Mistrzostwa Sankt Petersburga w alpinizmie 2009

Sprawozdanie

drużyny UTS FASIL Sankt Petersburg o wejściu na w. Dalar trasą Tramontana (północnym przeciwstokiem północnego ramienia), pierwsze przejście.

img-0.jpeg

Spis treści

Zawartość

Pasport trasy Schemat okolicy z naniesioną linią ścieżki grupy Krótki przegląd okolicy i obiektu wspinaczki Zdjęcie szczytu z naniesionymi liniami tras Przygotowanie do wspinaczki Środki bezpieczeństwa Krótkie omówienie warunków wspinaczki w dolinie Uzunkol latem 2009 Kolejność przejścia trasy Schemat trasy w symbolach UIAA Profil trasy Opis trasy po odcinkach Tabela wyposażenia Charakterystyka trasy Współrzędne i wysokość niektórych punktów trasy według GPS Skan z karty marszrutowej grupy

Pasport trasy

  1. Rejon — Kaukaz Zachodni od przełęczy Nachar do przełęczy Czyperezaou, dolina Kiczkinekol, numer rozdziału według KMGW 2008 — 2.3.

  2. Nazwa szczytu — Dalar, wysokość 3988 m, nazwa trasy — Tramontana, po północnym przeciwstokiem północnego ramienia.

  3. Proponowana kategoria trudności — 5B, pierwsze przejście.

  4. Charakter trasy — kombinowany.

  5. Różnica wysokości na trasie — 1365 m (według wysokościomierza).

    Długość trasy — 1981 m. Długość odcinków:

    • V kategoria trudności — 299 m
    • VI kategoria trudności — 120 m. Średnie nachylenie całej trasy — 70°.
  6. Liczba haków pozostawionych na trasie: ogółem 0; w tym haków sztyftowych 0. Użyto na trasie: skalnych kr. 34, elementów zaklinowanych itp. 327. Użyto haków: sztyftowych stacjonarnych 0, sztyftowych zdejmowanych 0.

  7. Czas przejścia drużyny: 22 h 47 min, 2 dni.

  8. Kierownik: Denis Michajłowicz Kisielew, KMS. Uczestnicy:

    • Eduard Ruslanowicz Rubcow, KMS
    • Dmitrij Lwowicz Gubanov, 1. kategoria sportowa
    • Olga Borisowna Szulennina, 1. kategoria sportowa
  9. Trener: Eduard Ruslanowicz Rubcow, KMS.

  10. Wyjście na trasę — 4:35, 3 sierpnia 2009. Wyjście na szczyt — 16:50, 4 sierpnia 2009. Powrót do BL — 16:00, 5 sierpnia 2009.

  11. Organizacja — Federacja Alpinizmu, Wspinaczki i Lodowactwa Sankt Petersburga.

img-1.jpeg

Krótki przegląd okolicy i obiektu wspinaczki

Dalar (3979 m) — jeden z najpiękniejszych szczytów Kaukazu. Dalar znajduje się w regionie Gwandryńskim Kaukazu Zachodniego w obrębie Centralnego Wzniesienia Głównego Grzbietu Kaukaskiego, 25 km na południowy zachód od Elbrusa. Szczyty tego regionu zbudowane są głównie z mocnych granitowo-gnejsowych skał z minimalną liczbą pęknięć i wygładzonym mikroreliefem.

Na główne szczyty regionu Gwandryńskiego: Kirpicz (3800 m), Dalar (3979 m), Dwojnik (3830 m), Zamek (3930 m) i Trapez (3743 m) zazwyczaj nie ma łatwych ścieżek: ich ściany należą do najtrudniejszych na Kaukazie.

Łańcuch szczytów Filtr — Zamek — Dwojnik — Dalar — pik Szokładny, znajdujący się w górnym biegu doliny Kiczkinekol, ogranicza od wschodu, zachodu i południa cyrk lodowca Bolszoj Kiczkinekol, dając początek rzece o tej samej nazwie, wpadającej do rzeki Uzunkol.

img-2.jpeg

Dalar i otaczające go szczyty

Dolinę i rzekę, biorącą początek u południowych odnogi szczytu, Swani nazywają słowem "Dalar", wiążąc legendę o bogini łowów Dali z miejscem jej tronu ("ar" oznacza tutaj). U Karaczajczyków ten szczyt nosi nazwę "Kiczkinekol Sujru", co oznacza "Wielka pionowa skała w Kiczkinekole". I rzeczywiście, północne stoki szczytu obrywają się kilometrową pionową ścianą na lodowiec u jej podnóża.

