszystko to w znacznej mierze przyczyniło się do pomyślnego zakończenia skomplikowanej ścianowej wspinaczki.

Wnioski co do uczestników wspinaczki

PRUSAKOW S.M. — doskonale opanował wszystkie techniki wspinaczki skalnej, większość skomplikowanych odcinków przeszedł pierwszy.

ROŻKOW W.W. — znakomicie przygotowany fizycznie i technicznie do ścianowych wspinaczek. Będąc trenerem drużyny i mając duże doświadczenie w tego rodzaju wspinaczkach, często znajdował najwłaściwszą drogę na ścianie.

WORONKOW D.A. — dobrze włada techniką alpinistyczną. Umiejętnie pracuje na pionach, niezawodnie ubezpiecza towarzysza.

GUDKOW W.S. — fizycznie bardzo silny, posiada niezwykłą technikę skalną.

SAKHAROW W.N. — lekko pokonuje skomplikowane skalne i lodowe odcinki trasy. Dobrze przygotowany fizycznie. Jest najlepszym kucharzem grupy i troskliwym towarzyszem.

Kierownik wspinaczki KM WŁODARCZIK N.G.

Załącznik №3

Tabela podstawowych charakterystyk trasy wspinaczki po południowo-wschodniej ścianie Zachodniego wierzchołka "Dwójni"

Średnie nachylenie odcinkaCzas trwania odcinkaCharakterystyka odcinka: charakter reliefuCharakterystyka odcinka: trudność technicznaCzas wyjściaZabity (skalnych)Zabity (korb)Zabity (klinów)Zabity (szlamburow)
1.20°–40°140 mŚnieżnikUbezpieczenie przez lód10:15----
2.70°30 mKominUbezpieczenie hakami-6---
3.60°120 mSkały skomplikowane z małą ilością uchwytówWspinaczka skomplikowana, ubezpieczenie hakami-16---
4.70°20 mPodjazd po niewielkiej półce i ścianie, trawers w lewo po niej ku zielonej półceWspinaczka skomplikowana, drabinki, ubezpieczenie hakami-4---
5.80°60 mWewnętrzny kąt ze szczeliną i małą ilością uchwytów, wychodzący pod karniszUbezpieczenie hakami, plecaki są wyciągane-2---
6.80°–90°40 mPionowa ściana ze szczeliną, w dolnej części (kluczowy odcinek)Wspinaczka skomplikowana, haki idą słabo. W szczelinie kliny i grube tytanowe haki. Zastosowanie drabinek i drabiny-12-4-
7.90°25 mSkały monolityczne, szczelin mało. W górnej części "baranich łbów". Wyjście na półkęUbezpieczenie hakami. Bardzo trudna wspinaczka na tarciu po małych uchwytach-4---
8.90°30 mTrawers w lewo po wąskiej półce ku czarnej ścianieUbezpieczenie hakami-4---
9.80°12 mŚciana z monolitycznymi uchwytamiWspinaczka średniej trudności-1---
10.90°25 mTrawers z podjazdem w prawo i w górę ku wierzchołkowi odłupanego bloku-Koniec 1 dnia prac — 19:453---
11.50°–60°50 mSkały rozbiteWspinaczka nietrudna6:004-2-
12.110°6 mKąt ujemnyWspinaczka siłowa skomplikowana na drabinkach z podciąganiem i podstawieniem-12-3-
13.90°40 mŚciana w górnej części z wewnętrznym kątem i nachylonymi małymi półkamiBardzo skomplikowana wspinaczka. Zastosowanie drabin i drabinek. Plecaki są wyciągane.-3---
14.90°7 mPółka szerokości 3–4 cmTrawers w prawo z ubezpieczeniem hakami-3---
15.90°15 mWewnętrzny kąt z pionowym kierunkiemWspinaczka skomplikowana-4---
16.90°40 mŚciana, wygładzony wewnętrzny kąt, oderwana płyta, placBardzo skomplikowana wspinaczka. Zastosowanie sztucznych punktów podparcia. Plecaki są wyciągane. Praca na drabinkach4,5 h20-6-
17.90°16 mProsto w górę i trawersem na półkę, następnie wewnętrzny kąt i po nim przewieszony karnisz--4-3-
18.90°40 mŚciana z litego monolitu--25-1-
19.90°5 mŚciana powyżej półkiUbezpieczenie hakami, monolityczne małe uchwyty-1---
20.90°10 mKąt nachylny--3---
21.90°15 mŚciana koloru żółtegoWspinaczka skomplikowana. Monolit w górnej części bez szczelin-3---
22.90°40 mStromy pionowy wewnętrzny kątZastosowanie drabinek-20---
23.90°40 mPółka z poziomym trawersem w lewo, szerokości 15–20 cmUbezpieczenie hakami-6-+-
24.70°80 mSzara ściana. Dobre uchwyty, wyjście na wierzchołekWspinaczka średniej trudności36 h8---

img-6.jpeg

SZARA ŚCIANA ODŁUPANEGO DUŻEGO SKALNEGO BLOKU. KLUCZOWY ODCINEK 2-go DNIA WSPINACZKI (ODCINKI 5–10).

ŚCIEŻKA MARSZRUTU img-7.jpeg

GÓRNA CZĘŚĆ ŚCIANY. 3-i i 4-y DZIEŃ WSPINACZKI (ODCINKI 11–24).


ŚCIEŻKA MARSZRUTU

img-8.jpeg

WYJŚCIE DO SZAREJ ŚCIANY Z TRZEMA CZARNYMI PASAMI (WBIJANIE HAKÓW SZLAMBUROWYCH).

Załączone pliki

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz