Sprawozdanie

O wejściu drużyny reprezentacyjnej KCR na wierzchołek Pik Inэ 3455 m

po południowo-wschodnim kontforsie. Przypuszczalnie 4B kat. trudn. Pierwszego przejścia.

img-0.jpeg

Siemionow M. A. — kierownik Ankudinow A. I. — KMS

Data sporządzenia sprawozdania listopad 2019 roku

2. Kaukaz

2.2 Od przełęczy Maruch do przełęczy Nachar

Uczestnicy wejścia

  1. Kierownik — Siemionow Michaił Aleksandrowicz. KMS. Trener — Szypiłow W. A. Adres: 144001, m. Elektrostal, ul. Oktyabr’skaya, d. 8, kw. 117. Tel. +7 (906) 724–94–53. E-mail aravigehc@mail.ru
  2. Ankudinow Aleksiej Iwanowicz, 3. sp. razrjad, m. Jessientuki. Trener — Motienko N. I.

Paszport wejścia

  1. Zachodni Kaukaz, rejon Dombaj, sekcja 2.2 klasyfikatora tras na górskie wierzchołki.
  2. Pik Inэ 3455 m. Po południowo-wschodnim kontforsie.
  3. Proponowana 4B kat. trudn. Pierwszego przejścia.
  4. Trasa skalna.
  5. Różnica wysokości: 455 m. Długość trasy: 650 m. Długość odcinków według kategorii trudności:
    • III kat. trudn.: 210 m
    • IV kat. trudn.: 400 m
    • V kat. trudn.: 20 m
    • VI kat. trudn.: 20 m (ИТО А2 е) Średnie nachylenie: 60–65 stopni.
  6. Pozostawiono "haczyków" na trasie: 0
  7. Godzin marszowych drużyny: 26 godzin, 3 dni.
  8. Zejście z wierzchołka trasą 2A kat. trudn. z północy na wschód.
  9. Kierownik: Siemionow Michaił Aleksandrowicz, KMS, trener Szypiłow W. A. Uczestnik: Ankudinow Aleksiej Iwanowicz, 3. sp. razrjad, trener Motienko N. I.
  10. Wyjście na trasę: 15:00 17 września 2018 r. Wyjście na wierzchołek: 00:30 19 września 2018 r.
  11. Alpkłub "ARХЫЗ", alpkłub "FRILAJN"
  12. Odpowiedzialny za sprawozdanie Siemionow M. A. aravigehc@mail.ru

Opis rejonu wejścia

Wierzchołek Pik Inэ 3455 m położony jest w odnodze Głównego Pasma Kaukaskiego w dolinie Dombaj-Ulgen. Droga do wierzchołka zaczyna się na polanie Dombajskiej, wzdłuż doliny Dombaj-Ulgen, nieco nie dochodząc do rozwidlenia na wodospady Czuczchur i ścieżki w dolinę Ptyś, do tego miejsca można dojechać nawet samochodem terenowym. Pieszo około 1,5 godziny. Przejść rzekę wygodnie w najszerszym miejscu i dalej poruszać się po trawiastych stokach obok wodospadu, spadającego między wierzchołkami Pik Zoloto i Pik Inэ; wodospad przechodzi się z prawej strony i dalej w górę po trawiastych stokach i morenie do podstawy lodowca pod Pikiem Inэ, praktycznie pod sam początek trasy 4B, klasyczne noclegi, z których wychodzą na 2A na Pik Inэ z północy. Od polany Dombajskiej 4–5 godzin.

img-1.jpeg Zdjęcie zrobione z klasycznych noclegów pod Pikiem Inэ

img-2.jpeg Zdjęcie zrobione z wierzchołka Inэ Małaja lub Pik Zoloto

img-3.jpeg

Schemat trasy

Numer odcinkaOdcinekDługość, mNachylenie, °Trudność (UIAA)
R8–R9dalej trasa prowadzi po grzbiecie południowym (patrz 3B po grzbiecie południowym)5565III+ / IV-
R7–R85075IV+
R6–R74570IV+/-
R5–R65070III+ / IV-
R4–R55070IV-
R3–R45580–85V+ / IV- (А2 е 10 m)
R2–R35575IV-
R1–R23085–90VI (ИТО А2)
2050–60III+ / IV-
R0–R15075–80IV+

img-4.jpeg

Opis trasy według odcinków

R0–R1 — jedyne logiczne rozpoczęcie trasy z charakterystycznego wewnętrznego kąta (lub jeszcze można go nazwać bardzo stromą ukośną półką), po którym nawet pod koniec sezonu płynie woda. Należy wejść z lodowca do tego wewnętrznego kąta. Wchodzić po nim do góry głównie po lewej części, starając się nie zmoknąć. Jeśli nieco wygramolić się z kąta na lewą ścianę, tam jest dobra wygodna półka pod stację — woda tu nie dociera (przynajmniej we wrześniu). 50 m, 80°, IV+.

R1–R2 — od stacji trzeba wrócić do wewnętrznego kąta i, omijając przewieszki z lewej strony, ИТО po lewej części mokrego kąta. Z wierzchołka kąta wyjście na "baranich łbach" i po nich do wygodnej półki pod stację. 30 m, 85–90°, VI (ИТО А2), 20 m, 50–60°, III+.

R2–R3 — (w ogóle dalej cała trasa prowadzi po prawej krawędzi południowo-wschodniego kontforsu, wychodząc na sam kraniec żebra już tylko w samej górze przed wejściem na grzbiet południowy.) Po wewnętrznym kącie do góry do wygodnej stacji. 55 m, 75°, IV-.

R3–R4 — dalej do góry po systemie wewnętrznych kątów do ścianki prawie bez reliefu ИТО na kotwach i dwa przejścia na "dziurawych" skałkach 5 mm. Wyjście na górę ścianki — stacja. Wydawało się, że można było iść bardziej w prawo, aby ominąć tę ściankę, ale nie bardzo się tego chciało, gdyż z wystarczającą regularnością po prawej części południowo-wschodniego kontforsu przelatywały kamienie. 55 m, 80–85°, V+ / IV- (ИТО А2 е 10 m).

R4–R5 — po ściance (która zdaje się składa Rzęsiastych Łbów, u nas była miejscami zaśnieżona) do wygodnego miejsca. 50 m, 70°, IV-.

R5–R6 — kontynuując ruch do góry do szerokiej półki, na której z desperacji można przenocować; w pseudo-opisie żuka Rybaka w tym miejscu miał być KT nr 2, i oni nocowali na zejściu — oczywiście, przecież ten punkt można łatwo rozpoznać w lornetce. Z prawdopodobieństwem 99,9 % mogę stwierdzić, że tu jesteśmy pierwszymi ludźmi. Kilka metrów wyżej tej półki — stacja. 50 m, 70°, III+ / IV-.

R6–R7 — dalej do góry równolegle do krawędzi kontforsu, praktycznie wychodząc na jego krawędź. Właśnie tam gdzie linia wyraźnie wychodzi na krawędź kontforsu, jest doskonała platforma pod punkt kontrolny. Ponieważ zostaliśmy oszukani przez łobuza Rybakowa i myśleliśmy, że jednak idziemy przynajmniej drugie przejście, a nie pierwsze, żadnych punktów kontrolnych nie ustawiliśmy. Uważam, że to miejsce jest stworzone do punktu kontrolnego nr 1 na tej trasie. Nieco wejść po żebrze, które skręca w prawo. 45 m, 70°, IV+/-.

R7–R8 — dalej po ściance żebra prosto do góry — drażniące wspinanie prawie do wyjścia na wierzchołek kontforsu, skręcające w prawo w stronę grzbietu południowego. 50 m, 75°, IV+.

R8–R9 — najprostszą drogą wyjście na krawędź południowo-wschodniego kontforsu i dalej po nim najprostszą drogą do połączenia się z grzbietem południowym. 55 m, 65°, III+ / IV-.

R9–R12 — trasa wychodzi na grzbiet południowy mniej więcej 70 m od początku 3B po grzbiecie południowym, i dalej są identyczne. Patrz opis 3B na Pik Inэ po grzbiecie południowym.

Skąd cały ten hałas?

Dlaczego z prawdopodobieństwem 99,9 % to pierwsze przejście!

Na tę górę przed wejściem z kolegami zrobiłem: 4A, pierwsze przejście 4B wschodnim żebrem, i odpowiednio po 2A zeszliśmy, i nie stanowiła dla mnie ona żadnego zainteresowania.