Pierwsze wejście na Dalar zostało dokonane w 1937 przez grupę Kizela i Budanowa trasą 4A kategorii trudności z przełęczy Dalar. Obecnie na szczyt prowadzi 16 tras alpinistycznych, w tym:

  • cztery trasy mają kategorię trudności 6A;
  • sześć tras — 5B.

img-3.jpeg

Trasy na Dalar są klasycznymi przykładami technicznie skomplikowanego alpinizmu i wielokrotnie zajmowały miejsca na podium na mistrzostwach ZSRR i Ukrainy.

"Tam i szczyty są takie zachwycające, kuszące, obiecujące dobre wspinanie. Tam surowy Zamek, tam ponury, fantastyczny Dalar, a jaka wspaniała Dwojnik, podobna do modelu Uszby — cały nowy świat, naprawdę! Tam nikt jeszcze nie robił prawdziwych wejść. Czuję, że moje serce tam zostało. Tam takie małe lodowce, takie przytulne półki, poważne ściany, ostre granie. Słowem, wszystko, co trzeba, aby uzyskać prawdziwą radość z wejść w zupełnie nieznanym rejonie" — tak Mark Aronson entuzjastycznie opowiadał swojemu starszemu przyjacielowi, pisarzowi Nikołajowi Tichonowowi o swojej podróży do Gwandry. Kontynuował: "I szczyty nie są takie małe: Dalar — 3979 metrów, Dwojnik — 3900, Zamek — 3930, Kirpicz — 3800. Wszystkie szczyty są różne — jakby rysować portrety."

Zdjęcie szczytu z naniesionymi liniami tras

img-4.jpeg img-5.jpeg

D. Kisielew

Przygotowanie do wspinaczki

Możliwość wejścia na szczyt Dalar nową trasą została zauważona przez kierownika grupy latem 2008. W ciągu jesieni i zimy, podczas długiej i skrupulatnej pracy z fotografiami, linia trasy została doprecyzowana i skorygowana.

Przygotowanie i selekcja uczestników wspinaczki zostały rozpoczęte jesienią poprzedniego roku. Wyraźnie zaplanowany kalendarz treningów dał swoje rezultaty. Liczne treningi na skałach Przesmyku Karelskiego, w Krymie i w rejonie planowanej wspinaczki podniosły poziom technicznej przygotowania grupy. Głównie na treningach ćwiczono techniki pracy w zespole i wspinania z dolną asurancją na trudnym reliefie. Podczas przygotowań wykonano kilka wejść piątej kategorii trudności w Krymie i w Uzunkole. To wszystko pozwoliło liczyć na sukces nawet na najbardziej technicznie skomplikowanej i długiej wspinaczce.

W zakresie środków technicznych grupa nie była ograniczona, ale podczas przygotowań preferowano stosowanie elementów zaklinowanych zamiast haków skalnych i sztyftowych.

Do organizacji biwaków przygotowano specjalne namioty Zdarskiego, lekkie i dostosowane do noclegów siedzących lub półleżących, choć niezbyt wygodne.

Do noclegu użyto:

  • dwóch materacy, które można było połączyć ze sobą
  • puchowych kurt uczestników

img-6.jpeg

Namiot-work Zdarskiego na trasie

Dla ułatwienia orientacji na trasie wydrukowano zdjęcia początkowych odcinków reliefu. Na wspinaczkę wzięto odbiornik GPS.

Przed wyjściem na trasę grupa wykonała wejścia na szczyt Dalar trasami Kawunienko i Stiepanowa o 5B kategorii trudności.

Pierwszego i drugiego sierpnia za linią trasy prowadzono obserwacje za pomocą optyki. Podczas obserwacji identyfikowano najbardziej skomplikowane i niebezpieczne odcinki trasy, ostatecznie korygowano plan taktyczny wspinaczki.

img-7.jpeg

Obserwacja trasy, Szulennina O.

Środki bezpieczeństwa

Podczas przygotowań do wspinaczki na treningach ćwiczono różne warianty przeprowadzania akcji ratunkowych na trudnym reliefie. Szczególną uwagę zwrócono na:

  • uwolnienie poszkodowanego od zawisu
  • udzielenie pierwszej pomocy medycznej.

Szczegółowo przemyślano ścieżki awaryjnego zejścia z trasy na różnych odcinkach wspinaczki.

Grupa została zarejestrowana w oddziale ratunkowym bazy alpinistycznej "Uzunkol" (odpowiedzialny za bezpieczeństwo — Władimir Iljicz Jenin). Łączność z obozem utrzymywano za pomocą radiostacji Yaesu FT-60R. Ustalono:

  • godziny wyjścia na łączność z obozem;
  • znak wywoławczy grupy.

Do zapewnienia bezpieczeństwa grupy włączono apteczkę, w skład której weszły wszystkie niezbędne medykamenty do udzielenia pierwszej pomocy medycznej. Przed wyjściem uczestników wspinaczki zbadał lekarz zbiórki Sewostjanow D.

Krótkie omówienie warunków wspinaczki w dolinie Uzunkol latem 2009

Lato 2009 było chłodne i deszczowe. Pogoda w rejonie zmieniała się często i nieprzewidywalnie. Słonecznych i pogodnych dni było niewiele. Długotrwałe niepogody przerywane były krótkimi i niestabilnymi okresami słonecznej pogody. Nawet w słoneczne dni pod wieczór często zaczynały się deszcze, a w strefie lodowców padał śnieg.

Wspinaczki bez biwakowego wyposażenia stały się niebezpieczne i często przerywane były okresami oczekiwania. Początek sierpnia — czas zwykle stabilnej i słonecznej pogody na Kaukazie — w tym roku był naznaczony deszczami i śniegiem. W nocy temperatura spadała poniżej 0 °C, choć w dzień mogła się podnieść do 10–15 °C.

Kolejność przejścia trasy

Grupa wyszła z obozu alpinistycznego "Uzunkol" 1 sierpnia o 9:00.

img-8.jpeg

Grupa na podejściach do noclegu w morenie

Było słonecznie, i do 13:00 uczestnicy dotarli do miejsca biwakowego w prawym morenowym worku lodowca Bolszoj Kiczkinekol. Resztę dnia planowano poświęcić na obserwację ściany, ale silny grad z deszczem zmienił plany. Pogoda gwałtownie się pogorszyła. Krótkie przejaśnienia w rejonie piątej godziny dnia pozwoliły trenerowi i kierownikowi przejrzeć dolną część ściany, wierzchołek której był ukryty w chmurach.

Deszcz padał całą noc i rano. Dlatego podjęto decyzję, że 2 sierpnia nie wyjdzie się na trasę, a ten dzień zostanie poświęcony na rekonesans i przygotowania. O 9-godzinnej porannej łączności decyzja grupy została zakomunikowana do bazy.

Pod wieczór pogoda nieco się poprawiła, i para Kisielew—Szulennina wyszli na lodowiec B. Kiczkinekol w celu obserwacji trasy. Podczas obserwacji odnotowano dobre punkty orientacyjne: czarną skałę w dolnej części po prawej stronie od początku ściany, skałę z czarnymi zaciekami w środkowej części trasy. Górna część ściany była ukryta w chmurach. Również podczas rekonesansu udało się wytyczyć najbezpieczniejszą ścieżkę podejścia do ściany i lepiej rozeznać znacznie zmieniony w ciągu roku lodowiec. To wszystko pomogło lepiej orientować się w warunkach porannego zmierzchu.

Pogoda tymczasem znów się pogorszyła, i grupa rekonesansowa wróciła na biwak.

Przejaśnienia nastąpiły dopiero z nadaniem zmroku. Pobudka o 4:00. Noc była gwiaździsta i jasna — to pozwalało liczyć na sukces. Lekki śniadanie, i o 4:35 grupa wyszła z biwaku na wspinaczkę.

img-9.jpeg

Eduard Rubcow na odcinku R2

Podejścia po łagodnym i już znanym lodowcu nie zajęły dużo czasu. Niebezpieczny odcinek zagrożony lawinami lodowymi został pokonany łatwo i szybko.

O 5:00 rano przeszli niewielki odcinek skał — "baranie łby". Przed wyjściem na lodowiec zdecydowano się związać i kontynuować ruch z jednoczesną asurancją.

Bergszrund w górnej części lodowca został pokonany po śnieżnym moście. O 7:00 rano grupa dotarła do rantklifu pod ścianą, osiągając wysokość 3000 m według wysokościomierza.