Dzwoni do mnie pewnego razu Łosza Ankudinow, mówi: "Chodźmy na Pik Inэ po 2A?" Mówię: "Całkowicie nieciekawe", — podaję warianty linii, których nie szedłem. Na Inэ są tylko 2 linie: zapomniana 3B po grzbiecie południowym i 3B (niedawno dodana do klasyfikatora, o której żaden z Uważanych Starszych Towarzyszy nic nie słyszał, zresztą jak i nieuważani też). Bardziej interesuje mnie południowo-wschodni kontfors — ciekawa linia i sama nazwa po prostu ogień — jest silne słowo "kontfors". Zgłaszali ją jako 4A. Prawda, na stronie FАR opis, szczerze mówiąc, g... — tworzy się wrażenie, że w ogóle pisali go w pijanym amoku. No trudno, linia jest logiczna (zresztą zanim poszliśmy, w rozmowie Jurij Koshilenko też mówił, że o trasie nic nie słyszał, ale na kontfors dawno patrzył i wygląda na 4B — nie mniej), po czasie koledzy ją też niby szybko tłumnie zasadzili, a nas jest dwóch. Wszystkimi tymi dowodami angażuję Łoszę (o słowach Koshilenki, oczywiście, przemilczałem, aby uniknąć niepotrzebnej paniki) na tę trasę. Udaje mi się nawet go uspokoić, że z całego jego doświadczenia była tylko jedna 3B; zabezpieczymy się — weźmiemy śpiwór, — później mi to wszystko wypomniał.

Przyjeżdża Łosza, następnego ranka nas zabiera mój przyjaciel Tolik Ediszeraşwili; w znanym miejscu brniemy przez rzekę, dochodzimy do klasycznych noclegów pod 2A na Pik Inэ (one teraz są i pod dwie 4B). Pamiętając naukę Starszych Towarzyszy, że zapas w tyłek nie znęca się, nalegam, abyśmy tego samego dnia poszli szukać początku trasy. Z opisu tylko ciemne zdjęcia i niezrozumiały opis słowny początku. Na krańcowym zdjęciu sprawozdania Rybaka wyraźna niezgodność: jeśli się przyjrzeć, niebieskim długopisem kropkami zaznaczone jest właściwe rozpoczęcie, ale także bardziej na prawo zaznaczone jest rozpoczęcie — po, jak się okazało, rozwalających się przewieszkach. I w ogóle, jak się okazało, żadnych "żandarmów" po trasie do grzbietu południowego nie ma. No, jeśli my, oczywiście, nie będziemy brać pod uwagę, że każdą trasę można podciągnąć pod opis — kwestia lotu fantazji. Do jedynego kąta wchodzić zupełnie nie bardzo się chciało, gdyż po nim wyżej płynął po prostu wodospad z wodą, a cobyńto kombinezonu hydro nie wziął dzisiaj. Poszliśmy, jak było w opisie, szukać jakichś bergrunów — słowem, za kąt, jak i jest narysowane na ostatnim zdjęciu. Dość szybko zrozumiawszy, że trzeba przechodzić na ИТО na dziurach po niezrozumiałym reliefie, zrezygnowaliśmy z tego pomysłu, weszliśmy próbować mokry wewnętrzny kąt — to było jedyne logiczne miejsce, przez które choć jako tako można było dostać się na ten kontfors. Przeszedłem linę, pod koniec już przeszedłem na ИТО — dalej trzeba było już iść po wodzie, a i robiło się ciemno. Przyszliśmy do namiotu już w całkowitej ciemności.

Rano, w najlepszych tradycjach, wstawszy w ciemnościach, z latarkami podszedłszy pod początek, przeprawdziłem linę, przyjąłem Łoszę i poszedłem ИТОшить mokry kąt; na szczęście po nocy strumień wody zmniejszył się, nie tak globalnie zmokłem. Żadnych punktów kontrolnych, naturalnie, nie znaleźliśmy; co do odległości okazało się zupełnie niepodobne do lipnego opisu — wyszło znacznie więcej. Dalej w sprawozdaniu Rybaka pisze się, że ruch po prawej części tak już zupełnie nie bardzo się chciał, gdyż co pewien czas przelatywały kamienie, i iść tam nie wydawało się prościej. Wspinanie miejscami było dość napięte — na jednej ze ścian trzeba było przejść na ИТО, nawet wybić 2 dziury pod "skałki". A jeśli sądzić z opisu Rybaka, oni tę część po prostu przebiegli, jakby z jednoczesną asurancją.