Rantklif w jednym miejscu był zablokowany śniegiem, ale przejście ze śniegu na skały okazało się bardzo trudne. Z tego miejsca pracować zaczął jako pierwszy Rubcow Eduard. Grupa była zamykana przez Gubanowa Dmitrija.

Zimne poranne skały, praktycznie całkowity brak reliefu na samym początku trasy — to trudne zadanie. Na pokonanie pierwszych 60 m ściany zajęło ponad godzinę.

img-10.jpeg

Zgodnie z planem taktycznym wszyscy uczestnicy mieli przechodzić trasę swobodnym wspinaniem. Pętle asuracyjne organizowano tylko na najtrudniejszych odcinkach. To stało się możliwe tylko dzięki maksymalnie odciążonym plecakom.

Tymczasem słońce wzeszło i oświetliło skały, wspinanie stało się łatwiejsze. Trasa zaczynała się u podnóża czarnej skały i wznosiła się, omijając skałę z lewej strony. Następnie trawersowano koryto strumienia i wychodzono na kolejny odcinek "baraniego łba".

Trudność pierwszych linijek polegała na:

  • specyfice wspinania po "baranim łbie": stromość tych skał jest jeszcze daleka od pionu, ale relief jest tak ubogi, że do przejścia wymagana jest perfekcyjna technika wspinaczki skalnej.
  • w warunkach ubogiego reliefu bardzo trudno jest zorganizować niezawodną asurancję.
  • rano takie odcinki często są pokryte lodem, co stwarza dodatkowe trudności.

img-11.jpeg

Odcinki R2–R3.

img-12.jpeg

Zapis w pierwszym punkcie kontrolnym

"Baranie łby" ciągną się aż do odcinka R4, do wyjścia na szeroką półkę. Po półce trzeba trawersować w prawo, do miejsca, gdzie półka się rozszerza. Tutaj urządzono przerwę i ułożono z kamieni pierwszy punkt kontrolny. Na zegarkach było już początek dziesiątej. Pogoda nadal była dość dobra.

Z tego miejsca relief ściany gwałtownie się zmienia. Stromość wzrasta, relief staje się bardziej rozczłonkowany. Na rzadkich półkach leży dużo "żywych kamieni".

Nasza ścieżka:

  • Od punktu kontrolnego
  • Prosto w górę
  • Do podstawy komina

Pokonywaliśmy trudne żółte skały z czarnymi zaciekami. Organizowanie punktów asuracyjnych stało się łatwiejsze, choć wymagało to pewnej ostrożności. Nadal prowadził Rubcow Eduard. Jemu było najtrudniej — skały na tym odcinku są prawie pionowe. Niemniej jednak ten odcinek przeszliśmy dość szybko i weszliśmy do podstawy komina.

img-13.jpeg

Komin

A tutaj czekają nas nowe trudności — w dolnej części komin wyraźnie przewiesza. Jest dość szeroki i rozwierający się — użyć tutaj zwykłej techniki wspinania kominem niemożliwe. Eduard wspina się po prawej ścianie komina, ta strona jest bardziej monolityczna, ale i miejsc dla organizacji asurancji jest tutaj mniej.

Do 12:00 dnia przeszliśmy jeszcze 3 liny. W tym miejscu komin znacznie się rozszerza i wygładza. Dobrze widać punkt orientacyjny trasy, zauważony jeszcze wczoraj z dołu — kwadratowa 5×5 metrów żółta skała z czarnymi zaciekami, położona po prawej stronie trasy. Rysunek na skale przypomina nieco maskowanie tygrysa, dzięki czemu między sobą nazywamy ją "tygrysią ścianą".

A linia trasy znowu gwałtownie nabiera stromości. Nieco wyżej tygrysiej ściany nasz komin rozchodzi się na dwa koryta. Wybieramy lewy żleb. Jest on przewieszony. W górnej części relief praktycznie zanika, wspinać się trzeba po przewieszonej szczelinie z lewej strony. Eduard używa sztucznych punktów oparcia, a nam organizowane są pętle asuracyjne. Szczelina kończy się półką z rozsypiskiem "żywych kamieni".

img-14.jpeg

Drugi punkt kontrolny

Skała z czarnymi zaciekami (punkt orientacyjny trasy)

img-15.jpeg

"Tygrysia ściana"

Półka:

  • wąska
  • wznosząca się w prawo w górę
  • trzeba przykładać niemało wysiłku, aby nie zrzucić kamieni na towarzyszy

Tutaj organizujemy drugi punkt kontrolny — przywiązujemy do kamienia linę z puszką. Wysokościomierz pokazuje wysokość 3325 m, a zegarek — 13:05.