Nie będę ciągnąć kota za wszystkie szczegóły; fakty, które wyraźnie pokazują, że sprawozdanie — lipa:

  1. Bardzo szybki czas przejścia trasy przez tłum (5 osób): 14 godzin. U nas na to w dwójce poszło 26 godzin (niech nawet wyrzucimy 3–4 godziny, które poszły u nas na poszukiwania początku, i tak wychodzi znacznie więcej).
  2. Nie jestem miłośnikiem stawiania kropek, ale już za pierwsze dwie liny ich ilość znacznie przekraczała cyfrę 26 haczyków, wskazaną w sprawozdaniu. Przy czym, raczej nie mieli wtedy koledzy kotewnych haczyków, które tu szły na ur.
  3. Żadnych śladów pobytu człowieka na danej linii w ogóle nie wykryto, a czasu od pseudo-pierwszego przejścia nie minęło tak dużo.
  4. Tam, gdzie sukinsyn Rybak wyznacza miejsce zejścia — rzekomo miejsce wyjścia na grzbiet południowy, — to już jest grzbiet południowy, i w ogóle żadnych "żandarmów", w tym i zwisających na południowo-wschodnim żebrze, nie ma. Na fotce, na której przeprowadziłem realną linię, dobrze widać, że miejsce przejścia południowo-wschodniego kontforsu w południowe żebro jest, chyba, gdzieś tak ± cyfra 12 na schemacie bajkopisarza Rybaka.
  5. Teraz, jak już rozumiecie, zmyślona linia Rybaka w tym miejscu, gdzie skręca w prawo i wychodzi pod "żandarmem" na grzbiecie południowym, po prostu prowadzi po realnych stromych ścianach.
  6. Linia trasy wychodzi na 3B po grzbiecie południowym mniej więcej 70 m od początku tej 3B. Odpowiednio, idąc tę trasę, trzeba będzie jeszcze prawie całkowicie przejść całą 3B po grzbiecie południowym. A tu mnie nie dadzą kłamać Zasłużeni Starszy Towarzysze, że ta 3B po grzbiecie południowym jest bardzo techniczna, na niej trzeba lazić — asekurować się. Nie raz były przypadki, kiedy naród niedbale szedł na tę 3B z parą haczyków, licząc na to, że uda się przeskoczyć tak jak na Bełałakaję (3B) lub Pik Alibekskij (3B) — po prostu mieszał w głowie od tej trójki.
  7. Jeszcze jeden wyraźny fakt i lapsus w sprawozdaniu, dowodzący — ono lipa.

Ze sprawozdania Rybaka wynika, że koledzy schodzili ścieżką wejścia, gdyż na pierwszej stronie jest napisane, że mieli jedną nocleg na zejściu u drugiego punktu kontrolnego. No ok. Półka pod duży tłum na trasie rzeczywiście jest, można ją bez problemów rozpoznać w lornetce. Jest jedno pytanie: na co? Jest od dawna znana, uczęszczana 2A przy ± przyzwoitym doświadczeniu, przejezdna w dół bez żadnego zjazdu (jak było u nas z Popowem M. L. przy zejściu po pierwszym przejściu wschodniego żebra 4B — ani razu nie zjechaliśmy); przychodzisz na te same noclegi, i zejść po niej można i w nocy. Sądząc po szybkości, drużyna Rybaka przebiegła linię południowo-wschodniego kontforsu do góry — schodząca 2A według logiki dla nich to pestka.

No dobrze, będziemy dalej rozumować: przypuśćmy, że z jakichś powodów jednak w drużynie Rybaka byli szaleni zboczeńcy i rzeczywiście postanowili schodzić ścieżką wejścia. Po trasie powinno było zostać wystarczająco dużo stacji zjazdowych, nieprawdaż? Nie tyle, że dużo: nie znaleźliśmy ani jednej stacji — co tam stacja? Jeszcze raz powtórzę, ani śladu pobytu człowieka na danej linii trasy aż do połączenia z grzbietem południowym. Można fantazjować dalej, że niby ja nie tam laziłem. Ten, kto szedł tę górę, wie, że góra jest bardzo mała: tu niewiele miejsca na manewr, tym bardziej na tak wyraźnej logicznej linii.

Biorąc pod uwagę wszystko wyżej opisane, jestem gotów wziąć na siebie śmiałość i odpowiedzialność, że z prawdopodobieństwem 99,9 % Rybak tej trasy nie szedł, po prostu ± zmyślił. Myślę, że nikt nie laził tego mokrego wewnętrznego kąta, który przechodzi się po lewej jego ściance, gdyż jakby gdzie i robić pierwszy punkt kontrolny, to logicznie byłoby wyżej tego mokrego kąta (opisanego w sprawozdaniu oszustów jak trudna ścianka wymagająca do przejścia drabinek i chwytów). Jakby oni szli tę trasę, to na pewno nie byłoby tylu lapsusów i niezgodności.