Przechodzimy po półce i znów wspinamy się w górę. Relief znowu się zmienił. Teraz to:

  • Skały z zagłębieniami, wypłukanymi przez wodę
  • Albo pojedyncze ogromne bloki, stojące jeden na drugim

Mimo że było widać z dołu, stromość ściany zmniejszyła się nieznacznie. Wspinanie nadal jest bardzo poważne.

img-16.jpeg

Trawers pod okapami

Kierunek teraz — ogromna skała-ząb, dobrze widoczna i stojąca prosto na wierzchołku przeciwstoku. Skałę omijamy z prawej strony. Skały teraz stały się bardziej łagodne, często trzeba:

  • przechodzić przez zwały
  • omijać pojedynczo leżące głazy
  • przeciskać się wśród odłamków

Tymczasem pogoda pogarsza się, nadciąga zachmurzenie. Na zegarku szósta godzina, i pora pomyśleć o biwaku. Wszyscy są mocno wyczerpani.

Zgodnie z planem taktycznym nocleg planowano powyżej drugiej warstwy śnieżnej, a my jeszcze nie dotarliśmy do pierwszej. To stało się z powodu niedoszacowania rzeczywistej stromości górnej części ściany. Niemniej jednak główna część ściany już za nami.

W końcu, po kolejnym wzniesieniu, wychodzimy do dużego śnieżnika. To pierwsza warstwa śnieżna. Tutaj po lewej stronie śniegu wytyczamy plac i urządzamy biwak.

Podczas gdy organizujemy nocleg, zaczyna padać deszcz. Nie zdążywszy zagotować wody, chowamy się do "zasadzki". Namiot szybko przemaka. Niemniej jednak deszcz wkrótce się kończy, i pogoda daje nam czas, aby przygotować i zjeść trochę ciepłego jedzenia. W śpiworach jest ciasno i mokro, ale po trudnym dniu zasypiamy szybko.

img-17.jpeg img-18.jpeg

Pogoda się psuje. Odcinek R19

Noc była jasna i chłodna. Wszystko wokół było pokryte szronem. Śpiący na krawędzi Gubanov Dmitrij mocno zmarzł w nocy i słabo spał.

Jesteśmy teraz znacznie wyżej, i pierwsze promienie słońca szybko nas ogrzewają.

Lekkie śniadanie, i znów jesteśmy gotowi ruszyć w drogę.

Zakładamy raki i przechodzimy pierwszą warstwę śnieżną. Na śniegu prowadzi Gubanov Dmitrij. Dotarłszy do rantklifu w górnej części warstwy, zmieniamy się na skałach, dzisiaj jako pierwszy pracuje Kisielew Denis. Pierwszy odcinek skał — krótki, ale skomplikowany — wyprowadza nas na odcinek "baraniego łba" pod drugą warstwą śnieżną.

img-19.jpeg img-20.jpeg

Przygotowanie placu dla biwaku

Trawersujemy w prawo i po 200 metrach wychodzimy na przełęcz między pikiem Szokładny i Dalar. Krótki postój, i znów w drogę.

Teraz wychodzimy na stronę doliny Myrdy i wznosimy się na grań Dalaru po osypnych półkach. Wspinanie nie jest skomplikowane, ale odległość do wieży szczytowej jest duża, i pomimo wspólnych wysiłków na grań wchodzimy dopiero koło 12:00, a do śnieżno-lodowego wzniesienia wieży — koło 13:00.

Z tego miejsca linia trasy pokrywa się z trasą Korablina. Trasa jest znajoma, i dlatego nie pojawiają się szczególne trudności. O 16:00 szczęśliwie wychodzimy na grań szczytową, a o 16:50 — na sam szczyt.

img-21.jpeg

Szczyt

Na Dalarze tego dnia ożywienie — spotykamy grupę ze Stawropola, wymieniamy się z nimi zapiskami i wrażeniami. Oni przeszli trasą Kawunienko o 5A kategorii trudności, nieco wcześniej przed nami tutaj weszła para trasą 4 kategorii trudności.