Dopiero jak wyszliśmy na grzbiet południowy, zrobiło się ciemno. Dalej zabawialiśmy Romę Gubanowa, znajdującego się na noclegach pod lodospadem na Mały Dombaj, z klientami z jednej strony, i Władą Tkaczenko, znajdującego się na noclegach "Psich" na Sofrudżu, z drugiej strony, dwiema jasnymi punktami, powoli i uparcie pełznącymi po grzbiecie południowym. Łosza kilka razy buntował się: "Nocować już teraz". Oszukańczy sposób, najpierw mówiąc, że nam zostało mało, potem jeszcze mało, a potem jeszcze mało, — Łosza skapitulował wobec losu, a my wyszliśmy na wierzchołek o 00:30. Popiliśmy, najedliśmy się, gdyż szedł nie sam — scenariusz był przewidywalny. Włlekliśmy za sobą śpiwór-koc, 1 koc matę i folię rękawem. Zmordowani w "drwa" na wejściu, u mnie wyłączyli światło — włączyli rano, choć teraz tak się dzieje zawsze, po komie. Schodziliśmy po 2A. Tego samego dnia wróciliśmy do Dombaja.

Linia trasy jest bardzo logiczna, ciekawa, techniczna. Na moment sporządzenia sprawozdania przebyłem wszystkie linie na tę górę, o których udało się znaleźć jakiekolwiek wzmianki, jedno pierwsze przejście wschodnim żebrem. Teraz, po przejściu tej linii, wychodzi, że dwa.

Porównując tę linię trasy z innymi liniami na tę górę, mogę dokładnie, jednoznacznie powiedzieć — ta jest najtrudniejsza, najbardziej techniczna linia na tę górę. O rząd wielkości trudniejsza od mojej 4B wschodnim żebrem. Jeśli 4B wschodnim żebrem można polecić jako pierwszą 4B, to daną trasę polecałbym tylko doświadczonym wspinaczom, choć i oceniłem ją jako 4B.

Szanowni Członkowie Komisji Klasyfikacyjnej, jeśli tej trasie zostanie przyznana niższa kategoria, taki fakt po prostu rozbawi całe chodzące alpinistyczne środowisko. Jeśli tak się stanie — ktoś zdecyduje się na drugie przejście tej linii — to on się pośmieje.

Publikacje na zasobie risk.ru o tej Górze:

img-5.jpeg Widok z lodowca na początek trasy, jeśli się przyjrzeć, widać z wieczora zawieszoną linę; widok na odcinek R1–R2; ИТОшный mokry wewnętrzny kąt

img-6.jpeg Widok na odcinek R2–R3

img-7.jpeg Półka, na której my mieliśmy znaleźć punkt kontrolny nr 2, i na której jakoby nocowała drużyna Rybaka

img-8.jpeg Proponowane miejsce pod punkt kontrolny na trasie

img-9.jpeg Miejsce skrętu kontforsu w prawo, jeszcze lina, i wyjdziemy na grzbiet południowy 3B

img-10.jpeg Miejsce wyjścia na grzbiet południowy. Poranek na wierzchołku, na zdjęciu Ankudinow A. I.

img-11.jpeg Zapis na wierzchołku

img-12.jpeg

Tekst zapisu: 19 września 2018 roku 00:30 Dwójka alpinistów: Siemionow M. A. (Tiberda — Elektrostal) KMS Ankudinow A. I. (Jessientuki) 2. sp. razrjad wykonali wejście na Pik Inэ trasą 3B kat. trudn. (Rybakowa). Stworzyło się wrażenie, że koledzy trasę nie szli, ani jednego punktu kontrolnego nie znaleźli. Była planowana zimna nocleg na wierzchołku. Z wierzchołka zdjęta kartka od 3 sierpnia 2018 r. Gubanow – Pachimow 2A. Pogoda doskonała, po prostu szepcze. Zejście po 2A. Udanego wszystkim górskim przechodźcom.

Słowa podziękowania za pomoc w sporządzeniu sprawozdania:

Szypiłow Wiaczesław Aleksandrowicz Gubanow Roman Jurjewicz Kuzniecowa Jekatierina Aleksandrowna Siemionowa Olesia Artjomowna I wszystkim, kto nie przeszkadzał :)))))

Kierownik wejścia: Siemionow M. A. Uczestnicy: Ankudinow A. I.

Trenerzy: Szypiłow W. A. Motienko N. I.

Źródła

Komentarze

Zaloguj się, aby zostawić komentarz