Mimo że jest jeszcze wystarczająco wcześnie, decydujemy się nie iść już nigdzie dalej i rozbić biwak w skalnej niszy nieco poniżej szczytu. Podczas gdy urządzamy się, pogoda znów się psuje, zaczyna padać śnieg z deszczem. Starając się jak najszybciej skończyć z kolacją, wpełzamy do śpiworów i próbujemy zasnąć. Blisko północy na szczycie zaczyna się burza, ale my jesteśmy bezpiecznie ukryci i cieszymy się, że nie zdecydowaliśmy się zejść dzisiaj.

Ranek znowu jest jasny i chłodny. Szybko jemy śniadanie, pakujemy plecaki i zaczynamy schodzić w dół. Ścieżka jest już znana i nie sprawia szczególnych trudności. Zgrani pracujemy na liny zjazdowe. I po godzinie znajdujemy się na grani u podstawy wieży szczytowej.

Stąd schodzimy w kierunku przełęczy Dalar, stamtąd na lodowiec Myrdy i w dół do doliny do obozu alpinistycznego Uzunkol. Do obozu przychodzimy dopiero o 16:00. Zgłaszamy się u odpowiedzialnego za bezpieczeństwo, i jesteśmy zadowoleni, że zdołaliśmy pokonać tak trudną i interesującą trasę.

img-22.jpeg

Na schodzeniu

Schemat trasy w symbolach UIAA

img-23.jpeg

Dolna część trasy

img-24.jpeg

Środkowa część trasy

img-25.jpeg

Górna część trasy. Wieża szczytowa

Profil trasy

img-26.jpeg

Opis trasy po odcinkach

Od noclegu w prawym morenowym worku l. B. Kiczkinekol poruszać się po osypisku w kierunku morenowego grzbietu, następnie po prawej części lodowca i w prawo w górę po dużym śnieżnym stożku. Od wierzchołka śnieżnego stożka odbić w lewo na nieskomplikowane "baranie łby". Uwaga, po prawej stronie wiszący lodowiec, możliwe lawiny lodowe! Z "baraniego łba" przez osypiskowy żleb przejść na lodowiec. Po nie stromym lodzie wznosić się w kierunku północno-wschodniej ściany. Bergszrund ominąć po śnieżnym moście (R0 300 m 30–40° I). Od noclegu 2 h.

img-27.jpeg

Podejścia i dolna część trasy

Trasa zaczyna się u dużego wewnętrznego kąta, utworzonego przez czarną skałę i "baranie łby" w dolnej części ściany.

Przez zablokowany śniegiem rantklif przejść na skały i poruszać się w prawo w górę po trudnych skałach, wyjść na półkę (R1 15 m 75° V+). Na półce punkt orientacyjny początku trasy — po prawej stronie na ścianie wisi pusta butla gazowa. Z półki poruszać się w lewo w górę po wygładzonych płytach, omijając czarną skałę. Szczeliny są głębokie, mokre, rano i w złą pogodę możliwy lód. Asurancja jest utrudniona, użyto haków kotwiących (R2 17 m 65° V, 20 m 50° IV).

img-28.jpeg

Dolna część trasy

img-29.jpeg

Kluczowy odcinek ściany

Dalej poruszać się w lewo przez koryto strumienia i w górę po wygładzonych mokrych "łbach" po lewej stronie strumienia do półki (R3 35 m 65° IV+).

Stąd w górę wzdłuż koryta strumienia po gładkiej wygładzonej płycie 85° V+ (R4 30 m 85° V+, 15 m 50° IV, organizacja asurancji jest utrudniona).

Wyjść na dużą osypiskową zieloną półkę, po której trawers w prawo do punktu kontrolnego (R5 70 m 20° I, ruch jednoczesny). Od punktu kontrolnego w górę po skale z czarnymi zaciekami, omijając przewieszenie u podstawy wewnętrznego kąta, przechodzącego w komin (uwaga, "żywe kamienie"), i w górę po wewnętrznym kącie (R6 20 m 90° V+, 20 m 85° V, stacja u podstawy komina niewygodna). Wejście do komina przez lekko przewieszony wewnętrzny kąt, który jest pokonywany po prawej stronie (10 m 95° VI). Po kominie w górę. Komin jest mokry, na skałach mchy, pęknięć mało, asurancja jest utrudniona, dużo "żywych kamieni". Do organizacji punktów asuracyjnych użyto haków kotwiących. W górnej części komin przewiesza.

img-30.jpeg

Skała z czarnymi zaciekami

Po przejściu przewieszenia na wygładzeniu stacja R7 50 m 95° VI. W górę po kominie przez osypiskową

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz